Zdrowie
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”
Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.
Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!
Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.
Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.
Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.
Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).
Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).
Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!
Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!
Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.
Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.
Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?
No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.
Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.
Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.
Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.
To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!
Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.
Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/ Gerald Gabernig
News USA
Medyczne długi obciążają miliony Amerykanów. Także osoby z ubezpieczeniem zdrowotnym
Coraz więcej Amerykanów zmaga się z zadłużeniem wynikającym z kosztów leczenia, mimo że posiada ubezpieczenie zdrowotne. Nowa analiza pokazuje, że rachunki za opiekę medyczną stają się poważnym obciążeniem finansowym dla milionów osób, zmuszając część z nich do uszczuplania oszczędności, ograniczania podstawowych wydatków, a nawet rezygnacji z dalszego leczenia.
Badanie przeprowadzone na reprezentatywnej grupie 6353 dorosłych Amerykanów wykazało, że jedna trzecia osób posiadających prywatne ubezpieczenie zdrowotne – uzyskane za pośrednictwem pracodawcy, rynku Affordable Care Act ACA lub indywidualnych polis – spłaca obecnie zadłużenie związane z opieką medyczną.
Niemal dwie trzecie respondentów posiadających medyczne długi wskazało koszty związane z opieką szpitalną jako główną przyczynę zadłużenia.
Nie tylko szpitale generują rachunki
Badanie pokazuje, że zadłużenie nie wynika wyłącznie z poważnych problemów zdrowotnych wymagających hospitalizacji. Wielu pacjentów ma również do spłacenia rachunki związane z rutynową opieką medyczną, taką jak wizyty lekarskie, badania laboratoryjne czy testy diagnostyczne.
Kluczowym problemem pozostaje wysokość kosztów ponoszonych przez pacjentów z własnej kieszeni. Nawet osoby posiadające ubezpieczenie często muszą pokrywać znaczną część wydatków samodzielnie.
Tysiące dolarów długu i trudne decyzje finansowe
Wśród osób posiadających medyczne zadłużenie niemal połowa jest winna co najmniej 2000 dolarów. Grupa ta stanowi około 15 procent wszystkich dorosłych Amerykanów w wieku produkcyjnym posiadających prywatne ubezpieczenie zdrowotne.
Aby poradzić sobie z rachunkami, 37 procent respondentów przyznało, że wykorzystało swoje oszczędności. Kolejne 30 procent ograniczyło wydatki na podstawowe potrzeby życiowe, takie jak żywność, ogrzewanie czy czynsz.
Taki sam odsetek badanych zadeklarował również, że opóźnił leczenie lub całkowicie z niego zrezygnował ze względu na sytuację finansową. Dla wielu gospodarstw domowych nieoczekiwane rachunki medyczne okazują się wydatkiem, którego nie są w stanie pokryć bez poważnych wyrzeczeń.
Najbardziej zagrożone osoby o niższych dochodach
Eksperci zwracają uwagę, że większość Amerykanów nie dysponuje znacznymi wolnymi środkami finansowymi. Gdy pojawia się niespodziewany wydatek medyczny, może on całkowicie zaburzyć domowy budżet, szczególnie w rodzinach o niższych dochodach.

Osoby żyjące w oparciu o ściśle zaplanowane wydatki są szczególnie narażone na problemy finansowe związane z leczeniem. Nawet pojedynczy wysoki rachunek może zmusić je do rezygnacji z innych ważnych wydatków.
Jak walczyć z wysokimi rachunkami?
Eksperci podkreślają, że osoby obciążone wysokimi rachunkami medycznymi nie powinny automatycznie zakładać, że wszystkie naliczone opłaty są prawidłowe. W niektórych przypadkach rachunki mogą zawierać błędy, które warto zakwestionować i wyjaśnić z placówką medyczną.
Pacjenci, którym odmówiono pokrycia kosztów leczenia przez ubezpieczyciela, mogą również kontaktować się zarówno z firmą ubezpieczeniową, jak i placówką medyczną w celu wynegocjowania planu spłat. Takie rozwiązania mogą pomóc w rozłożeniu kosztów na raty i ograniczeniu obciążenia finansowego dla gospodarstw domowych.
Źródło: cbs
Foto: istock/alfexe/AntonioGuillem/
News Chicago
Lurie Children’s Hospital wraca do grona najlepszych szpitali dziecięcych w USA
Po raz pierwszy od kilku lat chicagowski Lurie Children’s Hospital ponownie znalazł się w honorowym gronie najlepszych szpitali dziecięcych w Stanach Zjednoczonych według U.S. News & World Report. Placówka pozostaje jednocześnie numerem jeden w Illinois i awansowała na czołową pozycję na Środkowym Zachodzie. W tegorocznej ocenie szczególnie wysoko wypadły m.in. urologia, gastroenterologia, neurologia i nefrologia.
U.S. News & World Report umieścił Lurie Children’s Hospital na tegorocznej Honor Roll, obejmującej 11 najlepszych szpitali dziecięcych w kraju. To powrót chicagowskiej placówki do tego grona po kilkuletniej przerwie.
Lurie od dawna zajmuje pierwsze miejsce wśród szpitali dziecięcych w Illinois, jednak ostatni raz znalazł się na Honor Roll w 2018 roku. Wcześniej przez wiele lat regularnie pojawiał się na tej prestiżowej liście. W tym roku żadna inna placówka pediatryczna z Illinois nie trafiła do honorowego grona.
Lurie na czele na Środkowym Zachodzie
W tegorocznym zestawieniu Lurie Children’s Hospital zajął ex aequo pierwsze miejsce na Środkowym Zachodzie wraz z dwoma szpitalami z Ohio. To wyraźna poprawa w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy chicagowska placówka zajmowała trzecie miejsce w regionie.
Comer Children’s Hospital drugi w Illinois
Drugie miejsce wśród szpitali dziecięcych w Illinois zajął UChicago Medicine Comer Children’s Hospital. Placówka utrzymuje tę pozycję już szósty rok z rzędu. Comer Children’s Hospital awansował jednocześnie w zestawieniu dla Środkowego Zachodu. W tym roku zajmuje 14. miejsce w regionie, czyli o dwie pozycje wyżej niż przed rokiem.
Przeanalizowano dane ze 114 szpitali
Przy przygotowywaniu rankingu U.S. News & World Report oraz firma badawcza RTI International z Karoliny Północnej zebrały i przeanalizowały informacje dotyczące 114 szpitali dziecięcych. Przeprowadzono również ankiety wśród tysięcy specjalistów pediatrycznych.
Pod uwagę brano między innymi przeżywalność pacjentów, wskaźniki zakażeń, poziom zatrudnienia personelu oraz przestrzeganie najlepszych praktyk medycznych. Na podstawie tych i innych danych oceniano poszczególne placówki oraz specjalizacje.

Comer Children’s Hospital
U.S. News jest jedną z wielu organizacji publikujących coroczne rankingi i oceny szpitali, przy czym każda stosuje własną metodologię. Placówki medyczne zwracają dużą uwagę na takie zestawienia, a wysokie miejsca często wykorzystują w działaniach promocyjnych mających przyciągnąć pacjentów.
Ranking to tylko jeden z elementów wyboru szpitala
Eksperci zajmujący się ochroną zdrowia zwracają uwagę, że pacjenci nie powinni opierać decyzji wyłącznie na rankingach. Przy wyborze miejsca leczenia należy również brać pod uwagę zakres ubezpieczenia zdrowotnego, lokalizację i wygodę dojazdu oraz zalecenia lekarza.
Tegoroczna Honor Roll obejmuje 11, a nie jak zwykle 10 szpitali. Stało się tak z powodu remisu dwóch placówek na dziesiątym miejscu.
Organizacja nie publikuje kolejności poszczególnych szpitali znajdujących się na Honor Roll. Oznacza to, że wszystkie 11 placówek prezentowanych jest jako grupa najlepszych szpitali dziecięcych w kraju, bez przypisywania im miejsc od pierwszego do jedenastego.

Duży awans gastroenterologii i neonatologii
Powrót Lurie Children’s Hospital do Honor Roll był związany między innymi z poprawą wyników w konkretnych specjalizacjach. Szczególnie widoczny awans odnotowała gastroenterologia i chirurgia przewodu pokarmowego.
Szpital przesunął się w tej dziedzinie z 11. na 6. miejsce w Stanach Zjednoczonych. Jednym z czynników, które wpłynęły na lepszy wynik, była poprawa przeżywalności pacjentów po przeszczepach wątroby.
Jeszcze większy awans nastąpił w neonatologii. Lurie przesunął się z 23. na 10. miejsce w kraju, do czego przyczyniły się między innymi lepsze wyniki w zakresie zapobiegania zakażeniom.

Lurie Children’s Hospital
11 specjalizacji Lurie w pierwszej pięćdziesiątce
Bardzo wysokie miejsca Lurie Children’s Hospital zajmuje również w innych dziedzinach pediatrii. Placówka została sklasyfikowana na 3. miejscu w kraju w urologii oraz na 6. miejscu w neurologii i neurochirurgii. W nefrologii Lurie zajmuje 8. miejsce w Stanach Zjednoczonych.
Łącznie szpital ma 11 specjalizacji sklasyfikowanych wśród 50 najlepszych w kraju.
Comer Children’s Hospital ma natomiast cztery specjalizacje znajdujące się w krajowej pierwszej pięćdziesiątce. To poprawa w stosunku do ubiegłego roku, kiedy szpital miał w tym gronie trzy specjalizacje.
Źródło: dailyherald
Foto: Lurie Children’s Hospital, Comer Children’s Hospital
News USA
Administracja Donalda Trumpa znosi limity emisji dla elektrowni
W poniedziałek Agencja Ochrony Środowiska USA zniosła przepisy ograniczające emisję gazów cieplarnianych z elektrowni opalanych węglem i gazem ziemnym. Administracja Donalda Trumpa przekonuje, że deregulacja pozwoli branży uniknąć kosztów przekraczających 300 mld dolarów i zwiększyć krajową produkcję energii. Organizacje ekologiczne i zajmujące się zdrowiem publicznym zapowiadają jednak walkę z nowymi regulacjami w sądzie.
Zmiana, którą po raz pierwszy zaproponowano w ubiegłym roku, oznacza zasadnicze odejście od polityki prowadzonej przez demokratycznych prezydentów Joe Bidena i Baracka Obamę, której celem było ograniczanie zmian klimatu oraz zanieczyszczeń przemysłowych.
Według przedstawicieli Agencji Ochrony Środowiska EPA nowe podejście pozwoli przedsiębiorstwom energetycznym podejmować decyzje z uwzględnieniem interesów odbiorców energii, zamiast zmuszać je do zamykania starszych lub mniej wydajnych elektrowni. Regulacje mają również ułatwić dostarczanie energii elektrycznej do domów i przedsiębiorstw.
Nowe przepisy prawdopodobnie trafią do sądu
Zmiana ma spotkać się z natychmiastowymi wyzwaniami prawnymi. Jej znaczenie może wykraczać poza obecną administrację, ponieważ nowe rozwiązania mogą utrudnić przyszłym prezydentom ponowne regulowanie emisji gazów cieplarnianych pochodzących z elektrowni.
Trump chce „uwolnić amerykańską energię”
Donald Trump wielokrotnie podważał politykę klimatyczną swoich poprzedników. W ubiegłym roku podczas wystąpienia przed Organizacją Narodów Zjednoczonych określił zmiany klimatu jako największe oszustwo, jakie kiedykolwiek narzucono światu.
Jego administracja po raz drugi wycofała Stany Zjednoczone z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku, które określa dobrowolne cele ograniczania emisji powodujących ocieplenie planety.
Prezydent podkreśla potencjał energetyczny Stanów Zjednoczonych również w czasie, gdy wojna z Iranem zakłóca światowe rynki paliw. Ceny benzyny przekraczają obecnie 4,31 dolara za galon i są o ponad dolara wyższe niż rok wcześniej.
Zniesienie ograniczeń dotyczących elektrowni jest częścią realizacji wielokrotnie powtarzanej przez Trumpa zapowiedzi „uwolnienia amerykańskiej energii”. Administracja chce ułatwić przedsiębiorstwom energetycznym zwiększanie dostaw prądu dla gospodarstw domowych i firm.

EPA wycofuje dziesiątki regulacji środowiskowych
Przepisy dotyczące elektrowni znajdują się wśród blisko trzech tuzinów regulacji środowiskowych, które Lee Zeldin wskazał na początku 2025 roku jako przeznaczone do zmiany lub likwidacji. Szef EPA określił wówczas swoje działania jako najbardziej znaczący dzień deregulacji w historii Stanów Zjednoczonych.
Republikanin i były kongresmen z Nowego Jorku zarzucał administracji Bidena, że jej działania prowadziły do osłabiania gospodarki w imię ochrony środowiska. Jego zdaniem wcześniejsze regulacje miały doprowadzić do wyeliminowania przemysłu węglowego.
Ekolodzy ostrzegają przed konsekwencjami dla zdrowia
Organizacje ekologiczne i zajmujące się zdrowiem publicznym oceniają wycofanie przepisów zupełnie inaczej. Uważają zmiany za niebezpieczne i zapowiadają ich zaskarżenie.
Eksperci do ekologii oceniają, że likwidacja krajowych zabezpieczeń przed zanieczyszczeniami klimatycznymi z elektrowni może przynieść ogromne koszty dla zdrowia, bezpieczeństwa i dobrobytu rodzin w całych Stanach Zjednoczonych.

Lee Zeldin
Wskazują na rekordowe fale upałów, coraz bardziej niebezpieczne powodzie i burze oraz rosnące koszty ubezpieczeń. Podkreślają również, że EPA ma prawny obowiązek chronić społeczeństwo przed szkodliwymi zanieczyszczeniami, a technologie pozwalające produkować czystą, niedrogą i niezawodną energię są już szeroko dostępne.
Elektrownie odpowiadają za około jedną czwartą emisji
Elektrownie wykorzystujące węgiel, gaz i ropę odpowiadają za około jedną czwartą wszystkich amerykańskich zanieczyszczeń wpływających na klimat. Większym źródłem jest jedynie sektor transportowy. W skali świata produkcja energii w elektrowniach pozostaje jednym z największych źródeł emisji wpływających na klimat.
Analiza przeprowadzona w ubiegłym roku, obejmująca wcześniejsze oceny samej EPA oraz szeroki zakres innych badań, wskazywała, że przepisy, które obecna administracja chce wycofać, mogły zapobiegać około 30 tys. zgonów i przynosić korzyści szacowane na 275 mld dolarów w każdym roku ich obowiązywania.

Nawet częściowe zniesienie regulacji może oznaczać zwiększenie emisji smogu, rtęci i ołowiu. Szczególnym zagrożeniem są drobne cząstki unoszące się w powietrzu, które mogą osadzać się w płucach i powodować problemy zdrowotne.
Wyższe byłyby również emisje gazów cieplarnianych, co według analiz przyczyniałoby się do dalszego wzrostu temperatur na Ziemi i zwiększania zagrożeń związanych ze zmianami klimatu.
Administracja Bidena chciała ograniczyć wykorzystanie węgla
Walka ze zmianami klimatu była jednym z głównych elementów prezydentury Joe Bidena. Zgodnie z restrykcyjnymi przepisami EPA przyjętymi w 2024 roku elektrownie węglowe miały wychwytywać emisje z kominów albo zakończyć działalność.
Administracja Trumpa odwraca teraz tę politykę. W przedstawionej w ubiegłym roku propozycji EPA argumentowała, że dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane emitowane przez elektrownie wykorzystujące paliwa kopalne nie przyczyniają się w znaczącym stopniu do niebezpiecznych zanieczyszczeń lub zmian klimatu, a tym samym nie osiągają progu uzasadniającego działania regulacyjne na podstawie Clean Air Act.
Źródło: scrippsnews
Foto: Sam Nash , istock/kodda/
-
News Chicago3 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA1 tydzień temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuTymek Kucharczyk walczy o mistrzostwo Indy NXT i milion dolarów. „Plan jest prosty – wygrać”
-
News Chicago4 dni temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA3 dni temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago3 dni temuChicago pozywa administrację Trumpa o nowe zasady przyznawania zielonych kart i wiz
-
News USA4 tygodnie temuUjawniono informacje o amerykańskiej współpracy z Iranem przy deportacjach
-
News Chicago2 tygodnie temuDziura w budżecie Chicago przekroczyła 882 mln USD. Johnson może podnieść podatek od nieruchomości











