Zdrowie
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”
Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.
Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!
Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.
Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.
Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.
Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).
Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).
Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!
Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!
Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.
Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.
Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?
No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.
Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.
Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.
Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.
To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!
Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.
Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/ Gerald Gabernig
News USA
Ruszyły zapisy do Medicare na 2027 rok. Sprawdź zmiany w ubezpieczeniach by dobrze wybrać
W czwartek rozpoczął się coroczny okres wyboru planów Medicare na 2027 rok. Seniorzy i pozostali uprawnieni mają czas do 7 grudnia na przeanalizowanie dostępnych ubezpieczeń i ewentualną zmianę planu. Od 1 stycznia wejdą w życie nowe zasady dotyczące kosztów leków, składek i zakresu świadczeń.
Podczas otwartego okresu zapisów można wybrać tradycyjny Medicare lub prywatny plan Medicare Advantage, a także ubezpieczenie leków na receptę w ramach Medicare Part D. Tegoroczne decyzje są szczególnie istotne ze względu na rosnące koszty opieki zdrowotnej oraz zmiany w ofertach firm ubezpieczeniowych.
Okres zapisów daje możliwość sprawdzenia, czy dotychczasowe ubezpieczenie nadal odpowiada potrzebom pacjenta i czy na rynku dostępne są korzystniejsze rozwiązania.
Wyższe wydatki na leki w Medicare Part D
Jedną z najważniejszych zmian będzie podwyższenie rocznego limitu wydatków własnych na leki objęte Medicare Part D. W 2027 roku wyniesie on 2400 dolarów, podczas gdy w 2026 roku obowiązuje limit 2100 dolarów. Wzrośnie również standardowa kwota udziału własnego, którą pacjent musi zapłacić przed rozpoczęciem określonego zakresu refundacji. Zwiększy się ona z 615 do 700 dolarów.
Pod koniec 2026 roku administracja Donalda Trumpa zakończy także tymczasowy program federalnych dopłat do składek Medicare Part D. Mechanizm ten wprowadzono w 2024 roku za administracji Joe Bidena, aby ograniczyć wzrost kosztów ubezpieczenia leków po zmianach wynikających z ustawy Inflation Reduction Act z 2022 roku.
Federalne Centra Usług Medicare i Medicaid (CMS) przewidują, że dla większości ubezpieczonych wzrost składek będzie umiarkowany. Nie oznacza to jednak, że wszyscy beneficjenci unikną większych podwyżek.
Niektóre plany Medicare Advantage ograniczą świadczenia
Część osób korzystających z Medicare może odczuć poważniejsze zmiany. Niektóre firmy wycofują bowiem swoje plany Medicare Advantage z określonych regionów lub ograniczają dostępne świadczenia. Zmiany mogą dotyczyć między innymi ubezpieczenia stomatologicznego oraz wysokości dopłat ponoszonych przez pacjentów.
Osoby zapisane do Medicare Advantage powinny zatem sprawdzić nie tylko wysokość miesięcznej składki, ale również dostępność lekarzy, placówek medycznych, refundowanych leków i dodatkowych świadczeń.

Nowe ceny leków negocjowane przez Medicare
Od 1 stycznia 2027 roku mają zacząć obowiązywać kolejne ceny leków wynegocjowane przez Medicare na podstawie przepisów przyjętych za administracji Joe Bidena. Nowe rozwiązania obejmują między innymi preparaty stosowane w leczeniu cukrzycy i kontroli masy ciała, takie jak Ozempic, Rybelsus i Wegovy.
Wśród wymienionych leków znajdują się także Trelegy Ellipta, Xtandi, Pomalyst, Ibrance, Ofev, Linzess, Calquence, Austedo i Austedo XR, Breo Ellipta, Tradjenta, Xifaxan, Vraylar, Janumet i Janumet XR oraz Otezla.
Według prognoz CMS nowe ceny mają przynieść osobom objętym Medicare oszczędności na kosztach leków wynoszące łącznie około 685 milionów dolarów w 2027 roku.
Świadczenia Social Security wzrosną o 3,6 procent
Rozpoczęcie zapisów do Medicare zbiegło się z ogłoszeniem nowej waloryzacji świadczeń Social Security. Administracja Ubezpieczeń Społecznych poinformowała w środę, że od 2027 roku świadczenia zostaną podwyższone o 3,6 procent. Oznacza to przeciętnie około 75 dolarów więcej miesięcznie.

Zmiana obejmie niemal 72 miliony osób pobierających świadczenia Social Security oraz około 7,3 miliona beneficjentów programu Supplemental Security Income (SSI). Waloryzacja ma częściowo zrekompensować rosnące koszty utrzymania, jednak organizacje reprezentujące seniorów zwracają uwagę, że coraz wyższe wydatki na leczenie nadal stanowią poważne obciążenie dla domowych budżetów.
Jednorazowe 90 dolarów dla części beneficjentów Medicare
Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała również jednorazową wypłatę 90 dolarów na osobę, która ma pomóc w pokryciu składek Medicare Part B. Według przedstawionych informacji wsparcie obejmie ponad 20 milionów beneficjentów, czyli mniej niż jedną trzecią wszystkich osób korzystających z Medicare.
Łączny koszt programu oszacowano na około 2 miliardy dolarów. Do wypłaty nie kwalifikuje się około 35 milionów uczestników Medicare Advantage, a także miliony innych beneficjentów, w tym część osób z niepełnosprawnościami i osób o niskich dochodach.

Z informacji opublikowanych przez CMS wynika, że uprawnieni mają otrzymać jednorazowy zwrot w wysokości 90 dolarów jeszcze w październiku. Większość płatności ma zostać przekazana przelewem bezpośrednim, natomiast pozostali otrzymają papierowe czeki z Departamentu Skarbu USA.
Prezydent Trump zapowiedział ponadto wypłatę czeków refundacyjnych w wysokości 500 dolarów dla około miliona osób opłacających składki ubezpieczeniowe w ramach Affordable Care Act (ACA).
Otwarty okres zapisów do Medicare trwa od 15 października do 7 grudnia 2026 roku. Wybrane w tym czasie plany zaczną obowiązywać 1 stycznia 2027 roku. Przed podjęciem decyzji warto sprawdzić aktualne składki, udział własny, listę refundowanych leków oraz zakres usług medycznych dostępnych w danym planie.
Źródło: scrippsnews
Foto: istock/roobcio/Darren415/Ankabala/
News Chicago
Palisz papierosy? W centrum Palatine możesz dostać za to mandat
Osoby palące papierosy na ulicach centrum Palatine, na północno-zachodnich przedmieściach Chicago, muszą liczyć się z mandatami. W tym tygodniu rozpoczęto egzekwowanie nowych przepisów, które ograniczają palenie do wyznaczonych miejsc. Władze miejscowości tłumaczą, że zmiany mają poprawić komfort mieszkańców, rodzin z dziećmi oraz klientów lokalnych restauracji i sklepów.
Koniec z paleniem przed restauracjami i sklepami
Podczas niedawnego posiedzenia władz Palatine poinformowano, że funkcjonariusze rozpoczną wystawianie mandatów osobom palącym poza wyznaczonymi strefami w centrum miejscowości. Dotychczas przepisy egzekwowano przede wszystkim nieformalnie, zwracając uwagę osobom naruszającym nowe zasady. Osoby łamiące przepisy mogą otrzymywać ostrzeżenia lub mandaty.
Właściciele lokali w centrum Palatine pozytywnie przyjęli zapowiedź zdecydowanego egzekwowania przepisów. Przedsiębiorcy wielokrotnie próbowali nakłaniać palaczy do przeniesienia się w inne miejsca, jednak ich prośby nie zawsze przynosiły oczekiwany rezultat.
Centrum bardziej przyjazne rodzinom
Władze Palatine chcą, aby centrum miejscowości było przestrzenią przyjazną dla wszystkich mieszkańców, szczególnie rodzin z dziećmi.
Zdaniem władz palacze stojący bezpośrednio przed wejściami do lokali mogą utrudniać korzystanie z przestrzeni publicznej. Nowe regulacje mają ograniczyć takie sytuacje bez całkowitego eliminowania możliwości palenia w centrum.
Gdzie można legalnie palić w centrum Palatine?
Dla palaczy przygotowano specjalnie wyznaczoną strefę, położoną poza głównymi chodnikami. Władze podkreślają, że znajduje się ona w niewielkiej odległości od restauracji i innych punktów usługowych, dzięki czemu osoby palące nie muszą daleko odchodzić.
Zgodnie z przedstawionymi zasadami palacze mogą przebywać w obrębie 300 stóp od wyznaczonego miejsca, pod warunkiem przestrzegania ograniczeń dotyczących pozostałych przestrzeni publicznych. Celem jest oddzielenie palenia od głównych ciągów pieszych i wejść do lokali.
Władze Palatine liczą, że rozpoczęcie wystawiania ostrzeżeń i mandatów skłoni mieszkańców oraz odwiedzających centrum do przestrzegania nowych przepisów. Nie podano wysokości kar finansowych przewidzianych za ich naruszenie.

Jak się mają palacze w Polsce?
Zakaz palenia w miejscach publicznych w Polsce obowiązuje od 15 listopada 2010 roku na mocy nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.
Źródło: nbc, Rynek Zdrowia
Foto: istock/EyeEm Mobile GmbH/
NEWS Florida
Nowa nadzieja dla kobiet z rakiem piersi. Lekarze na Florydzie testują leczenie bez chemioterapii
Lekarze z Moffitt Cancer Center w Tampie na Florydzie prowadzą badania kliniczne nad nową metodą leczenia raka piersi, która może pozwolić części pacjentek uniknąć chemioterapii. Eksperymentalna terapia wykorzystuje indywidualnie przygotowaną szczepionkę z komórek dendrytycznych, wytwarzaną z krwi pacjentki i podawaną bezpośrednio do guza nowotworowego.
Immunoterapia zamiast tradycyjnej chemioterapii
Moffitt Cancer Center w Tampie prowadzi badanie kliniczne, którego celem jest sprawdzenie, czy raka piersi można skutecznie leczyć za pomocą immunoterapii bez konieczności podawania chemioterapii. Nowatorskie podejście opiera się na wykorzystaniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu pacjentki.
W przeciwieństwie do tradycyjnej chemioterapii, która działa na szybko dzielące się komórki, eksperymentalna metoda ma pobudzać układ odpornościowy do rozpoznawania i niszczenia komórek nowotworowych. Naukowcy chcą w ten sposób zwiększyć skuteczność leczenia przy jednoczesnym ograniczeniu działań niepożądanych.
Badanie koncentruje się na pacjentkach z rakiem piersi HER2-dodatnim. Jest to jeden z trzech najczęściej wyróżnianych głównych typów biologicznych raka piersi, charakteryzujący się obecnością zwiększonej ilości białka HER2 na powierzchni komórek nowotworowych.
Dr Heather Han, onkolog z Moffitt Cancer Center, wyjaśnia, że HER2-dodatni rak piersi należy do bardziej agresywnych postaci tej choroby i może stanowić poważne wyzwanie terapeutyczne. Dlatego badacze poszukują nowych sposobów skutecznego leczenia, które pozwoliłyby ograniczyć obciążenie organizmu pacjentek.
Szczepionka przygotowywana indywidualnie z krwi pacjentki
Podstawą eksperymentalnej terapii jest specjalna szczepionka wykorzystująca komórki dendrytyczne. Są to komórki układu odpornościowego, które odgrywają ważną rolę w rozpoznawaniu zagrożeń i uruchamianiu odpowiedzi immunologicznej.
Proces przygotowania terapii rozpoczyna się od pobrania krwi pacjentki. Następnie w laboratorium terapii komórkowej i szczepionek działającym przy Moffitt Cancer Center naukowcy wytwarzają indywidualny preparat oparty na komórkach dendrytycznych.

Moffitt Cancer Center
Jak wyjaśnia dr Heather Han, zadaniem szczepionki jest zmiana środowiska otaczającego guz nowotworowy w taki sposób, aby ułatwić komórkom odpornościowym przedostawanie się do jego wnętrza. Zwiększenie obecności tych komórek może pomóc organizmowi skuteczniej atakować nowotwór.
Preparat podawany bezpośrednio do guza piersi
Ważnym elementem nowej metody jest sposób podawania szczepionki. Zamiast stosowania jej ogólnoustrojowo, lekarze wstrzykują przygotowany preparat bezpośrednio do guza znajdującego się w piersi. Takie rozwiązanie ma umożliwić skoncentrowanie działania immunoterapii w miejscu rozwoju nowotworu.
Celem badania jest nie tylko uzyskanie odpowiedzi na leczenie, ale również zwiększenie szans na trwałe wyleczenie bez nawrotu choroby.
Wstępne obserwacje laboratoryjne i kliniczne wskazują, że podanie szczepionki bezpośrednio do guza może przyczyniać się do jego zmniejszenia, a w niektórych przypadkach nawet do zaniku widocznych zmian. Wyniki wymagają jednak potwierdzenia w dalszych badaniach.

Wcześniejsze badania przyniosły zachęcające wyniki
Obecne badanie jest kolejnym etapem prac prowadzonych od kilku lat w Moffitt Cancer Center. Wcześniej lekarze eksperymentowali z łączeniem szczepionki dendrytycznej ze zmniejszonymi dawkami chemioterapii. Takie podejście miało ograniczyć toksyczne działanie tradycyjnego leczenia, jednocześnie zachowując jego skuteczność przeciwnowotworową.
Według zespołu badawczego połączenie immunoterapii z mniej intensywną chemioterapią przyniosło na tyle zachęcające rezultaty, że naukowcy zdecydowali się rozpocząć kolejne badanie, tym razem oceniające możliwość zastosowania samej immunoterapii.
Niektóre pacjentki mogły uniknąć operacji
Jednym z najbardziej interesujących wyników wstępnych obserwacji jest możliwość zmniejszenia guza do tego stopnia, że część pacjentek otrzymujących immunoterapię nie wymagała operacji chirurgicznej. Nie oznacza to jednak, że immunoterapia może już zastąpić standardowe leczenie operacyjne raka piersi. Badacze dopiero sprawdzają skuteczność i bezpieczeństwo nowego podejścia.

Kto może zakwalifikować się do badania klinicznego?
Moffitt Cancer Center prowadzi obecnie rekrutację pacjentek zainteresowanych udziałem w eksperymentalnej terapii. Badanie jest przeznaczone dla ściśle określonej grupy kobiet z rozpoznanym HER2-dodatnim rakiem piersi. Podstawowe kryteria kwalifikacji obejmują rozpoznanie nowotworu w pierwszym lub drugim stadium zaawansowania oraz obecność guza o średnicy mniejszej niż trzy centymetry.
Osoby zainteresowane udziałem mogą zgłosić się do wstępnej oceny kwalifikacyjnej. Wstępną ocenę możliwości udziału w badaniu można rozpocząć telefonicznie, dzwoniąc pod numer 813-861-2753 lub 1-855-370-0152.
Informacje o rekrutacji i możliwość zamówienia kontaktu ze strony zespołu badawczego są również dostępne za pośrednictwem systemu EmergingMed współpracującego z Moffitt Cancer Center.
Źródło: fox13
Foto: wikimedia, istock/Mohammed Haneefa Nizamudeen/Liudmila Chernetska/
-
News USA7 godzin temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News Chicago2 tygodnie temuDuży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
News USA1 dzień temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA1 tydzień temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
News Chicago3 tygodnie temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago











