Połącz się z nami

Zdrowie

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi

Opublikowano

dnia

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”

Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.

Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!

Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.

Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.

Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.

Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).

Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).

Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!

Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!

Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.

Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.

Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?

No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.

Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.

Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.

Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.

To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!

Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.

Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/  Gerald Gabernig

News Chicago

400 tys. mieszkańców Illinois może stracić ubezpieczenie zdrowotne. Szpitale obawiają się kryzysu

Opublikowano

dnia

Autor:

Nowe wymagania dotyczące pracy dla osób korzystających z Medicaid mogą pozbawić ubezpieczenia zdrowotnego setki tysięcy mieszkańców Illinois. Placówki medyczne w Chicago przygotowują się na wzrost liczby nieubezpieczonych pacjentów, większe zadłużenie za leczenie i rosnące koszty bezpłatnej opieki zdrowotnej.

Nowe zasady Medicaid mogą pogłębić kryzys

Wraz z wejściem w życie nowych wymagań dotyczących aktywności zawodowej beneficjentów Medicaid lokalne placówki medyczne spodziewają się znacznego wzrostu liczby pacjentów pozbawionych ubezpieczenia zdrowotnego. Zmiany mają zacząć obowiązywać w nowym roku, a ich skutki mogą być szczególnie dotkliwe dla osób o niskich dochodach.

Dyrektor generalny Cook County Health, dr Erik Mikaitis, ostrzegał wcześniej, że w 2027 roku nawet 400 tysięcy mieszkańców Illinois może utracić ubezpieczenie zdrowotne, przede wszystkim w związku z nowymi wymaganiami Medicaid.

Według prognoz zmiany mogą spowodować spadek przychodów Cook County Health o 138 milionów dolarów, a jednocześnie zwiększyć koszty bezpłatnej opieki medycznej o kolejne 100 milionów dolarów.

Długi medyczne zniechęcają pacjentów do leczenia

Eksperci zwracają uwagę, że utrata ubezpieczenia może prowadzić do narastania zadłużenia za usługi medyczne. Osoby, które nie są w stanie opłacić wcześniejszych rachunków, często odkładają kolejne wizyty lekarskie, nawet jeśli wymagają pilnej diagnostyki lub leczenia.

Steph Willding, dyrektor generalna CommunityHealth, organizacji prowadzącej w Chicago bezpłatne placówki medyczne dla osób nieubezpieczonych, podkreśla, że zadłużenie za wcześniejsze leczenie może skutecznie zniechęcać pacjentów do ponownego korzystania z pomocy medycznej.

W konsekwencji nowotwory bywają wykrywane w bardziej zaawansowanym stadium, leczenie chorób przewlekłych staje się trudniejsze, a liczba wizyt na szpitalnych oddziałach ratunkowych rośnie. Zdaniem Willding problemy finansowe pacjentów mogą więc przekładać się na pogorszenie ich zdrowia i dodatkowe obciążenie całego systemu.

Illinois umorzyło ponad 1,4 miliarda dolarów długów

Jednym ze sposobów ograniczania skutków zadłużenia jest stanowy program Medical Debt Relief Program. Według Departamentu Opieki Zdrowotnej i Usług Rodzinnych Illinois (IDHFS) w ciągu dwóch lat umożliwił on umorzenie ponad 1,4 miliarda dolarów zobowiązań medycznych niemal 700 tysiącom mieszkańców stanu.

W samym powiecie Cook anulowano 689 milionów dolarów długów należących do około 139 tysięcy osób. Program jest realizowany we współpracy z organizacją non profit Undue Medical Debt.

Czy umarzanie długów rzeczywiście pomaga?

Choć skala programu robi wrażenie, badania wskazują, że samo anulowanie zadłużenia nie zawsze wystarcza do poprawy sytuacji finansowej i psychicznej pacjentów. Analiza przeprowadzona w 2023 roku przez Undue Medical Debt wykazała, że większość zadłużonych pacjentów doświadczała negatywnych konsekwencji dla swojej zdolności kredytowej oraz zdrowia psychicznego.

Jednak badanie opublikowane w 2024 roku przez National Bureau of Economic Research (NBER) przyniosło mniej optymistyczne wyniki. Naukowcy stwierdzili, że umorzenie długów miało niewielki wpływ na poprawę tych wskaźników.

Badacze zasugerowali, że kluczowe znaczenie może mieć moment udzielenia pomocy. Jeśli zadłużenie zostanie anulowane jeszcze przed przekazaniem go firmie windykacyjnej, istnieje większa szansa na uniknięcie najpoważniejszych konsekwencji finansowych.

Bezpłatna opieka mogłaby zapobiec wielu zadłużeniom

Eksperci wskazują również na znaczenie programów bezpłatnej opieki medycznej, które pozwalają pacjentom uzyskać pomoc bez konieczności zaciągania zobowiązań finansowych. Takie świadczenia oferuje między innymi Cook County Health.

Problemem pozostaje jednak dostępność tych programów oraz skuteczność informowania pacjentów o przysługującej im pomocy. Dochodzenie Illinois Answers Project z 2025 roku wykazało, że większość umorzonych długów medycznych w powiecie Cook należała do osób, które już wcześniej kwalifikowały się do bezpłatnego leczenia.

Oznacza to, że wielu pacjentów mogło uniknąć zadłużenia, gdyby odpowiednio wcześnie uzyskało dostęp do pomocy finansowej. Tymczasem przewidywane ograniczenia Medicaid mogą dodatkowo zwiększyć obciążenie systemu opieki charytatywnej.

Chicago przygotowuje się na wzrost liczby nieubezpieczonych

W obliczu nadchodzących zmian szczególnego znaczenia nabiera działalność organizacji takich jak CommunityHealth, które zapewniają bezpłatną pomoc medyczną osobom bez ubezpieczenia. Placówki te często opierają swoją działalność na pracy wolontariuszy i wsparciu lokalnych społeczności.

Steph Willding podkreśla, że organizacje obsługujące nieubezpieczonych pacjentów muszą przygotować się na zwiększone zapotrzebowanie na swoje usługi. Ich rola nie ogranicza się jednak do leczenia pojedynczych osób, ponieważ pomagają również zmniejszać presję na szpitalne oddziały ratunkowe i pozostałe elementy systemu opieki zdrowotnej.

Zdaniem przedstawicieli sektora medycznego najważniejsze będzie połączenie trzech działań: zapobiegania powstawaniu nowych długów, wcześniejszego umarzania istniejących zobowiązań oraz zapewnienia dostępu do bezpłatnej lub tańszej opieki zdrowotnej.

Jeżeli prognozy dotyczące utraty ubezpieczenia przez setki tysięcy mieszkańców Illinois się potwierdzą, zarówno publiczne szpitale, jak i organizacje charytatywne staną przed poważnym wyzwaniem finansowym i organizacyjnym. Największe konsekwencje mogą jednak ponieść pacjenci, dla których brak ubezpieczenia oznacza konieczność wyboru między kosztownym leczeniem a rezygnacją z potrzebnej pomocy.

 

Źródło: wttw
Foto: istock/alfexe/everydayplus/AndreyPopov/stefanamer/
Czytaj dalej

News Chicago

Northwestern Medicine otwiera nowy instytut transplantologii w Chicago. Nadzieja dla tysięcy pacjentów

Opublikowano

dnia

Autor:

Northwestern Medicine

We wtorek Northwestern Medicine ogłosiło utworzenie nowego Instytutu Transplantologii, którego celem jest rozwój innowacyjnych metod przeszczepiania narządów i zwiększenie dostępności leczenia. Placówka, wspierana dotychczas darowiznami w wysokości około 26 milionów dolarów, ma prowadzić również badania nad ograniczeniem konieczności dożywotniego przyjmowania leków przeciw odrzuceniu przeszczepu.

Nowy instytut połączy cztery programy medyczne

Northwestern Medicine Transplant Institute, którego powstanie ogłoszono 27 października, połączy cztery dotychczasowe programy zajmujące się przeszczepianiem narządów, innowacjami medycznymi, badaniami naukowymi i edukacją oraz zwiększaniem dostępu pacjentów do transplantacji.

W instytucie będzie pracować około 300 specjalistów, w tym chirurdzy, pielęgniarki i pracownicy socjalni. Northwestern Medicine należy do ważnych ośrodków transplantacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Tylko w ubiegłym roku przeprowadzono tam 691 przeszczepów narządów.

Dyrektorem wykonawczym nowej placówki został dr Satish Nadig, który podkreśla, że instytut ma stać się światowym centrum innowacji transplantacyjnych i miejscem, do którego będą trafiać pacjenci poszukujący szansy na leczenie w szczególnie trudnych przypadkach.

Przeszczepy bez dożywotnich leków?

Jednym z najważniejszych kierunków badań będzie możliwość ograniczenia lub całkowitego odstawienia leków immunosupresyjnych, które pacjenci po transplantacji zazwyczaj muszą przyjmować do końca życia. Preparaty te zapobiegają odrzuceniu przeszczepionego narządu przez układ odpornościowy.

Northwestern Medicine prowadzi już badania nad nowymi metodami leczenia, które mogłyby zmniejszyć zależność pacjentów od takich leków. Dzięki połączeniu działalności klinicznej i naukowej chorzy będą częściej informowani o możliwości uczestnictwa w odpowiednich badaniach klinicznych.

Instytut zamierza również wykorzystywać nowoczesne technologie, w tym sztuczną inteligencję, do skuteczniejszego dopasowywania dawców i biorców narządów. Według dr. Nadiga transplantologia, której początki sięgają lat 50. XX wieku, potrzebuje kolejnego przełomu technologicznego.

Ponad 4700 osób w Illinois czeka na przeszczep

Według październikowych danych Organ Procurement and Transplantation Network na przeszczep narządu w Illinois oczekiwało ponad 4700 pacjentów. Największą grupę stanowią osoby potrzebujące nowej nerki.

Nowy instytut będzie zajmował się przeszczepianiem wszystkich narządów, również u dzieci. Dr Nadig zapowiada, że celem placówki jest nie tylko wykonywanie kolejnych operacji, ale także wprowadzanie eksperymentalnych dotąd rozwiązań do codziennej praktyki medycznej.

Chicago chce wyznaczać przyszłość transplantologii

Northwestern Medicine liczy, że nowy instytut pozwoli pomagać większej liczbie pacjentów, również tym, którzy dotychczas mieli niewielkie szanse na transplantację. Dzięki połączeniu doświadczenia lekarzy, badań naukowych i wsparcia finansowego darczyńców Chicago ma szansę umocnić swoją pozycję jako jeden z najważniejszych ośrodków rozwoju transplantologii w Stanach Zjednoczonych.

 

Źródło: suntimes
Foto: Northwestern Medicine, istock/Akarawut Lohacharoenvanich/
Czytaj dalej

News Chicago

Szpital w Waukegan stracił status centrum urazowego. Pacjenci będą przewożeni do innych placówek

Opublikowano

dnia

Autor:

Vista-Medical-Center

Mieszkańcy Waukegan i północnych przedmieść Chicago obawiają się opóźnień w udzielaniu pomocy medycznej po odebraniu szpitalowi Vista Medical Center East statusu centrum urazowego II stopnia. Decyzja władz Illinois oznacza, że pacjenci z poważnymi obrażeniami będą musieli być transportowani do innych szpitali, oddalonych nawet o ponad 30 minut jazdy.

Zadecydował brak anestezjologów

Departament Zdrowia Publicznego Illinois (IDPH) cofnął szpitalowi Vista Medical Center East w Waukegan uprawnienia do świadczenia specjalistycznej opieki urazowej II stopnia. Powodem był brak odpowiedniej obsady anestezjologicznej, niezbędnej do zapewnienia całodobowej pomocy pacjentom w stanie zagrożenia życia.

Szpital należy do American Health Systems (AHS), grupy działającej na rynku prywatnej opieki zdrowotnej. Według doniesień lokalnych mediów firma świadcząca usługi anestezjologiczne zawiesiła w ubiegłym tygodniu działalność w placówce po ponad miesiącu nieotrzymywania należnych płatności.

To już drugi przypadek w ciągu niespełna trzech lat, kiedy Vista Medical Center East traci status centrum urazowego II stopnia. Sytuacja ponownie wywołała obawy o bezpieczeństwo mieszkańców Waukegan i okolicznych miejscowości.

Pacjenci będą przewożeni do Libertyville i Lake Forest

Po utracie uprawnień szpital nie może już zapewniać określonego poziomu leczenia osobom z najpoważniejszymi obrażeniami. Karetki pogotowia z Waukegan będą kierować takich pacjentów do Northwestern Medicine Lake Forest Hospital lub Advocate Condell Medical Center w Libertyville.

Podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami pojawiły się obawy, że dodatkowi pacjenci jeszcze bardziej obciążą personel szpitala w Lake Forest. Uczestnicy spotkania wskazywali, że placówka już teraz zmaga się z dużą liczbą chorych.

Władze Illinois krytykują zarządzanie szpitalem

Departament Zdrowia Publicznego Illinois poinformował, że od 6 sierpnia organizował cotygodniowe spotkania z kierownictwem Vista Medical Center East. Podczas rozmów przedstawiciele departamentu zalecali przygotowanie planów awaryjnych na wypadek przerwania świadczenia kluczowych usług medycznych.

Northwestern_Medicine_Lake_Forest_Hospital

Northwestern Medicine Lake Forest Hospital

Pomimo tych działań kierownictwo szpitala nie uprzedziło władz stanowych o możliwych problemach z zapewnieniem obsady anestezjologicznej. IDPH wyraził rozczarowanie brakiem odpowiedniej komunikacji ze strony zarządzających placówką.

Szpitalowi grozi całkowite zamknięcie

Problemy z personelem medycznym są częścią szerszego kryzysu finansowego Vista Medical Center East. W lipcu ujawniono, że placówka stanęła w obliczu postępowania dotyczącego przejęcia nieruchomości z powodu około 2 milionów dolarów zaległych podatków należnych powiatowi Lake.

Stanowa Senator Adriane Johnson, Demokratka reprezentująca ten region, poinformowała, że wspólnie z innymi ustawodawcami poszukuje rozwiązania pozwalającego utrzymać działalność szpitala. Jedną z rozważanych możliwości jest znalezienie nowego właściciela.

Vista Medical Center East

Johnson ostrzegła, że całkowite zamknięcie Vista Medical Center East sprawiłoby, iż Waukegan stałoby się największym miastem w Illinois pozbawionym szpitala. Podkreśliła również, że dostęp do całodobowej opieki urazowej jest niezbędny dla bezpieczeństwa mieszkańców.

Waukegan zwiększy liczbę karetek pogotowia

Burmistrz Waukegan Sam Cunningham uznał zakłócenia w dostępie do specjalistycznej opieki medycznej za niedopuszczalne. Zapowiedział jednocześnie skierowanie do służby dodatkowych karetek pogotowia, aby sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu na transport pacjentów do innych szpitali.

Przyszłość Vista Medical Center East pozostaje niepewna. Dalsze funkcjonowanie placówki będzie zależało od rozwiązania problemów finansowych i kadrowych, które obecnie ograniczają dostęp do pilnej pomocy medycznej na północnych przedmieściach Chicago.

 

Źródło: nbc
Foto: Vista Medical Center, Northwestern Medicine Lake Forest Hospital, YouTube
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2015
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu