Połącz się z nami

Zdrowie

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi

Opublikowano

dnia

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”

Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.

Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!

Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.

Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.

Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.

Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).

Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).

Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!

Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!

Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.

Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.

Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?

No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.

Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.

Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.

Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.

To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!

Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.

Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/  Gerald Gabernig

News USA

Zmiany w Departamencie Zdrowia USA: Wysocy urzędnicy na urlopach, tysiące zwolnień

Opublikowano

dnia

Autor:

W związku z gruntowną reorganizacją Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), kilku czołowych urzędników amerykańskich agencji zdrowotnych — w tym dr Jeanne Marrazzo, następczyni dr Anthony’ego Fauciego — zostało tymczasowo odsuniętych od pracy.

Zmiany wpisują się w szerszy plan restrukturyzacji i redukcji zatrudnienia, ogłoszony niedawno przez Sekretarza Zdrowia Roberta F. Kennedy’ego Jr., który zapowiedział likwidację aż 10 000 stanowisk pracy w całym resorcie.

Kluczowi urzędnicy na urlopach administracyjnych

Zautomatyzowane wiadomości e-mail z 3 kwietnia potwierdziły, że na urlopie administracyjnym przebywają m.in.:

  • dr Jeanne Marrazzo – dyrektorka Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), która objęła stanowisko po Faucim w 2023 r.
  • dr Diana Bianchi – dyrektorka Narodowego Instytutu Zdrowia Dziecka i Rozwoju Człowieka
  • Vence L. Bonham Jr. – pełniący obowiązki zastępcy dyrektora Narodowego Instytutu Badań nad Genomem Ludzkim
  • dr Peter Stein – dyrektor Biura Nowych Leków FDA
  • Julia Tierney – wysoka urzędniczka w Centrum Oceny i Badań Produktów Biologicznych FDA

Co ciekawe, mimo nieobecności, nazwiska urzędników wciąż widnieją na stronach internetowych ich instytucji.

Cichy początek masowych zwolnień

Zwolnienia rozpoczęły się w tym tygodniu, począwszy od pracowników zajmujących się dostępem do informacji publicznej. Oficjalnie ogłoszono plan cięć, obejmujący:

  • 3500 pracowników FDA
  • 2400 osób z Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
  • 1200 zatrudnionych w Narodowych Instytutach Zdrowia (NIH)
  • 300 pracowników Centers for Medicare and Medicaid Services

Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej HHS podkreślił, że redukcje dotyczyły głównie „zbędnych stanowisk administracyjnych”.

„Trudne, ale konieczne decyzje”

Robert F. Kennedy Jr. oświadczył, że działania te są elementem większej strategii naprawy systemu ochrony zdrowia: „Te decyzje nie były łatwe, ale konieczne, aby zatrzymać epidemię chorób przewlekłych i przywrócić zdrowie Ameryce.”

Departament Zdrowia USA potwierdził również, że niektórym urzędnikom zaproponowano dobrowolne przeniesienie do Indian Health Service, działającego głównie na terenach wiejskich. Nie ujawniono jednak, ilu urzędników otrzymało takie oferty, ilu je przyjęło, a ilu odmówiło.

Niektórzy urzędnicy przyznają, że alternatywą dla dobrowolnego przeniesienia było zwolnienie.

Zamieszanie wokół kadry kierowniczej w Departamencie Zdrowia USA HHS i Narodowych Instytutach Zdrowia NIH budzi pytania o przyszłość amerykańskiego systemu zdrowia publicznego. To największe zmiany w amerykańskiej administracji zdrowotnej od czasów pandemii COVID-19.

Źródło: The Epoch Times
Foto: YouTube
Czytaj dalej

News Chicago

Uwaga: Stwierdzono przypadek aktywnej gruźlicy w szkole średniej w Waukegan

Opublikowano

dnia

Autor:

Urzędnicy powiatu Lake zajmujący się zdrowiem wydali ostrzeżenie po potwierdzeniu przypadku aktywnej gruźlicy u jednej z osób związanych z Waukegan High School. Zgodnie z komunikatem Departamentu Zdrowia Powiatu Lake, zakażona osoba została natychmiast odizolowana i podjęto działania mające na celu minimalizację ryzyka dalszego rozprzestrzeniania się choroby.

Szkoła i władze sanitarne współpracują w celu identyfikacji osób, które mogły mieć kontakt z zakażonym. “Osoby potencjalnie narażone zostały już powiadomione i organizujemy testy przesiewowe” – poinformowali przedstawiciele powiatu Lake w oficjalnym oświadczeniu.

Przedstawiciel Departamentu Zdrowia zapewnił, że “zespół działał szybko, aby zminimalizować ryzyko i zapewnić bezpieczeństwo uczniom oraz personelowi”, dodając, że “sytuacja jest pod kontrolą”. Nie ujawniono, czy zakażona osoba jest uczniem czy pracownikiem szkoły.

Czym jest gruźlica i jakie są jej objawy?

Gruźlica (TB) to choroba wywoływana przez bakterie przenoszone drogą powietrzną. Może ona przebiegać w dwóch postaciach:

  • Utajona gruźlica – osoba jest zakażona, ale nie wykazuje objawów i nie zaraża innych.
  • Aktywna gruźlica – występują objawy choroby, a osoba może przenosić bakterie na innych.

Do objawów aktywnej gruźliczy należą:

  • Kaszel trwający ponad trzy tygodnie
  • Ból w klatce piersiowej
  • Odkrztuszanie krwi lub plwociny
  • Osłabienie i zmęczenie
  • Utrata masy ciała i apetytu
  • Gorączka i nocne poty

Jak przenosi się gruźlica?

Gruźlica rozprzestrzenia się drogą kropelkową, gdy osoba chora kaszle, mówi, kicha, a bakterie mogą unosić się w powietrzu przez kilka godzin, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach. Choć choroba jest zaraźliwa, nie rozprzestrzenia się tak łatwo jak przeziębienie czy grypa.

Istnieje szczepionka przeciwko gruźlicy (BCG), ale nie jest ona powszechnie stosowana w Stanach Zjednoczonych, ponieważ jej skuteczność z czasem maleje. Gruźlicę leczy się antybiotykami, jednak terapia jest długotrwała i wymaga ścisłego przestrzegania zaleceń lekarzy.

Rosnąca liczba przypadków gruźlicy w USA

Gruźlica staje się coraz większym problemem zdrowotnym w USA. W 2023 roku zgłoszono ponad 10 300 przypadków – o 8% więcej niż w roku poprzednim i najwięcej od 2011 roku. Wzrost przypadków przypisuje się podróżom międzynarodowym, migracji oraz osłabieniu układu odpornościowego u zakażonych.

 

Źródło: nbc
Foto: idtock/utah778/Denisfilm/
Czytaj dalej

News USA

Wskakuj do lodowatej wody – zachowasz zdrowie i młodość

Opublikowano

dnia

Autor:

Popularność zimnych kąpieli gwałtownie rośnie, a zwolennicy przypisują im szereg korzyści – od poprawy regeneracji mięśni po zwiększenie jasności umysłu. Najnowsze odkrycia naukowe potwierdzają, że niektóre z tych twierdzeń mają solidne podstawy biologiczne. Badacze z Uniwersytetu w Ottawie wykazali, że regularne zanurzenia w zimnej wodzie mogą wspierać mechanizmy komórkowe, chroniąc organizm przed stresem i potencjalnie spowalniając proces starzenia.

Zimna woda a biologia komórek

Zespół naukowców skupił się na wpływie zimnych kąpieli na dwa kluczowe procesy komórkowe: autofagię – czyli recykling uszkodzonych komórek – oraz apoptozę, która polega na eliminacji źle funkcjonujących komórek. Odkrycia te mogą mieć istotne znaczenie w kontekście profilaktyki chorób oraz ogólnego zdrowia organizmu.

W badaniu wzięło udział 10 zdrowych mężczyzn, którzy przez siedem kolejnych dni byli poddawani godzinnemu zanurzeniu w wodzie o temperaturze 57,2°F. Analiza próbek krwi pobranych przed i po sesjach wykazała znaczące zmiany w zachowaniu komórek.

Na początku zimno zaburzało autofagię, lecz z czasem komórki zaczęły lepiej funkcjonować, wykazując większą aktywność regeneracyjną i mniejsze oznaki uszkodzeń.

“Byliśmy zaskoczeni, jak szybko organizm przystosowuje się do tego rodzaju stresu” – mówi Kelli King, główna autorka badania. “To jak dostrajanie mikroskopijnej maszynerii ciała.”

Czy zimne kąpiele to więcej niż moda?

Zdaniem profesora Glenna Kenny’ego, współautora badania, aklimatyzacja do zimna może stać się skutecznym narzędziem w budowaniu odporności nie tylko dla sportowców, ale dla każdego, kto chce wzmocnić swoje zdrowie.

“Nasze wyniki wskazują, że organizm może nauczyć się lepiej radzić sobie ze stresem, co może mieć ogromne znaczenie dla zdrowia i długowieczności” – twierdzi Kenny.

Zwiększona aktywność autofagii ma szerokie implikacje zdrowotne – od redukcji stanów zapalnych po zapobieganie chorobom związanym z wiekiem. Regularna ekspozycja na zimno może zatem stanowić naturalny sposób na wspieranie organizmu na poziomie komórkowym.

Dla kogo zimne kąpiele?

Choć wyniki badań są obiecujące, dotyczą one na razie jedynie młodych, zdrowych mężczyzn. Naukowcy zaznaczają, że konieczne są dalsze analizy, aby określić, czy podobne korzyści występują u kobiet, osób starszych czy osób z chorobami przewlekłymi.

Ponadto eksperci podkreślają, że zimne kąpiele wymagają ostrożności i nie są odpowiednie dla każdego. Osoby z problemami sercowo-naczyniowymi lub innymi schorzeniami powinny skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem takiej praktyki.

Czy staną się kluczowym elementem zdrowego stylu życia? Na to pytanie odpowiedzą kolejne badania. Na razie pewne jest, że zimne kąpiele to nie tylko sposób na orzeźwienie, ale także potencjalne narzędzie do długofalowej poprawy zdrowia.

 

Źródło: fox32
Foto: istock/tarasov_vl/Olena Babak/
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Reklama
Reklama

Kalendarz

lipiec 2015
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu