Połącz się z nami

Zdrowie

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi

Opublikowano

dnia

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?

“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”

Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania

Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.

Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!

Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.

Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.

Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.

Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).

Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).

Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!

Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!

Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.

Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.

Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?

No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.

Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.

Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.

Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.

To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!

Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.

Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/  Gerald Gabernig

NEWS Florida

Floryda uruchamia przełomowe badania noworodków. Jedna próbka krwi i aż 900 chorób genetycznych

Opublikowano

dnia

Autor:

Floryda uruchomiła pilotażowy program Sunshine Genetics, który wykorzystuje sekwencjonowanie całego genomu do badań przesiewowych noworodków pod kątem około 900 chorób genetycznych. To pierwsza w Stanach Zjednoczonych inicjatywa tego rodzaju utworzona i finansowana przez stanową legislaturę. Pierwsze dwie rodziny zdecydowały się już na udział swoich dzieci w dobrowolnym programie.

Program Sunshine Genetics jest prowadzony przez Florida Institute for Pediatric Rare Diseases przy College of Medicine na Florida State University. Jego głównym celem jest wykrywanie rzadkich chorób na możliwie najwcześniejszym etapie życia, zanim pojawią się objawy mogące doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

Rodzice lub prawni opiekunowie mogą dobrowolnie zgłosić noworodka do programu po przejściu cyfrowego procesu informacyjnego i wyrażeniu zgody. Co ważne, badanie nie wymaga dodatkowego pobierania krwi od dziecka.

Ta sama próbka krwi, znacznie więcej informacji

Sunshine Genetics wykorzystuje tę samą próbkę krwi, która jest już pobierana w ramach standardowych badań przesiewowych noworodków na Florydzie. Obecny stanowy program sprawdza około 60 schorzeń, podczas gdy nowy pilotaż poszukuje zmian genetycznych związanych z około 900 chorobami.

Autorem ustawy Sunshine Genetics Act, przyjętej w 2025 roku, jest stanowy Kongresmen Adam Anderson, republikanin reprezentujący rejon Pinellas. Początkowo twórcy programu zakładali możliwość badania około 600 chorób, jednak po zaangażowaniu naukowców i ekspertów w dziedzinie genetyki lista zwiększyła się do ponad 900.

Anderson podkreśla, że bez takich badań postawienie właściwej diagnozy u dziecka może zajmować od pięciu do siedmiu lat. W tym czasie choroba może rozwinąć się do takiego stopnia, że w momencie ustalenia jej przyczyny możliwości skutecznego leczenia są już ograniczone.

W 2015 roku Anderson i jego żona Brianne powitali na świecie swoje trzecie dziecko – syna Andrew. Początkowo dziecko rozwijało się prawidłowo, jednak po kilku miesiącach rodzice zaczęli zauważać niepokojące objawy. Chłopiec zmarł chorobę Taya-Sachsa, krótko po ukończeniu czwartego roku życia. Dziś Adam Anderson angażuje się w działania, które mają pomóc innym rodzinom uniknąć podobnej tragedii.

Kongresmen stanowy Adam Anderson z żoną, córkami i małym Andrew, który zmarł na rzadką chorobę genetyczną

Wyniki mają być dostępne w ciągu czterech do sześciu tygodni

Głównym dostawcą usług sekwencjonowania całego genomu na początku programu będzie Baylor Genetics. Sekwencjonowanie, analiza danych oraz kliniczna interpretacja wyników mają być przeprowadzane w ciągu czterech do sześciu tygodni.

Rodziny, u których wynik badania będzie negatywny, otrzymają informację drogą elektroniczną. Jeżeli analiza wskaże możliwość występowania choroby genetycznej, z rodziną telefonicznie skontaktuje się lekarz związany z Sunshine Genetics.

Rodzice otrzymają wówczas informacje dotyczące wyniku, badań potwierdzających oraz dalszej opieki. Może ona obejmować skierowanie dziecka do odpowiednich lekarzy specjalistów, dietetyków lub innych pracowników ochrony zdrowia.

Szansa na leczenie, zanim pojawią się poważne objawy

Wczesne rozpoznanie ma szczególne znaczenie w przypadku rzadkich chorób genetycznych, ponieważ noworodek może początkowo wyglądać na całkowicie zdrowego. Objawy mogą wystąpić dopiero później, gdy choroba zdąży już spowodować poważne zmiany w organizmie.

Wcześniejsza diagnoza może dać lekarzom możliwość zastosowania specjalistycznej diety, leków, suplementów, udziału w badaniach klinicznych lub terapii genowych. W niektórych przypadkach odpowiednio wczesna interwencja może zapobiec trwałym uszkodzeniom neurologicznym lub fizycznym albo ograniczyć ich zakres.

Rzadkie choroby dotyczą milionów Amerykanów

Według danych przeciętny czas potrzebny na zdiagnozowanie rzadkiej choroby u dziecka wynosi około czterech do pięciu lat. Rzadkie choroby dotyczą około jednego na dziesięciu Amerykanów.

Około 80 procent rzadkich chorób występujących u dzieci ma podłoże genetyczne. To właśnie dlatego twórcy Sunshine Genetics widzą w sekwencjonowaniu całego genomu możliwość znaczącego skrócenia czasu potrzebnego do postawienia właściwej diagnozy.

Program ma również wspierać badania naukowe

Sunshine Genetics ma stworzyć także ogólnostanowy zasób danych służący badaniom nad rzadkimi chorobami dzieci. Organizatorzy zapewniają, że informacje uczestników będą chronione, a ich wykorzystanie do celów naukowych będzie odbywało się zgodnie z zasadami ochrony prywatności.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy program obejmie całą Florydę

Na obecnym etapie nie ustalono dokładnego harmonogramu udostępnienia programu w całym stanie ani pełnej listy szpitali, które będą w nim uczestniczyć. Początkowo Tampa General Hospital został wskazany jako pierwszy szpital, który miał zaoferować rodzinom bezpłatne i dobrowolne sekwencjonowanie całego genomu.

Plan zakładał następnie rozszerzenie programu na Orlando i Miami jeszcze w 2026 roku. Na razie jest jednak zbyt wcześnie, aby określić, ile badań przyniesie pozytywne wyniki i w jakim stopniu wcześniejsze wykrywanie chorób wpłynie na leczenie dzieci.

Docelowo badania mogą objąć 225 tysięcy dzieci rocznie

Sunshine Genetics jest programem pilotażowym, którego wyniki mają pomóc władzom ocenić możliwość wprowadzenia genomowych badań przesiewowych dla wszystkich noworodków na Florydzie. Każdego roku w stanie rodzi się około 225 tysięcy dzieci.

Wyjątkowość projektu polega na tym, że jest to jedyna tego rodzaju inicjatywa w Stanach Zjednoczonych rozpoczęta i finansowana przez stanową legislaturę właśnie po to, aby zebrać dowody potrzebne do podjęcia decyzji o ewentualnym rozszerzeniu badań na wszystkie noworodki.

Szersza rejestracja planowana na wiosnę 2027 roku

Ogólna rejestracja do programu ma rozpocząć się wiosną 2027 roku. Do tego czasu zespół Sunshine Genetics będzie rozwijał procedury związane z przyjmowaniem uczestników, pracą laboratoriów, przekazywaniem wyników oraz dalszą opieką nad dziećmi, u których zostaną wykryte potencjalne choroby genetyczne. Aktualizacje dotyczące programu i możliwości zapisania dziecka mają być publikowane na stronie floridasunshinegenetics.org.

 

Źródło: fox35
Foto: Adam Anderson, istock/DD_Brodella/Sviatlana Lazarenka/kieferpix/Jose Luis Carrascosa/
Czytaj dalej

News USA

Śmierć pracownicy rosyjskiego laboratorium badającego dżumę wywołała obawy

Opublikowano

dnia

Autor:

Stany Zjednoczone monitorują sytuację po śmierci młodej pracownicy laboratorium w rosyjskim Irkucku, gdzie prowadzone są badania nad dżumą. Donald Trump poinformował, że jego administracja bardzo uważnie przygląda się sprawie, a Sekretarz Stanu Marco Rubio potwierdził obawy związane z możliwością rozprzestrzenienia się dżumy płucnej. Rosyjskie władze zapewniają jednak, że nie stwierdzono zagrożenia biologicznego.

Sprawa dotyczy pracownicy Instytutu Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu w Irkucku. Rosyjskie media podały, że kobieta miała na imię Daria, była przed trzydziestką i niedawno odwiedziła Buriację, region położony przy granicy z Mongolią.

Po jej śmierci pojawiły się niepotwierdzone doniesienia, że mogła zachorować po rozbiciu probówki zawierającej patogen albo po powrocie z terenu, gdzie bakteria wywołująca dżumę występuje naturalnie wśród dzikich gryzoni.

Rosjanie podają inną przyczynę śmierci

Gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobzev poinformował, że oficjalnie przyczynę śmierci określono jako zapalenie płuc o nieustalonej etiologii. Według niego w próbkach biologicznych pobranych od kobiety nie znaleziono mikroorganizmów związanych z jej pracą.

Kobzev, powołując się na rosyjski urząd nadzoru sanitarnego Rospotrebnadzor, przekazał również, że po śmierci pracownicy nie odnotowano innych przypadków osób zatrudnionych w instytucie, które zgłosiłyby się po pomoc medyczną.

Zespół bezpieczeństwa biologicznego skontrolował Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu. Rospotrebnadzor poinformował, że podczas inspekcji nie stwierdzono sytuacji awaryjnej.

Prawie 200 osób pod obserwacją

Rosyjskie media informowały jednak w ubiegłym tygodniu, że blisko 200 osób, które miały kontakt ze zmarłą kobietą, zostało objętych obserwacją medyczną. Działanie to miało mieć charakter zapobiegawczy. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaapelował, aby nie kierować się pojawiającymi się pogłoskami i opierać informacje o sytuacji na oficjalnych komunikatach Rospotrebnadzoru.

Donald Trump: USA są gotowe pomóc

Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone bardzo uważnie przyglądają się rosyjskiej sprawie. Przyznał jednocześnie, że nie rozmawiał na ten temat z Kremlem. Prezydent zadeklarował, że USA są gotowe udzielić pomocy w przypadku tego rodzaju problemu. Nie przedstawił jednak szczegółów dotyczących ewentualnego zaangażowania amerykańskich władz.

Marco Rubio: nie ma powodów do alarmu

Sekretarz Stanu USA Marco Rubio potwierdził, że Waszyngton monitoruje sytuację. Według niego pojawiły się informacje o zakażeniu pracownika laboratorium oraz obawy, że infekcja mogła rozprzestrzenić się przynajmniej w obrębie placówki, co miało doprowadzić do zastosowania środków kwarantannowych.

Rubio zaznaczył, że gdyby tego rodzaju choroba wydostała się poza kontrolowane środowisko, mogłaby szybko się rozprzestrzeniać. Jednocześnie podkreślił, że obecnie nie ma powodów do alarmu, choć sytuacja wymaga uwagi i dalszego monitorowania.

Bakteria dżumy występuje w tym regionie

Bakteria Yersinia pestis, wywołująca dżumę, występuje wśród gryzoni żyjących między innymi na obszarze Buriacji. Jednym z jej naturalnych gospodarzy w tym regionie są świstaki. To właśnie ona odpowiadała za pandemię znaną jako Czarna Śmierć, która w XIV wieku zabiła nawet połowę mieszkańców Europy.

Choroba nie zniknęła i nadal występuje w niektórych częściach świata. Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu został utworzony w Irkucku ponad 100 lat temu w odpowiedzi na epidemię, która wystąpiła w latach 20. XX wieku.

Dżuma płucna może przenosić się między ludźmi

Dr Simon Clarke, profesor nadzwyczajny mikrobiologii komórkowej na University of Reading, wyjaśnił, że płucna postać zakażenia Yersinia pestis bez leczenia jest niemal zawsze śmiertelna. Chorobę można jednak skutecznie leczyć antybiotykami.

Największe obawy wynikają z faktu, że dżuma płucna może przenosić się bezpośrednio z człowieka na człowieka. Clarke zaznaczył jednak, że obecnej sytuacji nie należy porównywać z pandemią COVID-19 ani zakładać, że doprowadzi ona do masowych lockdownów.

Naukowiec podkreślił, że dżuma nie jest wyłącznie chorobą historyczną. Nadal istnieje i w niektórych regionach świata pozostaje zagrożeniem dla zdrowia ludzi, dlatego prowadzenie badań nad bakterią jest potrzebne.

Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu w Irkucku

Czy bakteria mogła być badana jako broń biologiczna?

Clarke został również zapytany, czy patogen mógł być badany pod kątem potencjalnego wykorzystania jako broń biologiczna. Przyznał, że teoretycznie jest to możliwe, ale zaznaczył, że bardziej prawdopodobne jest wyjaśnienie związane ze standardowymi badaniami nad naturalnie występującą chorobą.

Nie ma obecnie potwierdzenia, że incydent w Irkucku miał jakikolwiek związek z programem broni biologicznej. Rosyjskie władze utrzymują natomiast, że kontrola laboratorium nie wykazała sytuacji awaryjnej.

Dżuma płucna może rozwijać się bardzo szybko

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) okres inkubacji dżumy płucnej jest bardzo krótki i może wynosić zaledwie 24 godziny. Choroba może prowadzić do śmierci, jeśli nie zostanie odpowiednio wcześnie rozpoznana i leczona.

Do zakażenia może dojść przez ukąszenie zakażonej pchły, kontakt z płynami ustrojowymi lub skażonym materiałem, a także przez wdychanie zakaźnych cząstek oddechowych.

Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu w Irkucku

Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu w Irkucku

Do charakterystycznych objawów należą duszność i kaszel, któremu może towarzyszyć krwawa plwocina. Amerykańskie władze zapowiadają dalsze monitorowanie sytuacji w Rosji, natomiast tamtejsze służby sanitarne zapewniają, że obecnie nie stwierdzono zagrożenia w instytucie w Irkucku.

 

Źródło: BBC
Foto: YouTube, Instytut Przeciw Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu w Irkucku, istock/gorodenkoff/
Czytaj dalej

News USA

Nobel z medycyny za przełom w badaniach mózgu. Światło pozwala włączać i wyłączać neurony

Opublikowano

dnia

Autor:

Karl Deisseroth, Peter Hegemann i Georg Nagel otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny za badania, które doprowadziły do powstania optogenetyki. Metoda łączy światło i genetykę, pozwalając naukowcom niezwykle precyzyjnie kontrolować aktywność neuronów w żywym mózgu i lepiej poznawać mechanizmy odpowiedzialne za zachowanie oraz choroby.

Nagrodzone badania otworzyły zupełnie nową dziedzinę neuronauki. Optogenetyka umożliwia naukowcom włączanie i wyłączanie określonych komórek nerwowych za pomocą światła, dzięki czemu można ustalać, które obwody mózgu odpowiadają za konkretne funkcje, zachowania i objawy chorób.

Eksperci podkreślają, że technologia zasadniczo zmieniła sposób badania mózgu. Neurobiolog Patrick Forcelli z Georgetown University porównał postęp do przejścia od tradycyjnego atlasu drogowego mózgu do obrazu przypominającego Google Earth, pozwalającego znacznie dokładniej analizować jego funkcjonowanie.

Trzech naukowców stoi za przełomowym odkryciem

Karl Deisseroth, 54-letni lekarz i naukowiec, jest badaczem Howard Hughes Medical Institute oraz profesorem Stanford University w Kalifornii. Peter Hegemann, lat 71, pracuje na Humboldt University w Berlinie. Trzecim laureatem jest 73-letni Georg Nagel, który ostatnio pracował na University of Würzburg w Niemczech. Odrębne badania prowadzone przez trzech naukowców doprowadziły ostatecznie do opracowania techniki, która stała się jednym z podstawowych narzędzi współczesnej neuronauki.

Wszystko zaczęło się od zielonych alg

Przełom miał swój początek w badaniach Hegemanna nad jednokomórkowymi zielonymi algami i sposobem, w jaki przemieszczają się one w kierunku światła. Hegemann i Nagel odkryli szczególne białko reagujące na niebieskie światło.

Po oświetleniu białko otwiera kanał, powodując powstanie impulsu elektrycznego. Naukowcy ustalili, że umieszczenie tego białka w innych komórkach może sprawić, że również staną się one wrażliwe na światło.

Komórki mózgowe komunikują się za pomocą sygnałów elektrycznych, ale w normalnych warunkach nie reagują na światło. Deisseroth wykorzystał naturalny mechanizm odkryty u mikroorganizmów i wprowadził gen kontrolujący światłoczułe białko do określonych komórek mózgu żywych myszy.

Światło może sterować neuronami

Oświetlenie zmodyfikowanych komórek pozwalało naukowcom włączać lub wyłączać neurony podczas wykonywania przez zwierzęta określonych zadań. Początkowo światło dostarczano za pomocą niewielkich włókien, natomiast obecnie rozwijane są również metody niewymagające takiej ingerencji.

Deisseroth wyjaśniał, że światło zazwyczaj kojarzy się z narzędziem umożliwiającym obserwowanie świata. W optogenetyce jego rola jest odwrotna – służy do niezwykle precyzyjnego wywoływania określonych zmian i kontrolowania aktywności komórek.

Od poznania mózgu do nowych metod leczenia

Optogenetyka pozostaje przede wszystkim narzędziem badawczym pozwalającym ustalić, jak funkcjonują konkretne neurony i całe obwody nerwowe. Wiedza ta może jednak wskazywać nowe sposoby leczenia zaburzeń wynikających z nieprawidłowej pracy mózgu.

Deisseroth podkreślał, że zidentyfikowanie komórek, które rzeczywiście odpowiadają za określony objaw lub jego ustąpienie, pozwala następnie myśleć o lekach albo innych metodach oddziałujących właśnie na te komórki.

Optogenetyka może pomóc osobom tracącym wzrok

Jednym z najbardziej zaawansowanych zastosowań są badania nad leczeniem dziedzicznej choroby oczu określanej jako retinitis pigmentosa. Firmy prowadzą już badania polegające na wprowadzeniu światłoczułego białka do siatkówki pacjenta. Osoba poddana takiej terapii otrzymuje następnie specjalne okulary emitujące światło. Celem jest przywrócenie części zdolności widzenia osobom cierpiącym na tę genetyczną formę utraty wzroku.

Deisseroth zwrócił również uwagę na naukowców wykorzystujących wiedzę zdobytą dzięki optogenetyce do poszukiwania potencjalnych metod leczenia autyzmu i schizofrenii.

Technologia zmieniła neuronaukę

Optogenetyka zapewnia niezwykle precyzyjny zestaw narzędzi pozwalających prowadzić eksperymenty nad działaniem mózgu, które innymi metodami byłyby bardzo trudne do wykonania. Komórki mózgowe komunikują się w ciągu milisekund, a optogenetyka po raz pierwszy umożliwiła naukowcom kontrolowanie ich w laboratorium z podobną szybkością.

Karl Deisseroth

Badacze tworzą funkcjonalne mapy mózgu

Nowa metoda pozwoliła neuronauce odejść od statycznych map aktywności mózgu i rozpocząć tworzenie funkcjonalnych schematów jego połączeń. Jednocześnie przyczyniła się do rozwoju kolejnych technik służących badaniu złożoności układu nerwowego.

Abdel El Manira, członek Zgromadzenia Noblowskiego, wskazał, że optogenetyka pomogła ujawnić zaburzenia działania konkretnych obwodów mózgowych. Ma to znaczenie między innymi dla badań nad utratą wzroku, depresją, uzależnieniami i demencją.

Mimo ogromnego postępu mózg nadal pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych organów człowieka. Zdaniem El Maniry optogenetyka daje naukowcom wyjątkowo skuteczne narzędzie do mierzenia się z kolejnymi pytaniami dotyczącymi jego funkcjonowania.

 Peter Hegemann

Peter Hegemann

Nobel z medycyny rozpoczyna tydzień nagród

Nagrodę ogłoszono w Instytucie Karolinska w Sztokholmie, rozpoczynając tegoroczny tydzień noblowski. Wysokość nagrody wynosi w tym roku 12 milionów koron szwedzkich, czyli około 1,2 miliona dolarów.

Po poniedziałkowej Nagrodzie Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny we wtorek zostanie ogłoszony Nobel z fizyki, w środę z chemii, a w czwartek z literatury. Pokojowa Nagroda Nobla zostanie przyznana w piątek, natomiast 12 października poznamy laureata Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych.

 Georg Nagel

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, The Nobel Prize
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2015
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu