Zdrowie
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Dlaczego nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Zastanówmy się, co takiego stoi na przeszkodzie w zaufaniu. Dlaczego nie potrafimy zaufać, co przez to tracimy, a co zyskujemy?
“Jeśli się otworzę, łatwo będzie mnie zranić”. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas na samą myśl o tym woli wycofać się i ukryć za “grubym murem”. Bo tylko tam czują się bezpieczni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że izolacja oznacza również doświadczenie samotności. W takim stanie nie przyjmuje się już niczego z zewnątrz, również niczego pozytywnego! Boleśnie odczuwa się wtedy brak jakichkolwiek przyjemności. Zaczynają się narzekania na “zły świat”, który nie oferuje niczego przyjemnego. A stąd już tylko jeden krok do depresji. To prawdziwa ślepa uliczka. Często spotykam się ze stwierdzeniem: “Bardzo chciałbym/chciałabym przeżyć coś pięknego, ale nie chcę lub też nie potrafię się otworzyć, bo łatwo byłoby mnie wtedy zranić!” Przypomina mi to zdanie: “Umyj mnie, ale mnie nie zmocz!”
Bez otwarcia na ludzi nie możecie otrzymać niczego, dotyczy to również zaufania
Ludzie rzadko się otwierają, mimo że nie czują się z tym dobrze. Jest to jednak uczucie, z którym są już przynajmniej zaznajomieni, stąd też dość łatwo przychodzi im przypisać potem całą winę za nie swemu otoczeniu. Bo przecież – gdyby mogli być pewni, że inni ludzie ich nie zranią, mogliby się otworzyć! A ponieważ nie są w stanie nic na to poradzić, umacniają się tylko w swym przekonaniu i wysuwają zarzuty wobec innych. Z pewnością nie jest to droga, która pomoże osiągnąć komuś radość życia. Chodzi więc o strach przed tym, by nie być zranionym, gdy otworzymy się pełni zaufania. Muszę omówić tu teraz zagadnienie, które stanowi dla mnie podstawę stosunków międzyludzkich: zależność własnych odczuć od zachowania innych ludzi. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.
Posłużę się moimi doświadczeniami, zebranymi w klinice psychosomatycznej podczas terapii grupowej pacjentów, poświęconej tematowi “zaufanie”. Wtedy też dała się zauważyć szczególna trudność tej sytuacji – z jednej strony wszyscy mocno życzyli sobie, aby ich problemy znalazły zrozumienie u innych ludzi. Z drugiej strony istniały obawy, że relacjonowanie swych osobistych problemów i związane z tym “otwarcie się” wobec innych zwiększy prawdopodobieństwo zranienia opowiadających. Często przytaczano przykład złamania “obietnicy milczenia”, zgodnie z którą nie wolno było mówić o problemach grupy poza nią, co było odbierane jako nadużycie zaufania. W jaki sposób należało więc rozwiązać cały ten problem? Istniała przecież przemożna potrzeba bycia zrozumianym przez drugich, czyli potrzeba otrzymywania czegoś!
Moje obserwacje poszły w dwóch kierunkach: To prawda, że niektórzy lubią sobie czasami poplotkować. Prawdą jest również, że złamanie obietnicy milczenia przez członków grupy jest poważnym złamaniem zasady i że nie jest to w porządku. Jeśli można byłoby dotrzeć do tej osoby, to, również w trosce o jej własne dobro, należało jej uświadomić, że takie zachowanie jest nie do przyjęcia i że nie można nadal postępować w ten sposób. Jeśli zrobimy to w odpowiedni – rzeczowy i jasny (a nie niezgrabny i agresywny) – sposób, to nie będziemy długo czekać na rezultat naszych działań. Wtedy pozostali członkowie grupy będą mieć mniejsze problemy z otwarciem się na otoczenie.
Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest jednak znaleźć ów “przeciek”. Co wtedy? Odważyłem się więc zapytać wprost: “Jaką ponosicie stratę (która napawa Was lękiem), jeśli pan Kowalski i pani Nowak, siedząc na ławce w parku, porozmawiają sobie o Waszych małżeńskich problemach?” Słyszałem wtedy oburzone głosy: “To nie ich sprawa!” Jasne, że nic ich to nie obchodzi i złamanie obietnicy milczenia jest absolutnie nie w porządku. Ale to nie jest jeszcze odpowiedź na moje pytanie! Zapytałem ponownie: “Nawet jeśli nie jest to ich sprawa i nie jest w porządku, że o tym rozmawiają, na czym, konkretnie, polegać będzie Wasza strata?” Po dłuższej chwili najczęściej docierała do mnie następująca odpowiedź: “W zasadzie (konkretnie) na niczym”.
Skutek tej odpowiedzi przechodził najśmielsze oczekiwania. Członkowie grupy chętniej się otwierali i opowiadali o swoich zmartwieniach. W zamian otrzymywali zrozumienie, pocieszenie i nowe spostrzeżenia kolegów, a one pomagały im dotrzeć do rozwiązania swych problemów. To był taki “przedsmak zaufania”. I tu, nie będąc już dla nikogo zaskoczeniem, zadziałała zasada rezonansu.
Zastanówmy się, co się wydarzyło. Okazało się, że niestosowne zachowanie innych ludzi może mieć na nas i na nasze emocje o wiele mniejszy wpływ i mniejsze znaczenie, niż nam się początkowo wydawało. W życiu ciągle spotykamy się przecież z zachowaniem i wypowiedziami innych ludzi, które wcale nie są po naszej myśli. Taka jest rzeczywistość. Czy musimy jednak z tego powodu być wiecznie niezadowoleni i dostosowywać nasze zachowanie do takiej a nie innej sytuacji? Jeśli tak, to godzimy się równocześnie na to, żeby wszystkie te niepomyślne dla nas wydarzenia zupełnie nas zdominowały! (Dotyczy to, rzecz jasna, tylko ludzi dorosłych. Nie chcę przez to umniejszać ani kwestionować duchowej przemocy dorosłych nad dziećmi).
Zachowanie i słowa innych ludzi mają na Was tylko taki wpływ, na jaki sami im pozwolicie. Są to klucze, które otwierają drzwi tylko wtedy, kiedy podstawicie pasujące zamki. Jeśli ktoś podsunie Wam do nałożenia cudzy but, będziecie się dziwić (i zarzucać innym), że but Was uwiera i na Was nie pasuje. Jeśli ktoś zarzuci Wam coś niesłusznego, możecie odpowiedzieć: “To mnie nie dotyczy, nie jestem taki” – zamykając tym samym całą sprawę. (Chyba że boicie się, iż osoba, która to powiedziała, odwróci się od Was, przestanie Was rozumieć i poniesiecie stratę).
Możecie również dojść do wniosku, że ten ktoś ma rację, a przez swoją uwagę poruszył Wasze własne bolesne odczucia. Są to jednak Wasze własne emocje, za które tylko Wy jesteście odpowiedzialni. Istnieje również możliwość, że “powstaną” w Was uczucia, które od dawna już nosicie w sobie. Możecie jednak zrzucić z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, obarczając nim kogoś innego, kto np. powiedział coś, co Wam o tym przypomniało. To również Wasza własna decyzja. Jakże często obciążamy naszych bliźnich decyzjami, które tak naprawdę podejmujemy zupełnie samodzielnie!
Pojawiające się emocje mogą być dla Was również wskazówkami prowadzącymi do zrealizowania przez Was pewnych zadań, po których poczujecie się znacznie lepiej. Wtedy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że takie a nie inne zachowanie otoczenia było dla Was nawet pewnego rodzaju pomocą!
Członkowie grupy terapeutycznej nauczyli się inaczej spoglądać na fakt, że ktoś sobie za dużo na ich temat poplotkował i że, jak to często w takich sytuacjach bywa, dodał jeszcze to i owo od siebie. Udawało się to nawet w sytuacji, gdy plotki przekraczały już pewne ramy przyzwoitości. Pamiętajmy o zasadzie podstawowej: aby coś mogło zaistnieć między jednym a drugim człowiekiem, konieczne są dwa kroki: dawanie i branie. Dopiero wtedy możemy mówić o “transakcji”. Jeśli nie zdecydujecie się, żeby wziąć, to to się po prostu nie stanie! Chyba, że ktoś będzie w stanie “wstrzyknąć” Wam z zewnątrz odpowiednie emocje.
Opowiadam Wam o tym tak szczegółowo po to, żebyście stopniowo nabierali coraz więcej odwagi i próbowali się otworzyć. Chodzi o otrzymanie zaufania. Bez otwarcia się na innych jest to bardzo trudne, a tak naprawdę – niemożliwe. Kiedy uświadomicie sobie, że nie musicie się niczego bać i że w rzeczywistości nic nie tracicie, otwierając się na drugich, nawet jeśli nie zawsze zachowują się oni fair, z pewnością będziecie czynić to częściej! Osiągniecie wtedy większą niezależność, a w końcu prawdziwą wolność. Z tym związana jest również redukcja Waszych lęków. Zastanówmy się raz jeszcze nad tym, co takiego stoi na przeszkodzie zaufaniu. Tego typu pytania w wielu wypadkach doprowadziły do zdobycia większej jasności, a także do bardzo ciekawych wniosków. Mogą znaleźć zastosowanie również w wielu innych sytuacjach, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiecie, dlaczego decydujecie się na zrobienie tej a niezrobienie innej rzeczy.
Zadajmy więc sobie pytanie: Dlaczego nie macie zaufania? Jeśli trudno jest Wam znaleźć na nie odpowiedź, zapytajcie inaczej: Co zyskujecie na tym, że nie macie zaufania?
No właśnie: musicie spodziewać się jakiegoś zysku bądź profitu – gdyby tak nie było, nie brakowałoby Wam przecież zaufania. Ludzie często niechętnie reagowali na te pytania i w zasadzie trudno się było temu dziwić. Ktoś zachowuje się w pewien określony sposób, sam się z tym męczy, a tu na dodatek pyta się go jeszcze, jaki ma z tego zysk! Można to uznać po prostu za bezczelność. Nie zmienię jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Człowiek nie posiadający zaufania, narzekający na wszystko i całkowicie bezbronny (przynajmniej takie robi wrażenie) zyskuje już chociażby tyle, że drudzy okazują mu więcej uwagi. Otrzymuje więc upragnione uznanie, zgadzając się jednak (podświadomie) na to, że ciążyć mu będą te wieczne skargi i one to właśnie będą ponownym powodem do … narzekań.
Brak zaufania może mieć poza tym na przykład taki plus, że nie musimy otwierać się na drugich. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przykłada się zbyt dużą wagę do zachowania innych i jest się w związku z tym bardziej niż zwykle narażonym na zranienie. Najpewniej i najbezpieczniej można czuć się wtedy tylko we własnym zamku o grubych murach – można sobie tam urządzić przytulne schronienie.
Nie okazując zaufania, nie będziecie również przeżywać rozczarowań. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie radzicie sobie z rozczarowaniami i traktujecie je jak prawdziwą katastrofę. Staracie się więc z góry ich unikać, lecz postępując w ten sposób unikacie również rozwiązania związanych z nimi problemów. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się wszelkiej odpowiedzialności za kształtowanie własnego życia i własnych emocji (któż z nas lubi brać na siebie odpowiedzialność?). W razie czego zawsze macie pod ręką kilka zgrabnych wymówek i możliwość przesunięcia winy na kogoś innego. Jest oczywiste, że uwolnienie się od odpowiedzialności sprawi, iż Wasza sytuacja praktycznie nie ulegnie zmianie, ale tego się nie dostrzega.
Istnieje jednak jeszcze odwrotne pytanie, na które również możemy doczekać się bardzo interesujących odpowiedzi. Co możecie stracić, obdarzając kogoś zaufaniem? Czy “obdarzanie zaufaniem” jest niebezpieczne? Podczas mojej wieloletniej współpracy z ludźmi odniosłem wrażenie, że wielu z nich uważa zaufanie za coś niebezpiecznego. Tak bardzo się tego boją, że wolą iść przez życie, żywiąc nieufność i sceptycyzm. Jeśli wiecie coś na temat zasady rezonansu i wpływu myśli na zachowanie człowieka, bez trudu możecie sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie takich osób.
To prawda, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, czy też możliwość, że inni ludzie potraktują Wasze otwarcie się na drugich bez zachowania dostatecznej ostrożności. Może się zdarzyć, że inni ludzie zareagują w nieodpowiedni sposób. A to z kolei może być bardzo bolesne. Jest to z pewnością bardzo przykre doświadczenie. Czuć się urażonym – to na pewno nie jest przyjemne uczucie, przeciwnie: może bardzo zaboleć. Ale czy jest ono niebezpieczne? A może warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi powstawania tych urazów, aby w przyszłości skutecznie im przeciwdziałać? Z pewnością dojdziecie wtedy do przekonania, że sami możecie zdecydować o tym, czy słowa innych Was zabolały – czy też wcale nie. A jeśli osiągniecie ten stan, poczujecie się trochę bardziej niezależni i wolni – i wyzwoleni również od lęków!
Bolesne doświadczenie kryje w sobie pomoc i szansę w kształtowaniu Waszego przyszłego życia. Sami widzicie, jak “niebezpieczeństwo” zaufania powoli samo rozsypuje się w kawałki. Nasuwa się wniosek: jeśli zaufacie życiu, życie zaufa Wam. To warunek rozwiązania Waszych życiowych problemów. Prawda, że ufając, często narażacie się na przykre doświadczenia. Ufacie jednak, że będziecie w stanie odpowiednio je wykorzystać w przyszłości. Zaufanie jest konstruktywną energią, którą możecie wysyłać w świat. Reakcją na to jest możliwość pozytywnych przekazów zwrotnych, skierowanych na Wasze życie. Dostrzegam różnorodne życiowe problemy. Wykorzystuję moją wrażliwość po to, aby uzyskać jasny ogląd rzeczywistości, bez patrzenia przez “różowe okulary”. Pomaga mi to widzieć rzeczy w całej ich wyrazistości.
Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/ Gerald Gabernig
News Chicago
Bezpłatna mammografia i cytologia w Maywood IL. Zbadaj się 14 listopada
W sobotę, 14 listopada, w Maywood odbędzie się akcja bezpłatnych badań profilaktycznych dla kobiet. W ramach programu See, Test & Treat uczestniczki będą mogły skorzystać z mammografii, cytologii oraz uzyskać informacje dotyczące profilaktyki i wczesnego wykrywania nowotworów.
Wydarzenie organizowane przez College of American Pathologists Foundation we współpracy z Loyola Medicine odbędzie się w Loyola Outpatient Center przy 2160 S. First Avenue w Maywood, Illinois.
Program jest skierowany przede wszystkim do kobiet nieubezpieczonych i niedostatecznie ubezpieczonych. Bezpłatne badania cytologiczne będą dostępne dla kobiet w wieku 30–64 lat, które nie miały tego badania w ciągu ostatnich trzech lat. Mammografia będzie wykonywana u kwalifikujących się kobiet w wieku 40–64 lat, zgodnie z odpowiednimi kryteriami wieku.
Uczestniczki będą mogły również skorzystać z bezpłatnych usług tłumaczeniowych, poczęstunku oraz parkingu. Program zapewnia szybki dostęp do wyników badań, a w przypadku wykrycia nieprawidłowości także pomoc w uzyskaniu dalszej opieki medycznej.
Liczba miejsc jest ograniczona, a wcześniejsza rejestracja jest wymagana. Aby sprawdzić uprawnienia do udziału i umówić wizytę, należy zadzwonić pod numer 708-216-PATH (7284).
Więcej informacji o programie See, Test & Treat można znaleźć na stronie foundation.cap.org.

Foto: istock
NEWS Florida
Blisko 400 przypadków dengi na Florydzie. Przedłużono stan zagrożenia w powiecie Hillsborough
Władze powiatu Hillsborough na Florydzie przedłużyły lokalny stan zagrożenia w związku z rosnącą liczbą zachorowań na dengę. Odnotowano już 385 przypadków zakażenia i jeden zgon. Po deszczowym weekendzie służby sanitarne ostrzegają przed komarami przenoszącymi wirusa i apelują do mieszkańców o usuwanie stojącej wody z posesji.
Stan zagrożenia przedłużony do 5 listopada
Lokalny stan zagrożenia w powiecie Hillsborough, obejmującym między innymi Tampę, będzie obowiązywał co najmniej do czwartku, 5 listopada. Decyzja umożliwia władzom korzystanie z dodatkowych zasobów stanowych oraz ubieganie się o zwrot części kosztów związanych ze zwalczaniem zagrożenia.
Według najnowszych danych Departamentu Zdrowia Florydy w regionie Tampa Bay odnotowano następującą liczbę przypadków dengi:
- Hillsborough: 385 przypadków, w tym jeden śmiertelny
- Pinellas: 67 przypadków
- Pasco: 4 przypadki
- Manatee: 2 przypadki
- Polk: 1 przypadek
Denga jest chorobą wirusową przenoszoną przez zakażone komary. Do jej objawów należą gorączka, bóle mięśni i stawów, choć u części zakażonych infekcja może przebiegać bezobjawowo.
Deszczowa pogoda sprzyja rozmnażaniu komarów
Intensywne opady deszczu podczas weekendu halloweenowego stworzyły korzystne warunki do rozmnażania się komarów. Utrzymująca się wilgotność i wysokie temperatury w regionie nadal sprzyjają aktywności owadów.
Służby apelują do mieszkańców o regularne kontrolowanie podwórek, ogrodów i otoczenia domów. Szczególnie ważne jest opróżnianie pojemników, doniczek, wiader i innych przedmiotów, w których może gromadzić się deszczówka.
Intensywne opryski przynoszą rezultaty
Pomimo dużej liczby zachorowań lokalne władze informują o pozytywnych efektach działań przeciwko komarom. W powiecie prowadzone są intensywne opryski z wykorzystaniem helikopterów i pojazdów specjalistycznych, mające ograniczyć zarówno populację dorosłych owadów, jak i ich dalsze rozmnażanie.

Według specjalistów w rejonie East Lake liczebność komarów gatunku Aedes aegypti, odpowiedzialnych za przenoszenie wirusa dengi, zmniejszyła się aż o 97 procent. Co istotne, badania komarów odławianych w pułapkach na terenie powiatu Hillsborough nadal dają wyniki ujemne w kierunku wirusa dengi. Monitoring w miejscach uznawanych za szczególnie zagrożone będzie kontynuowany.
Jak chronić się przed zakażeniem?
Władze sanitarne przypominają, że mimo skuteczności prowadzonych oprysków mieszkańcy powinni nadal zachowywać ostrożność. Zalecane jest stosowanie środków odstraszających komary, noszenie ubrań z długimi rękawami i nogawkami oraz eliminowanie stojącej wody wokół domów.
Wraz z poprawą pogody i większą liczbą spotkań na świeżym powietrzu ryzyko kontaktu z komarami pozostaje istotne. Służby podkreślają, że współpraca mieszkańców jest niezbędna, aby ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się dengi w rejonie Tampa Bay.
Źródło: fox13
Foto: istock/frank600/
News USA
Opieka nad starszymi bliskimi kosztuje Amerykanów ponad 11 tysięcy dolarów rocznie
Amerykanie opiekujący się starszymi lub chorymi członkami rodziny wydają na ten cel średnio 11 508 dolarów rocznie z własnej kieszeni. Według najnowszego badania AARP wydatki te pochłaniają niemal jedną trzecią dochodów gospodarstw domowych. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy rodzin o niskich zarobkach oraz osób opiekujących się chorymi na demencję.
Opieka pochłania jedną trzecią rodzinnego budżetu
Z najnowszego raportu Amerykańskiego Stowarzyszenia Emerytów (AARP) wynika, że osoby sprawujące nieodpłatną opiekę nad dorosłymi krewnymi lub przyjaciółmi ponoszą coraz większe koszty finansowe. Średnie roczne wydatki wynoszą 11 508 dolarów, co odpowiada około 31 procentom dochodu gospodarstwa domowego.
Jeszcze poważniejsze obciążenie dotyka rodziny o najniższych dochodach. Opiekunowie z gospodarstw domowych zarabiających poniżej 40 tysięcy dolarów rocznie przeznaczają na opiekę średnio aż 76 procent swoich dochodów. Oznacza to, że po pokryciu niezbędnych wydatków pozostaje im niewiele środków na pozostałe potrzeby.
Najwięcej kosztują mieszkanie, żywność i leczenie
Największą część wydatków związanych z opieką stanowią koszty utrzymania gospodarstwa domowego. Według AARP wynoszą one średnio 4 797 dolarów rocznie i obejmują między innymi żywność, czynsz oraz raty kredytów hipotecznych.
Kolejną znaczącą kategorią są wydatki medyczne, sięgające średnio 3 313 dolarów rocznie. W tej kwocie mieszczą się dopłaty do wizyt lekarskich, składki ubezpieczeniowe, leki na receptę, sprzęt medyczny oraz rachunki za usługi szpitali i innych placówek ochrony zdrowia.
Opieka nad osobami z demencją jest znacznie droższa
Koszty rosną szczególnie szybko, gdy podopieczny cierpi na chorobę Alzheimera lub inną postać demencji. W takich przypadkach opiekunowie wydają średnio 15 846 dolarów rocznie, podczas gdy opieka nad osobami bez demencji kosztuje przeciętnie 10 221 dolarów.
Duże znaczenie ma również zakres obowiązków. Osoby wykonujące co najmniej trzy czynności medyczne lub pielęgniarskie ponoszą średnie wydatki w wysokości 15 648 dolarów rocznie. Dla porównania opiekunowie, którzy nie wykonują takich zadań, wydają około 7 948 dolarów.

Opieka odbija się na pracy zawodowej i oszczędnościach
Raport pokazuje, że obowiązki opiekuńcze mają również poważny wpływ na zatrudnienie. Niemal dwie trzecie pracujących opiekunów zgłosiło co najmniej jedną negatywną konsekwencję zawodową związaną z koniecznością zajmowania się bliską osobą.
Pracujący opiekunowie wydają średnio 12 606 dolarów rocznie. W przypadku osób, które zdecydowały się podjąć dodatkową pracę, wydatki sięgają 16 851 dolarów. Pokazuje to, że nawet zwiększenie liczby godzin pracy nie zawsze pozwala zrównoważyć rosnące koszty opieki.
Rodziny sięgają po kredyty i oszczędności emerytalne
Rosnące obciążenia zmuszają część Amerykanów do zadłużania się lub korzystania z pieniędzy odkładanych na emeryturę. Opiekunowie, którzy zaciągali pożyczki lub kredyty, ponosili średnie roczne wydatki na poziomie 16 580 dolarów.

Jeszcze wyższe koszty odnotowano wśród osób sięgających po oszczędności emerytalne. W tej grupie wydatki wynosiły średnio 17 907 dolarów rocznie, co może dodatkowo pogarszać ich przyszłe bezpieczeństwo finansowe.
Wyniki badania AARP pokazują, że opieka nad bliskimi staje się jednym z najpoważniejszych obciążeń amerykańskich rodzin. Jej konsekwencje wykraczają poza bieżące rachunki, wpływając także na sytuację zawodową, poziom zadłużenia i możliwość zabezpieczenia własnej przyszłości.
Źródło: fox32
Foto: istock/shurkin_son/
-
News USA3 tygodnie temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News USA3 tygodnie temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago2 tygodnie temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
News USA4 tygodnie temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
Polonia Amerykańska4 tygodnie temuMsza Papieska i spotkanie Polonii w Mt. Prospect. W hołdzie św. Janowi Pawłowi II
-
News Chicago3 tygodnie temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW6 dni temuŚmierć to nie koniec. O. Jarosław Mikuczewski o nadziei i sztuce dobrego umierania











