Połącz się z nami

Ciekawostki

Lato, lato wszędzie. Jak bezpiecznie spędzać wakacje z dziećmi na plaży

Opublikowano

dnia

Wakacje, zwłaszcza te przeżywane razem z dziećmi, mają coś z filmu przygodowego. Akcja goni akcję, a wszystko przeplatane jest wakacyjnymi przebojami. Nucąc pod nosem, zwróćmy uwagę na nasze zdrowie i bezpieczeństwo.

Plaża, dzika plaża, morze dookoła…

Początek długo oczekiwanego urlopu. Po przerzuceniu bagaży z forda do domku campingowego cała rodzina wskakuje w stroje kąpielowe i truchcikiem zmierza na plażę. Ponieważ cenią sobie oni ciszę i spokój, szerokim łukiem omijają strzeżone kąpielisko i udają się kilkaset metrów dalej. Podczas gdy rodzice zakładają obozowisko i moszczą się na kocach, maluchy wbiegają do wody łowić muszelki, a nastolatek, w poczuciu napływającej fali wolności, wskakuje na materac i odpływa poza linię szuwarów. Uroczy obrazek, który może zakończyć się nieco mniej pogodnie.

Ojciec Klimuszko radził niegdyś: “Chcesz być zdrowy, młody, nie stroń nigdy od wody”. Oczywiście chodziło mu o napój, ponieważ przy wyborze miejsca do pływania miałby zapewne większe obiekcje. Zwłaszcza, jeśli towarzyszyłby mu młody i niedoświadczony osobnik rodzaju ludzkiego. W takim wypadku wybrałby zapewne kąpielisko strzeżone i sprawdził, czy jest ono czynne w danym momencie. Niestrzeżone, dzikie zejścia do wody miewają bardzo nierówne dno lub mogą kończyć się nagłym spadkiem. W morzu i rzece dochodzą do tego niewidoczne z brzegu wiry.  Jeszcze więcej niespodzianek czyha na nas w okolicach śluz i zapór, oraz na trasach przepływu żaglówek czy motorówek. Dla kąpiących się zagrożeniem może być również pogoda. Mgła i deszcz ograniczają widoczność, zaś porywisty wiatr piętrzy fale. Podczas burzy należy wręcz opuścić mokrą, łatwo ściągającą pioruny plażę. Pozostaje wtedy nam szklanka wody zamiast.

Po wybraniu bezpiecznego miejsca możemy już rzucić się na koc i oddać błogości. Chyba, że aktualnie jesteśmy rodzicami sprawującymi opiekę nad potomstwem i musimy przystąpić do dyskretnego pilnowania poprzedzonego akcją wstępną – przedstawieniem zasad BHP i ppoż. Maluszkom załóżmy dmuchane rękawki i pokażmy dokładnie miejsce, w którym mogą się bawić. Dowcipnym kilkulatkom zwróćmy uwagę, że nie wolno topić brata dla zabawy, ani spychać siostry z pomostu. Ustalmy z nastolatkiem, na jaką odległość może wypływać i przypomnijmy mu, że absolutnie nie można skakać na główkę do jeziora.  Pamiętajmy też, że dmuchany materac nie jest niezależną jednostką pływającą i nie nadaje się do rejsów po żadnym akwenie. Z naszej strony jeszcze odpowiednio rozplanujmy posiłki. Bezpośrednio po obfitym obiedzie możemy dostać w zimnej wodzie skurczu żołądka, na czczo grozi nam natomiast zasłabnięcie. Nawet, jeśli ktoś jest w romantycznym, plażowym nastroju.

Dziewczyny lubią brąz, a słońce o tym wie, że dziewczyny lubią brąz i czule pieści je…

Najlepiej widać to podczas wakacji, gdy od Świnoujścia po Piaski na Mierzei Wiślanej rozciąga się kilkudziesięciometrowej szerokości pas skwierczących ciał. Niestety, między 11 o 15 najbliższa nam gwiazda nie tylko nas troskliwie ogrzewa i koloryzuje, ale przy okazji powoduje poparzenia, udary słoneczne, a – patrząc długofalowo – fotochemiczne starzenie się skóry oraz nowotwory. Unikajmy więc w godzinach południowych bezpośredniego nasłonecznienia, a przynajmniej chrońmy się przed jego negatywnym oddziaływaniem.

Do najprostszych – i najbardziej zdrowych – form ochrony ciała należy ubranie uszyte z jasnej, przewiewnej tkaniny oraz kapelusz. Szerokie rondo osłoni nie tylko czubek głowy, ale również twarz i ramiona. Pomyślmy też o samodzielnym wygenerowaniu cienia na plaży. Do ekwipunku dopakujmy parasol albo składany namiocik.  Pamiętajmy jednak o tym, że nawet w cieniu dociera do nas szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe. Dlatego, mimo doniesień o domniemanej szkodliwości jednego z filtrów – tlenku cynku – stosujmy specjalne kremy do opalania. Zapytajmy w aptece o specyfiki z najlepszym składem, zwłaszcza, jeśli mamy na wychowaniu młodego alergika.  Upewnijmy się również, że kupowane przez nas okulary przeciwsłoneczne zostały zabezpieczone odpowiednimi filtrami. Najtańsze zatrzymują wyłącznie widzialną część promieniowania słonecznego. Światło przestaje nas razić, przez co nasze źrenice się rozszerzają i wpuszczają więcej szkodliwego promieniowania UV.

Na koniec pamiętajmy – wszystkie te środki nie ochronią nas przed przegrzaniem. Z tego powodu w przypadku dużych upałów zamiast leżakowania zaplanujmy spacer po lesie, wizytę w lokalnym skansenie czy okołoobiednią sjestę. Dzięki temu naszą opaleniznę będzie mógł sprawdzać księżyc nocą, a nie lekarz pierwszego kontaktu w przychodni.

Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet…

A w tym pociągu niezwłocznie wypakować Tradycyjny Posiłek Podróżny – jajko na twardo i bułkę. Niestety, nawet, jeśli nie dbamy o bagaż, ani o bilet, powinniśmy zwrócić baczną uwagę na to co, jak i gdzie jemy.  Warto, abyśmy byli jedynymi konsumentami naszych posiłków, a chorobotwórcze mikroby, które tylko czekają na okazję, by zrobić zamieszanie w naszych jelitach i żołądkach, obeszły się smakiem.

W pierwszej kolejności zadbajmy o czystość naszych – i dziecięcych – rąk. Podczas podróży jesteśmy narażeni na kontakt z miniaturowym ZOO zamieszkującym różnorodne miejsca publiczne, zaczynając od sanitariatów, poprzez różnorodne klamki, uchwyty i poręcze, na blatach stołów kończąc. W terenie mycie rąk jest z natury rzeczy utrudnione. Wielu ludzi nie przejmuje się tym problemem i robi sobie wakacje od higieny. Stąd też okres letni to najlepszy czas na zarażenie się salmonellą, rotawirusami czy owsikami. Aż dziw bierze, że można ich dość łatwo uniknąć – wystarczy wziąć przykład z pewnej postaci historycznej i umywać ręce.

Bardzo ważnym etapem jest także odpowiedni wybór lokalu, w którym kupimy naszą obowiązkową smażoną rybę z frytkami. Gdy stół podejrzanie się lepi, a na sztućcach są zacieki, zmieńmy lepiej smażalnię na inną. Podobnie uczyńmy w przypadku zauważenia bałaganu w toalecie lub przy barze sałatkowym. Jeśli tam nikomu nie chciało się posprzątać, niewielka szansa, że zaplecze lśni czystością. Koniecznie zrezygnujmy z zakupienia tam ręcznie robionych lodów. Do ich przygotowania używa się często surowych jajek, których brudne skorupki mogą być nośnikiem salmonelli. Taka przekąska może więc skończyć się podchodami do toalety albo grą w “Człowieku nie irytuj się” na terenie szpitala.

Pomyślmy również trzy razy zanim samodzielnie przygotujemy jedzenie. Jeśli na polu campingowym nie mamy przenośnej lodówki, kupujmy na bieżąco serek i wędliny do chleba. Pozostawione w nagrzanym domku mogą się zepsuć w rekordowym tempie. Nastawmy się też na serwowanie wody przegotowanej lub butelkowanej. Nawet jeśli dostawcy wody kranowej przekonują o jej walorach, może ona zawierać zanieczyszczenia dostające się do niej dzięki zardzewiałym rurom. Zapomnijmy też o owocach leśnych zjadanych prosto z krzaczka. Wielka szkoda – nic nie zastąpi ich niepowtarzalnego smaku. Mogą być one jednak źródłem groźnego tasiemca – bąblowca. Jego dorosłe postacie żyją w jelitach dzikich zwierząt, a jaja roznoszą się po lasach i zaroślach wraz z ich kałem. U człowieka rozwijają się larwy, które tworzą torbiele w płucach, wątrobie lub sercu.  W zależności od ich lokalizacji choroba może rozwijać się w różnorodny sposób. Często konieczna jest operacja, od której żadnym pociągiem się nie ucieknie.

Urlop to czas wypoczynku – spowolnienia i zrelaksowania. Udar słoneczny albo biegunka mogą go jednak zamienić w trudną do zniesienia wędrówkę po przychodniach i szpitalach. Nie stresując się więc utrzymywaniem żelaznej dyscypliny i sterylnej higieny, zwróćmy uwagę na nasze zdrowie w dzień gorącego lata.

Źródło: deon.pl
Foto: Indy Charlie / Foter / CC BY-NC-ND

News USA

Crew-12 wróciła na Ziemię po niemal ośmiu miesiącach. Kapsuła Dragon wodowała u wybrzeży Kalifornii

Opublikowano

dnia

Autor:

crew12

Czworo członków misji Crew-12 bezpiecznie wróciło na Ziemię po niemal ośmiu miesiącach spędzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kapsuła SpaceX Dragon Freedom wodowała w czwartek na Oceanie Spokojnym u wybrzeży Los Angeles, kończąc trwającą ponad 27 godzin podróż ze stacji orbitalnej.

Kapsuła Dragon Freedom wodowała w czwartek o 11:34 AM ET u wybrzeży Los Angeles.Na jej pokładzie znajdowali się astronauci NASA Jessica Meir, dowódca misji, i Jack Hathaway, pilot, a także specjalistka misji z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Sophie Adenot oraz rosyjski kosmonauta Andrey Fedyaev.

Z prędkości 17 500 mil na godzinę do spokojnego wodowania

Powrót z orbity był niezwykle dynamicznym etapem misji. Dragon poruszał się początkowo z prędkością około 17 500 mil na godzinę, a dzięki kolejnym etapom hamowania i otwierania spadochronów zwolnił najpierw do około 350 mil na godzinę.

Przed zetknięciem z powierzchnią Oceanu Spokojnego prędkość kapsuły spadła do około 16 mil na godzinę. System spadochronowy Dragona składa się z dwóch spadochronów hamujących i czterech głównych, czyli łącznie sześciu.

Statek działał całkowicie autonomicznie od momentu odłączenia od stacji aż do wodowania. Astronauci mieli jednak możliwość przejęcia sterowania kapsułą, gdyby podczas powrotu pojawiła się taka konieczność.

Temperatura sięgnęła 3 500 stopni Fahrenheita

Podczas wejścia w ziemską atmosferę zewnętrzne elementy statku były wystawione na temperaturę sięgającą około 3 500 stopni Fahrenheita. Za bezpieczeństwo załogi odpowiadały specjalna osłona termiczna oraz system klimatyzacji kapsuły.

Przelotowi Dragona nad niektórymi obszarami mógł towarzyszyć grom dźwiękowy. Zjawisko jest efektem poruszania się statku z prędkością większą od prędkości dźwięku podczas powrotu przez atmosferę.

Ekipa ratunkowa czekała na Oceanie Spokojnym

Po wodowaniu do unoszącej się na Oceanie Spokojnym kapsuły dotarły szybkie łodzie ekip ratunkowych. Następnie Dragon Freedom został podjęty przez statek ratunkowy SpaceX Shannon. Po opuszczeniu statku członkowie Crew-12 mieli przejść badania medyczne, a jeśli ich stan zdrowia nie budził zastrzeżeń, zaplanowano transport helikopterem na ląd.

Dragon Freedom ma za sobą kilka misji

Kapsuła Freedom jest już doświadczonym statkiem załogowym. Przed Crew-12 była wykorzystywana podczas czterech innych misji z udziałem astronautów.

  • Crew-4 – 2022 rok.
  • Ax-2 – 2023 rok.
  • Ax-3 – 2024 rok.
  • Crew-9 – 2024 rok.

Dragon ma 26,7 stopy wysokości i 13 stóp średnicy. Statek wyposażony jest w osiem silników i może zabrać na pokład maksymalnie siedem osób.

Prawie osiem miesięcy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Członkowie Crew-12 rozpoczęli swoją misję 13 lutego 2026 roku. Wystartowali z kompleksu startowego Space Launch Complex 40 w bazie Sił Kosmicznych Cape Canaveral na Florydzie. Przez niemal osiem miesięcy pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej załoga prowadziła różnego rodzaju eksperymenty naukowe.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, NASA
Czytaj dalej

News USA

Sąd uchylił wyrok po głośnym wykorzystaniu filmu stworzonego przez AI

Opublikowano

dnia

Autor:

Sąd Apelacyjny Arizony nakazał ponowne wymierzenie kary mężczyźnie skazanemu za śmiertelne postrzelenie Christophera Pelkeya. Powodem stał się wygenerowany przez sztuczną inteligencję film, na którym cyfrowa wersja zmarłego zwracała się do sądu i do człowieka odpowiedzialnego za jego śmierć.

Sprawa dotyczy Gabriela Paula Horcasitasa, który otrzymał 10 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci Christophera Pelkeya. Sąd apelacyjny uznał, że materiał wygenerowany przez AI nie był wystarczająco wiarygodny, aby mógł zostać wykorzystany podczas postępowania dotyczącego wymiaru kary.

Trzyosobowy skład sędziowski stwierdził, że nagranie przekroczyło dopuszczalne granice. Nie dokumentowało rzeczywistego wydarzenia ani wypowiedzi Pelkeya, lecz przedstawiało stworzoną przez sztuczną inteligencję wersję jego osoby oraz myśli oparte na wyobrażeniu jego siostry.

Cyfrowa wersja ofiary przemówiła przed sądem

Film został pokazany podczas rozprawy dotyczącej wymiaru kary w maju 2025 roku. Rodzina Pelkeya wykorzystała sztuczną inteligencję, aby odtworzyć jego wygląd i głos. Był to prawdopodobnie pierwszy taki przypadek w amerykańskim sądownictwie.

Pomysł wyszedł od siostry zmarłego, Stacey Wales, która zastanawiała się, co jej brat powiedziałby, gdyby sam mógł przemówić przed sądem. Rodzina wykorzystała istniejące nagrania jego głosu, filmy oraz fotografie do przygotowania cyfrowej wersji Christophera Pelkeya.

W wygenerowanym materiale Pelkey zwracał się do Horcasitasa, przekazując, że żałuje okoliczności, w których obaj się spotkali, i sugerując, że w innym życiu być może mogliby zostać przyjaciółmi. Cyfrowa postać mówiła również o wierze w przebaczenie i Boga, który przebacza.

Rodzina chciała pokazać, kim był Christopher Pelkey

Stacey Wales wyjaśniła, że jedynym celem rodziny było pokazanie sędziemu osobowości jej brata i przypomnienie, że za sprawą karną stoi konkretna ofiara.

Gabriel Paul Horcasitas

Gabriel Paul Horcasitas

Śmiertelna konfrontacja na skrzyżowaniu

Do zabójstwa doszło w listopadzie 2021 roku w Chandler, na przedmieściach Phoenix. Według władz 55-letni obecnie Gabriel Horcasitas śmiertelnie postrzelił 37-letniego Pelkeya podczas konfliktu drogowego na skrzyżowaniu.

Nieuzbrojony Pelkey wysiadł ze swojego samochodu i ruszył w kierunku pojazdu Horcasitasa. Wtedy został postrzelony. Horcasitas został później uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci, a także narażenia innych osób na niebezpieczeństwo, ponieważ jeden z oddanych strzałów trafił również w inny samochód znajdujący się na skrzyżowaniu.

Przed odtworzeniem filmu wygenerowanego przez AI przed sędzią wystąpiło dziewięcioro członków rodziny i przyjaciół Pelkeya. Opowiadali o emocjonalnych konsekwencjach jego śmierci i wpływie tragedii na ich życie.

Obrona zakwestionowała wiarygodność nagrania

Adwokat Horcasitasa Kristen Reller argumentowała, że sędzia Sądu Wyższego Todd Lang naruszył prawo oskarżonego do rzetelnego postępowania, opierając się na materiale wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Jej zdaniem obrona nie miała realnej możliwości odniesienia się do treści filmu.

Reller zwróciła również uwagę, że materiał nie ujawniał, kto napisał słowa wypowiadane przez cyfrową wersję Pelkeya. Nie przedstawiono także dowodów potwierdzających, że zawarte w nim wypowiedzi rzeczywiście odpowiadały poglądom zmarłego.

Zdaniem obrony film miał dodatkowo wyjątkowo silny ładunek emocjonalny i sprawiał wrażenie autentycznej wypowiedzi ofiary. Takiego efektu nie byłoby, gdyby te same słowa odczytał przed sądem członek rodziny.

Sędzia mówił, że podobało mu się wykorzystanie AI

Tuż przed ogłoszeniem wyroku sędzia Todd Lang pozytywnie odniósł się do zastosowania sztucznej inteligencji. Nie powiedział jednak jednoznacznie, czy film wpłynął na wysokość kary. Zwrócił natomiast uwagę na przedstawioną w nagraniu postawę przebaczenia wobec Horcasitasa, uznając ją za zgodną z charakterem Pelkeya opisywanym podczas rozprawy.

Christopher-Pelkey

Christopher Pelkey

Prokuratorzy argumentowali, że sędzia nie brał filmu pod uwagę przy ustalaniu kary. Prawnicy rodziny Pelkeya wskazywali natomiast, że jeszcze przed jego odtworzeniem sąd otrzymał wiele informacji o ofierze od jej bliskich, a sam materiał nie zawierał treści podżegających ani szczególnie drastycznych.

Sztuczna inteligencja coraz częściej trafia do sądów

Technologie AI są coraz szerzej wykorzystywane w systemie sądownictwa, ale dotychczas służyły przede wszystkim do zadań administracyjnych, badań prawnych i przygotowywania spraw. W Arizonie sztuczna inteligencja była także używana do przekazywania opinii publicznej informacji o rozstrzygnięciach w ważnych postępowaniach.

Wygenerowanie przez AI oświadczenia ofiary oznacza jednak zupełnie nowe zastosowanie tej technologii.

Profesor prawa na Arizona State University Gary Marchant ocenił, że rozumie motywację rodziny Pelkeya, ale jednocześnie dostrzega poważne zagrożenia związane z wprowadzaniem podobnych materiałów na sale sądowe.

Marchant zwrócił uwagę na obawy sędziów i prawników przed coraz częstszym wykorzystywaniem materiałów typu deepfake. Takie nagrania można obecnie stworzyć stosunkowo łatwo, a jednocześnie mogą mieć bardzo silny wpływ na odbiorców, ponieważ ludzie są przyzwyczajeni do traktowania obrazu jako wiarygodnego świadectwa rzeczywistości.

Podobny problem pojawił się już w Nowym Jorku

Marchant przypomniał także sprawę z Nowego Jorku, w której mężczyzna nieposiadający adwokata wykorzystał wygenerowanego przez AI awatara, aby za pośrednictwem nagrania przedstawić argumenty w swoim procesie. Sędziowie potrzebowali zaledwie kilku sekund, aby zorientować się, że osoba przemawiająca do nich z ekranu w rzeczywistości nie istnieje.

W sprawie z Arizony decyzja sądu apelacyjnego oznacza, że 10-letnia kara Horcasitasa została uchylona w części dotyczącej wymiaru kary. Mężczyzna nie został uniewinniony – pozostaje skazany za śmierć Christophera Pelkeya, ale sąd będzie musiał ponownie zdecydować, jaką karę powinien otrzymać.

 

Źródło: cbs
Foto: MCSO, YouTube, everloved.com,
Czytaj dalej

Ciekawostki

Obraz kupiony za 30 USD sprzedano za 1,35 mln. Niezwykła historia dzieła chicagowskiej artystki

Opublikowano

dnia

Autor:

Przez ponad 70 lat nie było wiadomo, co stało się z obrazem cenionej chicagowskiej artystki Gertrude Abercrombie. Dzieło niespodziewanie pojawiło się na wyprzedaży majątku w Michigan, gdzie zostało kupione za zaledwie 30 dolarów. Teraz obraz osiągnął na aukcji zawrotną cenę 1,35 miliona dolarów, ustanawiając nowy światowy rekord aukcyjny dla prac artystki.

Obraz „Alderman Merriam’s Shells” Gertrude Abercrombie powstał w 1951 roku. Przedstawia kolekcję muszli należących do chicagowskiego radnego Roberta Merriama, który w latach 1947–1955 reprezentował 5. Okręg miejski, obejmujący między innymi Hyde Park.

To właśnie w Hyde Park mieszkała Abercrombie, która była ważną postacią chicagowskiego środowiska artystycznego i muzycznego. Rok po namalowaniu obrazu, w 1952 roku, artystka przekazała go lekarzowi z Kalamazoo w stanie Michigan w zamian za świadczone jej usługi medyczne.

Obraz zniknął na ponad 70 lat

W latach 1952–1953 dzieło było prezentowane na wystawach w Nowym Jorku, Chicago, Milwaukee i Evanston. Ostatni znany publiczny pokaz odbył się w 1953 roku w Chicago Design Center. Później ślad po obrazie zaginął i przez kolejne dekady nie było wiadomo, gdzie się znajduje.

Przełom nastąpił dopiero w tym roku. Na wyprzedaż majątku w Kalamazoo przyszedł mężczyzna poszukujący przede wszystkim płyt winylowych. Jego uwagę przyciągnął jednak obraz. Po odwróceniu płótna zauważył na odwrocie nazwisko, które wydało mu się znajome.

Postanowił zaryzykować i zapłacił za dzieło 30 dolarów. Zakup okazał się niezwykłym odkryciem. W czwartek ten sam obraz został sprzedany na aukcji za 1,35 miliona dolarów.

Nowy rekord dla Gertrude Abercrombie

Aukcję przeprowadził dom aukcyjny Freeman’s. Przedstawiciel firmy poinformował, że cena uzyskana za „Alderman Merriam’s Shells” ustanowiła nowy światowy rekord aukcyjny dla dzieł Gertrude Abercrombie. Rezultat znacznie przekroczył wcześniejsze oczekiwania. Przed aukcją wartość obrazu szacowano na od 15 tysięcy do 250 tysięcy dolarów. Ostateczna cena była wielokrotnie wyższa od górnej granicy wyceny.

Ważny moment w twórczości chicagowskiej artystki

Eksperci uznają „Alderman Merriam’s Shells” za dzieło dokumentujące ważny zwrot w karierze Abercrombie, gdy artystka zaczęła coraz wyraźniej kierować swoją twórczość w stronę surrealizmu. Obraz przedstawia kilka muszli umieszczonych na ciemnym tle.

Gertrude_Abercrombie

Gertrude Abercrombie

Choć na pierwszy rzut oka kompozycja może przypominać prostą martwą naturę, zastosowane przez artystkę rozwiązania nadają jej tajemniczy i niemal nierzeczywisty charakter. Każda z muszli ma własne źródło światła, padające pod różnymi kątami. Czarne tło otaczające pojedynczą zawieszoną muszlę sprawia natomiast wrażenie nieskończonej przestrzeni.

Obraz ma także szczególne znaczenie dla późniejszej twórczości Abercrombie. To właśnie w nim po raz pierwszy pojawiła się pęknięta muszla, która później stała się jednym z powracających motywów w jej pracach.

Wyprzedaż należała do lekarza, który otrzymał obraz

Historia odkrycia jest tym bardziej niezwykła, że wyprzedaż majątku, na której odnaleziono obraz, dotyczyła rzeczy należących do dr. Johna T. Reynoldsa. Był to ten sam lekarz, któremu Abercrombie przekazała dzieło ponad 70 lat wcześniej w zamian za opiekę medyczną.

30 dolarów zamieniło się w 1,35 miliona

Zakup za 30 dolarów okazał się wart 45 tysięcy razy więcej. Jednocześnie odnalezienie dzieła przywróciło historii sztuki ważną pracę jednej z najbardziej charakterystycznych artystek związanych z Chicago. Gertrude Abercrombie zmarła w 1977 roku.

 

Źródło: cbs
Foto: Carl Van Vechten, Freeman’s
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2015
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Popularne w tym miesiącu