News USA
Napadł na bank w Niles, bo chciał wrócić do więzienia. Teraz nie chce umierać za kratkami
Recydywista w podeszłym wieku napadł na oddział Harris Bank, znajdujący się przy 7077 W. Dempster, w podchicagowskim Niles. Aresztującym go policjantom powiedział, że więzienie to jego dom i chce tam wrócić. Sąd skazał go na 3,5 roku pozbawienia wolności za napad rabunkowy z bronią. Przed obliczem sądu, 74-letni przestępca stracił większość swojego animuszu i nagle zaczął obawiać się śmierci za kratkami.
Do przestępstwa doszło jeszcze w zeszłym roku. 9 lutego 2013 roku, Walter Unbehaun wszedł do banku, podpierając się laską. Pokazał pracownikowi kartkę papieru, na której napisał polecenie przekazania mu pieniędzy. Na poparcie swoich żądań, pokazał ukryty za pasem srebrny pistolet kalibru .32. „To jest napad. Zostało mi sześć miesięcy życia i nie mam nic do stracenia”, przywołuje słowa przestępcy pracownik banku. Unbehaun zdołał zrabować 4,178 dolarów w gotówce.
Przestępcę aresztowano w motelu Great Lakes w mieście North Chicago. Policja wpadła na jego trop w wyniku donosu. Unbehaun był widziany w restauracji w Gurnee. W momencie zatrzymania, staruszek w dalszym ciągu miał 3,476 dolarów skradzionych pieniędzy. Aresztowany powiedział policjantom, że w więzieniu czuje się lepiej niż na wolności i chce tam powrócić. Unbehaun cierpi na demencję starczą. Przed sądem wyraził skruchę oraz obawę spędzenia reszty życia w więzieniu. W liście do sądu pisał, że znajdował się w trudnej sytuacji i powrót do więzienia wydawał mu się jedynym rozwiązaniem.
Unbehaun spędził większość dorosłego życia w więzieniu. Czytając wyrok, sędzina zwróciła uwagę na jego rozległą przeszłość kryminalną i fakt, że dokonał napadu z bronią. „To nie pierwszy raz, kiedy wywołałeś ludzki strach i stworzyłeś poważne zagrożenie”, uzasadniła wyrok sędzina sądu federalnego Sharon Johnson Coleman.
Michał Dziedzic
mdziedzic@radiodeon.com
Źródło: chicagotribune.com
Foto: Flickr.com/ Roshan Vyas
News USA
Trump grozi użyciem Insurrection Act po kolejnych protestach w Minneapolis
Prezydent Donald Trump ponownie wstrząsnął amerykańską sceną polityczną, zapowiadając w czwartek możliwość uruchomienia Insurrection Act z 1807 roku, aby wysłać wojsko i „zakończyć chaos” w Minneapolis. Słowa padły w momencie, gdy miasto po raz drugi w ciągu tygodnia stało się areną gwałtownych protestów i starć z federalnymi funkcjonariuszami.
Narastające napięcia po kolejnych strzałach
Groźba Donalda Trumpa pojawiła się dzień po tym, jak funkcjonariusz ICE postrzelił mężczyznę w nogę, twierdząc, że został zaatakowany łopatą do śniegu i trzonkiem od miotły podczas próby zatrzymania.
To kolejne dramatyczne wydarzenie w Minneapolis — niecały tydzień po tym, jak agent federalny śmiertelnie postrzelił w głowę 37-letnią Renee Good, matkę odwożącą dziecko do szkoły, która odmówiła wyjścia z pojazdu i próbowała ucieczki. Jej śmierć wywołała falę demonstracji i oskarżeń pod adresem administracji federalnej o nadużywanie siły.
„Jeśli nie posłuchają, wejdzie armia” — groźba Trumpa
W ostrym wpisie w mediach społecznościowych Donald Trump zarzucił władzom Minnesoty „korupcję” i bierność wobec protestów przeciw masowym zatrzymaniom migrantów.
„Jeśli skorumpowani politycy Minnesoty nie powstrzymają profesjonalnych wichrzycieli i buntowników przed atakowaniem Patriotów z ICE (…), uruchomię INSURRECTION ACT i szybko zakończę ten skandal w tym niegdyś wspaniałym stanie” — napisał prezydent.
Insurrection Act pozwala prezydentowi wysłać wojsko na amerykańskie ulice bez zgody gubernatora. Prawo było używane ponad 20 razy w historii, ostatnio w 1992 roku w Los Angeles — ale wówczas na prośbę władz lokalnych.
Stan kontratakuje: Walz i Ellison zapowiadają walkę
Reakcja władz Minnesoty była natychmiastowa i stanowcza. Gubernator Tim Walz zaapelował o wyciszenie konfliktu: „Zwracam się bezpośrednio do prezydenta: obniżmy temperaturę. Zakończmy kampanię odwetu. To nie jest to, kim jesteśmy”.
Prokurator Generalny Keith Ellison zapowiedział walkę w sądzie, jeśli wojsko zostanie wysłane do miasta. Już wcześniej złożył pozew mający zatrzymać operację Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS).
Operacja „Metro Surge”: 2 500 zatrzymań i 2 000 agentów w terenie
W Minneapolis i okolicach trwa największa akcja imigracyjna w historii miasta — Metro Surge. Od końca listopada funkcjonariusze ICE zatrzymali ponad 2 500 osób. Na początku stycznia do Minnesoty oddelegowano kolejne 2 000 agentów, co — według władz stanowych — „praktycznie zamieniło miasto w strefę wojskową”.
Protesty i gaz łzawiący na ulicach
W czwartek wieczorem tłumy demonstrowały pod federalnym budynkiem służącym jako baza operacji. Wznosiły okrzyki „shame on you”, a funkcjonariusze używali środków przymusu. Minneapolis zmaga się z protestami nieprzerwanie od zastrzelenia Renee Good. Sytuację dodatkowo podgrzał komentarz Trumpa, który określił demonstrantów jako „agitatorów” i „wspólników przestępców”.
Źródło: AP
Foto: YouTube, Chad Davis
News USA
Trump prezentuje „Wielki Plan Zdrowotny”, ale jego szczegóły nadal są niejasne
Prezydent Donald Trump ogłosił w czwartek swoją długo zapowiadaną reformę systemu opieki zdrowotnej, nazwaną „The Great Healthcare Plan”. Wezwał jednocześnie Kongres do działania, choć plan, o którym mówi od pierwszej kadencji, nadal pozostaje bardziej szkicem niż pełnym projektem ustawowym.
Pieniądze „bezpośrednio do ludzi”
Najbardziej zaskakującą częścią propozycji jest zapowiedź, że rząd federalny miałby przekazywać środki bezpośrednio Amerykanom, a nie firmom ubezpieczeniowym. Według prezydenta to obywatele kupowaliby wówczas własne polisy, korzystając z przyznanych funduszy.
Prezydent Trump nazwał takie rozwiązanie „rewolucyjnym” i przekonywał, że „nikt wcześniej tego nie proponował”.
Biały Dom nie wyjaśnił jeszcze, w jaki sposób system miałby działać, choć rzeczniczka Karoline Leavitt zasugerowała, że pieniądze mogłyby trafiać na konta oszczędnościowe związane z opieką zdrowotną.
Atak na Obamacare i rynek ubezpieczeń
W prezentacji planu prezydent powtórzył swoją krytykę Affordable Care Act ACA. Stwierdził, że reforma z czasów Baracka Obamy została zaprojektowana, aby „wzbogacać firmy ubezpieczeniowe”, i zapowiedział, że jego plan obniży składki dzięki zakończeniu rządowych transferów do sektora ubezpieczeniowego.
Trump podkreślił również konieczność negocjowania cen leków oraz ograniczenia tzw. ukrytych kosztów i pośrednictwa w systemie, co według niego przyczyni się do realnego spadku wydatków pacjentów.

Obowiązkowy cennik w szpitalach
Jednym z najbardziej konkretnych zapisów planu jest wymaganie, aby wszystkie szpitale w USA publikowały ceny usług w widocznym miejscu. Donald Trump uzasadnił, że tylko pełna przejrzystość pozwoli pacjentom porównywać oferty i podejmować decyzje tak, jak robią to na innych rynkach.
Polityczne tło: kryzys ubezpieczeniowy
Ogłoszenie pojawia się w czasie, gdy na Kapitolu toczy się walka o przyszłość istniejącego systemu. Izba Reprezentantów przegłosowała w zeszłym tygodniu przedłużenie rozszerzonych dopłat do ubezpieczeń ACA na trzy lata. W Senacie trwa dyskusja nad przyjęciem ustawy.

Wygaśnięcie dopłat z początkiem roku natychmiast podniosło koszty polis. Według danych federalnych około 14 milionów osób zrezygnowało z planów ACA w porównaniu z ubiegłym rokiem. To dramatyczny spadek, który może zwiększać polityczną presję na szybkie działania.
Wiele obietnic, mało konkretów
Krytycy podkreślają, że zapowiedź Donalda Trumpa wciąż nie odpowiada na podstawowe pytania. Nie wiadomo, jak finansowany będzie program bezpośrednich przelewów do obywateli, jak wyglądałaby logistyka nowego systemu ani czy plan zakłada całkowite zastąpienie lub demontaż Obamacare.
Mimo to zapowiedź trafia do wyborców, którzy od lat skarżą się na wysokie koszty ubezpieczenia i nieprzejrzystą strukturę rynku zdrowotnego. Trump stawia więc na hasła uproszczenia, indywidualnego wyboru i omijania korporacji, nawet jeśli na pełny projekt legislacyjny Amerykanie będą musieli poczekać.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, The White House
News USA
Spadają koszty kredytów hipotecznych – oprocentowanie najniższe od ponad 3 lat
Rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych otrzymał długo wyczekiwaną ulgę. Średnia stopa procentowa kredytu hipotecznego spadła do 6,06%, podał w czwartek Freddie Mac — najniżej od września 2022 roku. Jeszcze rok temu oprocentowanie wynosiło 7,04%.
Spadek stóp procentowych pobudził aktywność kupujących. Według Freddie Mac wzrasta liczba wniosków o zakup domów oraz refinansowanie istniejących kredytów, co może oznaczać stopniowe odblokowanie rynku mieszkaniowego po trudnym 2025 roku.
Największy spadek od lat również w kredytach refinansowych
Oprocentowanie popularnych w refinansowaniu kredytów na 15 lat spadło do 5,38%, wobec 6,27% rok temu. Eksperci przypisują zmiany działaniom Rezerwy Federalnej, która obniżyła stopy bazowe. Niższe stopy bazowe i niższa inflacja przyciągają inwestorów do obligacji skarbowych, co z kolei obniża kredyty mieszkaniowe.
Marzenia o własnym domu wciąż poza zasięgiem wielu Amerykanów
Pomimo spadku kosztów finansowania, rzeczywistość rynku pozostaje trudna:
- według raportu Attom mediana cen domów wynosi 365 tys. USD ,
- domy są mniej przystępne cenowo w 99% z 594 analizowanych powiatów,
- ceny nieruchomości wzrosły w ciągu pięciu lat o 54%, podczas gdy płace jedynie o 29%.
Propozycje Prezydenta Trumpa mają rozruszać rynek
Administracja Prezydenta Donalda Trumpa zapowiedziała dwa działania:
- zakaz zakupu domów przez fundusze inwestycyjne i korporacje,
- zakup przez rząd 200 mld USD w papierach hipotecznych.

Zdaniem ekonomistów takie posunięcia mogłyby ograniczyć presję cenową na domy kupowane pod wynajem, oraz obniżyć stopy hipoteczne nawet o 0,35 punktu procentowego.
Jednak inni zwracają uwagę, że większa dostępność kredytów może znów podbić ceny, zwłaszcza przy chronicznym niedoborze podaży. Według Goldman Sachs kraj potrzebuje nawet 4 milionów dodatkowych mieszkań, by nadążyć za popytem.

Refinansowanie wraca do łask
Niższe stopy to okazja nie tylko dla kupujących. „To dobry moment na refinansowanie — nikt nie wie, dokąd zmierzają stopy,” zaznacza Christy Bunce z New American Funding. Erik Schmitt z Chase Home Lending zaznacza jednak, że domownicy powinni dokładnie przeliczyć koszty: opłaty zamknięcia, czas spłaty i cele finansowe mogą zdecydować, czy refinansowanie się opłaci.
Spadające stopy to pierwszy promień ulgi dla rynku zmęczonego wysoką inflacją i niską podażą. Mimo to, eksperci ostrzegają — droga do pełnej dostępności mieszkań dla przeciętnego Amerykanina wciąż będzie długa.
Źródło: cbs
Foto: istock/AndreyPopov/, The White House
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA2 tygodnie temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News USA1 tydzień temuProtest przeciwko ICE w Minneapolis zakończył się zastrzeleniem kobiety przez agenta
-
News Chicago3 tygodnie temuKevin Niemiec wśród absolwentów St. Viator High School oskarżonych o gwałt na koleżance z klasy
-
News USA1 dzień temuPełnotłuste mleko wraca do szkolnych stołówek po podpisie Prezydenta Trumpa
-
News USA3 tygodnie temuAmFest 2025: JD Vance przedstawia wizję „chrześcijańskiej polityki” w USA
-
News Chicago2 tygodnie temuMieszkańcy Chicago zorganizowali protest po zatrzymaniu prezydenta Wenezueli
-
News USA3 tygodnie temuKolejna partia akt Epsteina zawiera 30 tys. stron i fałszywe oskarżenia wobec Trumpa










