News USA
Twarda amerykańska sprawiedliwość odchodzi do lamusa. Coraz mniej skazanych ląduje w więzieniach
System sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych słynie z surowych, często bezdusznych wymiarów kar. Od ponad trzech dekad, politycy prześcigają się w staraniach o aprobatę wyborców, ustanawiając coraz surowsze kary, dla tych, którzy głosować nie mogą z racji odsiadywanych wyroków. Jednak od kilku lat, można zaobserwować pewną odwilż. W stanowych więzieniach, nieprzerwanie od 2006 roku, spada liczba osadzonych. Coraz więcej stanów zawiesza wykonywanie kary śmierci, w związku z rosnącą ilością niewinnie skazanych.
Stan Nowy Jork, od 1973 roku, słynął z nakładania najsurowszych kar ograniczenia wolności w kraju. Ówczesny gubernator stanu, Nelson Rockeffeler, wprowadził kary od 15 lat do dożywocia za drobne przestępstwa związane z narkotykami. Całe pokolenie drobnych przestępców spędziło w przepełnionych, stanowych więzieniach zdecydowanie za dużo czasu. Władze stanu nie nadążały w otwieraniu nowych placówek więziennictwa. Jednak, od 2011 roku, władze stanu Nowy Jork zamykają jedno więzienie po drugim. Powodem jest ciągły spadek liczby odsiadujących wyroki. W 1999 roku, było ich 72,649, a rok temu już 54,196. W sumie, w stanie Nowy Jork, zamknięto 24 więzienia, co przełożyło się na oszczędności w wysokości 221 milionów dolarów.
Nie tylko spada liczba osadzonych, a w związku z tym, zakładów penitencjarnych. Administracje placówek są coraz mniej skłonne do osadzania niesubordynowanych więźniów w celach izolacyjnych. Ta dodatkowo bezduszna kara przynosi więcej szkody niż pożytku, a nowe, stanowe regulacje zabraniają osadzania w karcerze młodocianych, kobiet w ciąży i psychicznie chorych skazańców. Spadek liczby skazanych na kary pozbawienia wolności można tłumaczyć zmianą podejścia sądów do lekkich przestępstw, w których nie doszło do użycia przemocy. Zamiast obciążać system penitencjarny dodatkowymi skazanymi, lepiej działają programy dozoru i leczenia uzależnień.
Michał Dziedzic
[email protected]
Źródłó: USA Today
Foto: Flickr.com/ Brendan Rankin
News USA
Areszt za nielegalne głosowanie. Zielona karta nie daje prawa do głosowania
W ostatnich tygodniach Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych rozpoczął serię postępowań dotyczących osób niebędących obywatelami USA, które miały zarejestrować się do głosowania lub oddać głos w wyborach federalnych.
18 września Departament Sprawiedliwości poinformował o postawieniu zarzutów 16 osobom w różnych częściach kraju w sprawach dotyczących nielegalnego głosowania, rejestracji wyborców oraz związanych z tym przestępstw wyborczych. Wśród oskarżonych znajdują się nie tylko osoby przebywające w Stanach Zjednoczonych bez legalnego statusu, ale również legalni stali rezydenci.
Jedną z oskarżonych jest 24-letnia obywatelka Peru, Mariana Alexandra Dewey, mieszkająca w Kansas. Jest legalną stałą rezydentką Stanów Zjednoczonych. Prokuratura federalna zarzuca jej, że w 2024 roku podczas rejestracji wyborczej podała się za obywatelkę USA, a następnie oddała głos w wyborach obejmujących m.in. urząd prezydenta, Senat oraz Izbę Reprezentantów.
To nie jest odosobniony przypadek. W Teksasie legalna stała rezydentka, obywatelka Meksyku, została oskarżona o oddanie głosu w wyborach prezydenckich w 2024 roku. W Wisconsin obywatelka Kolumbii została oskarżona o podanie się za obywatelkę USA podczas rejestracji oraz głosowanie w wyborach federalnych w 2022 roku. W Michigan obywatelka Rosji została oskarżona o nielegalne głosowanie w wyborach prezydenckich w 2024 roku.
Są również sprawy, które wyszły już poza etap samych zarzutów. Obywatelka Filipin, będąca legalną stałą rezydentką USA, przyznała się do nielegalnego oddania głosu w wyborach w 2024 roku. Według Departamentu Sprawiedliwości wiedziała w momencie głosowania, że nie jest obywatelką Stanów Zjednoczonych.
Do winy przyznała się również obywatelka Haiti, która według dokumentów sądowych dwukrotnie podała się za obywatelkę USA podczas rejestracji, a następnie zagłosowała w wyborach w 2024 roku.

Mariana Alexandra Dewey
To szczególnie ważna informacja przed kolejnymi wyborami. Dla imigranta konsekwencje mogą wykraczać daleko poza odpowiedzialność karną. Fałszywe podanie się za obywatela Stanów Zjednoczonych może również prowadzić do niezwykle poważnych konsekwencji imigracyjnych.
Jeżeli nie jesteś obywatelem USA i podczas rejestracji wyborczej ktoś wręczy Ci formularz, zaznaczy coś za Ciebie albo powie, że „możesz głosować, bo masz zieloną kartę” — nie zakładaj, że to prawda. Najpierw sprawdź swój status i swoje uprawnienia.
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]
Źródło: Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych
Foto: HSI
News USA
Ekstremalne upały podczas El Niño mogą spowodować setki tysięcy ofiar
Nawet 451 tys. więcej osób na świecie może umrzeć z powodu ekstremalnych upałów w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy obecnego El Niño w porównaniu z typowym rokiem. Największe zagrożenie dotyczy krajów Globalnego Południa, a obecne zjawisko może okazać się najsilniejszym El Niño w historii pomiarów.
Prognozowane 451 tys. dodatkowych zgonów związanych z wysokimi temperaturami nie obejmuje innych konsekwencji ekstremalnej pogody. Rosnące temperatury i zmieniający się rozkład opadów mogą jednocześnie zwiększać ryzyko susz, pożarów oraz powodzi.
El Niño jest zjawiskiem klimatycznym związanym między innymi z ponadprzeciętnie wysoką temperaturą wód w części Oceanu Spokojnego w pobliżu równika. Jego pojawienie się wpływa na pogodę w wielu częściach świata, choć skutki różnią się w zależności od regionu.
Największe zagrożenie w krajach Globalnego Południa
Najpoważniejszych konsekwencji ekstremalnych temperatur można spodziewać się w krajach Globalnego Południa. W Nigerii, Sudanie, Nigrze i Czadzie łączna liczba dodatkowych ofiar śmiertelnych związanych z upałami może przekroczyć 65 tys.
Duże zagrożenie prognozowane jest również w Azji Południowo-Wschodniej. Na Filipinach, w Wietnamie, Tajlandii, Kambodży i Indonezji ekstremalne temperatury mogą doprowadzić łącznie do blisko 40 tys. dodatkowych zgonów. Wysokiej liczby ofiar można spodziewać się także w Brazylii i Indiach.
Michael Greenstone, współzałożyciel Climate Impact Lab działającego przy University of Chicago, podkreślił, że za ogromną globalną liczbą kryją się konkretni ludzie – rodzice, dzieci, dziadkowie, sąsiedzi i osoby, które każdego dnia pracują oraz opiekują się swoimi rodzinami.
Obecne El Niño może być rekordowo silne
W niektórych częściach świata El Niño wiąże się z wyjątkowo wysokimi temperaturami, suszami i powodziami. Skutki te mogą być jeszcze poważniejsze, gdy samo zjawisko osiąga wyjątkowo dużą siłę, jak ma to miejsce w 2026 roku.

Meteorolodzy ostrzegają przed potencjalnie historycznymi konsekwencjami obecnego El Niño od początku lata. Zjawisko może stać się najsilniejszym od początku prowadzenia pomiarów, a jego najpoważniejsze skutki mogą być dopiero przed mieszkańcami wielu regionów świata.
Prognozy wskazują, że wyjątkowo silne El Niño może osiągnąć szczyt intensywności dopiero pod koniec 2026 roku. Prawdopodobnie utrzyma się również podczas zimy na półkuli północnej, a możliwe jest, że potrwa nawet do wiosny.
Najbliższe miesiące mogą mieć kluczowe znaczenie
Prognozy dotyczące liczby ofiar mają pomóc władzom i organizacjom humanitarnym określić, gdzie w najbliższych miesiącach konieczne będą pilne działania. Michael Greenstone zaznaczył, że odpowiednio ukierunkowana pomoc może uratować dziesiątki tysięcy ludzi.

Wśród działań mogących ograniczyć skalę tragedii wymieniane są systemy ostrzegania przed upałami, docieranie z pomocą do najbardziej narażonych mieszkańców, tworzenie klimatyzowanych centrów schronienia oraz punktów zapewniających dostęp do wody.
Znaczenie mają również dodatkowe zabezpieczenia dla osób pracujących podczas ekstremalnych temperatur oraz zwiększenie możliwości systemów ochrony zdrowia. Przy szczególnie silnym El Niño odpowiednie przygotowanie może mieć kluczowe znaczenie dla ograniczenia skutków fal upałów w najbardziej zagrożonych częściach świata.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/David Petrus Ibars/
BIZNES
Oprocentowanie kredytów hipotecznych przekroczyło 7%. Najwyższy poziom od ponad dwóch lat
Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych o stałej stopie wzrosło w Stanach Zjednoczonych do 7,12 proc., osiągając najwyższy poziom od maja 2024 roku. Rosnące koszty finansowania uderzają w kupujących w momencie, gdy ceny domów pozostają blisko rekordowych poziomów.
W tygodniu zakończonym 18 września oprocentowanie popularnych 30-letnich kredytów hipotecznych o stałej stopie wzrosło do 7,12 proc. Tak wysokiego poziomu nie notowano od ponad dwóch lat.
Jeszcze 17 września oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych wynosiło 6,95 proc. Kolejne dane dotyczące sytuacji na rynku mają zostać opublikowane w czwartek i pokażą, czy wzrost kosztów finansowania utrzymał się również w następnych dniach.
Kupujący coraz częściej wybierają zmienne oprocentowanie
Wyższe stopy oznaczają większe miesięczne raty i zwiększają całkowity koszt zakupu nieruchomości. Problem jest szczególnie dotkliwy, ponieważ ceny domów w Stanach Zjednoczonych nadal utrzymują się w pobliżu historycznie wysokich poziomów.
Wraz ze wzrostem stałego oprocentowania coraz więcej kupujących decyduje się na kredyty hipoteczne ze zmienną stopą, które początkowo oferują niższe oprocentowanie, ale wiążą się z większym ryzykiem w kolejnych latach.
W przypadku kredytów typu 5/1 oprocentowanie pozostaje stałe przez pierwszych pięć lat, a następnie jest okresowo dostosowywane do warunków rynkowych. Oprocentowanie takich kredytów było o ponad 1 punkt procentowy niższe niż w przypadku kredytów ze stałą stopą.

Rentowność obligacji zbliżyła się do 5 proc.
Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych jest zwykle ściśle związane z rentownością 10-letnich obligacji skarbowych USA. Ta w ostatnich tygodniach gwałtownie wzrosła w związku z obawami inwestorów dotyczącymi inflacji, zadłużenia rządu oraz rosnących kosztów finansowania.
W środę rentowność 10-letnich obligacji skarbowych oscylowała wokół 5 proc. Od rozpoczęcia wojny z Iranem pod koniec lutego wzrosła o ponad 1 punkt procentowy.
Na sytuację wpływa również polityka Rezerwy Federalnej. W ubiegłym tygodniu Fed podniósł stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego.

Kevin Warsh Przewodniczący Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej
Rynek mieszkaniowy może jeszcze bardziej zwolnić
Rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj traci tempo wraz z końcem sezonu letniego. Tym razem sezonowe spowolnienie może zostać dodatkowo pogłębione przez wysokie oprocentowanie i niepewność dotyczącą dalszego kierunku zmian kosztów kredytów.
Ryzyko dalszego osłabienia rynku będzie szczególnie duże, jeśli oprocentowanie pozostanie na obecnym, podwyższonym poziomie przez dłuższy czas. Dla wielu Amerykanów oznacza to konieczność odłożenia zakupu domu, wyboru tańszej nieruchomości albo zaakceptowania znacznie wyższej miesięcznej raty.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/ronstik/AUNG MYO HTWE/
-
News Chicago3 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA2 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
Festiwal Taste of Polonia4 tygodnie temuTaste of Polonia 2026 coraz bliżej. Czekamy na największe święto polskiej kultury w USA
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 dni temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW24 godziny temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News Chicago1 tydzień temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA1 tydzień temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW5 dni temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu











