Połącz się z nami

News USA

Nudzisz się na Ziemi? NASA szuka ochotników do rocznej symulacji misji na Księżyc i Marsa

Opublikowano

dnia

1 lipca NASA rozpoczęła nabór do nowego programu badawczego, który pozwoli czterem ochotnikom przez rok doświadczyć warunków zbliżonych do tych, jakie panują podczas podróży i pobytu na Księżycu oraz Marsie. Uczestnicy będą mieszkać w zamkniętych habitatach, wykonywać zadania podobne do obowiązków astronautów i pomagać naukowcom lepiej przygotować przyszłe załogowe misje kosmiczne.

Roczna misja rozpocznie się w 2027 roku

Program Moon and Mars Exploration Analog, w skrócie MMEA, rozpocznie się nie wcześniej niż w sierpniu 2027 roku i będzie realizowany w Johnson Space Center w Houston. Całość potrwa 14 miesięcy, z czego 12 miesięcy uczestnicy spędzą w izolacji, a pozostałe dwa miesiące zostaną przeznaczone na przygotowanie przed misją oraz zakończenie badań po jej ukończeniu.

Celem projektu jest odtworzenie warunków podróży międzyplanetarnej oraz życia na powierzchni Księżyca i Marsa. Zdobyte dane mają pomóc ograniczyć zagrożenia, z jakimi mogą zmierzyć się astronauci podczas przyszłych lotów i lądowań na Czerwonej Planecie.

Życie według marsjańskiego czasu

Jednym z elementów eksperymentu będzie sprawdzenie, jak członkowie załogi przystosowują się do funkcjonowania według marsjańskiego rytmu dobowego. Doba na Marsie, nazywana solem, trwa około 40 minut dłużej niż na Ziemi, co może wpływać na sen, kondycję organizmu oraz wydajność pracy.

Ochotnicy będą prowadzić uprawy roślin, monitorować własny stan zdrowia, wykonywać ćwiczenia oraz przeprowadzać symulowane spacery kosmiczne. Wszystkie zadania mają jak najwierniej odwzorować codzienne obowiązki astronautów podczas długotrwałych misji.

Kto może zgłosić się do programu?

NASA poszukuje obywateli Stanów Zjednoczonych lub osób posiadających prawo stałego pobytu. Kandydaci powinni mieć od 30 do 55 lat, choć agencja dopuszcza również rozpatrywanie zgłoszeń osób spoza tego przedziału wiekowego. Wymagany jest także wzrost nieprzekraczający 6 stóp i 2 cale oraz biegła znajomość języka angielskiego.

Przyszli uczestnicy muszą przejść szczegółowe badania lekarskie i psychologiczne. Nie mogą mieć ograniczeń dietetycznych, historii lunatykowania ani stosować środków nasennych. Wymagane są również kwalifikacje zbliżone do tych, jakie posiadają kandydaci na astronautów.

Johnson Space Center

Liczy się wykształcenie i doświadczenie

Preferowani są kandydaci z wykształceniem wyższym w dziedzinach inżynierii, nauk biologicznych, fizycznych lub matematyki. Do udziału mogą zgłaszać się również osoby posiadające zaawansowane stopnie naukowe z kierunków STEM, a dodatkowym atutem będzie doświadczenie wojskowe.

NASA podkreśla, że udział ochotników ma ogromne znaczenie dla rozwoju wiedzy dotyczącej funkcjonowania człowieka podczas długotrwałych misji kosmicznych oraz testowania metod poprawiających bezpieczeństwo i sprawność przyszłych załóg.

Dwa habitaty i trzy etapy misji

Program został podzielony na trzy etapy i będzie wykorzystywał dwa różne habitaty. Jak wyjaśniła rzeczniczka NASA Kelsey Spivey, pierwsza część odbędzie się wewnątrz makiety statku kosmicznego o powierzchni około 646 stóp kwadratowych, gdzie uczestnicy będą żyć tak, jakby podróżowali z Ziemi na Księżyc lub Marsa.

NASA

Każdy z czterech członków załogi otrzyma niewielką prywatną przestrzeń do pracy, odpoczynku i snu oraz własną łazienkę. Warunki mają jak najwierniej odzwierciedlać ograniczoną przestrzeń dostępnych podczas prawdziwej misji.

Symulacja życia na powierzchni Marsa

Po zakończeniu etapu podróży uczestnicy przeniosą się do jednokondygnacyjnego habitatu o powierzchni około 904 stóp kwadratowych. Tam będą uprawiać rośliny, dbać o zdrowie i dobre samopoczucie oraz ćwiczyć spacery kosmiczne na specjalnie przygotowanym terenie imitującym powierzchnię innej planety.

Ostatnia część programu zakłada powrót na Ziemię z wykorzystaniem tego samego statku, który posłuży podczas symulowanej podróży na początku misji.  Zgłoszenia do programu należy składać tutaj.

Artemis II Post Insertion and Deorbit Prep Training with crew members Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch, and Jeremy Hansen. Includes Artemis II training team. PHOTO DATE: 30 January 2025. LOCATION: Building 9N Space Vehicle Mockup Facility at the Johnson Space Center, Houston, Texas. PHOTO CREDIT: NASA/Mark Sowa

Nowe podejście do badań NASA

Oba habitaty były już wykorzystywane podczas wcześniejszych eksperymentów, jednak zostały zmniejszone, aby lepiej odwzorować warunki pierwszych etapów budowy infrastruktury na Marsie i przyszłych baz księżycowych. Dotychczas NASA przeprowadziła 28 symulacji podróży oraz dwie symulacje pobytu na powierzchni planety, ale po raz pierwszy oba elementy zostaną połączone w jednym projekcie.

Wcześniejsze badania realizowane w ramach programu CHAPEA koncentrowały się głównie na zdrowiu i wydajności osób żyjących przez długi czas w zamkniętej przestrzeni oraz na wyzwaniach związanych z przyszłymi misjami marsjańskimi.

Rok w izolacji zmienia spojrzenie na codzienność

Jednym z uczestników wcześniejszej misji był lekarz Nathan Jones z Illinois, który trafił do programu po przeczytaniu ogłoszenia podczas nocnego dyżuru w 2021 roku. Dwa lata później pełnił funkcję lekarza załogi w symulowanym marsjańskim habitacie Mars Alpha Dune.

Po zakończeniu eksperymentu Nathan Jones przyznał, że doświadczenie jeszcze bardziej umocniło jego marzenie o zostaniu astronautą i wzbudziło zainteresowanie komercyjnymi lotami kosmicznymi. Najtrudniejszym aspektem misji okazała się jednak długa rozłąka z rodziną oraz opuszczenie ważnych wydarzeń, takich jak urodziny, święta, ukończenie szkoły, pogrzeby czy śluby.

Lekarz podkreślił również, że po roku spędzonym w izolacji inaczej zaczął postrzegać codzienne życie.

Choć żywność przygotowana przez NASA była dobrej jakości, wybór produktów był ograniczony, a świeże warzywa pochodziły jedynie z niewielkich upraw prowadzonych przez załogę. Brak naturalnego światła słonecznego i wiatru sprawił natomiast, że po zakończeniu misji jeszcze bardziej docenił zwyczajne elementy codzienności.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: YouTube, Bill Stafford, NASA

News USA

Crew-12 wróciła na Ziemię po niemal ośmiu miesiącach. Kapsuła Dragon wodowała u wybrzeży Kalifornii

Opublikowano

dnia

Autor:

crew12

Czworo członków misji Crew-12 bezpiecznie wróciło na Ziemię po niemal ośmiu miesiącach spędzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kapsuła SpaceX Dragon Freedom wodowała w czwartek na Oceanie Spokojnym u wybrzeży Los Angeles, kończąc trwającą ponad 27 godzin podróż ze stacji orbitalnej.

Kapsuła Dragon Freedom wodowała w czwartek o 11:34 AM ET u wybrzeży Los Angeles.Na jej pokładzie znajdowali się astronauci NASA Jessica Meir, dowódca misji, i Jack Hathaway, pilot, a także specjalistka misji z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Sophie Adenot oraz rosyjski kosmonauta Andrey Fedyaev.

Z prędkości 17 500 mil na godzinę do spokojnego wodowania

Powrót z orbity był niezwykle dynamicznym etapem misji. Dragon poruszał się początkowo z prędkością około 17 500 mil na godzinę, a dzięki kolejnym etapom hamowania i otwierania spadochronów zwolnił najpierw do około 350 mil na godzinę.

Przed zetknięciem z powierzchnią Oceanu Spokojnego prędkość kapsuły spadła do około 16 mil na godzinę. System spadochronowy Dragona składa się z dwóch spadochronów hamujących i czterech głównych, czyli łącznie sześciu.

Statek działał całkowicie autonomicznie od momentu odłączenia od stacji aż do wodowania. Astronauci mieli jednak możliwość przejęcia sterowania kapsułą, gdyby podczas powrotu pojawiła się taka konieczność.

Temperatura sięgnęła 3 500 stopni Fahrenheita

Podczas wejścia w ziemską atmosferę zewnętrzne elementy statku były wystawione na temperaturę sięgającą około 3 500 stopni Fahrenheita. Za bezpieczeństwo załogi odpowiadały specjalna osłona termiczna oraz system klimatyzacji kapsuły.

Przelotowi Dragona nad niektórymi obszarami mógł towarzyszyć grom dźwiękowy. Zjawisko jest efektem poruszania się statku z prędkością większą od prędkości dźwięku podczas powrotu przez atmosferę.

Ekipa ratunkowa czekała na Oceanie Spokojnym

Po wodowaniu do unoszącej się na Oceanie Spokojnym kapsuły dotarły szybkie łodzie ekip ratunkowych. Następnie Dragon Freedom został podjęty przez statek ratunkowy SpaceX Shannon. Po opuszczeniu statku członkowie Crew-12 mieli przejść badania medyczne, a jeśli ich stan zdrowia nie budził zastrzeżeń, zaplanowano transport helikopterem na ląd.

Dragon Freedom ma za sobą kilka misji

Kapsuła Freedom jest już doświadczonym statkiem załogowym. Przed Crew-12 była wykorzystywana podczas czterech innych misji z udziałem astronautów.

  • Crew-4 – 2022 rok.
  • Ax-2 – 2023 rok.
  • Ax-3 – 2024 rok.
  • Crew-9 – 2024 rok.

Dragon ma 26,7 stopy wysokości i 13 stóp średnicy. Statek wyposażony jest w osiem silników i może zabrać na pokład maksymalnie siedem osób.

Prawie osiem miesięcy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Członkowie Crew-12 rozpoczęli swoją misję 13 lutego 2026 roku. Wystartowali z kompleksu startowego Space Launch Complex 40 w bazie Sił Kosmicznych Cape Canaveral na Florydzie. Przez niemal osiem miesięcy pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej załoga prowadziła różnego rodzaju eksperymenty naukowe.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, NASA
Czytaj dalej

News USA

Sąd uchylił wyrok po głośnym wykorzystaniu filmu stworzonego przez AI

Opublikowano

dnia

Autor:

Sąd Apelacyjny Arizony nakazał ponowne wymierzenie kary mężczyźnie skazanemu za śmiertelne postrzelenie Christophera Pelkeya. Powodem stał się wygenerowany przez sztuczną inteligencję film, na którym cyfrowa wersja zmarłego zwracała się do sądu i do człowieka odpowiedzialnego za jego śmierć.

Sprawa dotyczy Gabriela Paula Horcasitasa, który otrzymał 10 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci Christophera Pelkeya. Sąd apelacyjny uznał, że materiał wygenerowany przez AI nie był wystarczająco wiarygodny, aby mógł zostać wykorzystany podczas postępowania dotyczącego wymiaru kary.

Trzyosobowy skład sędziowski stwierdził, że nagranie przekroczyło dopuszczalne granice. Nie dokumentowało rzeczywistego wydarzenia ani wypowiedzi Pelkeya, lecz przedstawiało stworzoną przez sztuczną inteligencję wersję jego osoby oraz myśli oparte na wyobrażeniu jego siostry.

Cyfrowa wersja ofiary przemówiła przed sądem

Film został pokazany podczas rozprawy dotyczącej wymiaru kary w maju 2025 roku. Rodzina Pelkeya wykorzystała sztuczną inteligencję, aby odtworzyć jego wygląd i głos. Był to prawdopodobnie pierwszy taki przypadek w amerykańskim sądownictwie.

Pomysł wyszedł od siostry zmarłego, Stacey Wales, która zastanawiała się, co jej brat powiedziałby, gdyby sam mógł przemówić przed sądem. Rodzina wykorzystała istniejące nagrania jego głosu, filmy oraz fotografie do przygotowania cyfrowej wersji Christophera Pelkeya.

W wygenerowanym materiale Pelkey zwracał się do Horcasitasa, przekazując, że żałuje okoliczności, w których obaj się spotkali, i sugerując, że w innym życiu być może mogliby zostać przyjaciółmi. Cyfrowa postać mówiła również o wierze w przebaczenie i Boga, który przebacza.

Rodzina chciała pokazać, kim był Christopher Pelkey

Stacey Wales wyjaśniła, że jedynym celem rodziny było pokazanie sędziemu osobowości jej brata i przypomnienie, że za sprawą karną stoi konkretna ofiara.

Gabriel Paul Horcasitas

Gabriel Paul Horcasitas

Śmiertelna konfrontacja na skrzyżowaniu

Do zabójstwa doszło w listopadzie 2021 roku w Chandler, na przedmieściach Phoenix. Według władz 55-letni obecnie Gabriel Horcasitas śmiertelnie postrzelił 37-letniego Pelkeya podczas konfliktu drogowego na skrzyżowaniu.

Nieuzbrojony Pelkey wysiadł ze swojego samochodu i ruszył w kierunku pojazdu Horcasitasa. Wtedy został postrzelony. Horcasitas został później uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci, a także narażenia innych osób na niebezpieczeństwo, ponieważ jeden z oddanych strzałów trafił również w inny samochód znajdujący się na skrzyżowaniu.

Przed odtworzeniem filmu wygenerowanego przez AI przed sędzią wystąpiło dziewięcioro członków rodziny i przyjaciół Pelkeya. Opowiadali o emocjonalnych konsekwencjach jego śmierci i wpływie tragedii na ich życie.

Obrona zakwestionowała wiarygodność nagrania

Adwokat Horcasitasa Kristen Reller argumentowała, że sędzia Sądu Wyższego Todd Lang naruszył prawo oskarżonego do rzetelnego postępowania, opierając się na materiale wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Jej zdaniem obrona nie miała realnej możliwości odniesienia się do treści filmu.

Reller zwróciła również uwagę, że materiał nie ujawniał, kto napisał słowa wypowiadane przez cyfrową wersję Pelkeya. Nie przedstawiono także dowodów potwierdzających, że zawarte w nim wypowiedzi rzeczywiście odpowiadały poglądom zmarłego.

Zdaniem obrony film miał dodatkowo wyjątkowo silny ładunek emocjonalny i sprawiał wrażenie autentycznej wypowiedzi ofiary. Takiego efektu nie byłoby, gdyby te same słowa odczytał przed sądem członek rodziny.

Sędzia mówił, że podobało mu się wykorzystanie AI

Tuż przed ogłoszeniem wyroku sędzia Todd Lang pozytywnie odniósł się do zastosowania sztucznej inteligencji. Nie powiedział jednak jednoznacznie, czy film wpłynął na wysokość kary. Zwrócił natomiast uwagę na przedstawioną w nagraniu postawę przebaczenia wobec Horcasitasa, uznając ją za zgodną z charakterem Pelkeya opisywanym podczas rozprawy.

Christopher-Pelkey

Christopher Pelkey

Prokuratorzy argumentowali, że sędzia nie brał filmu pod uwagę przy ustalaniu kary. Prawnicy rodziny Pelkeya wskazywali natomiast, że jeszcze przed jego odtworzeniem sąd otrzymał wiele informacji o ofierze od jej bliskich, a sam materiał nie zawierał treści podżegających ani szczególnie drastycznych.

Sztuczna inteligencja coraz częściej trafia do sądów

Technologie AI są coraz szerzej wykorzystywane w systemie sądownictwa, ale dotychczas służyły przede wszystkim do zadań administracyjnych, badań prawnych i przygotowywania spraw. W Arizonie sztuczna inteligencja była także używana do przekazywania opinii publicznej informacji o rozstrzygnięciach w ważnych postępowaniach.

Wygenerowanie przez AI oświadczenia ofiary oznacza jednak zupełnie nowe zastosowanie tej technologii.

Profesor prawa na Arizona State University Gary Marchant ocenił, że rozumie motywację rodziny Pelkeya, ale jednocześnie dostrzega poważne zagrożenia związane z wprowadzaniem podobnych materiałów na sale sądowe.

Marchant zwrócił uwagę na obawy sędziów i prawników przed coraz częstszym wykorzystywaniem materiałów typu deepfake. Takie nagrania można obecnie stworzyć stosunkowo łatwo, a jednocześnie mogą mieć bardzo silny wpływ na odbiorców, ponieważ ludzie są przyzwyczajeni do traktowania obrazu jako wiarygodnego świadectwa rzeczywistości.

Podobny problem pojawił się już w Nowym Jorku

Marchant przypomniał także sprawę z Nowego Jorku, w której mężczyzna nieposiadający adwokata wykorzystał wygenerowanego przez AI awatara, aby za pośrednictwem nagrania przedstawić argumenty w swoim procesie. Sędziowie potrzebowali zaledwie kilku sekund, aby zorientować się, że osoba przemawiająca do nich z ekranu w rzeczywistości nie istnieje.

W sprawie z Arizony decyzja sądu apelacyjnego oznacza, że 10-letnia kara Horcasitasa została uchylona w części dotyczącej wymiaru kary. Mężczyzna nie został uniewinniony – pozostaje skazany za śmierć Christophera Pelkeya, ale sąd będzie musiał ponownie zdecydować, jaką karę powinien otrzymać.

 

Źródło: cbs
Foto: MCSO, YouTube, everloved.com,
Czytaj dalej

Ciekawostki

Obraz kupiony za 30 USD sprzedano za 1,35 mln. Niezwykła historia dzieła chicagowskiej artystki

Opublikowano

dnia

Autor:

Przez ponad 70 lat nie było wiadomo, co stało się z obrazem cenionej chicagowskiej artystki Gertrude Abercrombie. Dzieło niespodziewanie pojawiło się na wyprzedaży majątku w Michigan, gdzie zostało kupione za zaledwie 30 dolarów. Teraz obraz osiągnął na aukcji zawrotną cenę 1,35 miliona dolarów, ustanawiając nowy światowy rekord aukcyjny dla prac artystki.

Obraz „Alderman Merriam’s Shells” Gertrude Abercrombie powstał w 1951 roku. Przedstawia kolekcję muszli należących do chicagowskiego radnego Roberta Merriama, który w latach 1947–1955 reprezentował 5. Okręg miejski, obejmujący między innymi Hyde Park.

To właśnie w Hyde Park mieszkała Abercrombie, która była ważną postacią chicagowskiego środowiska artystycznego i muzycznego. Rok po namalowaniu obrazu, w 1952 roku, artystka przekazała go lekarzowi z Kalamazoo w stanie Michigan w zamian za świadczone jej usługi medyczne.

Obraz zniknął na ponad 70 lat

W latach 1952–1953 dzieło było prezentowane na wystawach w Nowym Jorku, Chicago, Milwaukee i Evanston. Ostatni znany publiczny pokaz odbył się w 1953 roku w Chicago Design Center. Później ślad po obrazie zaginął i przez kolejne dekady nie było wiadomo, gdzie się znajduje.

Przełom nastąpił dopiero w tym roku. Na wyprzedaż majątku w Kalamazoo przyszedł mężczyzna poszukujący przede wszystkim płyt winylowych. Jego uwagę przyciągnął jednak obraz. Po odwróceniu płótna zauważył na odwrocie nazwisko, które wydało mu się znajome.

Postanowił zaryzykować i zapłacił za dzieło 30 dolarów. Zakup okazał się niezwykłym odkryciem. W czwartek ten sam obraz został sprzedany na aukcji za 1,35 miliona dolarów.

Nowy rekord dla Gertrude Abercrombie

Aukcję przeprowadził dom aukcyjny Freeman’s. Przedstawiciel firmy poinformował, że cena uzyskana za „Alderman Merriam’s Shells” ustanowiła nowy światowy rekord aukcyjny dla dzieł Gertrude Abercrombie. Rezultat znacznie przekroczył wcześniejsze oczekiwania. Przed aukcją wartość obrazu szacowano na od 15 tysięcy do 250 tysięcy dolarów. Ostateczna cena była wielokrotnie wyższa od górnej granicy wyceny.

Ważny moment w twórczości chicagowskiej artystki

Eksperci uznają „Alderman Merriam’s Shells” za dzieło dokumentujące ważny zwrot w karierze Abercrombie, gdy artystka zaczęła coraz wyraźniej kierować swoją twórczość w stronę surrealizmu. Obraz przedstawia kilka muszli umieszczonych na ciemnym tle.

Gertrude_Abercrombie

Gertrude Abercrombie

Choć na pierwszy rzut oka kompozycja może przypominać prostą martwą naturę, zastosowane przez artystkę rozwiązania nadają jej tajemniczy i niemal nierzeczywisty charakter. Każda z muszli ma własne źródło światła, padające pod różnymi kątami. Czarne tło otaczające pojedynczą zawieszoną muszlę sprawia natomiast wrażenie nieskończonej przestrzeni.

Obraz ma także szczególne znaczenie dla późniejszej twórczości Abercrombie. To właśnie w nim po raz pierwszy pojawiła się pęknięta muszla, która później stała się jednym z powracających motywów w jej pracach.

Wyprzedaż należała do lekarza, który otrzymał obraz

Historia odkrycia jest tym bardziej niezwykła, że wyprzedaż majątku, na której odnaleziono obraz, dotyczyła rzeczy należących do dr. Johna T. Reynoldsa. Był to ten sam lekarz, któremu Abercrombie przekazała dzieło ponad 70 lat wcześniej w zamian za opiekę medyczną.

30 dolarów zamieniło się w 1,35 miliona

Zakup za 30 dolarów okazał się wart 45 tysięcy razy więcej. Jednocześnie odnalezienie dzieła przywróciło historii sztuki ważną pracę jednej z najbardziej charakterystycznych artystek związanych z Chicago. Gertrude Abercrombie zmarła w 1977 roku.

 

Źródło: cbs
Foto: Carl Van Vechten, Freeman’s
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

Popularne w tym miesiącu