News USA
Sąd Najwyższy USA przywrócił wyrok w głośnej sprawie zaginięcia Etana Patza
W poniedziałek Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych przywrócił wyrok skazujący w sprawie zabójstwa sześcioletniego Etana Patza, którego zaginięcie w 1979 roku wstrząsnęło całym krajem. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 6 do 3 i oznacza, że wcześniejsze orzeczenie federalnego sądu apelacyjnego uchylające wyrok zostało unieważnione.
Nowojorscy prokuratorzy odwołali się do najwyższej instancji po tym, jak federalny sąd apelacyjny uznał, że podczas procesu doszło do błędu związanego z odpowiedzią sędziego na pytanie ławników. Trzej liberalni sędziowie Sądu Najwyższego zgłosili zdanie odrębne.
Sprawa, która poruszyła Amerykę
Etan Patz zaginął 25 maja 1979 roku podczas drogi na przystanek autobusowy na Dolnym Manhattanie. Chłopiec miał zaledwie sześć lat. Jego zaginięcie stało się jedną z najbardziej nagłośnionych spraw dotyczących zaginionych dzieci w historii Stanów Zjednoczonych.
Wizerunek Etana znalazł się później na kartonach mleka, co było jednym z pierwszych takich przypadków w kraju. Rocznica jego zaginięcia została ustanowiona Narodowym Dniem Zaginionych Dzieci.
Podejrzany pojawił się po ponad trzech dekadach
Pedro Hernandez pracował w 1979 roku w sklepie spożywczym znajdującym się w pobliżu miejsca zaginięcia chłopca. Mimo to nie stał się podejrzanym aż do 2012 roku. Mieszkaniec Maple Shade w stanie New Jersey został wtedy przesłuchany przez śledczych i przyznał się do popełnienia przestępstwa.
Obrona utrzymywała jednak, że przyznanie się do winy było fałszywe. Adwokaci argumentowali, że Hernandez cierpiał na zaburzenia psychiczne powodujące halucynacje, a jego zeznania zostały złożone po około siedmiu godzinach przesłuchań, zanim odczytano mu jego prawa.
Dwa procesy i wieloletnia batalia sądowa
Pierwszy proces Pedro Hernandeza zakończył się w 2015 roku brakiem jednomyślnej decyzji ławy przysięgłych. Sprawa trafiła więc do ponownego rozpatrzenia. W drugim procesie, który odbył się w 2017 roku, inna ława przysięgłych uznała go za winnego porwania i zabójstwa Etana Patza.
Podczas narady ławnicy zadali sędziemu pytanie dotyczące przyznania się do winy. Chcieli wiedzieć, czy w przypadku uznania, że pierwsze wyznanie zostało złożone przed odczytaniem praw podejrzanemu, powinni odrzucić również pozostałe zeznania. Sędzia odpowiedział jedynie, że odpowiedź brzmi „nie”. Niedługo później ława przysięgłych wydała wyrok skazujący.
Sąd apelacyjny uchylił wyrok
Federalny Sąd Apelacyjny Drugiego Okręgu uznał później, że odpowiedź sędziego była niewystarczająca. Zdaniem sądu ławnicy powinni byli otrzymać bardziej szczegółowe wyjaśnienie, uwzględniające możliwość podważenia wszystkich przyznań się do winy.
Na tej podstawie sąd apelacyjny uchylił wyrok skazujący. Decyzja ta oznaczała konieczność przygotowań do trzeciego procesu Pedro Hernandeza.
Sąd Najwyższy stanął po stronie prokuratury
Prokurator okręgowy Manhattanu Alvin Bragg argumentował, że powód uchylenia wyroku był bardzo słaby i pomijał znaczenie pięciomiesięcznego procesu, podczas którego zeznawało 66 świadków. Jego zdaniem sąd apelacyjny oparł swoją decyzję na wyjątkowo wąskim zagadnieniu proceduralnym.
Sąd Najwyższy przyznał rację prokuratorom. W niezawierającej podpisu opinii sędziowie uznali, że federalne sądy nie powinny ingerować w rozstrzygnięcia sądów stanowych w sposób wykraczający poza uprawnienia przewidziane przez ustawę federalną z 1996 roku, której celem było ograniczenie nadzoru federalnego nad stanowymi procesami karnymi.

Julie i Stanley Patz
Wyrok pozostaje w mocy
W efekcie decyzji Sądu Najwyższego wyrok skazujący wobec Pedro Hernandeza ponownie obowiązuje. Obecnie 64-letni mężczyzna odbywa karę od 25 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.
Orzeczenie kończy kolejny etap trwającej od dziesięcioleci batalii prawnej związanej z jedną z najbardziej znanych spraw kryminalnych w historii Stanów Zjednoczonych. Dla rodziny Etana Patza oznacza ono utrzymanie w mocy wyroku wydanego po latach śledztwa, procesów i sądowych odwołań.
Źródło: scrippsnews
Foto: Stanleykpatz, Bernard Gotfryd
News USA
Szariat a prawo kanoniczne. Wypowiedzi kandydata do Senatu USA wywołały kontrowersje
Abdul El-Sayed, demokratyczny kandydat do Senatu USA z Michigan, który wygrał wtorkowe wybory, porównał islamski szariat z katolickim prawem kanonicznym. Eksperci wskazują jednak na istotne różnice między obydwoma systemami prawnymi, które tłumaczy Ojciec Paweł Kosiński SJ.
Kontrowersyjne wypowiedzi Abdula El-Sayeda
Spór rozpoczął się w sierpniu, kiedy Abdul El-Sayed odpowiadał na pytania dziennikarza Fox News Jessego Wattersa. Rozmowa dotyczyła wypowiedzi polityka z 2022 roku, w której miał on wiązać sprzeciw wobec szariatu z ideologią białej supremacji.
El-Sayed podkreślił, że chce mieć możliwość swobodnego praktykowania swojej religii, ale nie zamierza narzucać jej zasad innym. Porównał tę sytuację do katolickiego prawa kanonicznego, argumentując, że w Stanach Zjednoczonych każdy powinien korzystać z wolności wyznania.
Kandydat powrócił do tego porównania podczas spotkania wyborczego, które odbyło się 11 października w Muskegon w Michigan. Wyjaśniał wówczas, że konstytucja chroni prawo do życia zgodnie z przekonaniami religijnymi, ale nie pozwala wykorzystywać władzy państwowej do narzucania ich pozostałym obywatelom.
Czym różni się szariat od prawa kanonicznego?
Choć oba systemy wywodzą się z tradycji religijnych, różnią się zakresem i sposobem stosowania. Szariat obejmuje zasady praktyk religijnych islamu, życia rodzinnego, moralności i transakcji finansowych, a w niektórych państwach muzułmańskich stanowi również część systemu prawa cywilnego, karnego i administracyjnego.
Katolickie prawo kanoniczne reguluje natomiast wewnętrzne funkcjonowanie Kościoła katolickiego. Określa między innymi obowiązki duchownych, zasady udzielania sakramentów, organizację instytucji kościelnych oraz procedury administracyjne. Nie stanowi państwowego kodeksu prawnego i nie obowiązuje osób spoza Kościoła.
W praktyce oznacza to, że szariat może być wykorzystywany przez władze państwowe do regulowania życia społecznego, również osób niebędących muzułmanami. Natomiast prawo kanoniczne nie pełni analogicznej funkcji w systemie prawnym Stanów Zjednoczonych.
Ekspert: Nie istnieje jeden uniwersalny kodeks szariatu
David Long, dziekan szkoły studiów zawodowych i wykładowca prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, wyjaśnia, że prawo kanoniczne służy organizowaniu życia i misji Kościoła, w tym sprawowaniu sakramentów i wykonywaniu urzędów kościelnych.
Szariat ma natomiast znacznie szerszy charakter, ponieważ odnosi się do życia zgodnego z wolą Boga, obejmując zarówno praktyki religijne, jak i postępowanie moralne. Jego interpretacją i stosowaniem zajmuje się islamska jurysprudencja określana jako fiqh.
Long zaznacza, że nie istnieje jeden światowy ustawodawca islamski ani jednolity kodeks szariatu obowiązujący wszystkich muzułmanów. Poszczególne kraje stosują różne interpretacje tych zasad, szczególnie na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Żaden stan ani samorząd w USA nie stosuje szariatu jako własnego systemu prawnego.
Religijne zasady a amerykańskie sądy
Ekspert zwraca uwagę, że zarówno prawo kanoniczne, jak i szariat mogą mieć konsekwencje w sprawach rozpatrywanych przez sądy cywilne. Dotyczy to między innymi małżeństw i zobowiązań wynikających z umów zawieranych z powodów religijnych.
Przykładem jest orzeczenie sądu w Maryland z 2020 roku, dotyczące zobowiązania finansowego zawartego w islamskiej umowie małżeńskiej. Sąd uznał, że takie postanowienie może być egzekwowane, jeśli spełnia świeckie zasady prawa umów.
Oznacza to, że amerykańskie sądy mogą uznawać skutki prawne porozumień zawieranych z motywacji religijnych, nie rozstrzygając przy tym o prawdziwości danej wiary ani nie czyniąc jej zasad obowiązującymi dla wszystkich.
Wolność religijna ma swoje granice
Każdą propozycję odwołującą się do prawa religijnego należy więc oceniać indywidualnie, zamiast automatycznie ją akceptować lub odrzucać. Dyskusja wywołana przez Abdula El-Sayeda pokazuje, jak istotne pozostaje rozróżnienie między wolnością praktykowania wiary a wykorzystywaniem państwowego prawa do narzucania przekonań religijnych.
Źródło: ewtnnews
Foto: YouTube, Abdul El-Sayed fb
News USA
Biały Dom dementuje doniesienia o dymisjach Pete’a Hegsetha i Marco Rubio
Biały Dom zaprzecza doniesieniom o możliwym odejściu Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha i Sekretarza Stanu Marco Rubio. Spekulacje o zmianach w administracji Donalda Trumpa nasiliły się po wtorkowych wyborach do Kongresu, w których Republikanie stracili kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Szczególnie niepewna pozostaje przyszłość Hegsetha, krytykowanego za sposób prowadzenia wojny z Iranem.
Wojna z Iranem obciąża administrację Trumpa
Prezydent Donald Trump i wiceprezydent JD Vance przyznali, że trwająca od ośmiu miesięcy wojna z Iranem przyczyniła się do wyborczych strat Republikanów. Konflikt, który wszedł już w dziewiąty miesiąc, wywołuje coraz większe niezadowolenie społeczne i polityczne.
Amerykańskie media informują o rosnącej presji na odwołanie Pete’a Hegsetha. Trump przyznał w rozmowie z ABC News, że otrzymywał telefony dotyczące przyszłości sekretarza wojny, ale zapewnił, że zamierza pozostawić go na stanowisku.
W czwartek prezydent ponownie wyraził poparcie dla Hegsetha, wysoko oceniając jego pracę. Wśród osiągnięć administracji wymienił styczniowe zatrzymanie przywódcy Wenezueli Nicolása Maduro oraz działania militarne związane z wojną w Iranie.
Republikański kongresmen zapowiada próbę impeachmentu
Najpoważniejsze zagrożenie polityczne dla Pete’a Hegsetha stanowi inicjatywa republikańskiego kongresmena Thomasa Massiego, znanego z krytycznego stosunku do Trumpa. Polityk zapowiedział, że już na początku przyszłego tygodnia podejmie działania zmierzające do wszczęcia procedury impeachmentu sekretarza wojny.
Massie uważa, że prezydent powinien wymienić Hegsetha jeszcze przed rozpoczęciem pracy nowego Kongresu w styczniu, kiedy Demokraci przejmą kontrolę nad obiema izbami. Pozwoliłoby to Republikanom zatwierdzić jego następcę w Senacie przed zmianą większości.
Hegseth odpowiedział na zarzuty w opublikowanym nagraniu, odrzucając inicjatywę impeachmentu jako polityczny atak. Przekonywał, że krytycy próbują osłabić administrację właśnie dlatego, że skutecznie realizuje jej program.
Wśród swoich osiągnięć wymienił poprawę rekrutacji do sił zbrojnych, odbudowę amerykańskiego przemysłu obronnego oraz ograniczanie programów dotyczących różnorodności. Pojawiły się również spekulacje, że Hegseth mógłby ubiegać się o mandat senatora z Tennessee.
Możliwe zmiany w najwyższym dowództwie wojskowym
Według czwartkowych doniesień dziennika Washington Post Donald Trump może rozważać także odwołanie generała Dana Caine’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, lub admirała Brada Coopera, dowódcy amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM).
Obaj wojskowi odgrywali istotną rolę w doradzaniu administracji podczas konfliktu z Iranem. Na razie nie ogłoszono jednak żadnych oficjalnych decyzji dotyczących ich stanowisk.
Marco Rubio zaprzecza planom odejścia
Znacznie bardziej zdecydowane dementi dotyczy Sekretarza Stanu Marco Rubio. Polityk odrzucił doniesienia, jakoby zamierzał opuścić administrację, aby przygotować się do startu w wyborach prezydenckich w 2028 roku.
W rozmowie z New York Times podkreślił, że od początku planował pracować dla Trumpa do końca jego kadencji i jest zadowolony ze swoich obowiązków. Zarówno Biały Dom, jak i Departament Stanu określiły informacje o jego możliwym odejściu jako nieprawdziwe.
Pomimo oficjalnych zapewnień o stabilności administracji presja na zmiany personalne rośnie. Utrata republikańskiej większości w Kongresie oznacza dla Donalda Trumpa trudniejszą sytuację polityczną, a przyszłość najważniejszych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i politykę zagraniczną może stać się przedmiotem kolejnych sporów.
Źródło: BBC
Foto: Departament Wojny, Departament Stanu, YouTube
News USA
Trump ogłosił Gabinet Owalny pomnikiem narodowym, chroniąc przed zmianami
Prezydent Donald Trump podpisał w czwartek, 5 listopada, proklamację nadającą Gabinetowi Owalnemu i Sali Posiedzeń Gabinetu (Cabinet Room) w Białym Domu status pomnika narodowego. Decyzja ma chronić historyczne wnętrza przed poważnymi przebudowami. To pierwsze oficjalne działanie prezydenta po wtorkowych wyborach do Kongresu, w których Republikanie ponieśli znaczące porażki.
Nowa ochrona historycznych pomieszczeń Białego Domu
Donald Trump przekonywał podczas podpisywania dokumentu, że Gabinet Owalny jest jednym z najważniejszych symboli amerykańskiej prezydentury i powinien zostać zachowany dla przyszłych pokoleń. Wyraził obawę, że kolejni gospodarze Białego Domu mogliby zdecydować się na radykalną zmianę jego wyglądu, a nawet przebudowę charakterystycznego owalnego pomieszczenia.
Proklamacja zobowiązuje sekretarza spraw wewnętrznych USA do zarządzania chronionymi wnętrzami oraz wymaga dokumentowania i analizowania planowanych zmian, które mogłyby istotnie naruszyć ich historyczną strukturę lub charakter architektoniczny.
Jednocześnie dokument pozostawia urzędującemu prezydentowi prawo do zmiany wystroju, wyboru mebli oraz przeprowadzania zwykłych prac związanych z funkcjonowaniem i bezpieczeństwem pomieszczeń. Oznacza to, że przyszli prezydenci nadal będą mogli zmieniać dekoracje Gabinetu Owalnego.
Trump sugerował, że każda poważna przebudowa powinna wymagać zgody Kongresu. Takiego obowiązku nie zapisano jednak w proklamacji. Co więcej, kolejny prezydent może uchylić dokument, podobnie jak sam Trump wcześniej cofał decyzje poprzedników dotyczące pomników narodowych.
Złote dekoracje i nowe żyrandole
Od powrotu do Białego Domu Donald Trump wprowadził liczne zmiany w wystroju prezydenckich pomieszczeń. Gabinet Owalny został wzbogacony o złote zdobienia ścian, portrety w pozłacanych ramach oraz kopię Deklaracji Niepodległości.
Prezydent zwrócił również uwagę na nowe żyrandole zamontowane w sali posiedzeń gabinetu. Według niego wcześniejsze oświetlenie było niewystarczające, a nowe wyposażenie znacząco poprawiło wygląd pomieszczenia.

Prezydent Donald J. Trump podpisuje zarządzenie wykonawcze, na mocy którego Gabinet Owalny oraz Sala Posiedzeń Gabinetu (Cabinet Room) zostają uznane za obiekty o znaczeniu narodowym; wydarzenie miało miejsce w czwartek, 5 listopada 2026 roku, w Gabinecie Owalnym Białego Domu.
Podczas podpisywania proklamacji na historycznym biurku Resolute Desk znajdowała się czerwona czapka z napisem VETO. Jej obecność odczytywano jako nawiązanie do zmieniającego się układu sił w Kongresie po wyborach.
Kontrowersje wokół przebudowy Białego Domu
Decyzja o ochronie historycznych wnętrz zapadła w czasie, gdy sam Donald Trump realizuje szeroko zakrojone projekty budowlane w Waszyngtonie. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przedsięwzięć jest budowa reprezentacyjnej sali balowej Białego Domu, dla której rozebrano wschodnie skrzydło rezydencji.
W środę, dzień po wyborach, prezydent zaprosił dziennikarzy na uroczystość podniesienia ostatniej belki konstrukcyjnej nowej sali. Z kolei w poniedziałek odwiedził okolice Lincoln Memorial Reflecting Pool, gdzie przedstawiał swoje plany modernizacji tego historycznego miejsca.
Niektóre przedsięwzięcia prezydenta stały się przedmiotem pozwów sądowych, w których zarzuca się administracji prowadzenie prac bez wymaganych zezwoleń.

Widok z zewnątrz na Gabinet Owalny
Demokraci domagają się informacji o finansowaniu sali balowej
Po wyborach Demokraci przygotowują się do zwiększenia kontroli nad działaniami administracji Donalda Trumpa. Senator Richard Blumenthal z Connecticut, czołowy Demokrata w Stałej Podkomisji Śledczej Senatu, skierował w czwartek pisma do znanych darczyńców finansujących budowę prezydenckiej sali balowej.
Zażądał przekazania informacji dotyczących ich wsparcia finansowego, ostrzegając, że brak współpracy może skutkować zastosowaniem innych środków w celu uzyskania dokumentów. Sprawa wpisuje się w narastający spór o sposób finansowania i zatwierdzania projektów budowlanych realizowanych przez prezydenta.
Zgoda na budowę wielkiego łuku triumfalnego
W czwartek wieczorem National Capital Planning Commission (NCPC), federalna komisja odpowiedzialna za planowanie przestrzenne w rejonie Waszyngtonu, ostatecznie zatwierdziła kolejny projekt Trumpa – budowę monumentalnego łuku triumfalnego o wysokości 250 stóp.

Plan zachodniego skrzydła Białego Domu
Konstrukcja ma stanąć pomiędzy Lincoln Memorial a Arlington National Cemetery. Komisja, w której zasiadają liczni sojusznicy prezydenta, zatwierdziła projekt stosunkiem głosów 8 do 4, po niemal dziewięciu godzinach publicznych wystąpień kongresmenów, weteranów, architektów oraz mieszkańców Waszyngtonu i Wirginii.
Realizacja inwestycji nie jest jednak przesądzona. Sędzia federalny rozpatruje możliwość tymczasowego wstrzymania budowy.
Nowa proklamacja dotycząca Gabinetu Owalnego pokazuje, że Donald Trump zamierza pozostawić trwały ślad w wyglądzie Białego Domu i amerykańskiej stolicy. Zakres ochrony historycznych wnętrz będzie jednak zależał również od decyzji jego następców, którzy zachowają możliwość zmiany lub uchylenia wprowadzonych przepisów.

Źródło: cbs
Foto: The White House
-
News USA3 tygodnie temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News USA3 tygodnie temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago2 tygodnie temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
News USA4 tygodnie temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
Polonia Amerykańska4 tygodnie temuMsza Papieska i spotkanie Polonii w Mt. Prospect. W hołdzie św. Janowi Pawłowi II
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne
-
News Chicago3 tygodnie temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW6 dni temuŚmierć to nie koniec. O. Jarosław Mikuczewski o nadziei i sztuce dobrego umierania











