Połącz się z nami

News USA

External Revenue Service: Nowy kierunek polityki handlowej Donalda Trumpa

Opublikowano

dnia

We wtorek prezydent-elekt Donald Trump przedstawił śmiałą propozycję utworzenia nowej agencji rządowej – External Revenue Service (ERS). Zadaniem nowej instytucji miałoby być pobieranie ceł oraz innych dochodów od krajów zagranicznych, co Trump zaprezentował jako kluczowy element swojej wizji gospodarczej na kolejną kadencję.

„Zaczniemy pobierać opłaty od tych, którzy zarabiają na nas pieniądze z tytułu handlu, a oni zaczną płacić” – zapowiedział Donald Trump na platformie Truth Social, porównując nową agencję do istniejącego Internal Revenue Service, która zbiera podatki wewnętrzne w USA.

W jego wizji agencja ma zrewolucjonizować sposób, w jaki Stany Zjednoczone generują przychody z handlu międzynarodowego, przesuwając ciężar finansowy z amerykańskich podatników na zagraniczne firmy i partnerów handlowych.

Stworzenie External Revenue Service ERS wymagałoby zatwierdzenia przez Kongres, gdzie Republikanie posiadają większość w obu izbach. Jednak propozycja budzi kontrowersje, ponieważ funkcje przypisane nowej agencji są obecnie realizowane przez Departament Handlu oraz Służbę Celną i Straż Graniczną.

W ramach planu redukcji rozmiaru rządu federalnego, Trump powołał Departament Efektywności Rządowej (DOGE), grupę zadaniową mającą na celu reformę administracji publicznej.

Na jej czele stanęli Elon Musk, miliarder i właściciel Tesli oraz platformy X, oraz Vivek Ramaswamy, przedsiębiorca i inwestor. Ich zadaniem jest usprawnienie funkcjonowania rządu poprzez redukcję etatów, ograniczenie programów federalnych i zmniejszenie liczby regulacji.

DOGE ma także wspierać realizację ambitnych celów Donalda Trumpa w polityce handlowej, w tym wprowadzenie potencjalnych taryf na importowane towary:

  • 25% na produkty z sojuszniczych krajów, takich jak Kanada czy Meksyk.
  • 60% na towary z Chin.

Deficyt handlowy jako kluczowy problem

Donald Trump konsekwentnie krytykował umowy handlowe zawierane przez poprzednie administracje, nazywając je niesprawiedliwymi i szkodliwymi dla amerykańskiej gospodarki. Wskazał na deficyt handlowy, który w 2023 roku wyniósł 773,4 miliarda dolarów, jako dowód na długotrwałą nierównowagę, osłabiającą siłę gospodarczą kraju.

ERS, zapowiedziana przez Trumpa jako priorytet pierwszego dnia jego urzędowania, ma skoncentrować się na generowaniu dochodów z taryf, ceł i opłat nakładanych na towary importowane do USA. Według propozycji agencja miałaby działać na zasadzie egzekwowania obowiązków celnych, zbliżając się do modelu, w którym to zagraniczne firmy i kraje płaciłyby za dostęp do rynku amerykańskiego.

Jednak eksperci, w tym Iain Murray z Competitive Enterprise Institute, zauważają, że szczegóły tego planu są niejasne. „Nie wynika jasno, czym różniłaby się ERS od obecnie działającej Służby Celnej i Ochrony Granic (CBP)” — podkreślił Murray.

Kontrowersje wokół ceł

Propozycje Donalda Trumpa wywołują mieszane reakcje.

Krytycy ostrzegają przed:

  • Wyższymi kosztami dla konsumentów: Cła mogą zwiększyć ceny produktów importowanych, takich jak kanadyjskie drewno, oraz produktów pochodnych, takich jak domy.
  • Wpływem na gospodarkę: Wyższe taryfy mogą obniżyć produkcję gospodarczą USA i ograniczyć handel międzynarodowy.

Zwolennicy argumentują podkreślając:

  • Wzmocnienie produkcji krajowej: Zwiększona ochrona amerykańskich firm może zmniejszyć zależność od importu.
  • Długoterminowe korzyści: Propozycje Trumpa mogą zredukować deficyt handlowy i budżetowy, wzmacniając fundamenty gospodarki.

Bezpartyjne Biuro Budżetowe Kongresu przeprowadziło analizę, z której wynika, że zapowiadane przez Trumpa taryfy mogłyby zmniejszyć deficyt budżetowy w ciągu dekady. Jednocześnie wpływ na wzrost cen i produkcję gospodarczą oceniono jako umiarkowany.

Plan Donalda Trumpa to kontynuacja jego wizji nacjonalizmu ekonomicznego, która zakłada większą ochronę amerykańskiego przemysłu i ograniczenie wpływów zagranicznych w gospodarce USA. Jednak brak szczegółowych informacji na temat nowej agencji ERS oraz potencjalne skutki wprowadzenia szerokich taryf pozostawiają wiele pytań bez odpowiedzi.

W nadchodzących miesiącach propozycje te będą przedmiotem intensywnej debaty, zarówno w kontekście ich wpływu na międzynarodowe relacje handlowe, jak i wewnętrzną sytuację gospodarczą Stanów Zjednoczonych.

 

Źródło: The Epoch Times, AP
Foto: YouTube, istock/AvigatorPhotographer/

News USA

Leon XIV walczy z rakiem płuca. Przyszłość pontyfikatu jest pod znakiem zapytania

Opublikowano

dnia

Autor:

leon xiv

Diagnoza nowotworu płuca u papieża Leona XIV wywołała niepokój o jego zdrowie i przyszłość pontyfikatu. 71-letni Ojciec Święty dochodzi do siebie po operacji w rzymskiej klinice Gemelli. Watykan informuje, że rekonwalescencja przebiega prawidłowo, jednak choroba może wpłynąć na planowane podróże i dalszą działalność papieża.

W czwartek Watykan przekazał, że Leon XIV spędził drugą spokojną noc w szpitalu, rano wstał z łóżka i zjadł śniadanie. Papież pozostanie w klinice prawdopodobnie przez około tydzień. Lekarze informują, że jego stan jest stabilny, a powrót do zdrowia przebiega zgodnie z oczekiwaniami.

We wtorek, 13 października, papież przeszedł operację usunięcia części prawego płuca. Wcześniejsze badania wykazały zmianę nowotworową. Według onkologów rozpoznany rodzaj raka płuca należy do tych, które dają najlepsze rokowania, choć dalszy przebieg leczenia i rekonwalescencji pozostaje istotny dla oceny jego stanu zdrowia.

Niepewność wokół przyszłości pontyfikatu

Leon XIV został wybrany na papieża w 2025 roku, mając 69 lat. Był znacznie młodszy od swoich dwóch poprzedników w chwili ich wyboru. Franciszek obejmował urząd w wieku 76 lat, natomiast Benedykt XVI miał 78 lat. Wybór Leona XIV wiązał się z nadzieją na długi pontyfikat, który pozwoli ustabilizować sytuację w Kościele i uporządkować finanse Watykanu.

Nowy papież od początku sprawiał wrażenie człowieka pełnego energii. Regularnie grał w tenisa, pływał i prowadził aktywny tryb życia. Jego kondycja fizyczna była postrzegana jako jeden z atutów po ostatnich latach pontyfikatu Franciszka, który zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i zmarł w 2025 roku po długiej hospitalizacji z powodu obustronnego zapalenia płuc.

Benedykt XVI zrezygnował natomiast z urzędu w 2013 roku, po ośmiu latach pontyfikatu, uznając, że nie ma już wystarczających sił do dalszego pełnienia obowiązków. Diagnoza Leona XIV ponownie zwraca uwagę na znaczenie zdrowia papieża dla funkcjonowania Kościoła katolickiego.

Choroba może przyspieszyć działania papieża

Zdaniem watykanistów nowotwór nie musi oznaczać osłabienia pontyfikatu. Może jednak skłonić Leona XIV do szybszej realizacji planowanych reform i wzmocnić poparcie wiernych, którzy solidaryzują się z chorym papieżem. Dotychczas Ojciec Święty działał ostrożnie, stopniowo przedstawiając swoje priorytety i starając się łagodzić podziały wewnątrz Kościoła.

Leon XIV stał się ważnym głosem w międzynarodowej debacie o pokoju, szczególnie w związku z wojną Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Wypowiada się również na temat konieczności wprowadzenia zabezpieczeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Jego choroba może wpłynąć na sposób realizowania tych działań, ale nie musi ograniczyć ich znaczenia.

Papież bliski chorym i cierpiącym

Jednym z najważniejszych tematów nauczania Leona XIV jest troska o osoby chore, słabe i znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Papież wielokrotnie podkreślał, iż ludzka kruchość może stać się źródłem siły. Jego własne doświadczenie choroby nadaje temu przesłaniu szczególny wymiar.

W środę Leon XIV poruszał się po szpitalnym pokoju, odprawił Mszę Świętą i uczestniczył w fizjoterapii oddechowej. Przed kliniką Gemelli gromadzili się wierni, którzy odmawiali różaniec w intencji jego powrotu do zdrowia.

Poliklinika-Gemelli

Poliklinika Gemelli

Wizyta w Lourdes nabiera nowego znaczenia

W świetle diagnozy szczególnego znaczenia nabiera niedawna pielgrzymka papieża do francuskiego sanktuarium w Lourdes, która odbyła się od 25 do 28 września. To jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na świecie, odwiedzane każdego roku przez miliony wiernych, zwłaszcza osoby chore i poszukujące uzdrowienia.

Nie wiadomo, kiedy Leon XIV dowiedział się o podejrzeniu nowotworu. Przed operacją przeszedł szereg badań, w tym biopsję wykonaną w znieczuleniu ogólnym podczas nieujawnionej wcześniej wizyty w szpitalu oraz badanie PET. Prawdopodobnie papież mógł znać wyniki części badań jeszcze przed wyjazdem do Francji.

Modlitwa przy Grocie Objawień

Leon XIV przybył do sanktuarium wieczorem 26 września i niemal natychmiast udał się do Groty Objawień, miejsca związanego z objawieniami Matki Bożej. Wykonał tam trzy tradycyjne gesty pielgrzymów proszących o uzdrowienie: napił się wody ze źródła, zapalił świecę i dotknął skały groty.

Następnego dnia odprawił Mszę Świętą dla około 150 tysięcy wiernych, wśród których znajdowało się wiele osób chorych i z niepełnosprawnościami. Podczas homilii sprzeciwił się przepisom dopuszczającym wspomagane umieranie. Następnie spotkał się z osobami poruszającymi się na wózkach inwalidzkich, poświęcając im wiele uwagi.

Wieczorem, mimo wyczerpującego dnia, papież uczestniczył w procesji różańcowej ze świecami, przechodząc wśród chorych pielgrzymów. Jego obecność i zaangażowanie nabierają dziś dodatkowego znaczenia w kontekście ujawnionej diagnozy.

Przesłanie nadziei w obliczu cierpienia

Wracając z Francji, Leon XIV opowiadał dziennikarzom o głębokim poruszeniu, jakiego doświadczył podczas spotkań z osobami cierpiącymi. Podkreślał, że w Lourdes był świadkiem wydarzeń przypominających cuda, gdy wiara i doświadczenie Bożej obecności przemieniały życie pielgrzymów.

Tłumy wiernych modliły się razem z Papieżem na różańcu w Lourdes

Tłumy wiernych modliły się razem z Papieżem na różańcu w Lourdes

Papież zwracał również uwagę, że ludzkie życie zachowuje sens nawet w obliczu ciężkiej choroby, niepełnosprawności i bólu. Nie odnosił tych słów do własnego zdrowia, jednak po ujawnieniu diagnozy jego przesłanie jest odczytywane w nowym świetle.

Choroba może wpłynąć na najbliższe plany Leona XIV. Prezydent Peru zasugerował już możliwość zmian w przygotowywanej podróży papieża do Ameryki Łacińskiej. Na razie Watykan koncentruje się na jego rekonwalescencji, a wierni na całym świecie modlą się o powrót Ojca Świętego do zdrowia.

 

Źródło: AP
Foto: Vatican Media, YouTube
Czytaj dalej

News USA

Departament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA

Opublikowano

dnia

Autor:

wybory-usa

Amerykański Departament Sprawiedliwości zagroził Kalifornii podjęciem kroków prawnych w związku z podejrzeniami, że osoby nieposiadające obywatelstwa USA otrzymały karty do głosowania w wyborach do Kongresu zaplanowanych na 3 listopada. Władze stanowe mają zaledwie 48 godzin na sprawdzenie listy przekazanej przez administrację federalną.

Pismo skierowane we wtorek do Sekretarz Stanu Kalifornii Shirley Weber podpisał Trent McCotter, pełniący obowiązki zastępcy prokuratora generalnego USA. Departament Sprawiedliwości poinformował, że przekazał urzędnikom wyborczym powiatu Los Angeles zabezpieczony hasłem nośnik USB zawierający nazwiska osób, które według władz federalnych prawdopodobnie nie są obywatelami Stanów Zjednoczonych, a mimo to otrzymały karty wyborcze.

48 godzin na weryfikację wyborców

Kalifornia automatycznie wysyła karty do głosowania korespondencyjnego wszystkim zarejestrowanym wyborcom. Departament Sprawiedliwości domaga się, aby w ciągu 48 godzin władze stanowe ustaliły, czy na przekazanej liście znajdują się obywatele USA.

W przypadku osób, których obywatelstwa nie można niezależnie potwierdzić, lokalni urzędnicy mają oddzielnie przechowywać otrzymane od nich karty do czasu wyjaśnienia ich statusu.

Administracja federalna żąda również wstrzymania wysyłki kart do osób znajdujących się na liście, które jeszcze ich nie otrzymały. W piśmie ostrzeżono, że niedotrzymanie wyznaczonego terminu może skutkować wystąpieniem do sądu o pilną interwencję. Podobne wezwanie otrzymało biuro rejestratora wyborców powiatu Los Angeles, którego działalność była wcześniej przedmiotem federalnego dochodzenia podczas czerwcowych prawyborów.

Urzędnicy kwestionują wiarygodność danych

Rejestrator wyborców powiatu Los Angeles Dean Logan potwierdził otrzymanie pisma oraz nośnika USB, do którego dołączono odręcznie zapisaną informację z hasłem. Wyjaśnił jednak, że nie uważa przekazanego urządzenia za bezpieczne i dlatego nie otworzył jeszcze znajdujących się na nim plików. Dokument nie określa ilu wyborców zostało wskazanych przez władze federalne.

Logan poinformował, że jego biuro współpracuje z sekretarz stanu oraz prokuratorem generalnym Kalifornii nad ustaleniem dalszych działań. Podkreślił, że przepisy federalne i stanowe jasno określają zasady ustalania uprawnień wyborczych, a usunięcie kogokolwiek z rejestru musi opierać się na możliwych do zweryfikowania informacjach, a nie na niepotwierdzonych wynikach porównywania baz danych.

Administracja Trumpa prowadzi ogólnokrajowe kontrole

Administracja Donalda Trumpa uczyniła wykrywanie osób nieposiadających obywatelstwa USA w rejestrach wyborczych jednym ze swoich priorytetów. Problem ten jest jednak uznawany za wyjątkowo rzadki.

Od początku roku Departament Sprawiedliwości postawił zarzuty około 90 osobom w związku z różnymi naruszeniami prawa wyborczego, w tym 50 osobom podejrzanym o głosowanie bez amerykańskiego obywatelstwa. Podczas wyborów prezydenckich w 2024 roku w Stanach Zjednoczonych było ponad 227 milionów zarejestrowanych wyborców.

W lipcu Sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego Markwayne Mullin skierował pisma do władz Kalifornii, Nevady, New Jersey i Pensylwanii, twierdząc, że w tych czterech stanach może być zarejestrowanych nawet 250 tysięcy osób bez amerykańskiego obywatelstwa. Przedstawiciele administracji wyborczych zakwestionowali wiarygodność tych danych.

W Nevadzie nie potwierdzono żadnego przypadku

Przykładem problemów z federalnymi danymi jest Nevada. W lipcu administracja republikańska twierdziła, że w stanowym rejestrze znajduje się około 1500 wyborców nieposiadających obywatelstwa USA. Po przekazaniu ich danych władzom stanowym okazało się jednak, że liczba faktycznie zarejestrowanych osób bez obywatelstwa wynosiła zero.

W ramach ogólnokrajowej kontroli Departament Sprawiedliwości domaga się od stanów szczegółowych informacji o wyborcach, w tym dat urodzenia, adresów, numerów praw jazdy oraz części numerów Social Security.

Niektóre stany zarządzane przez Republikanów przekazały te dane, które następnie porównywano z bazą Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. System ten był krytykowany za błędne wskazywanie obywateli USA jako osób nieposiadających obywatelstwa.

Departament Sprawiedliwości pozwał już 30 stanów oraz Dystrykt Kolumbii, domagając się udostępnienia informacji o wyborcach. Dotychczas ponosił jednak porażki w tych postępowaniach. Wśród stanów, które skutecznie zakwestionowały federalne żądania, znajduje się Kalifornia, powołująca się między innymi na przepisy chroniące prywatność mieszkańców.

wybory-usa

Urzędnicy wyborczy: termin jest nierealny

Tricia Webber, urzędniczka wyborcza powiatu Santa Cruz i przewodnicząca Kalifornijskiego Stowarzyszenia Urzędników Wyborczych, uznała 48-godzinny termin za całkowicie nierealny. Chociaż nie zapoznała się jeszcze z treścią federalnych pism, podkreśliła, że prawidłowa weryfikacja uprawnień wyborcy wymaga znacznie więcej czasu.

Wyjaśniła, że w przypadku zgłoszenia osoby potencjalnie nieuprawnionej do głosowania jej urząd analizuje historię rejestracji, sprawdza wcześniejszy udział w wyborach, a przede wszystkim kontaktuje się bezpośrednio z zainteresowanym. Według Webber samo zebranie informacji pozwalających na rzetelną ocenę sytuacji zajmuje więcej niż dwa dni.

Urzędniczka zakwestionowała również sposób przygotowania federalnej listy, ponieważ administracja w Waszyngtonie nie ma dostępu do pełnych danych wyborczych Kalifornii. Podkreśliła, że przez kilkadziesiąt lat pracy w lokalnej administracji wyborczej nie spotkała się z dowodami wskazującymi, że rejestry są masowo wypełnione osobami nieuprawnionymi do głosowania.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: istock, DOJ, YouTube
Czytaj dalej

News USA

Ministrowie finansów G20 będą rozmawiać w Bangkoku o rosnących ceny energii

Opublikowano

dnia

Autor:

Ministrowie finansów i prezesi banków centralnych państw G20 spotykają się w czwartek, 15 października, w Bangkoku, aby omówić pogarszającą się sytuację światowej gospodarki. Głównymi tematami rozmów będą skutki wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, wysokie ceny energii, rosnące zadłużenie państw oraz napięcia handlowe między największymi gospodarkami świata.

Spotkanie odbywa się w ramach dorocznych obrad Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i Banku Światowego, organizowanych w stolicy Tajlandii od 12 do 18 października. W rozmowach uczestniczą przedstawiciele najważniejszych gospodarek świata, a także dyrektor zarządzająca MFW Kristalina Georgieva i prezes Grupy Banku Światowego Ajay Banga.

Nieobecność amerykańskiego sekretarza skarbu

Jednym z najbardziej zauważalnych nieobecnych jest Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent. Waszyngton wyjaśnia, że jego absencja wynika z obowiązków krajowych. Stany Zjednoczone reprezentują zastępca sekretarza skarbu Francis Brooke oraz podsekretarz do spraw międzynarodowych Erin Browne.

Nieobecność Bessenta zwraca uwagę, ponieważ Stany Zjednoczone sprawują obecnie rotacyjne przewodnictwo w G20. Październikowe rozmowy mają pomóc w przygotowaniu programu szczytu przywódców państw grupy, zaplanowanego na 14–15 grudnia w Miami na Florydzie.

Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w światową gospodarkę

Najważniejszym tematem obrad będą gospodarcze konsekwencje konfliktu z Iranem. Ataki na Bliskim Wschodzie zakłóciły działalność gospodarczą w regionie, a ograniczenia żeglugi przez cieśninę Ormuz doprowadziły do gwałtownego wzrostu światowych cen energii.

Przez znaczną część ostatnich ośmiu miesięcy ropa naftowa kosztowała ponad 100 dolarów za baryłkę.

Wysokie ceny surowców zwiększają wydatki rodzin i obciążają budżety państw, szczególnie w regionie Zatoki Perskiej i pozostałej części Azji. Droższa energia przyczynia się również do wzrostu inflacji i utrudnia bankom centralnym podejmowanie decyzji dotyczących stóp procentowych.

Australijski Minister Skarbu Jim Chalmers zapowiedział, że podczas spotkania będzie apelował o zakończenie konfliktów na Bliskim Wschodzie i przywrócenie swobodnej żeglugi przez cieśninę Ormuz. Jego zdaniem wojna powoduje poważne straty gospodarcze, podnosi ceny paliw i zwiększa presję inflacyjną na całym świecie.

cieśnina ormuz

Cieśnina Ormuz

Rosnące zadłużenie kolejnym zagrożeniem

Przedstawiciele G20 zajmą się także problemem narastającego długu publicznego. W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii, Włoszech i Francji zadłużenie przekracza już 100 procent produktu krajowego brutto. Rosnące koszty jego obsługi ograniczają możliwości finansowania usług publicznych i reagowania na kolejne kryzysy gospodarcze.

Kristalina Georgieva ostrzegła w środę, że zwiększające się zadłużenie stanowi istotne zagrożenie dla stabilności światowej gospodarki. Podkreśliła, że rządy nie dysponują prostym sposobem rozwiązania tego problemu bez podejmowania trudnych decyzji dotyczących podnoszenia podatków lub ograniczania wydatków publicznych.

Stany Zjednoczone domagają się zmian w światowym handlu

Ważnym punktem rozmów będą również nierównowagi handlowe między największymi gospodarkami. Administracja Donalda Trumpa od dawna krytykuje chiński model gospodarczy, w którym państwo odgrywa znaczącą rolę we wspieraniu przemysłu i eksportu. Waszyngton uważa, że praktyki te prowadzą do nieuczciwej konkurencji i utrudniają działalność amerykańskim producentom.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie wskazywał na wysoką nadwyżkę handlową Chin jako dowód nierównych warunków konkurencji. We wrześniu skumulowana wartość chińskiej nadwyżki handlowej wynosiła 938 miliardów dolarów.

Scott Bessent w środowym stanowisku skierowanym do MFW wezwał do dokładniejszej analizy wpływu polityki gospodarczej państw, praktyk nierynkowych oraz kursów walutowych na światowe nierównowagi handlowe. Podkreślił, że niektóre działania rządów zakłócają konkurencję i negatywnie wpływają na zatrudnienie w gospodarkach opartych na zasadach wolnego rynku.

Podziały utrudniają osiągnięcie porozumienia

Rozbieżności między Stanami Zjednoczonymi a Chinami mogą utrudnić przyjęcie wspólnego stanowiska G20. Podczas poprzedniego spotkania ministrów finansów, które odbyło się od 31 sierpnia do 1 września w Asheville w Karolinie Północnej, uczestnikom nie udało się uzgodnić końcowego komunikatu. Powodem był sprzeciw Chin wobec zapisów dotyczących handlu międzynarodowego.

Podobne napięcia mogą pojawić się w Bangkoku, gdzie poszczególne państwa będą zabiegać o rozwiązania odpowiadające ich własnym interesom gospodarczym i geopolitycznym. Jednocześnie skala problemów związanych z wojną, inflacją i zadłużeniem zwiększa presję na podjęcie skoordynowanych działań.

Czym jest G20 i jakie znaczenie ma dla gospodarki?

G20 to forum współpracy gospodarczej skupiające 19 największych gospodarek świata, w tym Stany Zjednoczone, Chiny, Wielką Brytanię, Australię, Brazylię, Indie, Japonię, Indonezję i Arabię Saudyjską, a także Unię Europejską i Unię Afrykańską. Członkowie grupy odpowiadają łącznie za około 85 procent światowego PKB i trzy czwarte globalnego handlu.

Organizacja powstała w 1999 roku w następstwie azjatyckiego kryzysu finansowego jako forum spotkań ministrów finansów i prezesów banków centralnych. Z czasem jej działalność rozszerzono o szczyty przywódców państw, podczas których omawiane są najważniejsze wyzwania gospodarcze i polityczne.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy powstały w 1944 roku podczas konferencji w Bretton Woods w Stanach Zjednoczonych. MFW koncentruje się na stabilności finansowej, współpracy walutowej i rozwoju gospodarczym, natomiast Bank Światowy, zrzeszający 189 państw, udziela przede wszystkim pożyczek i dotacji krajom rozwijającym się. Obie instytucje mają siedziby w Waszyngtonie.

Tegoroczne obrady w Bangkoku odbywają się w okresie wyjątkowo dużej niepewności gospodarczej. Ich rezultaty mogą mieć znaczenie dla dalszej współpracy największych państw świata oraz decyzji podejmowanych podczas grudniowego szczytu G20 w Miami.

 

Źródło: Al Jazeera
Foto: us central command, The White House
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

styczeń 2025
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu