News USA
Aktualne informacje na temat stanu zdrowia Prezydenta Donalda J. Trumpa
“Jako ten pierwszy mianowany lekarz Prezydenta Donalda J. Trumpa, byłem oczywiście bardzo zaniepokojony, podobnie jak cały świat, o jego dobro po zamachu na jego życie. W związku z tym spotkałem się z nim późnym wieczorem w Bedminster w stanie New Jersey, aby osobiście sprawdzić, co się z nim dzieje i zaoferować swoją pomoc w każdy możliwy sposób” pisze w aktualizacji stanu zdrowia prezydenta Donalda J. Trumpa, Były lekarz prezydenta, Ronny L. Jackson.
“Od tego czasu jestem z prezydentem Trumpem i codziennie oceniam i leczę jego ranę. Dobrze sobie radzi. Odniósł ranę postrzałową w prawe ucho z karabinu dużej mocy, używanego przez niedoszłego zabójcę. Kula minęła, mniej niż ćwierć cala od wejścia w jego głowę i trafiła w czubek prawego ucha. Ślad kuli spowodował ranę o szerokości 2 cm, sięgającą aż do chrzęstnej powierzchni ucha.
Początkowo wystąpiło znaczne krwawienie, po którym nastąpił znaczny obrzęk całej górnej części ucha. Obrzęk ustąpił, a rana zaczyna ziarninować i prawidłowo się goić. Ze względu na silnie unaczyniony charakter ucha, nadal występuje sporadyczne krwawienie wymagające założenia opatrunku. Biorąc pod uwagę szeroki i tępy charakter samej rany, nie było potrzeby zakładania szwów.
Prezydenta początkowo leczył personel medyczny szpitala Butler Memorial Hospital w Butler w Pensylwanii, który znakomicie ocenił go i opatrzył jego ranę. Chcę im podziękować za wyjątkową opiekę. Dostarczyli dokładnej oceny dodatkowych obrażeń, która obejmowała tomografię komputerową głowy. W razie potrzeby zostanie poddany dalszym ocenom, w tym kompleksowemu badaniu słuchu. Będzie kontynuował kontrolę u swojego lekarza pierwszego kontaktu, zgodnie z zaleceniami lekarzy, którzy go początkowo badali.
Podsumowując, były prezydent Trump ma się dobrze i zgodnie z oczekiwaniami wraca do zdrowia po ranie postrzałowej odniesionej w ubiegłą sobotę po południu. Jestem niezmiernie wdzięczny, że ocalono mu życie. To absolutny cud, że nie zginął.
Udaję się teraz z prezydentem Trumpem na wiec w Grand Rapids w stanie Michigan i pozostanę u jego boku przez cały weekend, aby zapewnić mu wszelką potrzebną pomoc medyczną. Planuję wrócić do Waszyngtonu w poniedziałek, a pod koniec tygodnia wrócę do domu, do Amarillo w Teksasie.”
Ronny L. Jackson
Foto: Jacek Boczarski
News USA
Sąd federalny w Oregonie ogranicza użycie gazu łzawiącego wobec protestujących
We wtorek sędzia federalny w Oregonie wydał tymczasowe postanowienie, które znacząco ogranicza możliwość używania przez federalnych funkcjonariuszy gazu łzawiącego i innych środków chemicznych podczas protestów pod budynkiem US Immigration and Customs Enforcement ICE w Portland. Decyzja zapadła zaledwie kilka dni po tym, jak 31 stycznia agenci użyli gazu wobec pokojowego zgromadzenia demonstrantów, wśród których – według lokalnych władz – znajdowały się także małe dzieci.
14-dniowy zakaz i precyzyjne ograniczenia
Sędzia okręgowy Michael Simon nakazał federalnym funkcjonariuszom powstrzymanie się od stosowania chemicznych i kinetycznych środków przymusu wobec protestujących, o ile dana osoba nie stanowi bezpośredniego zagrożenia fizycznego. W orzeczeniu znalazł się również zapis zakazujący strzelania pociskami w głowę, szyję lub tułów, chyba że funkcjonariusz byłby prawnie uprawniony do użycia śmiercionośnej siły.
Tymczasowy zakaz obowiązuje przez 14 dni. Sędzia zaznaczył, że Stany Zjednoczone znalazły się obecnie „na rozdrożu”, a decyzje podejmowane przez sądy mają kluczowe znaczenie dla kierunku, w jakim zmierza państwo prawa.
W uzasadnieniu sędzia Simon podkreślił, że w prawidłowo funkcjonującej konstytucyjnej republice demokratycznej wolność słowa, rzetelne dziennikarstwo oraz pokojowe protesty są nie tylko dozwolone, ale także szanowane i chronione. Zaznaczył, że niezależny i bezstronny wymiar sprawiedliwości ma obowiązek bronić tych zasad i nie może uchylać się od tej odpowiedzialności.
Szeroki zakres objętych zakazem środków
Postanowienie obejmuje stosowanie m.in. pocisków kinetycznych, broni typu pepper ball i paintball, sprayów pieprzowych, gazu łzawiącego, granatów hukowych, gumowych kul oraz innych tzw. „mniej śmiercionośnych” środków wykorzystywanych do kontroli tłumu. Ograniczenia mają chronić zarówno uczestników demonstracji, jak i dziennikarzy relacjonujących wydarzenia.
Pozew ACLU i zarzuty wobec władz federalnych
Decyzja sądu jest odpowiedzią na pozew złożony przez ACLU stanu Oregon w imieniu protestujących oraz niezależnych dziennikarzy. W pozwie wskazano Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego DHS, jego szefową oraz prezydenta jako pozwanych. Autorzy skargi argumentują, że używanie środków chemicznych i nadmiernej siły było formą odwetu wobec demonstrantów i prowadziło do tłumienia praw zagwarantowanych Pierwszą Poprawką.
Stanowisko Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego oświadczył, że funkcjonariusze działali zgodnie z procedurami i używali minimalnej siły koniecznej do ochrony siebie, ludności cywilnej oraz obiektów federalnych. Rzeczniczka resortu podkreśliła, że konstytucja chroni wolność słowa i pokojowe zgromadzenia, ale nie zamieszki, i że działania służb miały na celu ochronę porządku publicznego.
Krytyka ze strony władz miasta
Burmistrz Portland Keith Wilson przyjął decyzję sądu jako potwierdzenie stanowiska miasta. W jego ocenie federalni agenci używali „nieakceptowalnego poziomu siły” wobec społeczności korzystającej z konstytucyjnego prawa do wyrażania opinii. Wilson wcześniej domagał się opuszczenia miasta przez agentów ICE po użyciu środków chemicznych podczas protestu.
Podobne spory w innych stanach
Kwestia użycia gazu łzawiącego przez federalne służby wobec protestujących jest przedmiotem sporów sądowych także w innych częściach kraju. W ostatnich miesiącach sądy apelacyjne wstrzymywały lub uchylały decyzje ograniczające takie działania m.in. w Minnesocie i Chicago. Sprawy te pokazują, że brak jest jednolitej linii orzeczniczej w skali kraju.
Źródło: cbs
Foto: YouTube
News USA
Chemerinsky: Czwarta Poprawka wraca przed Sąd Najwyższy USA
Profesor Erwin Chemerinsky wskazuje, że Czwarta Poprawka — chroniąca przed nieuzasadnionymi przeszukaniami i zatrzymaniami — ponownie znalazła się w centrum zainteresowania orzecznictwa Sądu Najwyższego USA po kilku latach względnej bierności w tym obszarze.
IV poprawka: “Prawo ludzi do bezpieczeństwa osobistego oraz nienaruszalności ich osób, domów, dokumentów i mienia przed nieuzasadnionymi przeszukaniami i zajęciami nie może być naruszane; nakazy przeszukania mogą być wydawane wyłącznie na podstawie uzasadnionego podejrzenia (probable cause), popartego przysięgą lub oświadczeniem, oraz muszą szczegółowo określać miejsce, które ma być przeszukane, a także osoby lub rzeczy, które mają zostać zatrzymane lub zajęte.”
W latach 2021–2026 Sąd nie rozstrzygnął żadnej istotnej sprawy bezpośrednio dotyczącej klasycznych zagadnień Czwartej Poprawki. Obecnie jednak nowy termin orzeczniczy obejmuje kilka spraw podnoszących ważne kwestie związane z Czwartą Poprawką — w tym dotyczące prywatności cyfrowej, działań policji oraz innych sporów o granice przeszukań i zatrzymań.
Zdaniem Chemerinsky’ego oczekujące sprawy mogą mieć znaczący wpływ na konstytucyjne standardy ochrony prywatności oraz praktykę działania organów ścigania — zwłaszcza w kontekście rozwoju technologii i nowoczesnych narzędzi dochodzeniowych, które komplikują tradycyjne rozumienie pojęć „przeszukania” i „zajęcia”.
Profesor podkreśla, że ponowne skupienie uwagi Sądu Najwyższego na sprawach dotyczących Czwartej Poprawki sygnalizuje powrót do fundamentalnych konstytucyjnych pytań o prywatność i zakres władzy państwa — zagadnień mających bezpośrednie znaczenie dla codziennych działań organów ścigania, nadzoru technologicznego oraz swobód obywatelskich.
[Źródło: ABA Journal]
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
info@magdalenagrobelski.com
Foto: 1st United States Congress
News USA
Nie tylko silna wola: Odchudzanie kosztuje więcej, niż się wydaje
Dla wielu Amerykanów walka o niższą wagę to nie tylko kwestia zdrowia i samopoczucia, ale także znaczące obciążenie finansowe. Nowe badanie pokazuje, że próby schudnięcia generują koszty, które w skali roku mogą dorównywać cenie samochodu lub wkładu własnego na mieszkanie. Zjawisko to coraz częściej bywa określane mianem „cichego podatku od wagi”.
Ponad 12 tysięcy dolarów rocznie na walkę z funtami
Sondaż przeprowadzony wśród 2 tysięcy dorosłych Amerykanów aktywnie próbujących schudnąć wykazał, że w 2025 roku przeciętny respondent wydał na ten cel 12 308 dolarów. Wydatki te obejmowały nie tylko diety i programy treningowe, ale również codzienne koszty życia – od zakupów spożywczych po ubrania i kolejne, często nieudane, próby zmiany stylu życia.
Badanie pokazuje, że dla wielu osób odchudzanie stało się długotrwałym procesem, który pochłania pieniądze w sposób rozproszony, ale systematyczny.
Respondenci wskazywali, że po osiągnięciu docelowej wagi i wskaźnika BMI mogliby zaoszczędzić średnio 197 dolarów miesięcznie. Najczęściej wymieniane źródła potencjalnych oszczędności to rzadsze sięganie po fast foody, mniejsze rachunki za codzienne zakupy spożywcze oraz ograniczenie wydatków na nowe ubrania.
Część ankietowanych zwracała uwagę także na koszty związane z kupowaniem odzieży w specjalnych rozmiarach, takich jak „big and tall”, oraz na wydatki zdrowotne wynikające z problemów towarzyszących nadwadze, w tym wizyty lekarskie i współpłacenie za leczenie.
Pułapka diet cud i krótkotrwałych programów
Niemal co piąty uczestnik badania spodziewa się oszczędności wynikających z rezygnacji z ciągłego testowania modnych diet i krótkoterminowych programów odchudzających, takich jak oczyszczające kuracje sokowe. To właśnie te cykliczne próby, często kończące się niepowodzeniem, generują dodatkowe koszty i poczucie frustracji.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat badani deklarowali, że średnio sześć razy próbowali bezskutecznie osiągnąć wymarzoną wagę i BMI. Każda z tych prób oznaczała nie tylko rozczarowanie, ale także realne wydatki.
Eksperci zwracają uwagę, że dla większości osób żyjących z otyłością odchudzanie nie jest jednorazowym postanowieniem, lecz procesem trwającym latami, a często przez całe życie. Każda kolejna nieudana próba obniża motywację i pogłębia finansowe konsekwencje.
Dla wielu Amerykanów dążenie do lepszego zdrowia stało się kosztem, na który coraz trudniej sobie pozwolić. Brak spójnej, długofalowej opieki sprzyja krążeniu między dietami, trenerami i kolejnymi programami, które nie przynoszą trwałych efektów.

Korzyści wykraczające poza portfel
Choć pieniądze są istotnym motywem, ankietowani podkreślali również inne korzyści związane z utratą wagi. Najczęściej wskazywano większą energię w ciągu dnia, możliwość noszenia mniejszych rozmiarów ubrań, lepszy sen, mniejsze porcje posiłków oraz obniżenie wskaźnika BMI.
Dla wielu osób te zmiany mają równie dużą wartość jak potencjalne oszczędności finansowe, bo wpływają bezpośrednio na codzienny komfort życia.
Nowe podejście: mniej perfekcji, więcej konsekwencji
W 2026 roku respondenci deklarują zmianę podejścia do odchudzania. Zamiast krótkotrwałych zrywów chcą stawiać na konsekwencję, cierpliwość i większą ilość codziennego ruchu. Pojawia się nacisk na sen, nawodnienie, uważne jedzenie oraz aktywności fizyczne, które sprawiają przyjemność.
Motywacja finansowa silniejsza niż estetyczna
Choć ponad trzy czwarte ankietowanych przyznaje, że motywuje ich wizja ponownego założenia ulubionych ubrań, to pieniądze okazują się jeszcze silniejszym bodźcem. Aż 86 procent badanych zadeklarowało, że podjęłoby walkę o wagę z większą determinacją, gdyby na mecie czekała nagroda finansowa w wysokości 5 tysięcy dolarów. To pokazuje, jak mocno kwestie ekonomiczne splatają się dziś z tematyką zdrowia i stylu życia.

Dostępność i ciągłość jako klucz do trwałych efektów
Wnioski z badania wskazują, że jednymi z największych barier w długofalowym odchudzaniu pozostają koszty, ograniczony dostęp do opieki oraz jej fragmentaryczność. Wielu ludzi krąży między niespójnymi programami i wizytami, które szybko generują wydatki, nie oferując stabilnego wsparcia.
Eksperci podkreślają, że bardziej przystępne cenowo, zintegrowane podejście – łączące żywienie, aktywność fizyczną i opiekę medyczną – może nie tylko zmniejszyć presję finansową, ale też pomóc ludziom wytrwać w zmianach, które mają szansę przynieść trwałe rezultaty.
Źródło: scrippsnews
Foto: istock/Dacharlie/ Lacheev/
-
News USA3 tygodnie temuPełnotłuste mleko wraca do szkolnych stołówek po podpisie Prezydenta Trumpa
-
News USA4 tygodnie temuProtest przeciwko ICE w Minneapolis zakończył się zastrzeleniem kobiety przez agenta
-
News USA3 tygodnie temuTrump grozi użyciem Insurrection Act po kolejnych protestach w Minneapolis
-
News Chicago6 dni temuPolski CUD na autostradzie I-294. W nocy kierowca z Michigan wjechał pod prąd
-
News USA6 dni temuNowe nagranie: Wcześniejsza konfrontacja Alexa Prettiego z agentami federalnymi
-
Polonia Amerykańska2 tygodnie temuZmarła Bogna Kosina, krzewicielka polskiej kultury, wielki przyjaciel artystów i żeglarzy
-
News Chicago5 dni temuIllinois na froncie prawnym przeciwko administracji Trumpa: Ponad 50 pozwów
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuCharytatywny bal w rytmie ABBY Wspólnoty Małżeństw Katolickich już 31 stycznia










