Połącz się z nami

Sport

Niespodzianka: Atlanta Hawks wygrali tegoroczny draft NBA

Opublikowano

dnia

W czasie niedzielnej loterii ustalono pełną kolejność draftu NBA na rok 2024. Wielką niespodzianką było to, że drużyna Atlanta Hawks wygrała pierwsze miejsce.

Do losowania przystąpiło 14 drużyn, które nie znalazły się w tym roku w Playoffach – szanse na wylosowanie wyższego miejsca wzrastają odwrotnie proporcjonalnie do bilansu uzyskanego w sezonie regularnym.

Największe szanse mają więc najsłabsi, a w tym roku byli to Detroit Pistons i Washington Wizards z 14% szans.

Hawks, którzy w sezonie 2023/24 osiągnęli rekord 36-46, mieli zaledwie 3% szans na zdobycie pierwszego wyboru. Drugie miejsce zajęli Washington Wizards, a czołową czwórkę zamykają Houston Rockets i San Antonio Spurs. Detroit Pistons, którzy w tym sezonie mieli najgorszy wynik w NBA, spadli na 5. miejsce w kolejności draftu.

Kolejność draftu NBA 2024:

  1. Atlanta Hawks
  2. Washington Wizards
  3. Houston Rockets (od Nets)
  4. San Antonio Spurs
  5. Detroit Pistons
  6. Charlotte Hornets
  7. Portland Trail Blazers
  8. San Antonio Spurs (od Raptors)
  9. Memphis Grizzlies
  10. Utah Jazz
  11. Chicago Bulls
  12. Oklahoma City Thunder (od Rockets)
  13. Sacramento Kings
  14. Portland Trail Blazers (od Warriors)

Atlanta Hawks przeskoczyli dziewięć miejsc, aby wygrać pierwszy ogólny wybór i po raz pierwszy od 1975 r. wybiorą numer 1. Tylko czterech zwycięzców loterii miało gorsze szanse niż Hawks w 2024 r.: Magic z 1993 r. (1,5%), Cavaliers 2014 (1,7%), Bulls 2008 (1,7%) i Cavaliers 2011 (2,8%).

Choć transfery z pewnością mogą zmienić sytuację, w drafcie NBA w 2024 r. wyznaczono już typy od 1 do 58.

 

Źródło: zkrainynba
Foto: Jacek Boczarski

Sport

Najszybszy z debiutantów! Tymek Kucharczyk zachwycił w pierwszym teście prototypu Le Mans

Opublikowano

dnia

Autor:

Tymek Kucharczyk uzyskał najlepszy czas spośród nowych kierowców LMP2 podczas oficjalnych testów European Le Mans Series w Portimão. Za kierownicą ORECA 07 wicemistrzowskiego samochodu Forestier Racing by Panis, 20-latek wykręcił drugi wynik popołudniowej sesji i czwarty czas całego dnia spośród 41 zawodników. Był też szybszy od swojego partnera z zespołu, kierowcy Mistrzostw Świata FIA WEC Hadriena Davida.

Udział w niedzielnych testach debiutantów dzień po finałowej rundzie sezonu ELMS był możliwy dzięki wsparciu porównywarki ubezpieczeń Mubi.pl, głównego partnera Tymka Kucharczyka. Trzeci zawodnik tegorocznego Indy NXT, po raz pierwszy w karierze zasiadł za kierownicą prototypu klasy Le Mans.

Dostał do dyspozycji prototyp LMP2 ORECA 07 z numerem 29, który właśnie zdobył wicemistrzostwo serii European Le Mans Series w LMP2. Samochód Forestier Racing by Panis jest firmowany przez Oliviera Panisa, zwycięzcę Grand Prix Monako Formuły 1 z 1996 roku.

Plan zmienił się w ostatniej chwili. Pierwotnie Polak miał testować samochód TDS Racing z numerem 14, ale okazało się, że… nie mieści się w fotelu ich samochodu. Na szczęście francuski zespół przygotowuje również samochód z numerem 29, dzięki czemu szybko dostosowano drugi prototyp do potrzeb Polaka. Jak pokazały wyniki, zmiana wyszła mu na dobre.

Od ostrożnego startu do czołówki

Poranek był czasem nauki: nowe auto, zamknięty kokpit oraz zupełnie inna aerodynamika niż w bolidach jednomiejscowych. Kucharczyk zakończył sesję z czasem 1:34.450, a przy okazji zanotował najwyższą prędkość maksymalną wśród wszystkich kierowców LMP2 – równe 300 km/h.

Po południu Polak był już zupełnie innym kierowcą. Poprawił się o niemal sekundę i wykręcił czas 1:33.522s. Szybsza okazała się tylko Doriane Pin, która przez cały sezon ścigała się swoim samochodem w barwach Duqueine Team. Wśród debiutantów w LMP2 nikt nie był szybszy – podkreśliły to w relacjach z testów zagraniczne serwisy Sportscar365 i Italian-Endurance.

U boku doświadczonego partnera

Samochód z Kucharczykiem dzielił Hadrien David. 22-letni Francuz, który ma za sobą bogatą kartę wyścigową. W 2019 roku, w wieku 15 lat, zdobył mistrzostwo francuskiej Formuły 4, w 2021 był wicemistrzem Formula Regional European Championship by Alpine, a w 2025 roku zdobył tytuł w Michelin Le Mans Cup.

W tym sezonie startuje w Mistrzostwach Świata FIA WEC za kierownicą Lexusa RC F zespołu Akkodis ASP – w czerwcu stanął na podium w legendarnym wyścigu 24 godziny Le Mans, zajmując drugie miejsce w klasie LMGT3, a wcześniej wywalczył pole position na torze Spa-Francorchamps.

Kucharczyk był szybszy od Davida dysponując tym samym samochodem. Pokazał też równe tempo na dłuższym dystansie. Ostatni przejazd – 11 okrążeń z rzędu – zamknął w przedziale 1:34.2–1:35.7. W sumie przejechał 61 okrążeń, czyli ponad 280 kilometrów. Polak zachwycił doświadczony zespół TDS Racing swoją jazdą.

Kolejne drzwi otwarte?

Przyszłość 20-latka na sezon 2027 wciąż pozostaje otwarta. W ostatnich pięciu latach czterokrotnie kończył sezon na podium mistrzostw, a niedzielny wynik pokazuje, że może być szybki także w wyścigach długodystansowych. Ten kierunek jest szczególnie bliski polskim kibicom: Robert Kubica wygrał w 2025 roku 24h Le Mans, a Inter Europol Competition należy do czołówki LMP2 na świecie.

– Wiedziałem, że na początku muszę być cierpliwy. LMP2 to zupełnie inne auto niż to, czym jeździłem do tej pory: więcej docisku, inne hamowanie, inny sposób pracy z oponami. Z każdym przejazdem czułem się pewniej, a po południu mogłem już naprawdę zaatakować. Najlepszy czas wśród debiutantów i równe tempo na dłuższym przejeździe to więcej, niż zakładałem przed testem.

Dzień zaczął się nietypowo, bo w fotelu samochodu numer 14 po prostu się nie zmieściłem, ale zespół TDS Racing stanął na wysokości zadania. Dziękuję im za świetnie przygotowany samochód i zaufanie – mówi Tymek Kucharczyk.

– Ogromne podziękowania należą się Mubi, bez którego ten test by się nie odbył. Kiedy pojawiła się szansa, zareagowali od razu. Mam nadzieję, że ten wynik to dla nich także powód do dumy – dodaje Polak.

– Kiedy pojawiła się szansa na ten test, nie zastanawialiśmy się długo. Tymek po raz kolejny pokazał, że talentem i ciężką pracą potrafi otwierać sobie kolejne drzwi. Pierwszy raz w prototypie i od razu najszybszy wśród debiutantów – to wynik, który zauważył cały świat wyścigów długodystansowych. Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tego dnia – mówi Michał Laskowski, Prezes Zarządu Mubi

Udział Kucharczyka w teście był możliwy dzięki wsparciu porównywarki ubezpieczeń Mubi.pl, głównego partnera kierowcy.

 

Foto: Smolarczyk agencja
Czytaj dalej

Sport

14-letni Bruno Gryc zachwycił w debiucie w USA. Cztery wygrane odcinki i pechowy finał w błocie

Opublikowano

dnia

Autor:

bruno gryc

Cztery zwycięstwa na odcinkach specjalnych, prowadzenie w Stellantis Motorsport Rally Cup North America i dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej – 14-letni Bruno Gryc znakomicie rozpoczął swój pierwszy rajd w Stanach Zjednoczonych. Świetnie zapowiadający się występ Polaka w Lake Superior Performance Rally 2026 zakończył się jednak w sobotę, gdy Peugeot 208 Rally4 wypadł z trasy i ugrzązł w głębokim błocie.

Bruno Gryc przyjechał do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie organizatorów i po raz pierwszy w karierze wystartował w rajdzie po drugiej stronie Atlantyku. Jego pilotem był Litwin Ugnius Vainevičius, a polsko-litewska załoga rywalizowała Peugeotem 208 Rally4.

Dla zaledwie 14-letniego kierowcy Lake Superior Performance Rally był całkowicie nowym wyzwaniem. Gryc musiał zmierzyć się z nieznanymi trasami oraz warunkami znacząco różniącymi się od tych, z którymi spotykał się podczas wcześniejszych startów.

Problemy już na początku rajdu

Uroczysty start odbył się w piątek, 9 października. Lake Superior Performance Rally należy do najbardziej znanych rajdów w Stanach Zjednoczonych, a jego historia sięga zawodów Press on Regardless, które w latach 70-tych były częścią Rajdowych Mistrzostw Świata FIA.

Początek rywalizacji nie ułożył się jednak po myśli polsko-litewskiej załogi. Niemal natychmiast pojawiły się problemy z interkomem. Gryc nie słyszał przekazywanych przez pilota informacji, dlatego Vainevičius musiał komunikować się z nim za pomocą gestów.

Problemy odbiły się na wynikach dwóch pierwszych prób. Załoga zajęła odpowiednio czwarte i piąte miejsce w klasyfikacji Stellantis Motorsport Rally Cup North America. Trzeci odcinek specjalny został jednak odwołany, co dało zespołowi czas na usunięcie usterki.

Po naprawie rozpoczął się popis 14-latka

Po przywróceniu prawidłowej komunikacji sytuacja zmieniła się natychmiast. Bruno Gryc i Ugnus Vainevičius byli najszybsi na SS4 Bob Lake 1 o długości 6,7 mili, a następnie zaliczyli kolejny bardzo dobry przejazd na SS5 Markey Lake 1, liczącym 8,13 mili.

Do przerwy serwisowej załoga awansowała już na drugą pozycję w klasyfikacji pucharu. Po serwisie Gryc jeszcze bardziej przyspieszył i wygrał trzy kolejne odcinki specjalne – SS6, SS7 oraz SS8.

Seria znakomitych przejazdów pozwoliła odrobić wcześniejsze straty i objąć zdecydowane prowadzenie. Po piątkowej rywalizacji Polak miał 24,8 sekundy przewagi nad amerykańską załogą Daniel Shalev i Glen Ray.

Cztery zwycięstwa i dziewiąte miejsce w całym rajdzie

W piątek rozegrano siedem odcinków specjalnych, z których Bruno Gryc wygrał aż cztery. Dwa ostatnie zaplanowane na ten dzień odcinki zostały odwołane z powodu nadmiernego zapylenia trasy.

14-latek zakończył pierwszy dzień jako lider Stellantis Motorsport Rally Cup North America z przewagą niemal 25 sekund. Jeszcze większe wrażenie robiło dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej, wywalczone w Peugeot 208 Rally4 w rywalizacji także ze znacznie mocniejszymi samochodami.

Gryc przyjechał do USA bez presji i wygórowanych oczekiwań. Jego głównym celem było zdobywanie doświadczenia i wykorzystanie możliwości startu w nowych warunkach. Tempo osiągnięte już pierwszego dnia sprawiło jednak, że pojawiła się realna szansa na bardzo mocny wynik.

Sobota zaczęła się spokojnie

Drugiego dnia rywalizacji, w sobotę 10 października, Gryc i Vainevičius rozpoczęli od kontrolowanego przejazdu SS11 Mt. Marquette o długości 1,29 mili. Uzyskali tam piąty czas w klasyfikacji pucharu.

Wszystko zmieniło się na kolejnym odcinku – SS12 Al’s Playground 1, liczącym 7,69 mili. Jeszcze przed rozpoczęciem próby na jednym z zakrętów ugrzązł samochód typu pickup, który trzeba było wydostać z trasy. Na zakręcie pozostał duży, wypełniony wodą i błotem fragment nawierzchni. Zagrożenia nie było w notatkach załogi, a podczas jazdy z rajdową prędkością było ono bardzo trudne do zauważenia.

Peugeot ugrzązł w głębokim błocie

Bruno Gryc i Ugnus Vainevičius jechali jako pierwsza załoga samochodu z napędem na dwie osie. Po wjechaniu w niespodziewanie błotnisty fragment Peugeot stracił przyczepność, wypadł z drogi i ugrzązł.

Samochód znalazł się w tak głębokim błocie, że załoga nie była w stanie samodzielnie wrócić na trasę. Tym samym bardzo dobrze zapowiadający się amerykański debiut Polaka zakończył się przedwcześnie.

Gryc przyznał później, że błotnistego miejsca nie było w notatkach i nie można było go dostrzec odpowiednio wcześnie. Samochód został wciągnięty w błoto, które miejscami sięgało niemal do kolan, przekreślając możliwość kontynuowania rywalizacji.

„Ogromny sukces” mimo nieukończenia rajdu

14-latek nie ukrywał rozczarowania, ponieważ znakomicie czuł się podczas rajdu, a załoga miała realną szansę na osiągnięcie bardzo dobrego rezultatu. Mimo pechowego zakończenia uznał jednak cały wyjazd do Stanów Zjednoczonych za ogromny sukces.

Dla młodego kierowcy był to wyjątkowy rajd pełen emocji i zupełnie nowych doświadczeń. Jazda w takich warunkach znacząco różniła się od wszystkiego, z czym mierzył się wcześniej, dzięki czemu amerykański start stał się ważną lekcją na dalszym etapie jego kariery.

Bruno Gryc podziękował całemu zespołowi, sponsorom oraz wszystkim osobom, które pomogły w organizacji wyjazdu do USA. Choć rywalizacji nie udało się ukończyć, cztery zwycięskie odcinki i prowadzenie w pucharze pokazały jego możliwości na zupełnie nieznanych trasach.

Amerykański debiut ważnym krokiem w karierze

Lake Superior Performance Rally 2026 potwierdził, że 14-letni Polak potrafi bardzo szybko dostosować się do nowych warunków. Po początkowych problemach technicznych Gryc błyskawicznie zwiększył tempo i znalazł się nie tylko na czele swojej kategorii, ale także w pierwszej dziesiątce całego rajdu.

Bruno Gryc w studiu Radia Deon Chicago

Artykuł na podstawie rozmowy z Brunem w studiu Radia Deon Chicago można przeczytać tutaj.

Źródło: brunogryc.com
Foto: brunogryc.com, American Rally Association
Czytaj dalej

News Chicago

55 tysięcy osób przebiegło przez Chicago. Amos Kipruto zwycięzcą 48. maratonu

Opublikowano

dnia

Autor:

Około 55 tysięcy biegaczy ze wszystkich 50 stanów USA i 130 krajów wzięło udział w niedzielnym 48. Bank of America Chicago Marathon. Najszybszy na dystansie 26,2 mili był Kenijczyk Amos Kipruto, który dotarł do mety w czasie 2:01:09. W rywalizacji kobiet zwyciężyła Hawi Feysa Gejia z wynikiem 2:13:33, a Catherine Debrunner ustanowiła rekord świata w kategorii wózków.

W niedzielę ulice Chicago należały do biegaczy – od światowej klasy zawodników po osoby po raz pierwszy mierzące się z dystansem maratońskim. Towarzyszyły im tłumy kibiców. Według organizatorów wzdłuż trasy zgromadziło się ponad 1,7 miliona osób.

Amos Kipruto z Kenii jako pierwszy przekroczył linię mety, uzyskując czas 2 godziny, 1 minuta i 9 sekund. Wśród kobiet najlepsza okazała się Hawi Feysa Gejia, która pokonała trasę w 2 godziny, 13 minut i 33 sekundy.

Rekord świata Catherine Debrunner

Jednym z najważniejszych sportowych wydarzeń tegorocznego maratonu był występ Catherine Debrunner. Zwyciężyła w kategorii zawodników na wózkach z czasem 1:33:16, ustanawiając nowy rekord świata. Dla Debrunner był to już trzeci triumf w Chicago. Jej osiągnięcie stało się jednym z najważniejszych rezultatów sportowych 48. edycji biegu.

Biegacze ze 130 krajów

Na starcie pojawili się zawodnicy reprezentujący wszystkie 50 amerykańskich stanów oraz 130 krajów. Każdy przyjechał do Chicago z własną historią i motywacją, ale uczestnicy zgodnie podkreślali wyjątkową atmosferę towarzyszącą biegowi.

Chelsea Clinton na trasie maratonu

Wśród uczestników i kibiców nie zabrakło znanych nazwisk. Były prezydent USA Bill Clinton oraz była sekretarz stanu Hillary Clinton przyjechali do Chicago, aby dopingować swoją córkę Chelsea Clinton. Chelsea ukończyła maraton z czasem nieznacznie poniżej 3 godzin i 38 minut. Jej rodzice znaleźli się wśród tłumów obserwujących rywalizację na ulicach miasta.

Anthony Rizzo pobiegł z wyjątkowym numerem

Na trasie pojawił się także były pierwszobazowy Chicago Cubs Anthony Rizzo. Do udziału w maratonie zainspirowała go żona, która wcześniej przebiegła New York City Marathon. Rizzo otrzymał numer startowy 4416, nawiązujący do jego sportowej kariery. Numer 44 nosił podczas gry w Chicago Cubs, natomiast 2016 był rokiem, w którym pomógł drużynie zdobyć mistrzostwo World Series.

Były baseballista dotarł do mety w czasie nieznacznie poniżej 5 godzin i 35 minut. Tym razem zamiast baseballowego boiska zmierzył się z ponad 26 milami ulic Chicago.

James Cecil pobiegł ku pamięci Mike’a Ditki

Szczególną uwagę zwracał również James Cecil z Denver, który ukończył maraton w czasie 2 godzin i 37 minut. Pobiegł w charakterystycznej kamizelce Chicago Bears kojarzonej z byłym trenerem zespołu Mikiem Ditką. Strój zaplanował ponad miesiąc wcześniej, jednak po informacji o śmierci Ditki w ubiegłym tygodniu uznał, że jego wybór nabrał dodatkowego znaczenia i zdecydował się pobiec właśnie w nim.

KOBIETY:🥇Hawi Feysa (ETH): 2:13:33
🥈Sharon Lokedi (KEN): 2:14:07
🥉 Brigid Kosgei (KEN): 2:14:55

KOBIETY: Hawi Feysa (ETH): 2:13:33, Sharon Lokedi (KEN): 2:14:07, Brigid Kosgei (KEN): 2:14:55

Trasa prowadziła przez dziesiątki dzielnic

Maraton spowodował zamknięcia ulic w centrum oraz w północnej, południowej i zachodniej części Chicago. Trasa rozpoczynała się i kończyła w centrum, prowadząc uczestników przez dziesiątki dzielnic.

Biegacze docierali na południu do 35th Street w Bronzeville, na zachodzie do Damen Avenue na Near West Side, a na północy do West Sheridan Road w East Lakeview. Trasa miała charakterystyczny zygzakowaty przebieg pozwalający zawodnikom zobaczyć bardzo różne części miasta.

W East Lakeview i Lincoln Park zawodnicy biegli między innymi na północ Sheridan Road i Inner Lake Shore Drive oraz na południe Broadway i Clark Street. Dla części mieszkańców oznaczało to przez pewien czas bardzo ograniczone możliwości przemieszczania się.

Emma Grace Hurley

Emma Grace Hurley

Ponad 30 linii autobusowych z utrudnieniami

Zamknięcia ulic wpłynęły także na funkcjonowanie komunikacji publicznej. Metra i Chicago Transit Authority informowały, że utrudnienia związane z maratonem dotknęły ponad 30 linii autobusowych. Dla samych uczestników różnorodność dzielnic i zmieniający się krajobraz są jednak ważną częścią maratonu. Wielu biegaczy podkreśla, że widok kolejnych społeczności i dopingujących mieszkańców pomaga im pokonywać następne mile.

Nietypowo ciepły październikowy dzień

Duże znaczenie podczas niedzielnego biegu miała pogoda. Jak na październik w Chicago warunki były wyjątkowo letnie – było słonecznie, a temperatura wzrosła do około połowy przedziału 70 stopni Fahrenheita.

Warunki sprzyjały spędzaniu czasu nad jeziorem, ale były znacznie mniej korzystne dla osób pokonujących maratoński dystans. Organizatorzy na bieżąco wysyłali uczestnikom komunikaty dotyczące pogody oraz sytuacji na trasie.

Lekarze ostrzegali przed przegrzaniem

George Chiampas, odpowiedzialny za kwestie medyczne i bezpieczeństwo maratonu, zalecał zawodnikom odpowiednie nawadnianie organizmu, zwracanie szczególnej uwagi na odżywianie oraz dostosowanie tempa do panujących warunków.

Warunki zostały oznaczone jako żółty poziom alertu. Organizatorzy przypominali uczestnikom, że nie jest to odpowiedni dzień na za wszelką cenę podejmowaną próbę ustanowienia rekordu życiowego.

Biegacze zostali również poinstruowani, aby przerwać wysiłek w przypadku pojawienia się nudności, bólu głowy, bólu w klatce piersiowej lub duszności. Szczególną ostrożność zalecano między 15. a 19. milą, gdzie uczestnicy byli mocno wystawieni na działanie słońca.

Oprócz punktów z wodą i napojami Gatorade przygotowano także miejsca umożliwiające uzupełnienie własnych butelek. Miało to pomóc zawodnikom bezpiecznie dotrzeć do mety w wymagających jak na październik warunkach.

Chicago ponownie żyło maratonem

48. Bank of America Chicago Marathon po raz kolejny zamienił znaczną część miasta w wielką trasę biegową. Około 55 tysięcy uczestników, ponad 1,7 miliona kibiców i reprezentanci 130 krajów stworzyli jedno z największych sportowych wydarzeń roku w Chicago.

Tegoroczna edycja przyniosła zarówno znakomite wyniki elity, jak i tysiące indywidualnych historii uczestników. Najważniejszymi rezultatami pozostają zwycięstwo Amosa Kipruto, triumf Hawi Feysy Gejii oraz rekord świata Catherine Debrunner.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, Bank of America Chicago Marathon
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

maj 2024
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu