Połącz się z nami

Kościół

Przemienienie na Górze Tabor Biblią Hebrajską odczytane

Opublikowano

dnia

Podczas przemienienia Jezusa pojawiają się bohaterowie Biblii Hebrajskiej: Eliasz – Prorok i Mojżesz – Prawodawca. Obu na górach Bóg objawił swoją tożsamość. Przemienienie jest zapowiedzią ostatecznego nadejścia królestwa Bożego, a Góra Przemienienia przygotowaniem na Górę Kalwarii, gdzie Bóg zawrze z ludźmi Nowe Przymierze we krwi Chrystusa – tłumaczy w komentarzu dla Centrum Heschela KUL biblistka dr hab. Barbara Strzałkowska, prof. UKSW. Nawiązując do żydowskiej literatury apokaliptycznej tłumaczy głęboką symbolikę ukrytą w Ewangelii II Niedzieli Wielkiego Postu.

Publikujemy pełną treść komentarza na II Niedzielę Wielkiego Postu:

“II Niedziela Wielkiego Postu zabiera nas na Górę Przemienienia; tak jak przedstawia ją Ewangelia według św. Marka, czyli ta spisana ze wspomnień samego Piotra, uczestnika opisanych wydarzeń.

Z lektury tego tekstu nasuwa się kilka refleksji.

Po pierwsze, Jezus zabiera ze sobą 3 uczniów: Piotra, Jakuba i Jana – ci sami towarzyszyli Jezusowi przy uzdrowieniu teściowej Piotra, przy wskrzeszeniu córki Jaira, gdzie poznawali szczególną moc Jezusa; są też tu, a będą ci sami trzej również w Ogrójcu, przy cierpiącym Jezusie.

Po drugie, Jezus zabiera ich na górę: nie trzeba mówić, jakie skojarzenia budzi góra – typowe miejsce Bożych interwencji i teofanii. Góry na przestrzeni opowieści biblijnych (ST i NT) stanowiły ważny kontekst. Na górze jest się jakby bliżej Boga. Góra Synaj, do której z pewnością nawiązuje dzisiejsza Ewangelia, to miejsce objawienia Bożego Prawa, zawarcia przymierza z Bogiem, osobistej rozmowy Boga z Mojżeszem, a także ta sama góra w późniejszych dziejach Izraela stanie się miejscem, gdzie Boga spotkał prorok Eliasz w „szmerze delikatnego szeptu”. Obaj obecni w opisie dzisiejszej sceny.

Góra Tabor

Tu też w Ewangelii mowa o „górze wysokiej”, wprawdzie jej nazwa nie pada, ale według tradycji chodzi o Górę Tabor lub (rzadziej) Hermon (tradycja wczesnochrześcijańska wskazuje na tę pierwszą Górę – Tabor, położoną w Galilei, niebędącą częścią żadnego pasma górskiego; tam w czasach bizantyjskich powstały pierwsze świątynie upamiętniające Przemienienie). Często Góra Tabor, sama tego doświadczyłam, zwłaszcza o poranku, spowita jest mgłą, a potem rozjaśnia ją słońce. I osłania ją przedziwne światło. Sceneria tej góry jest tajemnicza, tak jak i samo wydarzenie.

Po trzecie, Jezus przemienił się wobec nich (Ewangelia używa tu formy czasownika greckiego METAMORFOO – od którego wywodzi się np. polski rzeczownik ‘metamorfoza’, a który w innych miejscach Nowego Testamentu używany jest na określenie m.in. „zmartwychwstałego ciała” w Flp 3,21 czy 2 Kor 3,18). Co to znaczy? Jezus ukazał swoim najbliższym uczniom swą przedziwną chwałę, jak to zrozumieją z czasem, chwałę swego bóstwa.

Jego szaty stały się lśniąco białe, jak pisze po latach Piotr (czyli Ewangelia Marka): „tak jak żaden folusznik na ziemi nie zdoła wybielić”. Folusznik – gr. GNAFEUS – to rzemieślnik trudniący się przygotowywaniem tkanin i czyszczeniem ubrań – zawodowy pracz – ten termin to hapax legomenon (czyli słowo występujące tylko raz) w NT (w Starym Testamencie tylko w nazwie własnej „Pole folusznika” w Iz i 2 Krl). Zwyczajowo praniem zajmowały się kobiety, ale tu chodzi o profesję – folusznik „folował” sukno w celu zagęszczenia tkaniny i oczyszczenia jej z tłuszczów i klejów. Piotr miał takie przyziemne skojarzenie tego, czego doświadczał, bo prawdą jest, że uczniowie początkowo naprawdę nie rozumieli, tego, co się dzieje, do czego sam Piotr – jako jedyny z Ewangelistów opisujących tę scenę – przyzna się chwilę później w słowach: „nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni”.

Zresztą na fakt, że nie rozumieli tego, co się wydarzyło wskazują także słowa z samego końca tej sceny, zapisane znów tylko w Ewangelii Marka, którą słyszymy, a która dodaje, iż „gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy ‘powstać z martwych’”.

Po czwarte, Jezus zatem przemienia się wobec uczniów na górze i w sposób tajemniczy. Ale tekst ten z pewnością nawiązuje do różnych tradycji biblijnych.

Nawiązuje choćby do żydowskiej literatury apokaliptycznej, a przykładem takiej literatury w Starym Testamencie jest Księga Daniela. Jasność szat Jezusa i jego wygląd to nawiązanie do 7. rozdziału Księgi Daniela, do wspomnianej tam postaci Syna Człowieczego przybywającego na obłokach niebieskich („Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie”; Dn 7,13-14), i do Boga zasiadającego na tronie, którego szaty lśnią jasnością („Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień; Dn 7,9).

Przemienienie Jezusa może być także nawiązaniem do gloryfikacji Mojżesza na Górze Synaj. Zresztą w narracji Ewangelii pojawiają się przecież bohaterowie Biblii Hebrajskiej: Eliasz i Mojżesz, którzy rozmawiają z Jezusem: Eliasz – Prorok i Mojżesz – Prawodawca. Obu na górach Bóg objawił swoją tożsamość. Eliasz według tradycji żydowskiej nie umarł, ale porwany został do nieba. Postać Eliasza wiązała się z oczekiwaniami wydarzeń przed końcem świata. Eliasz miał przyjść i wszystko naprawić, wyprostować.

Wydarzenie Przemienienia nawiązuje także do Mojżesza i do Góry Synaj co najmniej w dwóch fragmentach:

– w reakcji Piotra (u Marka zapisana najlepiej) na to, czego doświadczają uczniowie. Piotr mówi „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy, postawimy trzy namioty, jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza” – to być może nawiązanie do namiotów Izraelitów na pustyni, które wyrażały uznanie Bożej obecności.

– w nieprzypadkowo wspomnianym czasie tego przemienienia, które dokonało się dokładnie 6 dni po pierwszej Jezusowej zapowiedzi męki pod Cezareą Filipową. Jest to nawiązanie do 6 dni z Księgi Wyjścia: „Chwała Pana spoczęła na górze Synaj, i okrywał ją obłok przez sześć dni. W siódmym dniu Pan przywołał Mojżesza z pośrodku obłoku” (Wj 24,16).

Jezus zatem zabiera swoich trzech najbliższych uczniów, towarzyszących Mu w różnych etapach Jego działalności, na górę. Zabiera ich, żeby im objawić swoją tożsamość i swoją chwałę. Po co? Zapewne, żeby umocnić ich na to, co ma Go czekać w czasie Męki. I żeby ukazać KIM JEST. Kimś znacznie więcej niż Nauczycielem.

Ewangelia według św. Marka przedstawia Przemienienie jako zapowiedź przyszłości i ostatecznego nadejścia królestwa Bożego. A Góra Przemienienia ma być przygotowaniem na inną górę – Górę Kalwarii. Gdzie Bóg zawrze z ludźmi Nowe Przymierze – we krwi Chrystusa. I ta Góra nowego przymierza stanie się źródłem nowej nadziei, jaka popłynie ze Zmartwychwstania. I nadejścia Królestwa, które nie będzie miało końca.

O Autorce: Dr hab. Barbara Strzałkowska, prof. UKSW – kierownik Katedry Egzegezy Starego Testamentu oraz kierownik studiów Chrześcijańskiej Turystyki Religijnej na Wydziale Teologicznym UKSW; autorka i redaktor naukowy książek biblijnych oraz artykułów naukowych; ceniony przewodnik pielgrzymek po Ziemi Świętej i krajach biblijnych.
Centrum Heschela KUL
Foto: YouTube, wikimedia, istock/irisphoto2/

News USA

Krzyż i szopka pozostaną na publicznym placu w Los Angeles pomimo wniosku o ich usunięcie

Opublikowano

dnia

Autor:

Krzyż oraz szopka znajdujące się w historycznym centrum Los Angeles pozostaną na swoim miejscu po decyzji federalnego sądu apelacyjnego. O pozwie o usunięcie religijnych symboli z przestrzeni publicznej, złożonej przez mieszkańca miasta, Jacka Gerritsena, mówi Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński. Mężczyzna określa się jako osoba niewierząca i twierdzi, że obecność monumentów sprawia, iż czuje się wykluczony.

Krzyż i szopka znajdują się na terenie El Pueblo de Los Angeles, historycznego centrum miasta związanego z jego założeniem w 1781 roku. Spór dotyczy tego, czy obecność religijnych symboli w tym miejscu jest zgodna z konstytucyjnymi zasadami dotyczącymi relacji państwa i religii.

Jack Gerritsen pozwał władze Los Angeles, argumentując, że ekspozycje naruszają klauzulę ustanowienia religii zawartą w Konstytucji Stanów Zjednoczonych. W pozwie wskazał, że jako osoba niewierząca czuje się przez nie wykluczony z przestrzeni publicznej.

Sąd niższej instancji odrzucił argumenty mieszkańca

Federalny sąd okręgowy wcześniej wydał rozstrzygnięcie niekorzystne dla Gerritsena. Mieszkaniec Los Angeles odwołał się następnie do Federalnego Sądu Apelacyjnego 9. Okręgu. 29 września poinformowano, że sąd apelacyjny również nie przychylił się do jego wniosku. Sędziowie uznali, że skarżący nie wykazał przesłanek, które uzasadniałyby usunięcie monumentów na obecnym etapie postępowania.

Zdaniem sądu Jack Gerritsen nie wykazał między innymi, że pozostawienie krzyża i szopki spowodowałoby dla niego nieodwracalną szkodę. Nie udowodnił również, że usunięcie ekspozycji leżałoby w interesie publicznym.

Przedsiębiorcy z Olvera Street chcieli bronić monumentów

Do sporu próbowali przyłączyć się przedsiębiorcy działający przy pobliskiej Olvera Street. Chcieli wystąpić w obronie krzyża i szopki jako elementów związanych z historią oraz kulturowym dziedzictwem tego miejsca.

Sąd apelacyjny ostatecznie nie zgodził się na przystąpienie przedsiębiorców do postępowania. Uznał, że ich udział stał się bezprzedmiotowy w związku z odrzuceniem wniosku Gerritsena.

Krzyż w El Pueblo de Los Angeles

Los Angeles jako przestrzeń różnych tradycji

Prawniczka Andrea Butler, reprezentująca przedsiębiorców w ich staraniach o dołączenie do sprawy, oceniła decyzję sądu jako zgodną ze zdrowym rozsądkiem. Podkreśliła, że Los Angeles należy zarówno do osób różnych wyznań, jak i ludzi niewierzących.

Według Butler naturalną konsekwencją tej różnorodności jest obecność jej śladów także w przestrzeni publicznej. Krzyż i szopka w El Pueblo de Los Angeles mają pozostawać częścią historycznego i kulturowego krajobrazu tego miejsca podczas dalszego postępowania.

Sprawa wróci do sądu niższej instancji

Decyzja sądu apelacyjnego nie kończy jeszcze całego postępowania. Sprawa zostanie ponownie skierowana do federalnego sądu okręgowego, który będzie zajmował się nią w dalszym toku procesu.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: Becket, hmdb.org
Czytaj dalej

News USA

Katoliccy biskupi i zakonnice walczą z prawem do wspomaganego samobójstwa

Opublikowano

dnia

Autor:

eutanazja

Katoliccy biskupi, zgromadzenia zakonne i chrześcijańskie placówki medyczne w kilku stanach USA podejmują działania prawne przeciwko przepisom dotyczącym wspomaganego samobójstwa. W Illinois i Nowym Jorku sądy federalne przyznały religijnym przeciwnikom nowych regulacji tymczasową ochronę przed obowiązkiem uczestniczenia w procedurach sprzecznych z ich przekonaniami. O trwających postępowaniach mówi Ojciec Paweł Kosiński SJ.

Spory koncentrują się przede wszystkim na zakresie obowiązków nakładanych na katolickie szpitale, lekarzy i inne placówki prowadzone przez organizacje religijne. Ich przedstawiciele argumentują, że państwo nie powinno zmuszać ich do działań, które uznają za sprzeczne z zasadami wiary i ochroną ludzkiego życia.

W ostatnich tygodniach powodowie odnieśli kilka zwycięstw przed federalnymi sądami okręgowymi. Orzeczenia dotyczą zarówno Illinois, jak i Nowego Jorku, gdzie w tym roku zaczęły obowiązywać przepisy dotyczące wspomaganego samobójstwa.

Biskup i zakonnice wygrywają w Nowym Jorku

W Nowym Jorku biskup diecezji Rockville Centre John Barres oraz koalicja czterech wspólnot sióstr zakonnych uzyskali w lipcu korzystne rozstrzygnięcie przed sądem federalnym. Sędzina federalna Anne Nardacci zdecydowała, że stan nie może egzekwować nowych przepisów wobec katolickich powodów w czasie, gdy ich pozew jest rozpatrywany przez sąd federalny.

Orzeczenie nie oznacza ostatecznego unieważnienia przepisów. Zapewnia jednak duchownym, siostrom zakonnym i związanym z nimi instytucjom czasową ochronę przed stosowaniem wobec nich kwestionowanych wymogów.

Dwa korzystne orzeczenia dla katolików w Illinois

Podobne spory toczą się w Illinois. W sierpniu sędzia federalny Franklin Valderrama przyznał czasową ochronę biskupowi Springfield Thomasowi Paprockiemu oraz innym powodom kwestionującym stanowe przepisy.

Wśród powodów znaleźli się również chrześcijańscy lekarze oraz luterańska placówka opiekuńcza. Na czas postępowania nie muszą oni stosować się do kwestionowanych wymogów związanych ze wspomaganym samobójstwem.

We wrześniu Valderrama ponownie wydał korzystne rozstrzygnięcie w osobnej sprawie wniesionej przez koalicję instytucji religijnych. Wśród powodów znalazły się Archidiecezja Chicago, Siostry Karmelitanki dla Osób Starszych i Chorych oraz Małe Siostry Ubogich.

Kardynał Blase Cupich chce trwałego rozwiązania

Wszystkie trzy dotychczasowe rozstrzygnięcia mają charakter tymczasowy. Ich celem jest wstrzymanie stosowania określonych przepisów wobec powodów do czasu zakończenia postępowań przed sądami federalnymi. 11 września arcybiskup Chicago kardynał Blase Cupich podkreślił jednak, że jego zdaniem problem wymaga trwałego rozwiązania, a kwestionowane przepisy Illinois powinny zostać ostatecznie unieważnione.

Kardynał zaznaczył, że sprzeciw Kościoła nie jest próbą narzucania katolickiego nauczania osobom innych wyznań. Chodzi natomiast o niedopuszczenie do sytuacji, w której stan zmusza katolickich pracowników i instytucje ochrony zdrowia do postępowania wbrew ich sumieniu.

blase-cupich

 Kardynał Blase Cupich

Kościół katolicki zdecydowanie sprzeciwia się wspomaganemu samobójstwu

Kościół katolicki od lat sprzeciwia się legalizacji wspomaganego samobójstwa i eutanazji. W przypadku wspomaganego samobójstwa lekarz może przepisać pacjentowi śmiertelną dawkę leków, którą ten wykorzystuje w celu zakończenia własnego życia.

Zwolennicy takich regulacji argumentują zazwyczaj, że powinny one dotyczyć dorosłych osób nieuleczalnie chorych, których przewidywana długość życia jest bardzo ograniczona. Przeciwnicy wskazują jednak na państwa, w których z czasem kryteria stosowania takich procedur zostały rozszerzone.

W Holandii w 2024 roku zgodę na śmierć z pomocą lekarza otrzymała fizycznie zdrowa 29-letnia kobieta cierpiąca na depresję. Natomiast w zeszłym miesiącu w kraju tym odnotowano również pierwszy przypadek eutanazji dziecka poniżej 12. roku życia, o którym informowaliśmy 30 września.

Kanada i rozszerzanie dostępu do wspomaganego umierania

W Kanadzie, która zalegalizowała wspomagane umieranie w 2016 roku, z procedury skorzystało dotychczas około 100 tysięcy osób. Wśród nich były tysiące pacjentów, których naturalna śmierć nie była uznawana za możliwą do przewidzenia w niedalekiej przyszłości.

Praktyka wspomaganego samobójstwa została w ostatnich latach zalegalizowana także w kolejnych stanach USA. W Illinois i Nowym Jorku odpowiednie przepisy weszły w życie w tym roku, co doprowadziło do sporów z instytucjami religijnymi.

Biskup Thomas Paprocki: misją jest opieka nad cierpiącymi

Biskup Thomas Paprocki podkreśla, że podstawą katolickiej działalności medycznej jest troska o chorych, towarzyszenie osobom umierającym oraz obrona godności każdego ludzkiego życia. Katolickie placówki muszą więc zachować możliwość opieki nad chorymi i umierającymi zgodnie ze swoją wiarą, bez podporządkowywania się nakazom państwa sprzecznym z ich przekonaniami.

Biskup Paprocki

Biskup Thomas Paprocki

Spory mogą ostatecznie trafić do Sądu Najwyższego

Postępowania w Illinois i Nowym Jorku nadal toczą się przed sądami federalnymi, a w przyszłości mogą dotrzeć do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza jeśli sądy będą musiały rozstrzygnąć konflikt między stanowymi regulacjami dotyczącymi wspomaganego samobójstwa a konstytucyjną ochroną wolności religijnej.

Papież Leon XIV mówi o „fałszywym współczuciu”

Przeciwko wspomaganemu samobójstwu wypowiada się również papież.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: istock, YouTube, Diecezja Springfield
Czytaj dalej

News USA

Wiara i rodzina chronią przed samotnością. Praktykujące pary są szczęśliwsze

Opublikowano

dnia

Autor:

W czasach, gdy coraz częściej mówi się o epidemii samotności i społecznej izolacji, nowe badanie wskazuje na silny związek między praktykowaniem wiary, życiem rodzinnym i zadowoleniem z małżeństwa. Z raportu opublikowanego 25 września przez Institute for Family Studies wynika, że regularnie uczęszczający do kościoła katolicy i protestanci częściej deklarują szczęśliwe i trwałe małżeństwa niż osoby niereligijne. Wyniki badania przytacza Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Autorzy raportu przeanalizowali dane pochodzące między innymi z General Social Survey, CARA, YouGov i Pew Research. Wyniki wskazują, że mimo spadku znaczenia religii i małżeństwa w amerykańskim społeczeństwie osoby pozostające aktywnie związane ze wspólnotami religijnymi częściej deklarują wysoki poziom zadowolenia z życia rodzinnego.

Współautor raportu Brad Wilcox, zwraca uwagę, że praktykujący katolicy i protestanci częściej zawierają małżeństwa, mają więcej dzieci i rzadziej się rozwodzą niż osoby świeckie.

Katolicy tworzą szczęśliwe małżeństwa

Jednym z najbardziej wyrazistych wyników jest różnica dotycząca satysfakcji małżeńskiej. Aż 79 proc. regularnie praktykujących katolików określa swoje małżeństwo jako bardzo szczęśliwe. Wśród praktykujących protestantów odsetek ten wynosi 74 proc., natomiast wśród niereligijnych mężów i żon – 66 proc.

Badanie pokazuje również, że osoby uczęszczające do kościoła są o 39 proc. bardziej skłonne pozostawać w związku małżeńskim niż pozostali badani. Natomiast osoby silnie związane zarówno z wiarą, jak i małżeństwem ponad dwukrotnie częściej deklarują obecnie, że są bardzo szczęśliwe, niż osoby pozbawione obu tych więzi.

Jednym z przykładów skali przemian jest spadek liczby katolickich ślubów o 74 proc. od 1970 roku.

Przekonania dotyczące małżeństwa mają znaczenie

Z raportu wynika również, że przyjęcie tradycyjnego katolickiego nauczania o trwałości małżeństwa i otwartości na życie wiąże się z większym prawdopodobieństwem szczęśliwego małżeństwa oraz wyższym poziomem satysfakcji z życia intymnego.

Wśród praktykujących katolików 55 proc. ocenia swoje życie seksualne jako doskonałe lub bardzo dobre. Wśród praktykujących protestantów jest to 45 proc., podczas gdy wśród katolików niepraktykujących odsetek wynosi 45 proc., wśród protestantów niepraktykujących 35 proc., a wśród osób bez przynależności religijnej 40 proc.

rodzina

Podobna zależność pojawia się przy podejściu do trwałości związku. Wśród katolików uznających małżeństwo za zobowiązanie na całe życie 60 proc. deklaruje satysfakcję z życia seksualnego, wobec 46 proc. wśród katolików, którzy nie podzielają takiego przekonania. W przypadku protestantów różnica jest mniejsza i wynosi odpowiednio 43 oraz 40 proc.

Wiara i rodzina jako odpowiedź na społeczną izolację

Autorzy raportu oceniają, że w okresie nasilającej się samotności i cyfrowego rozproszenia znaczenie stabilnych relacji rodzinnych oraz wspólnot religijnych może rosnąć.

Ich zdaniem wzmacnianie rodziny i życia religijnego powinno być postrzegane nie jako powrót do przeszłości, lecz jako jeden ze sposobów wspierania dobrostanu jednostek i całych społeczności.

Badacze podkreślają jednak, że samo uczestnictwo w życiu religijnym nie eliminuje problemów małżeńskich. Raport zwraca uwagę między innymi na korzystanie z pornografii. Około jedna czwarta praktykujących religijnie mężów ogląda pornografię, podczas gdy wśród niereligijnych mężów robi to około jedna trzecia.

ślub kościelny

Według badaczy, mężczyźni zmagający się z korzystaniem z pornografii częściej doświadczają również problemów w małżeństwie. Jednocześnie znacząca część katolickich małżonków przyznaje, że obawia się o trwałość swojego związku.

Duże rodziny potrzebują większego wsparcia

Raport zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Katoliccy rodzice wychowujący troje lub więcej dzieci deklarują niższy poziom szczęścia małżeńskiego. Autorzy przypuszczają, że jedną z przyczyn może być niewystarczające wsparcie otrzymywane od lokalnych wspólnot parafialnych.

Zaledwie 46 proc. praktykujących katolickich rodziców deklaruje, że otrzymuje od swojej wspólnoty kościelnej przynajmniej pewną pomoc. Zdaniem autorów pokazuje to potrzebę silniejszego zaangażowania parafii w praktyczne wspieranie rodzin, szczególnie tych wychowujących większą liczbę dzieci.

Osobno przebadano absolwentów FOCUS

Raport został przygotowany na zlecenie katolickiej organizacji FOCUS, czyli Fellowship of Catholic University Students. Badacze porównali również podstawowe dane z wynikami grupy 1219 absolwentów FOCUS.

W tej grupie prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa oraz deklarowania szczęśliwego związku było wyższe niż wśród pozostałych katolików. Jednocześnie absolwenci FOCUS rzadziej niż inni katoliccy małżonkowie deklarowali zadowolenie ze swojego życia seksualnego.

Autorzy wskazują, co może wzmacniać małżeństwa

Wśród rekomendacji znalazły się aktywne życie religijne, świadome przygotowanie do decyzji o małżeństwie, większe wsparcie rodzin na poziomie parafii oraz lepsza formacja dotycząca małżeństwa skierowana do nastolatków i młodych dorosłych.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: istock/shironosov/BONDART PHOTOGRAPHY/EvgeniyShkolenko/Liderina/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

luty 2024
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829  

Popularne w tym miesiącu