News Chicago
Chicago ma nowego Komendanta Policji. Larry’ego Snellinga czeka trudne zadanie
W środę Rada Miasta Chicago jednomyślnie zatwierdziła nominację Larry’ego Snellinga na stanowisku Komendanta Policji wartym 260 004 dolarów rocznie. Burmistrz Brandon Johnson nazwał go „synem Englewood”, a Radni z całego miasta wychwalali go jako przeciwieństwo Davida Browna, jego niepopularnego poprzednika. Jak nowy komendant poradzi sobie z przestępczością Wietrznego Miasta?
Po głosowaniu Larry Snelling złożył przysięgę, a tymczasowy komendant Fred Waller przypiął gwiazdę na piersi swojego protegowanego.
Nowy Komendant Policji powiedział, że jest gotowy stawić czoła uporczywej i wszechobecnej przestępczości w Chicago. Obiecał też pociąganie swoich funkcjonariuszy do odpowiedzialności.
David Brown przeskakiwał od strategii do strategii bez jasnego planu, czasami przenosząc funkcjonariuszy z dzielnicy do dzielnicy, co złościło członków Rady. Brown, który również zostało jednomyślnie zatwierdzony przez Radę, był przybyszem spoza miasta, który – zdaniem wielu funkcjonariuszy – nigdy nie rozumiał Chicago i go nie wspierał.
W ostatnich dniach niepokojąca fala rabunków i kradzieży pojazdów wzbudziła oburzenie mieszkańców dzielnic North Side, takich jak Bucktown, Wicker Park, Lincoln Park, Old Town i Lake View.
Od początku roku liczba kradzieży pojazdów mechanicznych w całym mieście wzrosła o 86% w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku i aż o 227% w porównaniu z 2019 rokiem. Liczba napadów wzrosła o 24%., kradzieży o 8%.
Spadła natomiast liczba morderstw (11%) i strzelanin (13%).
„Nasi mieszkańcy nie czują się bezpiecznie”
Radny Brian Hopkins (2. Okręg), przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Publicznego, powiedział w środę: „Nasi mieszkańcy nie czują się bezpiecznie w swoich społecznościach. Wszyscy to wiemy. Wszyscy jesteśmy zdeterminowani, aby to zmienić.”
We wtorek ta sama banda dokonała „15 napadów z bronią w ręku w ciągu czterech godzin”.
„Nigdy w życiu nie widzieliśmy czegoś takiego” – dodał Hopkins, „wymaga to nowego myślenia i nowego przywództwa ze strony policji, lepszego wykorzystania technologii, lepszego wykorzystania szkoleń i lepszego wykorzystania nowej akademii policyjnej. Wszystkie te rzeczy czekają na Ciebie pierwszego dnia. Wiem, że podołasz temu zadaniu” – zwrócił się do Snellinga.
Członkowie Rady mówili jeden po drugim o swoich wielkich nadziejach związanych z nowym Komendantem Policji Chicago.
Snelling obiecuje, że „będzie więcej zmian”
Larry Snelling, dotychczasowy szef antyterroryzmu Chicago Police Department, większość swojej kariery policyjnej spędził w akademii policyjnej, gdzie wyszkolił wielu obecnych funkcjonariuszy.
Podczas konferencji prasowej po środowym głosowaniu Snelling powiedział, że zmiany na wysokim szczeblu, które Waller zarządził kilka tygodni temu, to dopiero początek.
„Konieczne będzie posunięcie wydziału do przodu i polepszenie naszych relacji ze społecznością” – powiedział.
„Te zmiany będą priorytetem dla dobra mężczyzn i kobiet w wydziale. Zmiany mające na celu budowanie zaufania i budowanie silniejszych partnerstw w naszych społecznościach. Zmiany mające na celu wzmocnienie dochodzeń i zapewnienie sprawiedliwości ofiarom i ocalałym, o których często zapominamy”, dodał nowy komendant.
Snelling zapowiedział, że „technologia będzie odgrywać ogromną rolę” w walce z epidemią napadów, ale ponownie uniknął pytań na temat technologii wykrywania wystrzałów ShotSpotter, której broni, a Johnson stara się wyeliminować.
Zapytany, w jaki sposób wykorzysta postępy, jakie Waller poczynił w kierunku poprawy morale policji, Snelling powtórzył swoją obietnicę, że da funkcjonariuszom więcej czasu na spędzenie czasu z rodzinami i wyciszenie się.
Nie obciążanie nadgodzinami policjantów nie będzie jednak łatwe ze względu na deficyt budżetowy miasta i pozostające 1500 wakatów w CPD.
Źródło: suntimes
Foto: YouTube
News Chicago
Chicago znów sprzedało parkometry. Umowa będzie obowiązywać do 2083 r.
Rada Miasta Chicago stosunkiem głosów 46 do 3 zgodziła się we wtorek na sprzedaż operatora ponad 36 tys. miejskich parkometrów nowojorskiej firmie inwestycyjnej Stonepeak Partners. Transakcja ponownie wywołała dyskusję o kontrowersyjnej umowie z 2008 roku, która na dziesięciolecia oddała system płatnego parkowania w prywatne ręce.
Wtorkowa decyzja oznacza, że Stonepeak Partners ma zostać nowym właścicielem Chicago Parking Meters LLC. Sama sprzedaż nie kończy jednak obowiązującej od 2008 roku umowy dzierżawy. Chicago odzyska pełną kontrolę nad parkometrami dopiero w 2083 roku.
Historia obecnego systemu sięga administracji byłego Burmistrza Richarda M. Daleya. W 2008 roku miasto wydzierżawiło parkometry prywatnemu konsorcjum na 75 lat w zamian za 1,15 mld dolarów. Rada Miasta zatwierdziła wówczas porozumienie, które z czasem stało się jednym z najbardziej krytykowanych kontraktów w historii Chicago.
Parkometry przyniosły już miliardy dolarów
Prywatne konsorcjum tworzone przez Morgan Stanley, Allianz Capital Partners oraz Sovereign Wealth Fund of Abu Dhabi wystawiło Chicago Parking Meters na sprzedaż w 2024 roku.
Z miejskich danych wynika, że od 2009 do 2025 roku parkometry wygenerowały dla operatora około 2,2 mld dolarów przychodów. To około 500 mln dolarów więcej niż kwota, którą prywatni inwestorzy zapłacili Chicago blisko 18 lat temu. Pierwotna umowa z 2008 roku przewiduje jednak, że każda zmiana właściciela wymaga zgody Rady Miasta.
Chicago chciało odkupić system za 3,2 mld dolarów
Administracja Burmistrza Brandona Johnsona rozważała odzyskanie kontroli nad parkometrami i złożyła ofertę w wysokości 3,2 mld dolarów. Była ona zdecydowanie najwyższa, jednak miasto ostatecznie wycofało się z planu. Johnson uznał, że końcowa cena zakupu jest zbyt wysoka.
Chicago musiałoby pożyczyć miliardy dolarów na sfinansowanie transakcji. Spłata długu miała być zabezpieczona wpływami z mandatów za parkowanie, podatków od parkingów i garaży oraz wszystkimi przychodami z parkometrów. W przypadku niedoboru konieczne mogłoby być sięgnięcie po inne dochody podatkowe miasta, co według administracji mogłoby zagrozić finansowaniu pozostałych usług publicznych.
Stonepeak zapłaci 2,53 mld dolarów
Stonepeak Partners zapłaci 2,53 mld dolarów za Chicago Parking Meters LLC. Firma specjalizuje się w inwestycjach infrastrukturalnych i aktywach rzeczowych, ma biura między innymi w Houston, Londynie, Singapurze i Hongkongu oraz zarządza aktywami o wartości około 93 mld dolarów.
Po sfinalizowaniu transakcji, co ma nastąpić do końca roku, Stonepeak zapłaci Chicago 75 mln dolarów. Firma zobowiązała się również do przekazywania miastu 5 proc. swoich zysków z systemu parkometrów.

Według szacunków zapisanych w porozumieniu ma to przynieść Chicago około 376,2 mln dolarów w ciągu pozostałych 57 lat obowiązywania umowy. Pieniądze mają zostać przeznaczone na miejskie fundusze emerytalne. Kalkulacje opierają się na założeniu, że w tym okresie parkometry wygenerują około 7 mld dolarów.
Chicago dostanie pieniądze także przy kolejnej sprzedaży
Nowe warunki przewidują również zabezpieczenie na wypadek kolejnej zmiany właściciela. Jeśli Stonepeak w przyszłości sprzeda system parkometrów, Chicago otrzyma dodatkową płatność odpowiadającą 2 proc. wartości kolejnej transakcji.
Dyrektor finansowy miasta będzie miał 30 dni na przeanalizowanie planowanej sprzedaży i przedstawienie rekomendacji Radzie Miasta. Następnie radni otrzymają 90 dni na zatwierdzenie albo odrzucenie transakcji.
Spór o Omni Air przed głosowaniem
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów poprzedzających głosowanie były powiązania Stonepeak z Omni Air International. Firma miała kontrakt z amerykańskim Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego na wykonywanie długodystansowych lotów deportacyjnych wykorzystywanych w ramach działań imigracyjnych administracji Prezydenta Donalda Trumpa.

Omni Air International
Ponad tuzin progresywnych członków Rady Miasta zapowiadało, że nie poprze sprzedaży parkometrów Stonepeak, dopóki firma nie pozbędzie się Omni Air. Stonepeak poinformował o sprzedaży tego przedsiębiorstwa zaledwie 24 godziny przed głosowaniem Rady Miasta.
Trzech radnych zagłosowało przeciwko
Porozumienie negocjowali Radni Pat Dowell, Nicole Lee, Walter „Red” Burnett, Scott Waguespack i Gilbert Villegas. Krytycy Burmistrza Johnsona zarzucali jego administracji sposób prowadzenia procesu sprzedaży oraz nieprzekazanie radnym wszystkich informacji, które ich zdaniem mogły posłużyć do wynegocjowania zmian w umowie.
Pierwotnie głosowanie miało odbyć się w piątek, ale zostało przełożone. Jason Ervin i William Hall skorzystali z przepisów pozwalających dwóm radnym opóźnić głosowanie. Ervin wcześniej proponował utworzenie przez miasto funduszu infrastrukturalnego, który miałby umożliwić odkupienie parkometrów, jednak pomysł nie zdobył poparcia.

Parkometr w Chicago
Hall argumentował natomiast, że porozumienie powinno zobowiązywać nowych właścicieli do zawierania większej liczby kontraktów z firmami należącymi do czarnoskórych mieszkańców Chicago. We wtorek przeciwko transakcji zagłosowali Hall, Ervin oraz Byron Sigcho-Lopez.
Scott Waguespack ponownie w centrum sporu o parkometry
Scott Waguespack jest jedynym obecnym członkiem Rady Miasta, który zasiadał w niej w 2008 roku i głosował przeciwko pierwotnej umowie. Pat Dowell, Michelle Harris, Anthony Beale oraz Brendan Reilly poparli zarówno kontrakt sprzed 18 lat, jak i obecną sprzedaż systemu.
Matt O’Shea określił nowe porozumienie jako wyjątkowo korzystne dla miasta. Zwolennicy wskazują przede wszystkim na 75 mln dolarów bezpośredniej płatności, udział Chicago w przyszłych zyskach oraz dodatkowe zabezpieczenia dotyczące ewentualnej kolejnej sprzedaży.
Miasto nadal będzie płacić za wyłączane parkometry
Nowa transakcja nie usuwa jednego z najbardziej kontrowersyjnych elementów umowy z 2008 roku. Chicago nadal będzie musiało dokonywać tzw. płatności wyrównawczych na rzecz Chicago Parking Meters za utracone przychody, gdy parkometry są usuwane lub czasowo wyłączane z użytkowania za zgodą miasta.
Podobne rekompensaty obowiązują także w przypadku korzystania z miejsc przez kierowców posiadających uprawnienia do parkowania dla osób z niepełnosprawnościami. Od 2008 roku podatnicy zapłacili operatorowi z tego tytułu łącznie około 246 mln dolarów.
Nowe porozumienie daje jednak Chicago możliwość wyłączenia parkometrów bez pełnych kosztów związanych z siedmioma specjalnymi wydarzeniami w ciągu roku. Wydarzenia te będą wybierane corocznie.
Co z budową buspasów i dróg rowerowych?
Obowiązek wypłacania rekompensat ma znaczenie również wtedy, gdy miasto chce usuwać miejsca parkingowe w związku z budową dróg rowerowych lub pasów przeznaczonych dla autobusów. Oznacza to, że sprzedaż nie likwiduje finansowych konsekwencji takich zmian w przestrzeni ulicznej.

Jednocześnie sama zmiana właściciela nie oznacza automatycznej podwyżki cen parkowania. Rozważane są jednak propozycje powiązania stawek przy parkometrach z inflacją. Mogłoby to zwiększyć niewielką część przychodów przypadającą Chicago oraz ograniczyć wysokość rekompensat za parkometry wyłączane z użytkowania.
Parkometry wrócą do Chicago dopiero w 2083 roku
Sprzedaż Chicago Parking Meters firmie Stonepeak nie zmienia najważniejszego terminu wynikającego z umowy podpisanej za czasów Richarda M. Daleya. Prywatna kontrola nad systemem ma trwać przez pełne 75 lat przewidziane w pierwotnym kontrakcie.
Jeżeli nie dojdzie do wcześniejszych zmian w obowiązujących ustaleniach, Chicago odzyska swoje parkometry dopiero w 2083 roku — 75 lat po zawarciu umowy, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej dyskutowanych porozumień finansowych w historii miasta.
Źródło: wttw
Foto: David Wilson, Eric Fischer, Johan Menten, Cook County Democratic Party, YouTube
News Chicago
NIE dla podwyżki Peoples Gas. Stawką 144 mln USD i rachunki mieszkańców Chicago
Dziesiątki przedstawicieli władz stanowych i miejskich wzywają regulatorów Illinois do odrzucenia wniosku Peoples Gas o podwyżkę stawek o 144 mln dolarów. Domagają się również zmian w programie wymiany starych gazociągów pod ulicami Chicago, argumentując, że bezpieczeństwo infrastruktury nie może oznaczać nieograniczonego wzrostu kosztów ponoszonych przez mieszkańców.
List w tej sprawie podpisało 5 senatorów stanowych, 15 członków Izby Reprezentantów Illinois oraz 18 radnych Chicago. Część z nich wystąpiła we wtorek podczas konferencji prasowej w ratuszu wraz z przedstawicielami organizacji zajmujących się ochroną konsumentów.
Radna Maria Hadden podkreśliła, że mieszkańcy powinni płacić za świadczone im usługi, ale jej zdaniem trzeba postawić pytanie, gdzie znajduje się granica kolejnych podwyżek. Zwróciła uwagę, że Peoples Gas już ósmy rok z rzędu osiąga rekordowe zyski.
162 tys. klientów zalega z rachunkami
Politycy i rzecznicy konsumentów szczególnie krytykują proponowaną przez Peoples Gas stopę zwrotu dla akcjonariuszy na poziomie 10,1 proc. Ich zdaniem żądanie takiej rentowności pojawia się w momencie, gdy wielu mieszkańców Chicago ma coraz większe problemy z regulowaniem podstawowych rachunków.
Z danych stanowych wynika, że w sierpniu niemal co piąty klient indywidualny Peoples Gas zalegał z płatnościami przez ponad 30 dni. Około 162 tys. odbiorców było winnych spółce łącznie ponad 92 mln dolarów, czyli średnio około 570 dolarów na klienta.
Jim Chilsen z Citizens Utility Board zwrócił uwagę, że tak wysoki poziom zaległości występuje jeszcze przed nadejściem zimy, kiedy rachunki za ogrzewanie gwałtownie rosną. Jego zdaniem Chicago mierzy się już z poważnym kryzysem dostępności cenowej ogrzewania gazowego.
Rachunek może wzrosnąć o 7–8 dolarów miesięcznie
Jeśli Komisja Handlu Illinois zatwierdzi cały wniosek na 144 mln dolarów, przeciętny miesięczny rachunek klienta indywidualnego wzrośnie od stycznia o około 7–8 dolarów. Według organizacji konsumenckich oznaczałoby to wzrost stawek Peoples Gas o 71 proc. w ciągu czterech lat.
Spółka otrzymała już 3 lata temu największą podwyżkę stawek w historii Illinois, kiedy regulatorzy zatwierdzili wzrost o 303 mln dolarów. W tym roku Peoples Gas zmniejszył swój pierwotny wniosek o niemal 30 proc. – z 202 mln do 144 mln dolarów – jednak organizacje konsumenckie uważają, że redukcja nadal jest niewystarczająca.

Rzecznik Peoples Gas David Schwartz zapewnił, że spółka rozumie obawy dotyczące kosztów ponoszonych przez klientów. Jednocześnie wskazał, że proponowana stopa zwrotu z kapitału jest niższa niż w podobnych wnioskach składanych ostatnio przez inne przedsiębiorstwa gazowe w Illinois.
Schwartz podkreślił również, że odkładanie niezbędnych prac infrastrukturalnych nie rozwiąże problemu. Według Peoples Gas opóźnienia zwiększyłyby zarówno zagrożenia dla bezpieczeństwa, jak i przyszłe koszty modernizacji sieci.
Spór o ponad 1 tys. mil starych rur
Peoples Gas argumentuje, że planowane wydatki są konieczne, aby wykonać polecenie Komisji Handlu Illinois dotyczące wycofania z eksploatacji do 2035 roku ponad 1 tys. mil starych żeliwnych gazociągów znajdujących się pod ulicami Chicago.

Organizacje konsumenckie chcą jednak, aby komisja ponownie rozpatrzyła, a nawet wycofała ten wymóg w obecnej formie. Tradycyjna wymiana oznacza zazwyczaj rozkopywanie ulic i chodników, usuwanie starych żeliwnych rur oraz zastępowanie ich nowymi przewodami z tworzyw sztucznych.
Przeciwnicy obecnego modelu wskazują, że część rur można zabezpieczać taniej, wykorzystując technologie pozwalające pokrywać ich wnętrze specjalnymi materiałami uszczelniającymi. Peoples Gas twierdzi natomiast, że potrzebuje jasnego stanowiska regulatora, czy takie rozwiązanie może zostać uznane za zgodną z przepisami metodę wycofywania starych rur.
Program modernizacji już wcześniej znalazł się pod lupą
Na początku ubiegłego roku Komisja Handlu Illinois wstrzymała wcześniejszą wersję programu modernizacji sieci po trwającym rok postępowaniu. W praktyce oznaczało to odrzucenie dotychczasowego podejścia i zobowiązanie Peoples Gas do przygotowania nowego sposobu realizacji inwestycji.

Wymiana rur przez Peoples Gas
Program był krytykowany między innymi za problemy z zarządzaniem, opóźnienia i niedobory budżetowe. Jednym z głównych zarzutów było również niewystarczające koncentrowanie prac na odcinkach gazociągów stwarzających największe zagrożenie.
Senator stanowa Graciela Guzmán z Chicago podkreśliła, że bezpieczeństwo nie może być dla spółki nieograniczonym źródłem finansowania programu, który nie przyniósł wcześniej zapowiadanych rezultatów. Jej zdaniem Peoples Gas powinien rozsądniej wydawać pieniądze, w pierwszej kolejności zajmować się najbardziej niebezpiecznymi rurami i wykorzystywać tańsze rozwiązania tam, gdzie można zrobić to bezpiecznie.
Tempo prac dalekie od wymaganego
Peoples Gas początkowo zakładał wycofanie z eksploatacji 35 mil starych rur w tym roku oraz 53 mil w przyszłym. Do lipca tegoroczny cel został jednak zmniejszony do zaledwie 14 mil.
Przy takim tempie osiągnięcie celu wyznaczonego na 2035 rok staje się coraz trudniejsze. Aby zdążyć w terminie, przedsiębiorstwo musiałoby wycofywać z eksploatacji ponad 135 mil rur rocznie, podczas gdy w ostatnich latach realizowano jedynie niewielką część takiego zakresu prac.

Spór o bezpieczeństwo i koszty dla mieszkańców
Organizacje konsumenckie nie kwestionują konieczności utrzymywania sieci gazowej w bezpiecznym stanie. Domagają się jednak, aby Peoples Gas lepiej równoważył potrzeby związane z modernizacją infrastruktury z możliwościami finansowymi mieszkańców Chicago.
Przeciwnicy podwyżki zachęcają mieszkańców do przekazywania swoich opinii Komisji Handlu Illinois oraz kontaktowania się z przedstawicielami władz stanowych i miejskich. Maria Hadden oceniła, że dotychczasowe działania Peoples Gas nie uzasadniają obciążania mieszkańców Chicago kolejnymi kosztami.
Źródło: capitolnewsillinois
Foto: istock, Peoples Gas, YouTube
News Chicago
Czterech kandydatów walczy o miejsce Jesúsa „Chuy” Garcii w Kongresie. Kto wygra?
Wyborcy z 4. Okręgu kongresowego Illinois wybiorą w listopadzie następcę wieloletniego Kongresmena Jesúsa „Chuy” Garcii. O mandat w Izbie Reprezentantów USA ubiegają się cztery osoby: Republikanka Lupe Castillo, Demokratka Patty Garcia, niezależny kandydat Chris Getty oraz Ed Hershey z Working Class Party.
Jesús „Chuy” Garcia, od dziesięcioleci związany z polityką Chicago i powiatu Cook, zdecydował, że po zakończeniu obecnej kadencji przejdzie na polityczną emeryturę. Okoliczności jego rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję wywołały jednak kontrowersje, ponieważ jedyną kandydatką Demokratów została jego była szefowa personelu Patty Garcia.
Po intensywnych staraniach kandydatów niezależnych o znalezienie się na karcie wyborczej miejsce zdobył burmistrz podmiejskiego Lyons Chris Getty. Ostatecznie w wyborach powszechnych 3 listopada wyborcy zobaczą cztery nazwiska.
4. Okręg obejmuje część Chicago i przedmieść
4. Okręg kongresowy Illinois obejmuje znaczną część południowo-zachodniej części Chicago oraz fragmenty zachodnich i południowo-zachodnich przedmieść. W ostatnich wyborach Jesús „Chuy” Garcia zdobywał w nim wyraźną większość głosów – 67,5% w 2024 roku oraz 68,4% w 2022 roku.
Głosowanie przedterminowe rozpoczęło się już w znacznej części aglomeracji chicagowskiej, natomiast Election Day przypada na 3 listopada. We wtorek cała czwórka kandydatów wzięła udział w telewizyjnej debacie.
Lupe Castillo ponownie walczy o mandat
Republikanka Lupe Castillo startowała przeciwko Jesúsowi „Chuy” Garcii już w wyborach w 2024 roku, przegrywając wówczas różnicą około 40 punktów procentowych. Przedstawia siebie jako konserwatystkę, żonę, matkę i właścicielkę broni, która nie obawia się podejmowania trudnych wyzwań.

Lupe Castillo
Castillo opowiada się za wzmocnieniem południowej granicy Stanów Zjednoczonych, ochroną prawa do posiadania broni oraz ograniczeniem wydatków federalnych. W obecnej kampanii ponownie reprezentuje Partię Republikańską.
Patty Garcia z doświadczeniem u boku „Chuy” Garcii
Patty Garcia była jedyną kandydatką, która zgłosiła się do marcowych prawyborów Demokratów, dzięki czemu zdobyła nominację partii. Od 2023 roku pełniła funkcję szefowej personelu Kongresmena Jesúsa „Chuy” Garcii, a wcześniej pracowała jako dyrektor jego biura okręgowego.
Jej kampania wskazuje, że doświadczenie zdobyte w pracy kongresowej ma pozwolić jej rozpocząć wykonywanie obowiązków bez długiego okresu przygotowawczego. Patty Garcia posiada również doktorat z polityki edukacyjnej uzyskany na University of Illinois Urbana-Champaign.
Wśród jej postulatów znajdują się podniesienie federalnej płacy minimalnej, przyjęcie przepisów wspierających związki zawodowe, stworzenie drogi do obywatelstwa dla nieudokumentowanych imigrantów, likwidacja ICE oraz wprowadzenie programu Medicare for All.

Patty Garcia
Chris Getty startuje jako niezależny
Chris Getty jest Burmistrzem Lyons, miejscowości, w której dorastał. Ma również doświadczenie na innych stanowiskach w lokalnej administracji, w tym jako supervisor Lyons Township.
Wśród swoich najważniejszych tematów wymienia rosnące koszty życia, bezpieczeństwo publiczne, odpowiedzialność władz oraz poszukiwanie rozwiązań dotyczących imigracji, które określa jako odpowiedzialne. Podkreśla przy tym, że jako kandydat niezależny chce oceniać propozycje na podstawie ich treści, a nie przynależności partyjnej ich autorów.
Getty deklaruje, że jest gotów poprzeć dobre rozwiązania proponowane zarówno przez Demokratów, jak i Republikanów. Jednocześnie zapowiada sprzeciw wobec pomysłów obu stron, jeśli uzna je za niewłaściwe.

Chris Getty z Jesúsem „Chuy” Garcią
Ed Hershey kandydatem Working Class Party
Czwartym kandydatem jest Ed Hershey reprezentujący Working Class Party. Hershey ubiegał się o mandat w tym samym okręgu również w 2024 roku, zdobywając wówczas około 5% głosów. Wcześniej startował także w wyborach na radnego 25. Okręgu Chicago.
Hershey przez kilka lat pracował jako nauczyciel w Lindblom High School na południu Chicago, a także działał jako przedstawiciel związkowy. W swojej działalności politycznej koncentruje się między innymi na finansowaniu edukacji publicznej oraz sytuacji pracowników.
Kandydat krytykuje politykę prowadzącą jego zdaniem do zamykania szkół i ograniczania ich finansowania w sytuacji, gdy jednocześnie przeznaczane są znaczne środki na wsparcie przedsiębiorstw i deweloperów.

Ed Hershey
Decyzja należy do wyborców
Listopadowe głosowanie zdecyduje, kto przejmie mandat po Jesúsie „Chuy” Garcii i będzie reprezentował 4. Okręg Illinois w Izbie Reprezentantów USA. Czterej kandydaci przedstawiają odmienne podejście między innymi do imigracji, gospodarki, bezpieczeństwa publicznego, praw pracowniczych i roli rządu federalnego.
Election Day przypada na wtorek, 3 listopada. Wyborcy w części aglomeracji chicagowskiej mogą już korzystać z możliwości głosowania przedterminowego. W samym Chicago wczesne głosowanie rozpocznie się 1 października.
Źródło: fox32
Foto: Jesús „Chuy” Garcia, YouTube, Patty Garcia for Congress, Ed Hershey for Working Class Party, Chris Getty for Congress, Lupe Castillo for Congress
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News USA3 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA2 tygodnie temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago2 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago2 dni temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
-
News USA1 tydzień temuApple zgodził się na ugodę za 250 mln USD. Właściciele wybranych iPhone’ów mogą otrzymać pieniądze






