News Chicago
Barrington Hills 50 lat po zbrodni, która wstrząsnęła mieszkańcami. Jak zmieniło się bogate przedmieście Chicago?
W latach 50. i 60. w Barrington Hills, zamożnym, północno-zachodnim przedmieściu Chicago nikt nie zamykał drzwi. Mieszkańcy zmienili ten zwyczaj 5 sierpnia 1972 r. gdy czterech z ich sąsiadów zostało zamordowanych we własnym domu. Zbrodnia wstrząsnęła społecznością.
Tragedia, która rozegrała się 50 lat temu, pochłonęła życie 67-letniego Paula Corbetta, emerytowanego dyrektora ubezpieczeniowego; jego 58-letniej żony Marion, pianistki i kompozytorki; jej córki Barbary Boand, 22 lata; i siostry Marion, Dorothy Derry, lat 60.
Jeden z funkcjonariuszy policji opisał te zabójstwa jako „rzeź hurtową”.
Śmierć czterech osób w posiadłości Barrington Hills rozwiała pogląd, że przedmieścia były w jakiś sposób odporne na przemoc, która dotyka inne społeczności a w jej następstwie rodziny kupiły broń i psy stróżujące.
Publikowane raporty skupiały się na fakcie, że ofiary były białe, a napastnicy byli czarni.
Wszystko zaczęło się, gdy 4 sierpnia 1972 roku w domu Corbettów pojawiła się czwórka nieznajomych, pytając o drogę.
Donald Taylor, jego brat Reuben Taylor, Michael Clark i Nathaniel Burse byli dwudziestokilkuletnimi weteranami wojny w Wietnamie zidentyfikowanymi jako członkowie De Mau Mau, luźno zorganizowanej grupy bojowników, której członkowie byli zamieszani w zabójstwa w Highland Park, Monee i południowym Illinois. Władze stwierdziły, że motywem tych przestępstw była rasa.
Mężczyźni przyjechali z Chicago autostradą Northwest Tollway w poszukiwaniu ofiar i wylądowali w domu Corbettów.
Donald Taylor zapukał do drzwi i wymierzył w twarz Marion Corbett pistolet kaliber 25, jak wynika z raportu Illinois Prisoner Review Board z 2016 roku, sporządzonego przez prawników ubiegających się o zwolnienie warunkowe dla Reubena Taylora.
Według raportu mężczyźni wepchnęli ofiary do spiżarni grożąc pistoletem, wyrwali przewód telefoniczny i zażądali pieniędzy i biżuterii. Po tym, jak kazali im leżeć twarzą do podłogi, jeden z psów rodzinnych zaczął szczekać.
Donald Taylor rzucił w psa nożem, raniąc go. Kiedy 22-letnia Boand krzyknęła na niego, żeby zostawił psa w spokoju, Reuben Taylor strzelił jej w klatkę piersiową, zabijając ją.
Następnie mężczyźni rozstrzelali pozostałe ofiary.
Ciała zostały odkryte później tego wieczoru przez brata Boand, Anthony’ego, kiedy przybył, aby zwrócić pożyczony samochód.
Bracia Taylor i Clark zostali skazani za morderstwa w 1974 roku na ponad 100 lat pozbawienia wolności. Burse został zabity w więzieniu Lake County, gdzie był przetrzymywany w innej sprawie.
Według Departamentu Więziennictwa stanu Illinois Donald Taylor zmarł w więzieniu w 1991 roku.
Arielle Tolman pisała pracę nad apelem Reubena Taylora z 2017 r. przed Komisją Rewizyjną Więźniów. Scharakteryzowała De Mau Mau jako grupę utworzoną przez czarnych marines, którzy służyli w Wietnamie, w odpowiedzi na rasizm, którego doświadczyli.
Według Tolman chicagowski oddział był luźno zorganizowaną grupą powołaną w celu „wspierania świadomości Czarnych”.

Ostatecznie Reuben Taylor został zwolniony warunkowo 27 kwietnia 2018 r. Clark został zwolniony warunkowo 3 lipca 2019 r. Informacje na temat ich życia po zwolnieniu warunkowym nie są dostępne w Departamencie Więziennictwa stanu Illinois.
Żadna społeczność nie jest odporna
Żadna społeczność, nie jest odporna na przemoc. A przypadkowość morderstw w Barrington Hills nie łagodzi jej horroru, uważa profesor Uniwersytetu DePaul, Geneva Brown.
„To nie zmniejsza bólu i rzeczywistej przemocy, która spotkała rodzinę. To było straszne przestępstwo”
– powiedziała Brown, który uważa, że bieda, wyobcowanie, gniew i rozczarowanie mogły mieć wpływ na motywy napastników.
Wyzwaniem jest zapobieganie tego rodzaju tragedii w jakiejkolwiek społeczności. Oznacza to zajęcie się „podstawowymi warunkami, które stworzyły alienację, psychologiczną traumę i dysocjację”.
Źródło: dailyherald
Foto: You Tube, istock/Daisy-Daisy
NEWS Florida
Zaginiony mieszkaniec Florydy spędził kilka dni zanurzony w błocie
36-letni Andrew Giddens z Jacksonville został odnaleziony żywy po kilku dniach od zgłoszenia zaginięcia. Jak poinformowały służby powiatu Putnam, mężczyzna utknął w błocie na terenie zakładu wydobywczego i nie był w stanie samodzielnie się wydostać.
Zaginięcie i odnaleziony samochód
Rodzina i znajomi zgłosili zaginięcie Andrew Giddensa na początku miesiąca, gdy utracili z nim kontakt. Wcześniej w tym tygodniu funkcjonariusze Biura Szeryfa Powiatu Putnam odnaleźli jego pojazd porzucony przy drodze w pobliżu zakładu Vulcan Sand Plant, niedaleko Paran Church Road i drogi stanowej 100 w Melrose.
Dwa dni po zlokalizowaniu samochodu służby odnalazły samego Giddensa na terenie zakładu. Mężczyzna był unieruchomiony w błocie.

Ratownicy przekazali, że spędził tam kilka dni bez dostępu do jedzenia i wody, w czasie gdy temperatury zaczęły spadać poniżej zera.
Wielogodzinna akcja ratunkowa
W akcję ratunkową zaangażowane były jednostki Palatka Fire Department, Putnam County Fire Rescue oraz Melrose Fire Department. Uwolnienie mężczyzny z grząskiego terenu zajęło ekipom od dwóch do trzech godzin.
Stan zdrowia i rokowania
Według informacji przekazanych przez służby, Andrew Giddens ma w pełni powrócić do zdrowia. Nie podano szczegółów dotyczących ewentualnych obrażeń, jednak jego stan nie zagraża życiu. Nie jest jasne, dlaczego mężczyzna znalazł się na terenie zakładu wydobywczego ani w jaki sposób utknął w błocie.

Podkreślona rola współpracy służb
Przedstawiciele straży pożarnej wskazali, że akcja ratunkowa była przykładem skutecznej współpracy między jednostkami oraz profesjonalizmu ratowników zaangażowanych w działania.
Źródło: fox13
Foto: Palatka Fire Department, Biura Szeryfa Powiatu Putnam
News Chicago
W Lincoln Park Zoo na świat przyszły rzadkie wschodnie grzechotniki massasauga
Lincoln Park Zoo poinformował o narodzinach dziewięciu wschodnich grzechotników massasauga (węże te są jajożyworodne). To pierwsze młode przedstawiciele tego zagrożonego gatunku, które pojawiły się w chicagowskim ogrodzie zoologicznym od blisko dekady.
Nowo narodzone węże są potomkami linii hodowlanej zapoczątkowanej w 2009 roku. Wówczas do zoo trafiły osobniki uratowane z naturalnego środowiska, uznawane za jedne z ostatnich przedstawicieli gatunku w powiecie Cook.
Gatunek budzący obawy, ale kluczowy dla ekosystemu
Wschodni grzechotnik massasauga (Sistrurus catenatus) – polska nazwa grzechotniczek pospolity – od lat budzi lęk ze względu na swoją jadowitość. Specjaliści podkreślają jednak, że jest to gatunek z natury płochliwy, unikający kontaktu z człowiekiem. Jednocześnie pełni istotną rolę w ekosystemach regionu Wielkich Jezior.
Przyczyny spadku populacji
Eksperci wskazują, że na drastyczny spadek liczebności gatunku wpłynęło kilka czynników. Wśród najważniejszych wymienia się utratę siedlisk, presję ze strony gatunków inwazyjnych oraz wieloletnie prześladowania wynikające z negatywnego wizerunku węża.
Badania i działania ochronne
Lincoln Park Zoo uczestniczy w programach badawczych prowadzonych we współpracy z innymi instytucjami. Szczególna uwaga koncentruje się na populacjach utrzymujących się w stanie Michigan, które stanowią jedno z najważniejszych skupisk tego gatunku.
Niewielkie rozmiary, charakterystyczne ubarwienie
Młode osobniki osiągają niewielkie rozmiary. Po zwinięciu mają średnicę zbliżoną do monety. Dorosłe węże należą do mniejszych przedstawicieli grzechotników, osiągając przeciętnie około dwóch stóp długości. Ich szaro-brązowe ubarwienie z wyraźnymi plamami zapewnia skuteczny kamuflaż.
Rozwój grzechotki
Młode massasaugi rodzą się bez w pełni wykształconej grzechotki. Początkowo posiadają jedynie niewielki segment, który z czasem rozbudowuje się wraz z kolejnymi linieniami. Charakterystyczny dźwięk powstaje dzięki szybkim drganiom segmentów.

Nowe pokolenie pod opieką specjalistów
Nowo narodzone węże przebywają obecnie poza ekspozycją, pod stałym nadzorem opiekunów. Okres ten ma kluczowe znaczenie dla ich dalszego rozwoju oraz osiągnięcia kolejnych etapów wzrostu.
Sygnał dla ochrony gatunków rodzimych
Narodziny młodych grzechotniczków postrzegane są jako istotne wydarzenie dla programów ochrony gatunków rodzimych. Dla specjalistów zajmujących się ochroną przyrody to także przypomnienie o znaczeniu działań na rzecz zachowania różnorodności biologicznej regionu.
Źródło: wttw
Foto: Lincoln Park Zoo, Tim Vickers
News Chicago
Waymo przygotowuje się do działalności w Chicago. Kiedy ruszą pierwsze taksówki?
Waymo, firma z Doliny Krzemowej specjalizująca się w technologii autonomicznych pojazdów, ogłosiła rozpoczęcie wstępnych działań przygotowawczych w Chicago. Spółka poinformowała o planach budowania zaplecza operacyjnego oraz prowadzenia prac związanych z przyszłą obecnością na lokalnym rynku.
Na obecnym etapie nie określono terminu uruchomienia regularnej usługi. Władze miasta potwierdziły otrzymanie informacji od firmy, zaznaczając jednocześnie, że Waymo nie planuje obecnie wprowadzania autonomicznych pojazdów do ruchu na ulicach Chicago. Testy mają potrwać 3 lata, o czym informowaliśmy 5 lutego.
Mapowanie ulic i zbieranie danych
Zgodnie z przekazanymi informacjami, działalność Waymo w Chicago ma koncentrować się na mapowaniu miejskiej infrastruktury drogowej oraz rejestrowaniu danych dotyczących warunków jazdy. Tego rodzaju działania stanowią standardowy element przygotowań technologicznych przed ewentualnym wdrożeniem systemów autonomicznych.
Brak ram prawnych dla pojazdów autonomicznych
Władze Chicago podkreślają, że zarówno miasto, jak i stan Illinois nie posiadają obecnie przepisów umożliwiających dopuszczenie w pełni autonomicznych pojazdów do ruchu. Jednocześnie zaznaczono, że nie istnieją regulacje, które całkowicie zakazywałyby działalności firm rozwijających tego typu technologie.
Dialog z władzami stanowymi
Administracja miejska zapowiada kontynuację rozmów z decydentami stanowymi, przedstawicielami branży transportowej oraz środowiskami społecznymi. Celem ma być wypracowanie rozwiązań, które uwzględnią zarówno rozwój technologii, jak i kwestie bezpieczeństwa oraz równego dostępu do usług transportowych.
Argumenty dotyczące bezpieczeństwa
Zwolennicy autonomicznych pojazdów od lat wskazują na potencjalne korzyści w zakresie bezpieczeństwa drogowego. Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów pozostaje eliminacja ryzyka związanego z prowadzeniem pojazdów pod wpływem alkoholu.

Nowy rozdział w debacie transportowej
Zapowiedź Waymo wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości mobilności miejskiej. Chicago dołącza tym samym do grona metropolii, w których technologie autonomiczne stają się przedmiotem analiz, testów oraz debat regulacyjnych.
Źródło: cbs
Foto: Waymo
-
News Chicago3 tygodnie temuRodzina i przyjaciele pożegnali Austina Stanka podczas ogłoszenia wyroku dla kobiety, która go potrąciła
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temu50 lat Naszej Unii: Świętujemy wielki sukces polonijnej instytucji
-
News Chicago4 tygodnie temuJohnson: Policja Chicago będzie kontrolować działania służb federalnych
-
News USA5 dni temu„Wygrywamy tak bardzo”: Donald Trump wygłosił najdłuższe do tej pory Orędzie
-
News USA4 dni temuAdministracja federalna wstrzymuje część środków Medicaid dla Minnesoty
-
Kościół3 tygodnie temuZamknięto etap diecezjalny procesu kanonizacyjnego siostry Mary Thei Bowman
-
News USA3 tygodnie temuPrezydent Donald Trump o wierze, modlitwie i „ponownym oddaniu Ameryki Bogu”
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuObchody Dnia Gen. Kazimierza Pułaskiego w Związku Podhalan w Północnej Ameryce











