Połącz się z nami

Kościół

Wszystkie sanktuaria biorą niejako swój początek w Ziemi Świętej. O świętych miejscach, ludziach i czasach

Opublikowano

dnia

matka boska częstochowska

Jeżeli udajemy się do jakiegoś sanktuarium, to zazwyczaj pragniemy doświadczyć bliskości Boga, indywidualnego spotkania z Nim. Jest to możliwe w modlitwie, nawet wtedy, kiedy otacza nas wielu ludzi. Człowiek w takim miejscu potrafi w szczególny sposób otworzyć się na Tajemnicę Boga – rozmowa z ks. prof. Janem Machniakiem, teologiem duchowości.

Księże Profesorze, czym jest sanktuarium?

Mówiąc najkrócej, jest to miejsce, w którym Bóg daje w szczególny sposób znać ludziom, że jest pośród nich obecny.

Wszystkie sanktuaria biorą niejako swój początek w Ziemi Świętej, w tym niezwykłym doświadczeniu Narodu Wybranego, doświadczeniu Abrahama rozmawiającego z Bogiem, a jeszcze bardziej Mojżesza, który usłyszał z krzewu gorejącego: “Zdejmij sandały, bo ziemia, na której stoisz, jest święta”.

Nigdy nie myślałem o Ziemi Świętej jako o sanktuarium…

Żydzi mają bardzo mocno zakorzenione w świadomości, że ziemia, na której mieszkają, została im dana przez Boga. Na tej ziemi doświadczyli Jego obecności, dlatego nie może być sprofanowana przez niewierzących.

Chrześcijanie podchodzą do tej kwestii bardziej duchowo, mniej dosłownie. Konkretne miejsca i ślady Chrystusa są ważne i trzeba się nimi opiekować. Od XIII w. zajmowali się tym franciszkanie; dla nich akcentowanie Wcielenia, ziemskiego życia Jezusa, stanowi bowiem bardzo ważny element duchowości.

Doświadczenie ogranicza się jednak wyłącznie do pielęgnowania śladów obecności Jezusa. Świętymi miejscami są przecież także Lourdes, Fatima czy Częstochowa. Nie tyle zatem liczy się topografia, co świadomość i przekonanie człowieka, że w tym miejscu ktoś rozmawiał z Bogiem, widział Go, słyszał bądź otrzymywał od Niego inne znaki obecności.

Najważniejsze jest jednak doświadczenie obecności Boga w codziennym życiu, świadomość, że On naprawdę działa.

Sam Chrystus mówił przecież, że nie tylko w Jerozolimie, ale w każdym miejscu na ziemi będzie składana Bogu ofiara. To ofiara wyznacza przestrzeń sacrum.

Święty Grzegorz z Nyssy pisał, że pielgrzymowanie nie ma sensu, bo tak naprawdę wszystko, czego szukamy, znajduje się w najbliższym kościele.

Zewnętrzne miejsca są ważne, ale dla chrześcijanina święte jest przede wszystkim serce, w którym spotyka się z Bogiem.

W tradycji zachodniej prawdę tę najpełniej ujął św. Augustyn, który całe życie szukał Boga popełniając wiele pomyłek. Dopiero jednak, gdy odkrył głos Boga w swojej duszy i przeżył głębokie nawrócenie, zrozumiał, że nie należy nigdzie chodzić, bo Bóg jest ukryty w jego sercu, w samym centrum jego duszy.

Bóg jest tam obecny, ponieważ stworzył nas na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,27). Kto więc potrafi wejść głęboko w siebie, odkryje Boga w swoim wnętrzu.

Dlaczego więc jeździmy do sanktuariów? Dlaczego Bóg przemawia częściej przez miejsca niż przez ludzi?

Nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego Bóg przemawia w taki a nie inny sposób. Nikt z nas nie wyjaśni, dlaczego akurat przestrzeń pomiędzy Afryką i Azją jest dla nas Ziemią Świętą… To był Jego wybór.

Myślę, że święte są zarówno miejsca wybrane przez Boga, jak i ludzie, którzy pełnią rolę pośredników między Bogiem a nami, są rodzajem znaku dla świata. Kiedy Mojżesz schodził z góry i niósł kamienne tablice, jego twarz promieniała blaskiem.

Czy było to odbicie Bożej rzeczywistości, którą widział (blask światła, krzew gorejący), czy może skutek wewnętrznego przeżycia – trudno powiedzieć. Nie ulega jednak wątpliwości, że w jakiś sposób odzwierciedlał to doświadczenie, które stało się jego udziałem.

Podobna scena miała miejsce na górze Tabor. Kiedy Chrystus wracał do uczniów po zakończonej modlitwie, Jego twarz także promieniała. Uczniowie – skoro znalazło się to w ewangelicznym opisie – dostrzegali w Jezusie coś niezwykłego. Dopiero po zmartwychwstaniu zrozumieli wszystko, co Pan Jezus im mówił.

Współcześnie takimi świętymi osobami, które w szczególny sposób uczestniczyły w osobie Boga, zbliżały do niej, byli na pewno ojciec Pio i Jan Paweł II.

Z jednej strony prosty zakonnik, a z drugiej – papież, najwyższy hierarcha Kościoła. Łączyła ich jedna rzecz – modlitwa. Zauważało to wiele osób. Całkowicie zanurzali się w Bogu, wpadali wręcz w ekstazę, odrywali się od otaczającej ich rzeczywistości.

Ciekawe, że Bóg, powołując mistyków, nie bierze pod uwagę jakichś szczególnych cech zewnętrznych, nieważne są wykształcenie, sprawowana funkcja czy wygląd.

Podobnie było ze św. Faustyną. Ledwie umiała czytać i pisać, ale modliła się w taki sposób, że przykuwało to uwagę innych sióstr, które – nie wiedząc, co mają zrobić -zwracały jej uwagę, że powinna się inaczej zachowywać.

A ona w stanie ekstatycznym nie kontrolowała samej siebie. W “Dzienniczku” zapisała, że w czasie pracy w ogrodzie doświadczała jakby przeniesienia w inny wymiar. Wyrażała to w bardzo prostych słowach. Pisała, że wydaje się jej, że minęła chwilka, od kiedy wyszła z klasztoru do ogrodu, a tu już dzwonią na Anioł Pański. Minęły zatem trzy godziny…

Co ciekawe, mimo że wpadała w stan ekstatyczny, grządka z warzywami była uporządkowana, chwasty wycięte. Siostra Faustyna wypełniła polecenie przełożonej, a jednocześnie uczestniczyła w tajemnicy spotkania z Bogiem, dla którego czas się nie liczy i jedna chwila jest wiecznością, a całe godziny jakby jedną chwilą.

Jan Paweł II był ekstatykiem?

Tak. Przypomnijmy sobie, jak sprawował liturgię, nawet tę w obecności tłumów; jak to było na krakowskich Błoniach, w Manili czy na stadionie Yankee w Nowym Jorku.

Kiedy mówił do ludzi, bardzo łatwo nawiązywał z nimi kontakt, był cały dla nich, ale kiedy nadchodził moment Przeistoczenia, miało się wrażenie, że Papież jest oderwany od tego, co go otacza.

W takiej chwili nie przeszkadzało mu, że wokół zgromadzone są wielkie rzesze ludzi. Był całkowicie zanurzony w tej Rzeczywistości, z którą się komunikował.

Podobnie było przy okazji prywatnych Mszy św. w kaplicy Pałacu Apostolskiego. Z ust wielu osób, które Jana Pawła II znały i w takich liturgiach uczestniczyły, słyszałem, że podczas Mszy św. z jego udziałem czuły od Ojca Świętego rodzaj promieniowania, opisywały to jako światło, ciepło…

Mówi się także o słyszanych w takich chwilach papieskiej modlitwy głosach, o rodzaju glosolalii. Sam byłem tego świadkiem. W kaplicy Pałacu Apostolskiego, po Komunii, Papież miał zwyczaj dłużej się modlić, nie poruszał wtedy wargami, natomiast rzeczywiście było wtedy słychać jakieś głosy dochodzące z miejsca, w którym się znajdował.

Dla mnie osobiście to był znak, że Jan Paweł II naprawdę zanurzony w Boskiej Rzeczywistości.

Można zatem powiedzieć, że dla Ojca Świętego takim sanktuarium, miejscem szczególnego spotkania z Bogiem, był moment Przeistoczenia?

Myślę, że tak. Jeżeli udajemy się do jakiegoś sanktuarium, to zazwyczaj pragniemy doświadczyć bliskości Boga, indywidualnego spotkania z Nim. Jest to możliwe w modlitwie, nawet wtedy, kiedy otacza nas wielu ludzi, np. w Kalwarii Zebrzydowskiej podczas Triduum.

Człowiek w takim miejscu potrafi w szczególny sposób otworzyć się na Tajemnicę Boga.

Mówimy o sanktuarium jako miejscu szczególnej interwencji Boga, a czy jest możliwe, że to wiara ludzi sprawi, że dane miejsce stanie się sanktuarium, mimo że nie było tam na początku szczególnej Bożej interwencji? Tak jak brak wiary sprawia, że dane miejsce sanktuarium się nie staje.

Wydaje mi się, że potrzebne jest jedno i drugie: Bóg daje łaskę, ale człowiek powinien na nią odpowiedzieć swoją wiarą. Często istnieje potrzeba zbadania, czy takie nowe “sanktuarium” nie jest jedynie jakimś “widzimisię” osoby czy grupy osób.

Wracając do pytania, warto odwołać się do zasady sformułowanej przez św. Tomasza z Akwinu: “Bóg buduje na naturze i ją doskonali”. Nie działa wbrew naturze, niejako nadbudowuje rzeczy nadprzyrodzone na tym, co jest naturalne.

Zawsze przy Bożym dziele potrzebny jest człowiek wiary i jego odpowiedź. Jeżeli ten warunek jest spełniony, pojawiają się nowe sanktuaria, także dzisiaj.

Całkiem niedawno jedno z nich powstało niedaleko naszej granicy, na Słowacji, w miejscowości Litmanova. W 1990 r. ukazała się tam dwóm dziewczynom przebywającym na polanie góry Zvir Matka Boża. Siedziały w szałasie, kiedy w jego pobliżu pojawiła się świetlista mgła, z której wyszła Maryja. Przysiadła się do nich i zaczęła z nimi rozmawiać.

Potem pojawiała się jeszcze wiele razy i przekazywała im swe orędzia. Zjawienia trwały do 1995 r. Obecnie na miejscu tych spotkań funkcjonuje niewielkie sanktuarium, którym opiekują się księża grekokatolicy.

Jedne sanktuaria się pojawiają, inne znikają…

Istnieje pewna dynamika sanktuariów. Są takie, które kiedyś były bardzo popularne, chętnie do nich pielgrzymowano, ale potem nastąpiło jakieś zdarzenie: kasata zakonu, wojna czy inne nieszczęście, i takie miejsce przestawało być dla ludzi ważne, w pewien sposób umierało.

Pozostały w świadomości ludzkiej, w pamięci, ale już nie odgrywają tak dużej roli w aktualnym doświadczeniu wiary.

Tak było na dawnych Kresach Wschodnich, gdzie w wyniku wojen, przemieszczania się ludności i grabieży kościołów o sanktuariach zapominano. Niewykluczone jednak, że po jakimś czasie mogą się one znów odrodzić.

Z drugiej strony cały czas pojawiają się nowe, bardzo ważne miejsca. Takim nowym sanktuarium są przecież Łagiewniki.

Pod koniec XIX w. fundacja książąt Lubomirskich sprowadziła do Krakowa Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Ich charyzmatem była opieka nad upadłymi dziewczynami, siostry zajmowały się ich resocjalizacją.

Wybudowano zatem przy klasztorze zakład opiekuńczo–wychowawczy, a przy nim niepozorną kaplicę. Była ona, mimo że stanowiła część zabudowań klasztornych, kaplicą “pół-publiczną” – świeccy mogli ją odwiedzać. Tak też w czasie II światowej często czynił Karol Wojtyła, wracając z fabryki Solvay.

Później nadeszły lata 70. XX . i ten sam Karol Wojtyła został wybrany na papieża, rozpędu zaczął nabierać proces beatyfikacyjny siostry Faustyny, która żyła w tym klasztorze przed wojną, a w ciągu następnych 30 lat Łagiewniki – w tym ta niewielka kaplica – stały się potężnym duchowym centrum.

Niezwykłe jest to, że w 2002 r. Papież zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu właśnie w Łagiewnikach, a nie w Rzymie. W jakimś sensie współczesny świat jest duchową pustynią, na której od czasu do czasu pojawiają się oazy, takie jak Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, i przyciągają ludzi.

Kościół potwierdza, że istnieją miejsca, w których Bóg działa w szczególny sposób, ale mówi też, że każdy kościół jest przestrzenią, w której człowiek spotyka się z sacrum.

Są świątynie, w których – przynajmniej tak to odczuwamy – łatwiej spotkać Boga, i są takie, w których o skupienie, modlitewną atmosferę bardzo trudno…

Myślę, że to kwestia subiektywnego przeżycia. To, że my coś czujemy albo nie, to dowód na to, że jesteśmy ludźmi, mamy swoje emocje, swoją wrażliwość. Odczuwanie jest ważne, ale nie najważniejsze. Muszę jednak przyznać, że dzisiaj wiele naszych reakcji, odczuć potrafimy świetnie racjonalizować, czyli odcinać się od nich.

Nie wydaje się Księdzu, że w wielu starych kościołach łatwiej się modlić niż w nowych? W tych drugich jakby brakowało sacrum.

Sztuka podąża za człowiekiem. Jest w jakimś sensie odzwierciedleniem zmian, które w nas zachodzą.

W ostatnich latach sztuka bardzo odeszła od klasycznego rozumienia piękna, związanego z zachowaniem proporcji i harmonii. Człowiek po doświadczeniach I i II światowej, w tym Holokaustu, stwierdził, że nie da się wyrazić tego, co się wydarzyło, za pomocą klasycznych form rytmu i harmonii.

Teraz zatem szuka innych sposobów – w muzyce np. wyraża się to w formie dysonansów, zmian tempa, hałasu, mających przypominać o zatrważających wydarzeniach, takich jak wybuch bomby atomowej.

Gdy dochodzi do zburzenia klasycznych kanonów, doświadczenie artysty staje się jednak trudniejsze w odbiorze i jeszcze bardziej się subiektywizuje. Artysta przeżywa swoje dzieło, to, co ma ono wyrażać, w bardzo osobisty sposób – i dobrze.

Pojawia się jednak pytanie, czy znajdzie odbiorcę i czy w tym “muzycznym zgrzycie” ludzie odnajdą jego doświadczenie zagubienia, samotności czy niemocy.

Podobnie jest w innych dziedzinach sztuki. Artysta, zrywając z kanonami, wystawia się na niebezpieczeństwo bycia niezrozumianym. Odnosi się to również do sztuki sakralnej.

Chrystus Frasobliwy, który stoi u mnie na półce, został wyrzeźbiony pod koniec XVIII w., według kanonów, które wtedy obowiązywały. Ukazuje zmęczonego, cierpiącego mężczyznę, ukoronowanego cierniem. To jest dla mnie przedstawienie Zbawiciela.

Patrząc na tę malutką figurkę, przenoszę się wyobraźnią do świata opowiadań ewangelicznych. Potem trzeba jednak zrobić krok dalej – wejść w kontakt z osobą Zbawiciela. Pomocny jest tu niewątpliwie cały system wczuwania się, emocji, pracy wyobraźni.

Odkrywał to św. Ignacy Loyola, gdy się nawracał. Kiedy był unieruchomiony po operacji nogi, doświadczał jakby przeniesienia w rzeczywistość Palestyny z czasów Chrystusa. Zrozumiał, jakie możliwości daje nam nasza wyobraźnia. Rozmawiał z Chrystusem nauczającym, czyniącym cuda i cierpiącym.

Wtedy zrodziła się w nim idea medytacji ignacjańskiej, wykorzystania w niej pamięci, rozumu i woli. Jej istotą jest możliwość wyrwania się z przestrzeni i czasu i doświadczenia bardzo bliskiego, osobowego kontaktu z Bogiem. Taką możliwość dają nam też sanktuaria.

Jak rozpoznać, czy przeżycia, które nam towarzyszą, to coś prawdziwego?

Po owocach ich poznacie – w tym zdaniu kryje się odpowiedź. Czasem warto jakoś zobiektywizować to, co przeżywamy, i porozmawiać z kimś na ten temat, np. z kapłanem. Najważniejsze jest jednak to, co dokonuje się we wnętrzu człowieka, jak on to przepracuje.

Dla niektórych wewnętrzne przeżycie będzie czymś, co będzie kształtować całe ich późniejsze życie, inni zaś po jakimś czasie o nim zapomną.

Popatrzmy na osoby, które były bezpośrednimi świadkami zjawień Maryi – nie wszystkie kontynuowały wewnętrzną relację, niektóre zajęły się innymi sprawami, czasem zupełnie niezwiązanymi z religią.

Czy to nie paradoks, że w świętych miejscach, gdzie spotkanie z Bogiem powinno być zanurzone w ciszy, w skupieniu, jest tłoczno i głośno?

Myślę, że to jest potwierdzenie prawdy o tym, że czyste doświadczenie religijne nie istnieje.

Człowiek może przeżywać rodzaj oderwania od świata jako osobiste, wewnętrzne doświadczenie, ale każdy z nas jest jednocześnie homo socialis (człowiekiem społecznym) i homo psychologicus (człowiekiem psychologicznym) i w tym doświadczeniu bierze udział nasza psychika.

W miejscach pielgrzymkowych zawsze był odpust, kiermasz, czyli wymiar ludyczny, ale były też wielkie nawrócenia.

Istnieje w nich zarówno możliwość spowiedzi, jak i zakupienia jakiegoś odpustowego świecidełka, które właściwie nic nie jest warte, może mieć jednak wartość emocjonalną.

Będzie za jakiś czas przypominać temu, kto je nabył, o głębokich doświadczeniach, które były jego udziałem. Dlatego zawsze z takiego miejsca coś się zabiera.

Są przedmioty, ale też musi być opowieść o nich. Aby przywieziony z sanktuarium i komuś podarowany przedmiot mógł zacząć żyć i nabierać znaczenia, przybliżać do Boga, musi mu towarzyszyć przekaz o tym, czego doświadczał, co przeżywał ten, który tam był.

Doświadczenie wiary jest także związane ze świadkami. Oni gdzieś byli, czegoś doświadczyli i mogą o tym opowiedzieć. Trudno jest wyobrazić sobie, jak wygląda Ziemia Święta, chociaż mamy jej opisy w Ewangeliach. Kiedy jednak spotykamy pielgrzyma, który był w Ziemi Świętej, i słuchamy jego opowieści, w jakimś stopniu zaczynamy żyć jego doświadczeniem.

To było bardzo ważne w średniowieczu – każdy chciał zobaczyć, posłuchać, a nawet dotknąć pielgrzyma wracającego z jakiegoś odległego sanktuarium. To był wyraz podziwu dla wiary tych ludzi, dla ich odwagi, a poza tym oni dotknęli sacrum.

Często udajemy się do sanktuarium, by wypraszać dla kogoś łaskę, np. uzdrowienia. Rodzi się czasem wówczas pytanie o to, gdzie będziemy bardziej potrzebni, przy chorym czy w sanktuarium?

Odpowiednim kryterium jest miłość, miłość Boga i bliźniego. Miłość Boga nie może być przeszkodą w realizowaniu miłości bliźniego. Każdy motyw naszego postępowania powinien być poddawany racjonalnej ocenie.

Poznałem przed laty kobietę, która odwiedzała męża w krakowskim szpitalu im. Żeromskiego. Był przez miesiąc nieprzytomny.

Ona pracowała, zajmowała się domem i czwórką dzieci, a potem jeszcze, niemal codziennie, jechała do Łagiewnik, żeby się modlić.

To przekraczało wręcz fizyczne możliwości tej kobiety. Mąż w końcu się wybudził, a ona jest przekonana, że to dzięki jej modlitwie.

Jeżeli chory ma opiekę, może z kimś zostać, to myślę, że podjęcie jakiejś pielgrzymki w jego intencji nie przeciwstawia się zasadzie miłości bliźniego.

Ma Ksiądz jakieś ulubione sanktuarium?

Zawsze budziła we mnie podziw wiara prostych ludzi. Bardzo ważna była dla mnie Kalwaria Pacławska, bo stamtąd pochodzę.

Dziś, z racji zamieszkania, często bywam w Kalwarii Zebrzydowskiej. Bardzo lubię Lourdes, ale byłem tam zaledwie dwa razy, często jednak wracam do tego miejsca wyobraźnią. Ważna jest też dla mnie oczywiście Ziemia Święta, którą odwiedziłem tylko raz – na piętnastolecie kapłaństwa.

W samym Krakowie moim ulubionym miejscem jest kościółek św. Jana, z obrazem Matki Boskiej od Wykupu Niewolników, gdzie codziennie odprawiam Mszę. Od lat związany jestem także z Łagiewnikami.

Jestem świadkiem tego, jak to sanktuarium się rozwijało. Pamiętam je jeszcze z lat 90., bo wtedy zacząłem się tam czynnie udzielać przy różnych uroczystościach.

Będąc tam i odczytując nazwy miejscowości, z których przybywali pielgrzymi, zastanawiałem się wielokrotnie, dlaczego przyjeżdżają z tak daleka. Nieraz wyjeżdżają już wieczorem, spędzają w autobusie całą noc, po to, żeby być w Łagiewnikach kilka godzin, a potem znów całą noc w autobusie.

To dowodzi, że oprócz miejsc i ludzi są także święte czasy. Jest taki moment, kiedy w sanktuarium trzeba być – w Łagiewnikach jest to przede wszystkim godz. 15 w Niedzielę Miłosierdzia, kiedy-jak pisała św. Faustyna – trzeba się zatrzymać i uwielbiać Chrystusa, który umiera na krzyżu. Taki jest sens Godziny Miłosierdzia.

Taki jest sens naszego pielgrzymowania i odkrywania obecności Boga, który daje się poznać w ludziach i w rzeczach.

Autor: Ula Jagiełło, Sławomir Rusin

Źródło: deon
Foto: You Tube

Kościół

Bp Robert Chrząszcz odwiedził Polonię w Stanach Zjednoczonych

Opublikowano

dnia

Autor:

W dniach 8–26 października 2026 roku bp Robert Chrząszcz, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej, odwiedził wspólnoty polonijne w Chicago i Nowym Jorku. W programie znalazły się wspólna modlitwa, spotkania z duszpasterzami, osobami konsekrowanymi i przedstawicielami Polonii, Msza Święta Dziedzictwa Polskiego oraz jubileusz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie. Ważnym elementem wizyty było wręczenie medali Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia”, przyznawanych osobom i instytucjom szczególnie zasłużonym dla Kościoła oraz duszpasterstwa polonijnego.

Spotkania podkreśliły znaczenie troski o wiarę, tożsamość i więź z Ojczyzną. Wizyta była również okazją do podziękowania osobom, które na co dzień wspierają polonijne wspólnoty, przekazują młodemu pokoleniu wartości chrześcijańskie oraz dbają o zachowanie języka i kultury polskiej.

Chicago – wiara i polskość przekazywane kolejnym pokoleniom

Pierwszym etapem podróży duszpasterskiej było Chicago, dokąd bp Robert Chrząszcz przybył 8 października. Spotykał się tam z przedstawicielami Polonii, przewodniczył liturgii w polskich parafiach i rozmawiał z osobami zaangażowanymi w życie religijne oraz społeczne lokalnej społeczności.

Jednym z pierwszych punktów programu było spotkanie z przedstawicielami środowiska góralskiego w Domu Podhalan. Rozmowy dotyczyły pielęgnowania regionalnych tradycji, polskiej kultury i więzi z Ojczyzną.

Szczególne miejsce w programie zajęła Polska Misja Duszpasterska pw. Trójcy Świętej w Chicago, nazywana Trójcowem lub Polonijną Katedrą. W piątek 9 października odbyła się tam Msza Święta w intencji Polonii, poprzedzona spotkaniem z kapłanami.

W niedzielę 11 października bp Robert Chrząszcz przewodniczył Eucharystii, podczas której wręczył Medal Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia” Polskiej Misji Duszpasterskiej pw. Trójcy Świętej. Wyróżnienie odebrał proboszcz, ks. Robert Będziński. W uroczystości uczestniczył również ks. Krzysztof Olejnik, przełożony generalny Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.

Medal był wyrazem uznania dla wieloletniej działalności duszpasterskiej Misji oraz jej zaangażowania w podtrzymywanie wiary i polskiej tradycji. Trójcowo od dziesięcioleci pozostaje ważnym ośrodkiem życia religijnego i polonijnego w Chicago. Posługujący tam Księża Chrystusowcy i Siostry Misjonarki Chrystusa Króla, wspierają wiernych w życiu duchowym i pomagają kolejnym pokoleniom zachować własną tożsamość. Dzięki zaangażowaniu duszpasterzy, nauczycieli, rodziców i wolontariuszy ośrodek łączy działalność religijną z troską o edukację i kulturę.

Tego samego dnia bp Robert Chrząszcz sprawował również Mszę Świętą w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Lombard, na terenie diecezji Joliet. Spotkanie przypomniało o ważnej roli parafii w podtrzymywaniu wiary i tradycji wśród emigrantów.

Modlitwa o powołania i spotkania z duszpasterzami

W poniedziałek 12 października bp Robert Chrząszcz odwiedził parafię św. Franciszka Borgii w Chicago, gdzie spotkał się z kapłanami polonijnymi. Wieczorem odbyła się modlitwa różańcowa w intencji powołań, prowadzona przez siostry zakonne, diakonów stałych i kapłanów. Następnie biskup przewodniczył Mszy Świętej z udziałem duchowieństwa, osób konsekrowanych oraz przedstawicieli Związku Klubów Polskich w Chicago. Po Eucharystii uczestnicy spotkali się w sali parafialnej.

Wspólna modlitwa podkreśliła znaczenie powołań kapłańskich i zakonnych oraz potrzebę wspierania osób posługujących Polakom poza granicami kraju.

13 października bp Robert Chrząszcz udał się do Willow Springs, gdzie przewodniczył Mszy Świętej połączonej z nabożeństwem fatimskim u ojców cystersów. W liturgii uczestniczyła młodzież przygotowująca się do sakramentu bierzmowania. Spotkanie podkreśliło znaczenie formacji religijnej młodego pokolenia i przekazywania mu wartości chrześcijańskich.

Podczas pobytu w Willow Springs delegat KEP spotkał się również z bp. Robertem Fedkiem, biskupem pomocniczym archidiecezji Chicago, oraz z opatem cystersów, o. Szymonem Warciakiem.

14 października bp Robert Chrząszcz odwiedził konsulat, gdzie spotkał się z konsul Reginą Jurkowską. Wspólnie skierowali życzenia do nauczycieli i katechetów pracujących w środowisku polonijnym, dziękując im za nauczanie języka polskiego, przekazywanie wiary i pielęgnowanie narodowych tradycji.

15 października biskup wyruszył do Nowego Jorku, by kontynuować wizytę wśród tamtejszej Polonii.

Nowy Jork – polskie dziedzictwo obecne w życiu Kościoła

Nowojorska część wizyty obejmowała obchody Polskiego Dziedzictwa, uhonorowanie osób zasłużonych dla Polonii oraz jubileusz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie.

16 października bp Robert Chrząszcz uczestniczył w dorocznych uroczystościach organizowanych na rzecz kaplicy Our Lady of the Skies, działającej na terenie Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Johna F. Kennedy’ego. Biskup przekazał kaplicy relikwie św. Jana Pawła II, wzbogacając jej duchowe dziedzictwo. Kaplica służy pracownikom lotniska, podróżnym, załogom linii lotniczych, funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa oraz osobom przybywającym z różnych stron świata.

bp Witold Mroziewski

bp Witold Mroziewski

Podczas uroczystości bp Witold Mroziewski, biskup pomocniczy diecezji brooklyńskiej, został uhonorowany tytułem „Clergy of the Year”. Wyróżnienie stanowiło wyraz uznania dla jego wieloletniej posługi kapłańskiej i biskupiej oraz zaangażowania na rzecz Polonii i wspólnoty katolickiej w Nowym Jorku.

Msza Święta Dziedzictwa Polskiego na Brooklynie

18 października w konkatedrze św. Józefa na Brooklynie odbyła się Msza Święta Dziedzictwa Polskiego, której przewodniczył bp Robert Chrząszcz. Delegat KEP wygłosił również homilię.

W Eucharystii uczestniczyli przedstawiciele polskich parafii, szkół, organizacji i stowarzyszeń, duchowieństwo oraz członkowie nowojorskiej Polonii. Wspólna modlitwa zgromadziła osoby, które łączy przywiązanie do wiary, polskiej kultury i tradycji.

Obchody Polskiego Dziedzictwa przypomniały także o wkładzie Polaków w historię i rozwój Stanów Zjednoczonych. W 2026 roku nabrały szczególnego znaczenia w związku z 250. rocznicą ogłoszenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

Uroczystość podkreśliła, że polskie dziedzictwo jest obecne nie tylko w pamięci o kraju pochodzenia, lecz także w życiu rodzin, działalności parafii i szkół oraz pracy społecznej osób dbających o zachowanie języka i kultury polskiej w Stanach Zjednoczonych.

Medale „Pro Polonia et Ecclesia” dla zasłużonych przedstawicieli Polonii

Istotnym elementem wizyty było uhonorowanie osób szczególnie zasłużonych dla Kościoła i polskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Medale Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia” wręczano zarówno w Chicago, jak i w Nowym Jorku.

Wyróżnienia te wyrażają uznanie dla osób i wspólnot zaangażowanych w rozwój duszpasterstwa emigracyjnego, umacnianie życia religijnego oraz zachowanie polskiego dziedzictwa.

Podczas uroczystości w Nowym Jorku medale otrzymali dr Dorota Andraka, Bogdan Chmielewski oraz Mieczysław Pająk. Ich działalność wiąże się z rozwojem polskiej edukacji, wspieraniem instytucji polonijnych i przekazywaniem duchowego oraz kulturowego dziedzictwa kolejnym pokoleniom.

Uhonorowanie laureatów było wyrazem wdzięczności za pracę na rzecz polskich wspólnot. Za działalnością szkół, parafii i organizacji stoją ludzie, którzy poświęcają swój czas i wiedzę, aby wiara, język i kultura polska mogły rozwijać się również poza granicami kraju.

Jubileusz 130-lecia parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

25 października 2026 roku parafia św. Stanisława Kostki na Greenpoincie w Brooklynie świętowała 130. rocznicę powstania oraz 300. rocznicę kanonizacji swojego patrona.

Centralnym punktem obchodów była uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem bp. Roberta Chrząszcza, który wygłosił również homilię. Eucharystia stała się okazją do dziękczynienia za ponad 130 lat obecności parafii w życiu Polonii oraz za pokolenia wiernych, które tworzyły i umacniały tę wspólnotę.

Założona w 1896 roku parafia odgrywa ważną rolę w historii polskiego Greenpointu. Przez dziesięciolecia była miejscem modlitwy i wzajemnego wsparcia dla kolejnych fal polskich emigrantów. Rodziny pielęgnowały tu język ojczysty, dzieci poznawały tradycje religijne i narodowe, a wierni znajdowali wspólnotę pomagającą im odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Jubileusz był okazją do przypomnienia historii parafii oraz podziękowania duszpasterzom, siostrom zakonnym, parafianom i wszystkim osobom, które przez lata troszczyły się o jej rozwój. Obchody zakończyły się uroczystym bankietem z udziałem przedstawicieli Polonii i zaproszonych gości.

parafia św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

Kościół św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

Rocznica parafii zbiegła się z 300. rocznicą kanonizacji św. Stanisława Kostki, patrona szczególnie bliskiego młodzieży. Jego postać przypomina o odwadze w wyznawaniu wiary, wierności wartościom chrześcijańskim i odpowiedzialności za własne powołanie. To przesłanie pozostaje aktualne również dla młodych Polaków wychowujących się poza granicami Ojczyzny.

Wspólnota, która trwa ponad granicami

Październikowa wizyta bp. Roberta Chrząszcza w Chicago i Nowym Jorku ukazała żywotność wspólnot polonijnych oraz znaczenie więzi łączących je z Kościołem w Polsce. Spotkania z duszpasterzami, nauczycielami, przedstawicielami organizacji i wiernymi pokazały, jak ważne jest codzienne zaangażowanie w rozwój życia religijnego i zachowanie polskiej tożsamości.

Szczególnym świadectwem tej troski były jubileuszowe uroczystości na Greenpoincie oraz wręczenie medali „Pro Polonia et Ecclesia”. Wyróżnienia przypomniały o osobach i instytucjach, które pracują na rzecz kolejnych pokoleń Polaków żyjących za granicą.

Wizyta delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej stała się okazją do spotkania, wspólnej modlitwy i wyrażenia wdzięczności za wierność wartościom kształtującym polską wspólnotę od pokoleń.

Choć dzielą ich tysiące kilometrów, Polaków w Stanach Zjednoczonych i w Ojczyźnie łączą wiara, język, pamięć i wspólna historia. Dzięki tym więziom polskie dziedzictwo pozostaje żywe, a Kościół jest miejscem spotkania pokoleń, budowania wspólnoty i przekazywania wartości, które nie tracą znaczenia mimo zmiany miejsca zamieszkania.

Biuro Delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji
Foto: Biuro Delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji, Wojciech Adamski, Diecezja Brooklyn,
Czytaj dalej

News USA

Archidiecezja Nowego Jorku zapłaci 800 milionów dolarów ofiarom wykorzystywania seksualnego

Opublikowano

dnia

Autor:

Archidiecezja Nowego Jorku osiągnęła porozumienie w sprawie wypłaty 800 milionów dolarów odszkodowań około 1300 osobom, które zgłosiły wykorzystywanie seksualne przez duchownych. To druga największa ugoda tego rodzaju zawarta przez katolicką archidiecezję w Stanach Zjednoczonych.

Historyczne porozumienie po siedmiu latach procesów

Porozumienie zostało wypracowane przez przedstawicieli Archidiecezji Nowego Jorku oraz prawników reprezentujących osoby, które oskarżyły duchownych o wykorzystywanie seksualne. Ma zakończyć ponad siedem lat postępowań sądowych dotyczących nadużyć w Kościele katolickim.

Arcybiskup Ronald Hicks potwierdził osiągnięcie ugody w wiadomości e-mail wysłanej do duchowieństwa w sobotę. Zaznaczył jednak, że porozumienie nie jest jeszcze ostateczne i wymaga podpisania przez wszystkie strony. Formalne zatwierdzenie dokumentów zaplanowano na tydzień rozpoczynający się 6 listopada.

Podstawy porozumienia uzgodniono już w maju, ale jego zawarcie wymagało zgody wszystkich osób, które wystąpiły z roszczeniami. Ostatecznie udało się uzyskać jednomyślne poparcie uczestników postępowania.

Druga największa ugoda w historii amerykańskiego Kościoła

Kwota 800 milionów dolarów plasuje nowojorskie porozumienie na drugim miejscu wśród największych ugód dotyczących wykorzystywania seksualnego przez duchownych zawartych przez katolickie archidiecezje w USA.

Rekord należy do Archidiecezji Los Angeles, która w 2024 roku zgodziła się wypłacić 880 milionów dolarów około tysiącowi poszkodowanych. Wcześniej archidiecezja ta wypłaciła już 740 milionów dolarów w ramach innych roszczeń.

W czerwcu 2026 roku Archidiecezja San Francisco zawarła ugodę opiewającą na 395 milionów dolarów, obejmującą około 500 pozwów. Z kolei w grudniu 2025 roku sąd federalny zatwierdził porozumienie, na mocy którego Archidiecezja Nowego Orleanu zobowiązała się wypłacić poszkodowanym co najmniej 230 milionów dolarów.

Prawnicy mówią o ważnym kroku w kierunku sprawiedliwości

Jeff Anderson, adwokat reprezentujący osoby, które złożyły ponad tysiąc roszczeń przeciwko Kościołowi katolickiemu w stanie Nowy Jork, ocenił jednomyślne przyjęcie ugody jako przełomowy moment w dążeniu do sprawiedliwości.

Podkreślił, że determinacja, odwaga i wieloletnie starania osób pokrzywdzonych doprowadziły do istotnego kroku w kierunku rozliczenia nadużyć oraz pociągnięcia odpowiedzialnych instytucji do odpowiedzialności.

Arcybiskup Ronald Hicks zapowiada pojednanie

W wiadomości skierowanej do duchownych arcybiskup Ronald Hicks zaznaczył, że osiągnięto znaczący postęp w rozwiązaniu wieloletniego sporu. Wyraził nadzieję, że porozumienie pozwoli rozpocząć proces uzdrowienia i pojednania z osobami, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego.

Hierarcha wskazał również, że zakończenie postępowań umożliwi archidiecezji ponowne skoncentrowanie się na jej podstawowych zadaniach, w tym głoszeniu Ewangelii, opiece nad chorymi, pomocy ubogim, wspieraniu potrzebujących i edukacji dzieci.

Katedra Św. Patryka w Nowym Jorku

Katedra Św. Patryka w Nowym Jorku

Archidiecezja Nowego Jorku obejmuje Manhattan, Bronx i Staten Island oraz siedem powiatów położonych na północ od miasta. Na jej terenie znajduje się około 300 kościołów i ponad 150 szkół katolickich, a wspólnota liczy około 2,5 miliona wiernych.

Zmiana prawa umożliwiła dochodzenie roszczeń

Kluczowe znaczenie dla sprawy miały przepisy przyjęte w stanie Nowy Jork w 2019 roku. Nowe prawo umożliwiło osobom wykorzystywanym seksualnie w dzieciństwie składanie pozwów przeciwko sprawcom oraz instytucjom, które ich chroniły, aż do ukończenia przez poszkodowanych 55 lat. Osobom, które w chwili wejścia przepisów w życie przekroczyły już ten wiek, przyznano dodatkowy termin na wniesienie pozwów, obowiązujący do sierpnia 2021 roku.

Dzięki zmianom prawnym setki osób mogły dochodzić roszczeń, które wcześniej byłyby przedawnione. Ugoda z Archidiecezją Nowego Jorku stanowi jeden z największych rezultatów tych postępowań i ważny etap rozliczania przypadków wykorzystywania seksualnego w amerykańskim Kościele katolickim.

 

Źródło: AP
Foto: YouTube, David Shankbone, istock/LUNAMARINA/
Czytaj dalej

News USA

Biskupi katoliccy krytykują wykorzystanie spotkania z Trumpem do celów politycznych

Opublikowano

dnia

Autor:

biskupi-trump

Spotkanie kilkunastu amerykańskich biskupów katolickich z Prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu wywołało kontrowersje po opublikowaniu nagrania wspólnej modlitwy. Dwaj hierarchowie wyrazili ubolewanie z powodu sposobu przedstawienia wydarzenia, podkreślając, że ich obecność nie oznaczała politycznego poparcia dla prezydenta. Ich stanowisko przedstawia Ojciec Paweł Kosiński SJ.

Modlitwa w Gabinecie Owalnym wywołała dyskusję

22 października Biały Dom opublikował nagranie przedstawiające arcybiskupa Denver Jamesa Golkę prowadzącego modlitwę z Donaldem Trumpem. W Gabinecie Owalnym obecnych było około kilkunastu biskupów, a także duchowa doradczyni prezydenta, Paula White-Cain i dyrektorka Biura ds. Wiary Białego Domu, Jennifer Korn.

Nagranie udostępniła doradczyni Białego Domu ds. komunikacji Margo Martin. Publikacji nie towarzyszył komunikat wyjaśniający przebieg spotkania ani tematy rozmów. Arcybiskup Golka również zamieścił film w mediach społecznościowych archidiecezji, zaznaczając później, że wspólna modlitwa nie była wyrazem poparcia politycznego.

Biskupi zostali zaproszeni przez Biuro ds. Wiary Białego Domu do rozmów o kwestiach istotnych dla katolików, w tym ochronie życia, godności migrantów, wolności religijnej i prawie rodziców do wyboru szkoły. Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB) nie uczestniczyła w organizacji spotkania.

Biskup Des Moines żałuje politycznego wykorzystania wydarzenia

24 października biskup Des Moines w stanie Iowa William Joensen opublikował oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie, że spotkanie zostało wykorzystane do celów partyjnych. Przyznał, że powinien był wykazać się większą ostrożnością, nawiązując do ewangelicznego wezwania Chrystusa do roztropności.

Hierarcha nie wskazał jednak konkretnych osób odpowiedzialnych za polityczne wykorzystanie nagrania. Podkreślił, że nadal zamierza rozmawiać z przedstawicielami władz i modlić się za przywódców politycznych, niezależnie od ich przynależności partyjnej.

Biskup Joensen przyznał jednocześnie, że wiele działań administracji Trumpa pozostaje w sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego. Zdecydował się jednak uczestniczyć w spotkaniu, ponieważ zapewniono go, że przedstawiciele administracji są zainteresowani poznaniem stanowiska biskupów.

Arcybiskup Milwaukee przeprosił za nieporozumienie

25 października arcybiskup Milwaukee Jeffrey Grob wystosował publiczne przeprosiny za zamieszanie wywołane publikacją nagrania. Wyjaśnił, że nie wiedział, iż film ze wspólnej modlitwy zostanie udostępniony opinii publicznej.

Abp Grob podkreślił, że udział duchownych w spotkaniu z prezydentem nie powinien być interpretowany jako poparcie dla Donalda Trumpa lub jego programu politycznego. Podobne stanowisko zajęli inni uczestnicy wydarzenia.

Imigracja, aborcja i edukacja wśród tematów rozmów

Biskup William Joensen poinformował, że podczas spotkania omawiano między innymi politykę imigracyjną, wykorzystywanie osób ubogich, kwestie wizowe dotyczące duchownych przybywających z zagranicy, ochronę życia oraz wsparcie szkolnictwa prywatnego.

William Michael Joensen

Biskup William Michael Joensen

Biskup Rapid City w Dakocie Południowej Scott Bullock wskazał dodatkowo na dyskusje dotyczące aborcji, wyboru szkoły oraz etycznych aspektów zapłodnienia pozaustrojowego. Wyjaśnił, że modlitwa za prezydenta wynikała z nauczania św. Pawła, który zachęcał chrześcijan do modlitwy za sprawujących władzę.

Według bp. Bullocka duchowni prosili Boga o mądrość i pokorę dla przywódców państwa. Biskup podkreślił, że taka modlitwa nie oznacza poparcia dla konkretnego polityka.

Biskupi zapewniają o politycznej niezależności

Przedstawiciel diecezji Gallup w Nowym Meksyku poinformował, że biskup James Wall byłby gotów spotkać się z każdym politykiem, niezależnie od partii, jeśli rozmowa dotyczyłaby ważnych spraw Kościoła. Hierarcha modli się za wszystkich sprawujących urzędy publiczne, aby kierowali się uczciwością i nie pogłębiali podziałów społecznych.

Biuro arcybiskupa Naumanna przekazało, że uczestników zapewniono, iż fotografie ze spotkania nie zostaną opublikowane. Zaznaczono również, że biskupi przybyli do Białego Domu w celu omówienia konkretnych zagadnień, a nie udzielenia poparcia kandydatom lub partiom politycznym.

Archbishop Emeritus Joseph F. Naumann

Arcybiskup Emeritus Joseph F. Naumann

Biały Dom broni prezydenta Trumpa

Rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers, poproszona o komentarz, przedstawiła Donalda Trumpa jako prezydenta szczególnie zasłużonego dla amerykańskich katolików. Wskazała na działania administracji dotyczące wolności religijnej, praw rodziców, ochrony dzieci oraz ułaskawienia działaczy ruchu pro-life.

Rogers nie odpowiedziała jednak bezpośrednio na krytyczne uwagi biskupów Joensena i Groba dotyczące politycznego wykorzystania spotkania.

Kto uczestniczył w spotkaniu?

Według Białego Domu w spotkaniu uczestniczyli również biskup Dallas Edward Burns, biskup Birmingham w Alabamie Steven Raica, biskup Baker w Oregonie Thomas Hennen oraz biskup Oakland w Kalifornii Michael Barber.

Obecni byli także biskup Francis Kalabat z Kościoła chaldejskokatolickiego oraz biskup Elias Zaidan z Kościoła maronickiego. W wydarzeniu uczestniczył również Mario Enzler związany z Heritage Foundation, choć organizacja zapewniła, że nie była jego organizatorem.

Arcybiskup James Golka

Arcybiskup James Golka

Do dyskusji odniósł się także biskup Jesús Rodríguez z Palm Beach na Florydzie, który nie brał udziału w spotkaniu. Zaznaczył, że działania przedstawicieli hierarchii kościelnej mogące sprawiać wrażenie politycznego poparcia nie powinny być uznawane za oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego.

Kontrowersje wokół wizyty w Białym Domu pokazują, jak trudne może być zachowanie wyraźnej granicy między duszpasterską obecnością duchownych a polityczną interpretacją ich działań. Uczestniczący w spotkaniu biskupi podkreślają, że rozmowa z władzami i modlitwa za prezydenta nie są równoznaczne z popieraniem jego polityki.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: Archbishop Emeritus Joseph F. Naumann, Diecezja Des Moines, The White House, YouTube, Archidiecezja Denver
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2022
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Popularne w tym miesiącu