Połącz się z nami

Kościół

Wszystkie sanktuaria biorą niejako swój początek w Ziemi Świętej. O świętych miejscach, ludziach i czasach

Opublikowano

dnia

matka boska częstochowska

Jeżeli udajemy się do jakiegoś sanktuarium, to zazwyczaj pragniemy doświadczyć bliskości Boga, indywidualnego spotkania z Nim. Jest to możliwe w modlitwie, nawet wtedy, kiedy otacza nas wielu ludzi. Człowiek w takim miejscu potrafi w szczególny sposób otworzyć się na Tajemnicę Boga – rozmowa z ks. prof. Janem Machniakiem, teologiem duchowości.

Księże Profesorze, czym jest sanktuarium?

Mówiąc najkrócej, jest to miejsce, w którym Bóg daje w szczególny sposób znać ludziom, że jest pośród nich obecny.

Wszystkie sanktuaria biorą niejako swój początek w Ziemi Świętej, w tym niezwykłym doświadczeniu Narodu Wybranego, doświadczeniu Abrahama rozmawiającego z Bogiem, a jeszcze bardziej Mojżesza, który usłyszał z krzewu gorejącego: “Zdejmij sandały, bo ziemia, na której stoisz, jest święta”.

Nigdy nie myślałem o Ziemi Świętej jako o sanktuarium…

Żydzi mają bardzo mocno zakorzenione w świadomości, że ziemia, na której mieszkają, została im dana przez Boga. Na tej ziemi doświadczyli Jego obecności, dlatego nie może być sprofanowana przez niewierzących.

Chrześcijanie podchodzą do tej kwestii bardziej duchowo, mniej dosłownie. Konkretne miejsca i ślady Chrystusa są ważne i trzeba się nimi opiekować. Od XIII w. zajmowali się tym franciszkanie; dla nich akcentowanie Wcielenia, ziemskiego życia Jezusa, stanowi bowiem bardzo ważny element duchowości.

Doświadczenie ogranicza się jednak wyłącznie do pielęgnowania śladów obecności Jezusa. Świętymi miejscami są przecież także Lourdes, Fatima czy Częstochowa. Nie tyle zatem liczy się topografia, co świadomość i przekonanie człowieka, że w tym miejscu ktoś rozmawiał z Bogiem, widział Go, słyszał bądź otrzymywał od Niego inne znaki obecności.

Najważniejsze jest jednak doświadczenie obecności Boga w codziennym życiu, świadomość, że On naprawdę działa.

Sam Chrystus mówił przecież, że nie tylko w Jerozolimie, ale w każdym miejscu na ziemi będzie składana Bogu ofiara. To ofiara wyznacza przestrzeń sacrum.

Święty Grzegorz z Nyssy pisał, że pielgrzymowanie nie ma sensu, bo tak naprawdę wszystko, czego szukamy, znajduje się w najbliższym kościele.

Zewnętrzne miejsca są ważne, ale dla chrześcijanina święte jest przede wszystkim serce, w którym spotyka się z Bogiem.

W tradycji zachodniej prawdę tę najpełniej ujął św. Augustyn, który całe życie szukał Boga popełniając wiele pomyłek. Dopiero jednak, gdy odkrył głos Boga w swojej duszy i przeżył głębokie nawrócenie, zrozumiał, że nie należy nigdzie chodzić, bo Bóg jest ukryty w jego sercu, w samym centrum jego duszy.

Bóg jest tam obecny, ponieważ stworzył nas na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,27). Kto więc potrafi wejść głęboko w siebie, odkryje Boga w swoim wnętrzu.

Dlaczego więc jeździmy do sanktuariów? Dlaczego Bóg przemawia częściej przez miejsca niż przez ludzi?

Nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego Bóg przemawia w taki a nie inny sposób. Nikt z nas nie wyjaśni, dlaczego akurat przestrzeń pomiędzy Afryką i Azją jest dla nas Ziemią Świętą… To był Jego wybór.

Myślę, że święte są zarówno miejsca wybrane przez Boga, jak i ludzie, którzy pełnią rolę pośredników między Bogiem a nami, są rodzajem znaku dla świata. Kiedy Mojżesz schodził z góry i niósł kamienne tablice, jego twarz promieniała blaskiem.

Czy było to odbicie Bożej rzeczywistości, którą widział (blask światła, krzew gorejący), czy może skutek wewnętrznego przeżycia – trudno powiedzieć. Nie ulega jednak wątpliwości, że w jakiś sposób odzwierciedlał to doświadczenie, które stało się jego udziałem.

Podobna scena miała miejsce na górze Tabor. Kiedy Chrystus wracał do uczniów po zakończonej modlitwie, Jego twarz także promieniała. Uczniowie – skoro znalazło się to w ewangelicznym opisie – dostrzegali w Jezusie coś niezwykłego. Dopiero po zmartwychwstaniu zrozumieli wszystko, co Pan Jezus im mówił.

Współcześnie takimi świętymi osobami, które w szczególny sposób uczestniczyły w osobie Boga, zbliżały do niej, byli na pewno ojciec Pio i Jan Paweł II.

Z jednej strony prosty zakonnik, a z drugiej – papież, najwyższy hierarcha Kościoła. Łączyła ich jedna rzecz – modlitwa. Zauważało to wiele osób. Całkowicie zanurzali się w Bogu, wpadali wręcz w ekstazę, odrywali się od otaczającej ich rzeczywistości.

Ciekawe, że Bóg, powołując mistyków, nie bierze pod uwagę jakichś szczególnych cech zewnętrznych, nieważne są wykształcenie, sprawowana funkcja czy wygląd.

Podobnie było ze św. Faustyną. Ledwie umiała czytać i pisać, ale modliła się w taki sposób, że przykuwało to uwagę innych sióstr, które – nie wiedząc, co mają zrobić -zwracały jej uwagę, że powinna się inaczej zachowywać.

A ona w stanie ekstatycznym nie kontrolowała samej siebie. W “Dzienniczku” zapisała, że w czasie pracy w ogrodzie doświadczała jakby przeniesienia w inny wymiar. Wyrażała to w bardzo prostych słowach. Pisała, że wydaje się jej, że minęła chwilka, od kiedy wyszła z klasztoru do ogrodu, a tu już dzwonią na Anioł Pański. Minęły zatem trzy godziny…

Co ciekawe, mimo że wpadała w stan ekstatyczny, grządka z warzywami była uporządkowana, chwasty wycięte. Siostra Faustyna wypełniła polecenie przełożonej, a jednocześnie uczestniczyła w tajemnicy spotkania z Bogiem, dla którego czas się nie liczy i jedna chwila jest wiecznością, a całe godziny jakby jedną chwilą.

Jan Paweł II był ekstatykiem?

Tak. Przypomnijmy sobie, jak sprawował liturgię, nawet tę w obecności tłumów; jak to było na krakowskich Błoniach, w Manili czy na stadionie Yankee w Nowym Jorku.

Kiedy mówił do ludzi, bardzo łatwo nawiązywał z nimi kontakt, był cały dla nich, ale kiedy nadchodził moment Przeistoczenia, miało się wrażenie, że Papież jest oderwany od tego, co go otacza.

W takiej chwili nie przeszkadzało mu, że wokół zgromadzone są wielkie rzesze ludzi. Był całkowicie zanurzony w tej Rzeczywistości, z którą się komunikował.

Podobnie było przy okazji prywatnych Mszy św. w kaplicy Pałacu Apostolskiego. Z ust wielu osób, które Jana Pawła II znały i w takich liturgiach uczestniczyły, słyszałem, że podczas Mszy św. z jego udziałem czuły od Ojca Świętego rodzaj promieniowania, opisywały to jako światło, ciepło…

Mówi się także o słyszanych w takich chwilach papieskiej modlitwy głosach, o rodzaju glosolalii. Sam byłem tego świadkiem. W kaplicy Pałacu Apostolskiego, po Komunii, Papież miał zwyczaj dłużej się modlić, nie poruszał wtedy wargami, natomiast rzeczywiście było wtedy słychać jakieś głosy dochodzące z miejsca, w którym się znajdował.

Dla mnie osobiście to był znak, że Jan Paweł II naprawdę zanurzony w Boskiej Rzeczywistości.

Można zatem powiedzieć, że dla Ojca Świętego takim sanktuarium, miejscem szczególnego spotkania z Bogiem, był moment Przeistoczenia?

Myślę, że tak. Jeżeli udajemy się do jakiegoś sanktuarium, to zazwyczaj pragniemy doświadczyć bliskości Boga, indywidualnego spotkania z Nim. Jest to możliwe w modlitwie, nawet wtedy, kiedy otacza nas wielu ludzi, np. w Kalwarii Zebrzydowskiej podczas Triduum.

Człowiek w takim miejscu potrafi w szczególny sposób otworzyć się na Tajemnicę Boga.

Mówimy o sanktuarium jako miejscu szczególnej interwencji Boga, a czy jest możliwe, że to wiara ludzi sprawi, że dane miejsce stanie się sanktuarium, mimo że nie było tam na początku szczególnej Bożej interwencji? Tak jak brak wiary sprawia, że dane miejsce sanktuarium się nie staje.

Wydaje mi się, że potrzebne jest jedno i drugie: Bóg daje łaskę, ale człowiek powinien na nią odpowiedzieć swoją wiarą. Często istnieje potrzeba zbadania, czy takie nowe “sanktuarium” nie jest jedynie jakimś “widzimisię” osoby czy grupy osób.

Wracając do pytania, warto odwołać się do zasady sformułowanej przez św. Tomasza z Akwinu: “Bóg buduje na naturze i ją doskonali”. Nie działa wbrew naturze, niejako nadbudowuje rzeczy nadprzyrodzone na tym, co jest naturalne.

Zawsze przy Bożym dziele potrzebny jest człowiek wiary i jego odpowiedź. Jeżeli ten warunek jest spełniony, pojawiają się nowe sanktuaria, także dzisiaj.

Całkiem niedawno jedno z nich powstało niedaleko naszej granicy, na Słowacji, w miejscowości Litmanova. W 1990 r. ukazała się tam dwóm dziewczynom przebywającym na polanie góry Zvir Matka Boża. Siedziały w szałasie, kiedy w jego pobliżu pojawiła się świetlista mgła, z której wyszła Maryja. Przysiadła się do nich i zaczęła z nimi rozmawiać.

Potem pojawiała się jeszcze wiele razy i przekazywała im swe orędzia. Zjawienia trwały do 1995 r. Obecnie na miejscu tych spotkań funkcjonuje niewielkie sanktuarium, którym opiekują się księża grekokatolicy.

Jedne sanktuaria się pojawiają, inne znikają…

Istnieje pewna dynamika sanktuariów. Są takie, które kiedyś były bardzo popularne, chętnie do nich pielgrzymowano, ale potem nastąpiło jakieś zdarzenie: kasata zakonu, wojna czy inne nieszczęście, i takie miejsce przestawało być dla ludzi ważne, w pewien sposób umierało.

Pozostały w świadomości ludzkiej, w pamięci, ale już nie odgrywają tak dużej roli w aktualnym doświadczeniu wiary.

Tak było na dawnych Kresach Wschodnich, gdzie w wyniku wojen, przemieszczania się ludności i grabieży kościołów o sanktuariach zapominano. Niewykluczone jednak, że po jakimś czasie mogą się one znów odrodzić.

Z drugiej strony cały czas pojawiają się nowe, bardzo ważne miejsca. Takim nowym sanktuarium są przecież Łagiewniki.

Pod koniec XIX w. fundacja książąt Lubomirskich sprowadziła do Krakowa Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Ich charyzmatem była opieka nad upadłymi dziewczynami, siostry zajmowały się ich resocjalizacją.

Wybudowano zatem przy klasztorze zakład opiekuńczo–wychowawczy, a przy nim niepozorną kaplicę. Była ona, mimo że stanowiła część zabudowań klasztornych, kaplicą “pół-publiczną” – świeccy mogli ją odwiedzać. Tak też w czasie II światowej często czynił Karol Wojtyła, wracając z fabryki Solvay.

Później nadeszły lata 70. XX . i ten sam Karol Wojtyła został wybrany na papieża, rozpędu zaczął nabierać proces beatyfikacyjny siostry Faustyny, która żyła w tym klasztorze przed wojną, a w ciągu następnych 30 lat Łagiewniki – w tym ta niewielka kaplica – stały się potężnym duchowym centrum.

Niezwykłe jest to, że w 2002 r. Papież zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu właśnie w Łagiewnikach, a nie w Rzymie. W jakimś sensie współczesny świat jest duchową pustynią, na której od czasu do czasu pojawiają się oazy, takie jak Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, i przyciągają ludzi.

Kościół potwierdza, że istnieją miejsca, w których Bóg działa w szczególny sposób, ale mówi też, że każdy kościół jest przestrzenią, w której człowiek spotyka się z sacrum.

Są świątynie, w których – przynajmniej tak to odczuwamy – łatwiej spotkać Boga, i są takie, w których o skupienie, modlitewną atmosferę bardzo trudno…

Myślę, że to kwestia subiektywnego przeżycia. To, że my coś czujemy albo nie, to dowód na to, że jesteśmy ludźmi, mamy swoje emocje, swoją wrażliwość. Odczuwanie jest ważne, ale nie najważniejsze. Muszę jednak przyznać, że dzisiaj wiele naszych reakcji, odczuć potrafimy świetnie racjonalizować, czyli odcinać się od nich.

Nie wydaje się Księdzu, że w wielu starych kościołach łatwiej się modlić niż w nowych? W tych drugich jakby brakowało sacrum.

Sztuka podąża za człowiekiem. Jest w jakimś sensie odzwierciedleniem zmian, które w nas zachodzą.

W ostatnich latach sztuka bardzo odeszła od klasycznego rozumienia piękna, związanego z zachowaniem proporcji i harmonii. Człowiek po doświadczeniach I i II światowej, w tym Holokaustu, stwierdził, że nie da się wyrazić tego, co się wydarzyło, za pomocą klasycznych form rytmu i harmonii.

Teraz zatem szuka innych sposobów – w muzyce np. wyraża się to w formie dysonansów, zmian tempa, hałasu, mających przypominać o zatrważających wydarzeniach, takich jak wybuch bomby atomowej.

Gdy dochodzi do zburzenia klasycznych kanonów, doświadczenie artysty staje się jednak trudniejsze w odbiorze i jeszcze bardziej się subiektywizuje. Artysta przeżywa swoje dzieło, to, co ma ono wyrażać, w bardzo osobisty sposób – i dobrze.

Pojawia się jednak pytanie, czy znajdzie odbiorcę i czy w tym “muzycznym zgrzycie” ludzie odnajdą jego doświadczenie zagubienia, samotności czy niemocy.

Podobnie jest w innych dziedzinach sztuki. Artysta, zrywając z kanonami, wystawia się na niebezpieczeństwo bycia niezrozumianym. Odnosi się to również do sztuki sakralnej.

Chrystus Frasobliwy, który stoi u mnie na półce, został wyrzeźbiony pod koniec XVIII w., według kanonów, które wtedy obowiązywały. Ukazuje zmęczonego, cierpiącego mężczyznę, ukoronowanego cierniem. To jest dla mnie przedstawienie Zbawiciela.

Patrząc na tę malutką figurkę, przenoszę się wyobraźnią do świata opowiadań ewangelicznych. Potem trzeba jednak zrobić krok dalej – wejść w kontakt z osobą Zbawiciela. Pomocny jest tu niewątpliwie cały system wczuwania się, emocji, pracy wyobraźni.

Odkrywał to św. Ignacy Loyola, gdy się nawracał. Kiedy był unieruchomiony po operacji nogi, doświadczał jakby przeniesienia w rzeczywistość Palestyny z czasów Chrystusa. Zrozumiał, jakie możliwości daje nam nasza wyobraźnia. Rozmawiał z Chrystusem nauczającym, czyniącym cuda i cierpiącym.

Wtedy zrodziła się w nim idea medytacji ignacjańskiej, wykorzystania w niej pamięci, rozumu i woli. Jej istotą jest możliwość wyrwania się z przestrzeni i czasu i doświadczenia bardzo bliskiego, osobowego kontaktu z Bogiem. Taką możliwość dają nam też sanktuaria.

Jak rozpoznać, czy przeżycia, które nam towarzyszą, to coś prawdziwego?

Po owocach ich poznacie – w tym zdaniu kryje się odpowiedź. Czasem warto jakoś zobiektywizować to, co przeżywamy, i porozmawiać z kimś na ten temat, np. z kapłanem. Najważniejsze jest jednak to, co dokonuje się we wnętrzu człowieka, jak on to przepracuje.

Dla niektórych wewnętrzne przeżycie będzie czymś, co będzie kształtować całe ich późniejsze życie, inni zaś po jakimś czasie o nim zapomną.

Popatrzmy na osoby, które były bezpośrednimi świadkami zjawień Maryi – nie wszystkie kontynuowały wewnętrzną relację, niektóre zajęły się innymi sprawami, czasem zupełnie niezwiązanymi z religią.

Czy to nie paradoks, że w świętych miejscach, gdzie spotkanie z Bogiem powinno być zanurzone w ciszy, w skupieniu, jest tłoczno i głośno?

Myślę, że to jest potwierdzenie prawdy o tym, że czyste doświadczenie religijne nie istnieje.

Człowiek może przeżywać rodzaj oderwania od świata jako osobiste, wewnętrzne doświadczenie, ale każdy z nas jest jednocześnie homo socialis (człowiekiem społecznym) i homo psychologicus (człowiekiem psychologicznym) i w tym doświadczeniu bierze udział nasza psychika.

W miejscach pielgrzymkowych zawsze był odpust, kiermasz, czyli wymiar ludyczny, ale były też wielkie nawrócenia.

Istnieje w nich zarówno możliwość spowiedzi, jak i zakupienia jakiegoś odpustowego świecidełka, które właściwie nic nie jest warte, może mieć jednak wartość emocjonalną.

Będzie za jakiś czas przypominać temu, kto je nabył, o głębokich doświadczeniach, które były jego udziałem. Dlatego zawsze z takiego miejsca coś się zabiera.

Są przedmioty, ale też musi być opowieść o nich. Aby przywieziony z sanktuarium i komuś podarowany przedmiot mógł zacząć żyć i nabierać znaczenia, przybliżać do Boga, musi mu towarzyszyć przekaz o tym, czego doświadczał, co przeżywał ten, który tam był.

Doświadczenie wiary jest także związane ze świadkami. Oni gdzieś byli, czegoś doświadczyli i mogą o tym opowiedzieć. Trudno jest wyobrazić sobie, jak wygląda Ziemia Święta, chociaż mamy jej opisy w Ewangeliach. Kiedy jednak spotykamy pielgrzyma, który był w Ziemi Świętej, i słuchamy jego opowieści, w jakimś stopniu zaczynamy żyć jego doświadczeniem.

To było bardzo ważne w średniowieczu – każdy chciał zobaczyć, posłuchać, a nawet dotknąć pielgrzyma wracającego z jakiegoś odległego sanktuarium. To był wyraz podziwu dla wiary tych ludzi, dla ich odwagi, a poza tym oni dotknęli sacrum.

Często udajemy się do sanktuarium, by wypraszać dla kogoś łaskę, np. uzdrowienia. Rodzi się czasem wówczas pytanie o to, gdzie będziemy bardziej potrzebni, przy chorym czy w sanktuarium?

Odpowiednim kryterium jest miłość, miłość Boga i bliźniego. Miłość Boga nie może być przeszkodą w realizowaniu miłości bliźniego. Każdy motyw naszego postępowania powinien być poddawany racjonalnej ocenie.

Poznałem przed laty kobietę, która odwiedzała męża w krakowskim szpitalu im. Żeromskiego. Był przez miesiąc nieprzytomny.

Ona pracowała, zajmowała się domem i czwórką dzieci, a potem jeszcze, niemal codziennie, jechała do Łagiewnik, żeby się modlić.

To przekraczało wręcz fizyczne możliwości tej kobiety. Mąż w końcu się wybudził, a ona jest przekonana, że to dzięki jej modlitwie.

Jeżeli chory ma opiekę, może z kimś zostać, to myślę, że podjęcie jakiejś pielgrzymki w jego intencji nie przeciwstawia się zasadzie miłości bliźniego.

Ma Ksiądz jakieś ulubione sanktuarium?

Zawsze budziła we mnie podziw wiara prostych ludzi. Bardzo ważna była dla mnie Kalwaria Pacławska, bo stamtąd pochodzę.

Dziś, z racji zamieszkania, często bywam w Kalwarii Zebrzydowskiej. Bardzo lubię Lourdes, ale byłem tam zaledwie dwa razy, często jednak wracam do tego miejsca wyobraźnią. Ważna jest też dla mnie oczywiście Ziemia Święta, którą odwiedziłem tylko raz – na piętnastolecie kapłaństwa.

W samym Krakowie moim ulubionym miejscem jest kościółek św. Jana, z obrazem Matki Boskiej od Wykupu Niewolników, gdzie codziennie odprawiam Mszę. Od lat związany jestem także z Łagiewnikami.

Jestem świadkiem tego, jak to sanktuarium się rozwijało. Pamiętam je jeszcze z lat 90., bo wtedy zacząłem się tam czynnie udzielać przy różnych uroczystościach.

Będąc tam i odczytując nazwy miejscowości, z których przybywali pielgrzymi, zastanawiałem się wielokrotnie, dlaczego przyjeżdżają z tak daleka. Nieraz wyjeżdżają już wieczorem, spędzają w autobusie całą noc, po to, żeby być w Łagiewnikach kilka godzin, a potem znów całą noc w autobusie.

To dowodzi, że oprócz miejsc i ludzi są także święte czasy. Jest taki moment, kiedy w sanktuarium trzeba być – w Łagiewnikach jest to przede wszystkim godz. 15 w Niedzielę Miłosierdzia, kiedy-jak pisała św. Faustyna – trzeba się zatrzymać i uwielbiać Chrystusa, który umiera na krzyżu. Taki jest sens Godziny Miłosierdzia.

Taki jest sens naszego pielgrzymowania i odkrywania obecności Boga, który daje się poznać w ludziach i w rzeczach.

Autor: Ula Jagiełło, Sławomir Rusin

Źródło: deon
Foto: You Tube

Kościół

Spotkanie dla rodziców po stracie dziecka w parafii św. Józefa Robotnika w Wheeling

Opublikowano

dnia

Autor:

Parafia św. Józefa Robotnika w Wheeling zaprasza rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka, na specjalne spotkanie modlitewne. Odbędzie się ono w sobotę, 17 października, i będzie okazją do wspólnej modlitwy, udziału we Mszy św. oraz zawierzenia dzieci Miłosierdziu Bożemu.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 12:00 PM Dekalogiem osieroconych rodziców. Następnie odbędzie się modlitwa różańcowa w intencji rodziców i dzieci. O godz. 1:30 PM rozpocznie się Msza św. Po niej przewidziano adorację Najświętszego Sakramentu połączoną z zawierzeniem dzieci Miłosierdziu Bożemu.

Organizatorzy proszą uczestników o przyniesienie znicza dla każdego utraconego dziecka oraz kartki z imieniem dziecka. Elementy te będą częścią wspólnego przeżywania spotkania i modlitwy.

Spotkanie poprowadzi s. Maksymiliana Kamińska

Spotkanie poprowadzi s. Maksymiliana Kamińska wraz z zespołem z Poradni Rachel. Wydarzenie skierowane jest do rodziców po każdej stracie dziecka. Dodatkowe informacje można uzyskać u s. Maksymiliany pod numerem telefonu +1 773 656 7703.

Spotkanie odbędzie się w sobotę, 17 października, w parafii św. Józefa Robotnika w Wheeling w Illinois. Początek o godz. 12:00 PM.

 

Źródło: informacja własna
Foto: istock
Czytaj dalej

News USA

Krajowy Tydzień Migracji: Kościół katolicki zwraca uwagę na los dzieci migrantów i uchodźców

Opublikowano

dnia

Autor:

imigranci

Sytuacja dzieci migrantów i uchodźców będzie głównym tematem Krajowego Tygodnia Migracji 2026 w Kościele katolickim w Stanach Zjednoczonych. Tegoroczne obchody rozpoczynają się w poniedziałek, 21 września, i potrwają do niedzieli, 27 września, kiedy Kościół obchodzi 112. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. Apel o działania na rzecz ochrony najmłodszych przedstawia Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych przyjęła w tym roku temat „Even One of These Little Ones”, czyli „Choćby jedno z tych małych”. Jest on zgodny z hasłem wybranym przez papieża Leona XIV na tegoroczne światowe obchody poświęcone migrantom i uchodźcom.

Papież Leon XIV w swoim przesłaniu zwraca szczególną uwagę na niepełnoletnich, którzy bezpośrednio doświadczają migracji i przymusowej ucieczki. Podkreśla potrzebę zapewnienia im opieki i przypomina ewangeliczne wezwanie do przyjmowania dzieci z miłością i troską.

Kościół przypomina historię pomocy dzieciom migrantów

Przewodniczący Komitetu ds. Migracji Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, biskup Brendan Cahill, przypomina, że Kościół katolicki zarówno w USA, jak i poza ich granicami ma długą tradycję opieki nad dziećmi migrantów i uchodźców. Jednym z najważniejszych przykładów tej działalności jest historia św. Franciszki Ksawery Cabrini, która przybyła do Nowego Jorku w 1889 roku.

Biskup Cahill wskazuje, że ta tradycja jest kontynuowana obecnie przez katolickie organizacje diecezjalne, które zapewniają dzieciom migrantów i ich rodzinom niezbędną pomoc.

Podziękowania dla osób opiekujących się dziećmi

Biskup Brendan Cahill wyraził wdzięczność funkcjonariuszom służb, pracownikom socjalnym, pracownikom duszpasterskim oraz opiekunom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i dobro niepełnoletnich migrantów i uchodźców.

Jednocześnie zwrócił uwagę na problemy, z którymi mierzą się dzieci. Wymienił między innymi przedłużający się pobyt w ośrodkach detencyjnych oraz ograniczony dostęp do pomocy prawnej. Zaapelował do władz i społeczności o zapewnienie nieletnim wysokiego poziomu opieki z poszanowaniem ich ludzkiej godności.

W ocenie biskupa jednym z najważniejszych elementów takiego podejścia powinno być wspieranie jedności rodzin oraz ich ponownego łączenia wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.

Biskup Brendan Cahill

Biskup Brendan Cahill

Apel do katolików w całych Stanach Zjednoczonych

W związku z nasilonymi napięciami społecznymi dotyczącymi imigracji Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych zachęca wiernych do refleksji nad tym, w jaki sposób wiara powinna kształtować odpowiedź na potrzeby dzieci migrantów i uchodźców.

Diecezje, parafie, szkoły oraz organizacje katolickie w całym kraju są zachęcane do włączenia się w Krajowy Tydzień Migracji poprzez modlitwę, programy edukacyjne, działania duszpasterskie oraz wspieranie inicjatyw związanych z pomocą migrantom.

Webinar poświęcony dzieciom w procesie migracji

Sekretariat ds. Migracji Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych organizuje również specjalny webinar, który odbędzie się 23 września o 2:00 PM ET. W spotkaniu weźmie udział kilku ekspertów zajmujących się problematyką migracji, omawiając najważniejsze kwestie związane z tegorocznym hasłem obchodów a także międzynarodowe oraz krajowe uwarunkowania wpływające na sytuację dzieci doświadczających migracji.

Rejestracja na webinar prowadzona jest pod adresem: usccb.zoom.us/webinar/register/WN_wZ7Woy4KR2CbrMJ0tlPsQg#/registration.

Obchody potrwają do 27 września

Krajowy Tydzień Migracji potrwa od 21 do 27 września. Jego zakończenie przypada na 112. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, podczas którego szczególna uwaga zostanie skierowana na najmłodszych migrantów i uchodźców.

Źródło: ewtnnews
Foto: YouTube, Diecezja Joliet
Czytaj dalej

News USA

Naturalne planowanie rodziny. Mało par kończy pełny kurs w swojej diecezji

Opublikowano

dnia

Autor:

Programy naturalnego planowania rodziny prowadzone w katolickich diecezjach w Stanach Zjednoczonych nadal mierzą się z dużą różnicą między liczbą osób zainteresowanych podstawowymi informacjami a tymi, które przechodzą pełne szkolenie. Raport Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych za 2025 rok wskazuje również na niewielkie budżety, ograniczoną liczbę etatowych pracowników i dużą zależność od wolontariuszy. Jego wyniki przedstawia Ojciec Paweł Kosiński SJ.

W styczniu 2025 roku do udziału w corocznym badaniu dotyczącym diecezjalnej posługi naturalnego planowania rodziny, określanego skrótem NFP, zaproszono 196 diecezji. Kwestionariusz wypełniło 61 z nich.

Podobnie jak w poprzednich latach wyniki pokazują dużą różnicę pomiędzy liczbą par rozpoczynających edukację w zakresie NFP a liczbą tych, które później uczestniczą w pełnym kursie. Autorzy raportu wskazują, że problem wymaga dalszych badań na poziomie poszczególnych diecezji.

Ponad 18 tysięcy osób otrzymało informacje, pełny kurs ukończyło znacznie mniej

W 2025 roku łącznie 18 211 osób w badanych diecezjach otrzymało informacje lub instruktaż dotyczący naturalnego planowania rodziny. Pełny kurs NFP odbyło natomiast 7 518 osób.

Raport wskazuje na potrzebę dokładniejszego zbadania przyczyn tej różnicy. Poznanie powodów, dla których część uczestników nie kontynuuje edukacji, ma pomóc diecezjom w odpowiednim dostosowaniu programów i skuteczniejszym docieraniu do par.

Dr Annevay Conlee, wiceprezes ds. usług zdrowotnych dla kobiet w OSF HealthCare, uważa, że rozwijanie programów NFP jest ważne między innymi z punktu widzenia zdrowia kobiet. OSF HealthCare jest zintegrowanym systemem opieki zdrowotnej założonym przez Siostry Trzeciego Zakonu św. Franciszka.

NFP nie tylko w kontekście planowania ciąży

Według dr Annevay Conlee metody oparte na świadomości płodności, określane jako FABM, pozwalają nie tylko planować lub odkładać ciążę, ale także obserwować zdrowie kobiety i rozpoznawać nieprawidłowości. Jej zdaniem daje to możliwość podejmowania działań służących przywracaniu i wspieraniu zdrowia.

Conlee wskazuje również, że metody te nie powodują skutków ubocznych i potencjalnych długoterminowych konsekwencji, które wiąże ona ze stosowaniem sztucznej antykoncepcji. Podkreśla przy tym znaczenie patrzenia zarówno na zdrowie całej pary, jak i szczególnie na zdrowie kobiety.

Programy opierają się głównie na wolontariuszach

Raport za 2025 rok pokazuje znaczne różnice w sposobie zatrudniania osób odpowiedzialnych za programy NFP w poszczególnych diecezjach. Spośród uczestniczących w badaniu 30 procent wskazało, że korzysta z płatnych pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze oraz z wolontariuszy.

Tylko 16 procent diecezji ma opłacanego koordynatora NFP zatrudnionego na pełny etat. Większość instruktorów, 58 procent, pracuje jako wolontariusze bez jakiegokolwiek wynagrodzenia, natomiast kolejne 16 procent otrzymuje niewielkie świadczenia przeznaczone na pokrycie ponoszonych wydatków.

68 procent diecezji przeznacza na NFP mniej niż 5 tysięcy dolarów

Drugim poważnym problemem pozostaje finansowanie. Spośród diecezji uczestniczących w badaniu aż 68 procent przeznaczyło na programy naturalnego planowania rodziny mniej niż 5 tysięcy dolarów.

Większość diecezjalnych programów NFP korzysta więc z dodatkowych źródeł finansowania. Są to między innymi darowizny przekazywane przez parafie, dotacje od lokalnych rad Rycerzy Kolumba, opłaty pobierane za prowadzenie kursów oraz opłaty związane z późniejszymi konsultacjami.

Coraz mniej par zgłasza się po katolicki ślub

Z informacji docierających ze środowiska opieki zdrowotnej wynika, że mniej par zgłasza się obecnie do Kościoła katolickiego z zamiarem zawarcia małżeństwa. Wraz ze wzrostem liczby osób mieszkających razem przed ślubem oraz wybierających zawarcie małżeństwa poza Kościołem pojawia się pytanie, jakie elementy powinny obowiązkowo znaleźć się na drodze przygotowania do katolickiego małżeństwa.

Jednym z rozważanych rozwiązań jest wymaganie od par odbycia wybranego kursu spośród kilku dostępnych metod NFP. Diecezja mogłaby jednocześnie zapewniać kupon lub inne wsparcie finansowe umożliwiające skorzystanie z takiego szkolenia.

Edukacja o płodności powinna zaczynać się wcześniej

Siostra M. Mikela Meidl, FSGM, prezes OSF HealthCare, zwraca uwagę, że rozmowa o naturalnym planowaniu rodziny najczęściej rozpoczyna się dopiero w kontekście ciąży lub przygotowania do małżeństwa. Jej zdaniem kształtowanie wiedzy i postaw powinno zaczynać się jednak znacznie wcześniej, przede wszystkim w rodzinie.

Siostra podkreśla również znaczenie wspierania rodziców, aby potrafili prowadzić takie rozmowy bez skrępowania, z pewnością siebie i uważnością na dzieci. Jej zdaniem może to w przyszłości ułatwić młodym ludziom świadome podejście do płodności, małżeństwa i życia rodzinnego.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: istock/nortonrsx/nd3000/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2022
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Popularne w tym miesiącu