Połącz się z nami

Kościół

Pielgrzymujesz czy tylko idziesz?

Opublikowano

dnia

Rzecz o psychicznych korzyściach wakacyjnego pielgrzymowania bądź wyjątki z wakacyjnych zapisków psychologa-globtrotera. Innymi słowy Ojciec Stanisław Morgalla SJ rozkłada pielgrzymowanie na czynniki pierwsze. Zaczyna od nóg…

W sierpniu – miesiącu pielgrzymek i letnich wypraw krajoznawczych – warto przyjrzeć się temu wakacyjnemu zjawisku, a przy okazji stworzyć mały poradnik psychologiczny, zachęcający do podejmowania tej starodawnej formy ludzkiej działalności.

Zamierzam więc pisać o wszechstronnych i ze wszech miar terapeutycznych skutkach pielgrzymowania. Skorzystam przy tym z osobistego doświadczenia, które w niedalekiej przeszłości nabyłem na słynnym szlaku do Santiago de Compostela w Hiszpanii.

Po pierwsze: nogi

Doświadczeniem pierwszym na szlaku pielgrzymkowym jest odkrycie banalnego skądinąd faktu posiadania nóg.

Bo nogi – jeśli się ich używa zgodnie z przeznaczeniem, czyli do chodzenia – bolą. Poza tym dzieją się z nimi dziwne rzeczy: puchną, rwą, pokrywają się bąblami, najzwyczajniej w świecie odmawiają posłuszeństwa. I to niezależnie od głębokiego przekonania człowieka o ich sprawności i niezawodności.

Widziałem zdrowych, muskularnych mężczyzn zaopatrzonych w najnowsze gadżety przemysłu turystycznego, którzy przegrywali z małymi i niepozornymi kobietkami w podeszłym wieku, maszerującymi w zdezelowanych sandałkach i w plastykowych pelerynkach na plecach.

O wyniku nie decydowały bowiem warunki zewnętrzne, lecz psychika: te panie miały więcej pokory i roztropności w obliczaniu dziennych dystansów czy wielkości bagażu, panowie zaś traktowali czas i przestrzeń jak ekstremalne wyzwania. Ot, taka “genderowa” powtórka historii Ikara i Dedala.

Po drugie: ból

Pielgrzymowanie przez dłuższy czas wiąże się ze znoszeniem bólu, tak fizycznego, jak psychicznego.

Nawet najzdrowszy człek odczuje bolesne skutki długiego marszu, zwłaszcza gdy przez prawie miesiąc niesie kilkunastokilowy bagaż w bardzo zróżnicowanym terenie, przy zmiennej aurze i w kapryśnym towarzystwie. Prócz nóg bolą ramiona, plecy i głowa, mięśnie, stawy i spalona skóra, a nierzadko również organy wewnętrzne z żołądkiem na czele.

Jeśli dołożyć do tego perypetie związane ze zdobyciem noclegu, okolicznościowe rozdrażnienie lub rosnące w miarę upływu czasu znużenie, to tworzy się nam mini poligon codzienności z jego odwieczną walką o byt i z pytaniami o sens.

Sęk w tym, że współcześni ludzie mają spory problem z tolerancją tego oczywistego i zdrowego zjawiska, jakim jest ból.

Od czego mamy farmację nowej generacji?! – mówią. I mają rację, bo dziś już na wszystko można znaleźć odpowiednie lekarstwo. No, prawie na wszystko, z wyjątkiem braku zdrowego rozsądku. Dlatego w schroniskach dla pielgrzymów zawsze unosi się intensywny zapach przeciwbólowych i przeciwzapalnych maści, a kosze na śmieci pełne są pustych opakowań po najróżniejszych “prochach” i nowoczesnych przylepcach na odciski (o polskim “szyciu” bąbli nikt tam nie słyszał).

Przy wsparciu medycyny można jednak iść dalej i szybciej, ale tylko do czasu. Ciuciubabka z bólem tworzy swoiste zamknięte koło, którego pouczającą lekcję otrzymał jeden z poznanych na trasie Szkotów: z powodu nadużywania środków przeciwbólowych przeszedł poważne zatrucie żołądkowe. Lekarstwo spowodowało chorobę.

Po trzecie: ludzie

Najciekawsi są ludzie! A na szlaku można spotkać prawie wszystkie rasy, religie, kultury, języki czy stany społeczne. No, prawie wszystkie, bo muzułmanów nie spotkałem, ale trudno się dziwić: św. Jakub był ich pogromcą!

Drogę i noclegi dzieli się więc z wierzącymi i niewierzącymi, z katolikami i protestantami, buddystami i żydami, z profesorami uniwersytetów i bezrobotnymi…

Jest to cudowne miejsce na ćwiczenie umiejętności nawiązywania i – co ważniejsze – podtrzymywania relacji międzyludzkich.

Łączą przeróżne rzeczy: wspólna Msza święta, poszukiwanie Boga, wędrówki po górach, ale i ciekawość średniowiecznej architektury, hiszpańskiego wina i nowych ludzi. Dzielą zaś sprawy bardzo prozaiczne: hałas, głośne chrapanie w nocy, rzadziej uprzedzenia narodowościowe czy religijne.

W ostatecznym rozrachunku owoc pielgrzymowania stanowi odkryta na nowo wspólnota międzyludzka, to, że wszyscy braćmi jesteśmy.

Po czwarte: duch

Szlak św. Jakuba – mimo średniowiecznych, chrześcijańskich korzeni – nie stracił na popularności, choć dziś nosi wymowną nazwę Szlaku Europejskiej Kultury, a przemierzający go ludzie kierują się motywacją daleką od religii.

Ale od wymiaru duchowego nie sposób uciec. Uświadomił mi to napis wykonany sprayem na odwrocie jednego z mijanych znaków drogowych: Pielgrzymujesz… czy tylko idziesz do Santiago?

Nie sposób przejść obok tego pytania obojętnie, bo zawarta w nim intuicja dotyczy nie tylko pielgrzymowania, ale i życia jako takiego.

Parafrazując można by zapytać: żyjesz czy tylko oddychasz, pracujesz, śpisz…?

I o tych głębszych sensach życia często po drodze rozmawiałem z różnymi ludźmi: z amerykańskim bankierem przechodzącym męską menopauzę, z obrażonym na katolicyzm Sycylijczykiem, z niewierzącym studentem fizyki z Glasgow (całą drogę zaczytywał się ogromnym tomiskiem Bertranda Russella, znanego ateisty), z niemieckim lekarzem, z portugalską wolontariuszką pewnej organizacji pozarządowej i z byłą zakonnicą z Sardynii.

Sam nawet byłem przedmiotem wzmożonej indoktrynacji: Tędy wędrowali już Celtowie, bo tu można zaczerpnąć duchowej energii – żarliwie przekonywał mnie pewien Argentyńczyk-buddysta na jednym z postojów, poddając w wątpliwość chrześcijański charakter Szlaku.

Jednak, gdy chwilę później dowodził, że wszystko jest iluzją, rzuciłem mu w duchu biblijne: Posłucham cię innym razem i poszedłem dalej, twardo stąpając po ziemi.

Po piąte: rzeczy najważniejsze

Choć Szlak biegnie przez niezwykłe rejony Hiszpanii, cieszące się długą i bogatą historią, barwną i ciekawą architekturą, sztuką i folklorem, jego urok nie polega na tym całym bogactwie.

Prawdziwe piękno i bogactwo Szlaku leży w tym, czego uczy on każdego pielgrzyma.

A uczy i przypomina o rzeczach najprostszych na świecie: o darze, jakim jest świat i przyroda, ludzkie ciało i duch, drugi człowiek i przyjaźń.

Uczy pokory wobec tych prostych rzeczy oraz radości życia, do której potrzeba nie pieniędzy i powodzenia, ale drugiego człowieka.

Szlak uczy szacunku wobec życia: swojego i innych. Przypomina o wspólnocie, którą – świadomie czy nie – wszyscy tworzymy.

Autor: Stanisław Morgalla SJ

 

Źródło: deon
Foto: You Tube, istockBooblgum/ Inside Creative House/ monkeybusinessimages/ BrianAJackson

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

25 lat Jezuickiego Ośrodka Milenijnego: Jubileusz wdzięczności, wiary i polonijnej wspólnoty

Opublikowano

dnia

Autor:

Jezuicki Ośrodek Milenijny w Chicago obchodzi 25-lecie działalności. Z tej okazji w weekend 24 i 25 października odbędą się uroczystości religijne i kulturalne, koncert operowy oraz jubileuszowy bankiet. O historii ośrodka, jego znaczeniu dla Polonii i przygotowaniach do świętowania opowiada w studiu Radia Deon Chicago Ojciec Marek Janowski, superior chicagowskich Jezuitów.

Ćwierć wieku służby chicagowskiej Polonii

Jezuicki Ośrodek Milenijny od 25 lat pozostaje jednym z ważnych miejsc życia religijnego i społecznego Polonii w Chicago. Działa przy nim Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa i przez lata odbywały się tutaj rekolekcje, spotkania modlitewne, wydarzenia kulturalne i koncerty. Ośrodek jest również siedzibą Radia Deon Chicago.

Ojciec Marek Janowski podkreśla, że najważniejszym przesłaniem jubileuszu jest wdzięczność wobec Boga i wszystkich osób, które przez ćwierć wieku tworzyły to miejsce. „To, co nam towarzyszy, to ogromna wdzięczność za te lata, za te 25 lat istnienia Jezuickiego Ośrodka Milenijnego i Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa” – mówił superior.

Jak zaznacza nasz Gość, duchowym centrum ośrodka pozostaje kaplica, w której szczególne miejsce zajmuje wizerunek Serca Jezusowego. To właśnie wokół niego przez lata gromadziły się kolejne pokolenia wiernych, szukając modlitwy, wsparcia i poczucia wspólnoty.

„Jubileusz to wdzięczność za dobro” – podkreśla Ojciec Marek Janowski, wspominając Jezuitów, osoby świeckie i całe rodziny, które swoją pracą oraz zaangażowaniem przyczyniły się do rozwoju ośrodka.

Koncert operowy i jubileuszowe medale

Obchody 25-lecia zaplanowano na dwa dni. Pierwsza część uroczystości odbędzie się w sobotę, 24 października, i będzie miała charakter kulturalny. W Jezuickim Ośrodku Milenijnym wystąpią dwaj śpiewacy operowi – Ojciec Rafał Kobyliński, Jezuita znany chicagowskiej Polonii z prowadzonych rekolekcji, oraz jego brat Szymon Kobyliński, bas występujący również na europejskich scenach.

Ojciec Marek Janowski przypomina, że Ojciec Rafał Kobyliński gościł już wcześniej w ośrodku, a także prowadził rekolekcje w parafii św. Władysława, w której obecny superior był proboszczem. Sobotni wieczór będzie także okazją do uhonorowania osób szczególnie zasłużonych dla rozwoju ośrodka. Podczas uroczystej gali zostaną im wręczone specjalne medale jubileuszowe.

Ołtarz w Jezuickim Ośrodku Milenijnym

Msza święta pod przewodnictwem biskupa Roberta Fedka

Natomiast główne uroczystości religijne odbędą się w niedzielę, 25 października. O godzinie 1:00 PM rozpocznie się uroczysta Msza święta koncelebrowana pod przewodnictwem biskupa polonijnego Roberta Fedka.

Podczas liturgii wierni będą dziękować za 25 lat działalności Jezuickiego Ośrodka Milenijnego. Zaplanowano również uroczyste odśpiewanie hymnu Te Deum oraz zawierzenie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa całego ośrodka i wszystkich działających przy nim wspólnot, zapowiada superior chicagowskich Jezuitów.

Modlitwą zostanie objęte także nasze Radio Deon Chicago, które od lat prowadzi działalność w budynku ośrodka. Po zakończeniu uroczystości religijnych świętowanie będzie kontynuowane podczas jubileuszowego bankietu w restauracji Jolly Inn. “Tam będzie dalsza część naszej celebracji, naszej wspólnej radości” mówi Ojciec Marek Janowski.

Biskup Robert Fedek

Historia Jezuitów w Chicago zaczęła się znacznie wcześniej

Ojciec Marek Janowski przypomniał, że choć Jezuicki Ośrodek Milenijny świętuje 25-lecie, historia obecności Jezuitów w chicagowskiej Polonii sięga dużo wcześniej, bo aż 1935 roku. Przez wiele dziesięcioleci ich działalność koncentrowała się między innymi w domu zakonnym przy 4105 North Avers Avenue.

Brak odpowiedniego parkingu powodował konflikty z mieszkańcami okolicy, a sprawa trafiła nawet do sądu. Superior chicagowskich Jezuitów wspomina, że w pewnym momencie sąd ograniczył liczbę uczestników Mszy świętej do 80 osób, podczas gdy na nabożeństwa przychodziło nawet około 2500 wiernych. Liczbę wchodzących kontrolowano za pomocą kamery ustawionej przy ulicy.

Narzucone ograniczenia nie powstrzymywały wiernych, którzy próbowali dostać się do kaplicy również innymi wejściami. Trudności te stały się jednym z impulsów do stworzenia większego miejsca dla polonijnej wspólnoty.

Polska Misja Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chicago, rezydencja ojców jezuitów

Polska Misja Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chicago, rezydencja Ojców Jezuitów przy 4105 North Avers Avenue

Ośrodek powstał dzięki ofiarności Polonii

Budowa i przygotowanie obecnego Jezuickiego Ośrodka Milenijnego wymagały ogromnego wysiłku organizacyjnego i finansowego. Jak przypomniał Ojciec Marek Janowski, na zakup nieruchomości i przystosowanie jej do działalności religijnej zaciągnięto kredyt w wysokości 3 milionów dolarów.

Kluczową rolę w realizacji przedsięwzięcia odegrała chicagowska Polonia. Wierni wspierali projekt finansowo i organizacyjnie, dzięki czemu udało się stworzyć miejsce, które od ćwierć wieku służy kolejnym pokoleniom Polaków.

„To jest, kochani, Wasz ośrodek. Chociaż mówimy, że jest to Jezuicki, ale to jest Wasz ośrodek, wybudowany dzięki Waszej hojności, dobroci” – podkreśla nasz Gość.

Superior zaznacza, że właśnie dlatego jubileusz powinien być przede wszystkim świętem całej polonijnej społeczności. To okazja do podziękowania zarówno tym, którzy przed laty tworzyli ośrodek, jak i osobom nadal zaangażowanym w jego codzienne funkcjonowanie.

JOM

Jezuicki Ośrodek Milenijny

25 lat spotkań, wydarzeń i budowania wspólnoty

W ciągu minionych 25 lat Jezuicki Ośrodek Milenijny gościł wielu duchownych, artystów i przedstawicieli życia społecznego. Organizowano tutaj wydarzenia religijne, spotkania kulturalne oraz inicjatywy integrujące Polonię z Chicago i okolicznych przedmieść.

Ojciec Marek Janowski zwraca uwagę, że dzisiejsza działalność ośrodka jest owocem pracy wielu pokoleń.  „Tego się nie da zrobić w ciągu kilku dni czy kilku tygodni. Na to potrzeba czasu i ten czas właśnie teraz celebrujemy” – mówił superior.

Jubileusz ma być również okazją do ponownego spotkania osób, które przed laty były związane z ośrodkiem, a później przeprowadziły się do innych części Chicago lub na przedmieścia. Organizatorzy liczą, że uroczystości zgromadzą zarówno dawnych, jak i obecnych członków wspólnoty.

Jubileuszowy weekend 24–25 października

Obchody 25-lecia Jezuickiego Ośrodka Milenijnego rozpoczną się 24 października o godzinie 8.00PM Wielką Galą i Koncertem Jubileuszowym braci Rafała i Szymona Kobylińskich oraz wręczeniem medali jubileuszowych. 25 października o godzinie 1.00PM odbędzie się uroczysta Msza święta pod przewodnictwem biskupa Roberta Fedka, a następnie Bankiet Jubileuszowy.

Ojciec Marek Janowski zaprasza do wspólnego świętowania wszystkich, którzy przez ostatnie 25 lat byli związani z Jezuickim Ośrodkiem Milenijnym. Jak podkreślił, jubileusz jest przede wszystkim okazją do wyrażenia wdzięczności za dobro, które dzięki zaangażowaniu Jezuitów i chicagowskiej Polonii powstawało przez całe ćwierćwiecze.

Źródło: informacja własna
Foto: JOM, Wojciech Adamski, Nick Number
Czytaj dalej

Kościół

Modlitwa i pamięć o utraconych dzieciach. Wyjątkowe spotkanie w Wheeling

Opublikowano

dnia

Autor:

Jak już informowaliśmy, Parafia św. Józefa Robotnika w Wheeling zaprasza rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka, na specjalne spotkanie modlitewne. Odbędzie się ono w sobotę, 17 października, i będzie okazją do wspólnej modlitwy, udziału we Mszy św. oraz zawierzenia dzieci Miłosierdziu Bożemu.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 12:00 PM Dekalogiem osieroconych rodziców. Następnie odbędzie się modlitwa różańcowa w intencji rodziców i dzieci. O godz. 1:30 PM rozpocznie się Msza św. Po niej przewidziano adorację Najświętszego Sakramentu połączoną z zawierzeniem dzieci Miłosierdziu Bożemu.

Organizatorzy proszą uczestników o przyniesienie znicza dla każdego utraconego dziecka oraz kartki z imieniem dziecka. Elementy te będą częścią wspólnego przeżywania spotkania i modlitwy.

Spotkanie poprowadzi s. Maksymiliana Kamińska

Spotkanie poprowadzi s. Maksymiliana Kamińska wraz z zespołem z Poradni Rachel. Wydarzenie skierowane jest do rodziców po każdej stracie dziecka. Dodatkowe informacje można uzyskać u s. Maksymiliany pod numerem telefonu +1 773 656 7703.

Spotkanie odbędzie się w sobotę, 17 października, w parafii św. Józefa Robotnika w Wheeling w Illinois. Początek o godz. 12:00 PM.

 

Źródło: informacja własna
Czytaj dalej

News USA

Leon XIV walczy z rakiem płuca. Przyszłość pontyfikatu jest pod znakiem zapytania

Opublikowano

dnia

Autor:

leon xiv

Diagnoza nowotworu płuca u papieża Leona XIV wywołała niepokój o jego zdrowie i przyszłość pontyfikatu. 71-letni Ojciec Święty dochodzi do siebie po operacji w rzymskiej klinice Gemelli. Watykan informuje, że rekonwalescencja przebiega prawidłowo, jednak choroba może wpłynąć na planowane podróże i dalszą działalność papieża.

W czwartek Watykan przekazał, że Leon XIV spędził drugą spokojną noc w szpitalu, rano wstał z łóżka i zjadł śniadanie. Papież pozostanie w klinice prawdopodobnie przez około tydzień. Lekarze informują, że jego stan jest stabilny, a powrót do zdrowia przebiega zgodnie z oczekiwaniami.

We wtorek, 13 października, papież przeszedł operację usunięcia części prawego płuca. Wcześniejsze badania wykazały zmianę nowotworową. Według onkologów rozpoznany rodzaj raka płuca należy do tych, które dają najlepsze rokowania, choć dalszy przebieg leczenia i rekonwalescencji pozostaje istotny dla oceny jego stanu zdrowia.

Niepewność wokół przyszłości pontyfikatu

Leon XIV został wybrany na papieża w 2025 roku, mając 69 lat. Był znacznie młodszy od swoich dwóch poprzedników w chwili ich wyboru. Franciszek obejmował urząd w wieku 76 lat, natomiast Benedykt XVI miał 78 lat. Wybór Leona XIV wiązał się z nadzieją na długi pontyfikat, który pozwoli ustabilizować sytuację w Kościele i uporządkować finanse Watykanu.

Nowy papież od początku sprawiał wrażenie człowieka pełnego energii. Regularnie grał w tenisa, pływał i prowadził aktywny tryb życia. Jego kondycja fizyczna była postrzegana jako jeden z atutów po ostatnich latach pontyfikatu Franciszka, który zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i zmarł w 2025 roku po długiej hospitalizacji z powodu obustronnego zapalenia płuc.

Benedykt XVI zrezygnował natomiast z urzędu w 2013 roku, po ośmiu latach pontyfikatu, uznając, że nie ma już wystarczających sił do dalszego pełnienia obowiązków. Diagnoza Leona XIV ponownie zwraca uwagę na znaczenie zdrowia papieża dla funkcjonowania Kościoła katolickiego.

Choroba może przyspieszyć działania papieża

Zdaniem watykanistów nowotwór nie musi oznaczać osłabienia pontyfikatu. Może jednak skłonić Leona XIV do szybszej realizacji planowanych reform i wzmocnić poparcie wiernych, którzy solidaryzują się z chorym papieżem. Dotychczas Ojciec Święty działał ostrożnie, stopniowo przedstawiając swoje priorytety i starając się łagodzić podziały wewnątrz Kościoła.

Leon XIV stał się ważnym głosem w międzynarodowej debacie o pokoju, szczególnie w związku z wojną Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Wypowiada się również na temat konieczności wprowadzenia zabezpieczeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Jego choroba może wpłynąć na sposób realizowania tych działań, ale nie musi ograniczyć ich znaczenia.

Papież bliski chorym i cierpiącym

Jednym z najważniejszych tematów nauczania Leona XIV jest troska o osoby chore, słabe i znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Papież wielokrotnie podkreślał, iż ludzka kruchość może stać się źródłem siły. Jego własne doświadczenie choroby nadaje temu przesłaniu szczególny wymiar.

W środę Leon XIV poruszał się po szpitalnym pokoju, odprawił Mszę Świętą i uczestniczył w fizjoterapii oddechowej. Przed kliniką Gemelli gromadzili się wierni, którzy odmawiali różaniec w intencji jego powrotu do zdrowia.

Poliklinika-Gemelli

Poliklinika Gemelli

Wizyta w Lourdes nabiera nowego znaczenia

W świetle diagnozy szczególnego znaczenia nabiera niedawna pielgrzymka papieża do francuskiego sanktuarium w Lourdes, która odbyła się od 25 do 28 września. To jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na świecie, odwiedzane każdego roku przez miliony wiernych, zwłaszcza osoby chore i poszukujące uzdrowienia.

Nie wiadomo, kiedy Leon XIV dowiedział się o podejrzeniu nowotworu. Przed operacją przeszedł szereg badań, w tym biopsję wykonaną w znieczuleniu ogólnym podczas nieujawnionej wcześniej wizyty w szpitalu oraz badanie PET. Prawdopodobnie papież mógł znać wyniki części badań jeszcze przed wyjazdem do Francji.

Modlitwa przy Grocie Objawień

Leon XIV przybył do sanktuarium wieczorem 26 września i niemal natychmiast udał się do Groty Objawień, miejsca związanego z objawieniami Matki Bożej. Wykonał tam trzy tradycyjne gesty pielgrzymów proszących o uzdrowienie: napił się wody ze źródła, zapalił świecę i dotknął skały groty.

Następnego dnia odprawił Mszę Świętą dla około 150 tysięcy wiernych, wśród których znajdowało się wiele osób chorych i z niepełnosprawnościami. Podczas homilii sprzeciwił się przepisom dopuszczającym wspomagane umieranie. Następnie spotkał się z osobami poruszającymi się na wózkach inwalidzkich, poświęcając im wiele uwagi.

Wieczorem, mimo wyczerpującego dnia, papież uczestniczył w procesji różańcowej ze świecami, przechodząc wśród chorych pielgrzymów. Jego obecność i zaangażowanie nabierają dziś dodatkowego znaczenia w kontekście ujawnionej diagnozy.

Przesłanie nadziei w obliczu cierpienia

Wracając z Francji, Leon XIV opowiadał dziennikarzom o głębokim poruszeniu, jakiego doświadczył podczas spotkań z osobami cierpiącymi. Podkreślał, że w Lourdes był świadkiem wydarzeń przypominających cuda, gdy wiara i doświadczenie Bożej obecności przemieniały życie pielgrzymów.

Tłumy wiernych modliły się razem z Papieżem na różańcu w Lourdes

Tłumy wiernych modliły się razem z Papieżem na różańcu w Lourdes

Papież zwracał również uwagę, że ludzkie życie zachowuje sens nawet w obliczu ciężkiej choroby, niepełnosprawności i bólu. Nie odnosił tych słów do własnego zdrowia, jednak po ujawnieniu diagnozy jego przesłanie jest odczytywane w nowym świetle.

Choroba może wpłynąć na najbliższe plany Leona XIV. Prezydent Peru zasugerował już możliwość zmian w przygotowywanej podróży papieża do Ameryki Łacińskiej. Na razie Watykan koncentruje się na jego rekonwalescencji, a wierni na całym świecie modlą się o powrót Ojca Świętego do zdrowia.

 

Źródło: AP
Foto: Vatican Media, YouTube
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2022
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Popularne w tym miesiącu