Połącz się z nami

News USA

Mieszkania w stylu Art Deco. Konferencja Polsko Amerykańskiej Izby Gospodarczej w centrum Chicago

Opublikowano

dnia

Chicagowska organizacja Polish American Chamber of Commerce od 21 lat działa na płaszczyźnie kojarzenia firm z rynku amerykańskiego i polskiego. W każdą trzecią środę miesiąca odbywają się spotkania na szerszym forum.

Relacja Andrzeja Baraniaka

„Są z nami dzisiaj Szwedzi, Niemcy, Francuzi. Jako Polacy chcemy łączyć się z innymi krajami Europy. Te spotkania odbywają się w hotelu Ivy. Co jest istotne, to fakt, że prowadzą go Polacy” – powiedziała prezes Izby Anna Morzy.

Dyrektor wykonawczy Izby Bogdan Pukszta powiedział, ze tendencja polegająca jeszcze 20 lat na zainteresowaniu firm amerykańskich rynkiem polskim, zmienia się na kierunek odwrotny, czego przykładem była środowa prezentacja projektu „Art Deco Wola Apartments” w Ivy Boutique Hotel w centrum miasta.

Galeria zdjęć

Przedsięwzięcie budowalne krakowskiej firmy Terra Casa zakłada wybudowanie blisko 70 mieszkań na warszawskiej dzielnicy Wola w stylu architektonicznym charakterystycznym dla lat dwudziestych i trzydziestych minionego wieku zarówno w Warszawie jak i Chicago. To projekt realizowany pod patronatem programu miast siostrzanych, jakimi są te dwie metropolie.

To wyjątkowa inwestycja mieszkaniowa w Warszawie. „Te apartamenty, których będzie aż 68 są wyjątkowe pod tym względem, że oferują piękny widok z tarasu zielonego ogrodu dostępnego dla wszystkich mieszkańców oraz bardzo precyzyjnie wykonane i wykończone apartamenty, które nawiązują do stylu Art Deco” – powiedziała Aleksandra Żuraw-Miłkowska, dyrektor marketingu i promocji.

Gwarantem zrealizowania tego ciekawego projektu mieszkaniowego na warszawskiej Woli jest firma Terra Casa, która ma w swoim dorobku wiele ciekawych architektonicznie przedsięwzięć budowlanych w Polsce. „Jesteśmy spółką, która działa 19 lat na rynku w Polsce. Większość osób kojarzy nas z projektem „Parkowe wzgórza” w Mogilanach na przedmieściach Krakowa. Zrealizowaliśmy osiedle „Avangarden” w Warszawie na Wilanowie. Ostatnio skończyliśmy osiedle „Wzgórze Słowików” na Skarpie Ursynowskiej” – powiedział Artur Tłustochowski, prezes Terra Casa.

Każdy inwestor może mieć wpływ na fazę wykończeniową projektu, o ile mieścić się będzie w obszarze rozwiązań zgodnych z trendem Art Deco. Zakończenie inwestycji przewidziane jest na grudzień przyszłego roku.

Andrzej Baraniak
[email protected]

Źródło: Inf. własna
Zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

 

 

 

News USA

Kryzys mieszkaniowy w USA się pogłębia. Koszty utrzymania domu osiągnęły rekordowy poziom

Opublikowano

dnia

Autor:

Posiadanie własnego domu w Stanach Zjednoczonych staje się coraz droższe. Według najnowszych danych Amerykańskiego Biura Spisu Ludności miesięczne koszty utrzymania nieruchomości obciążonej kredytem hipotecznym przekroczyły rekordowe 2100 dolarów. Jednocześnie spada sprzedaż nowych domów, a rosnące wydatki na ubezpieczenie dodatkowo obciążają właścicieli.

Rekordowe koszty utrzymania nieruchomości

Mediana miesięcznych kosztów ponoszonych przez właścicieli domów spłacających kredyt hipoteczny wzrosła w ciągu roku o 3,5 procent, przekraczając poziom 2100 dolarów. Dane Amerykańskiego Biura Spisu Ludności wskazują, że wydatki związane z posiadaniem nieruchomości nadal rosną, mimo oznak osłabienia rynku mieszkaniowego.

Problem dotyka coraz większej liczby amerykańskich rodzin. Według przedstawionych danych niemal trzech na dziesięciu właścicieli domów przeznacza co najmniej 30 procent swoich dochodów na koszty mieszkaniowe. Taki poziom wydatków znacząco ogranicza możliwości finansowe gospodarstw domowych.

Sprzedaż nowych domów wyraźnie spada

Według szacunków Biura Spisu Ludności oraz amerykańskiego Departamentu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD) sprzedaż nowych domów jednorodzinnych we wrześniu 2026 roku wyniosła 676 tysięcy w ujęciu rocznym, po uwzględnieniu czynników sezonowych.

To spadek o 0,6 procent w porównaniu z sierpniem, kiedy wskaźnik wynosił 680 tysięcy. Jeszcze większą różnicę widać w zestawieniu z wrześniem 2025 roku, gdy roczne tempo sprzedaży osiągało 714 tysięcy. Oznacza to spadek o 5,3 procent w ciągu roku.

Na osłabienie popytu wpływają wysokie ceny nieruchomości oraz koszty finansowania zakupu. Wielu potencjalnych nabywców odkłada decyzję o zakupie domu, oczekując korzystniejszych warunków.

Coraz więcej sprzedających niż kupujących

Zmienia się również sytuacja na rynku nieruchomości wystawionych na sprzedaż. Według danych firmy Redfin w sierpniu liczba sprzedających przewyższała liczbę kupujących o 58 procent. Była to największa dysproporcja od ponad dziesięciu lat.

Rosnąca przewaga ofert nad zainteresowaniem nabywców zaczyna wpływać na ceny. Mediana cen ofertowych domów latem była o 2,4 procent niższa niż w lipcu poprzedniego roku. Może to oznaczać stopniowe przesuwanie się przewagi negocjacyjnej w stronę kupujących, choć wysokie koszty kredytów nadal pozostają istotną przeszkodą.

Ubezpieczenie domu coraz większym obciążeniem

Dodatkowym problemem dla właścicieli nieruchomości jest szybki wzrost składek ubezpieczeniowych. W ubiegłym roku koszty ubezpieczenia domów zwiększyły się o 8,6 procent, co uczyniło je jedną z najszybciej rosnących kategorii wydatków związanych z posiadaniem nieruchomości.

Rosnące składki, wysokie raty kredytów hipotecznych i pozostałe koszty utrzymania sprawiają, że nawet rodziny, które wcześniej bez większych trudności regulowały swoje zobowiązania, mogą odczuwać coraz większą presję finansową.

Najnowsze dane pokazują, że amerykański rynek mieszkaniowy znalazł się w trudnej sytuacji. Choć większa liczba ofert i spadek cen wywoławczych mogą poprawiać pozycję kupujących, całkowity koszt posiadania domu nadal rośnie, pogłębiając problemy z dostępnością mieszkań w Stanach Zjednoczonych.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: istock/Feverpitched/Korrawin/saifulasmee chede/
Czytaj dalej

News USA

Na piechotę okrążył świat. Karl Bushby wrócił do domu po 28 latach niezwykłej podróży

Opublikowano

dnia

Autor:

karl-bushby

Po 28 latach, pokonaniu ponad 31 tysięcy mil i przemierzeniu 30 krajów brytyjski podróżnik Karl Bushby zakończył jedną z najbardziej niezwykłych wypraw w historii. W poniedziałek, 2 listopada, 57-latek dotarł do rodzinnego domu w Hull w północnej Anglii, gdzie czekała na niego wzruszona matka, Angela.

Wyruszył jako 29-latek, wrócił po 28 latach

Karl Bushby, były brytyjski spadochroniarz wojskowy, rozpoczął swoją wyprawę 1 listopada 1998 roku w Punta Arenas w Chile. Postanowił okrążyć świat, przemieszczając się wyłącznie o własnych siłach, bez korzystania z pojazdów, samolotów czy statków do pokonywania kolejnych etapów trasy.

W ciągu niemal trzech dekad przemierzył cztery kontynenty i 30 państw, pokonując około 31 tysięcy mil. Jego droga prowadziła przez tropikalne dżungle, pustynie, skute lodem tereny Arktyki oraz rozległe obszary Rosji.

W poniedziałek podróżnik dotarł do rodzinnego Hull, gdzie mieszkańcy przygotowali mu uroczyste powitanie przed ratuszem. Następnie, w otoczeniu tłumu sympatyków, dziennikarzy i ekipy dokumentalnej, pchając swój dwukołowy wózek, przeszedł ostatni odcinek do domu matki. Przed budynkiem zawieszono transparent witający syna w domu.

Pomysł narodził się dzięki ojcu

Inspiracją do wyprawy była kartka urodzinowa, którą Bushby otrzymał w połowie lat 90-tych od swojego ojca Keitha, również weterana wojskowego. Wspomniał on o dyskusji żołnierzy sił specjalnych dotyczącej możliwości przejścia pieszo z Londynu do Nowego Jorku przez rejon Cieśniny Beringa.

Początkowo podróżnik zakładał, że trasę można pokonać w około pięć lat, choć szybko uznał ten termin za nierealny. Spodziewał się wyprawy trwającej co najmniej 12 lat, jednak nie przewidział, że ostatecznie zajmie ona niemal trzy dekady.

Niebezpieczne dżungle, arktyczny lód i rosyjskie więzienie

Jednym z pierwszych poważnych wyzwań była przeprawa przez przesmyk Darién między Ameryką Południową i Środkową. W 2001 roku Karl Bushby musiał unikać zagrożeń związanych z działaniami zbrojnymi, a po przekroczeniu strefy granicznej w Panamie został zatrzymany na 18 dni.

Jeszcze trudniejsza okazała się przeprawa przez Cieśninę Beringa w 2006 roku. Wraz z amerykańskim podróżnikiem Dimitrym Kiefferem pokonał około 56 mil przez niestabilny lód i lodowate wody. Podczas wyprawy obaj zetknęli się z niedźwiedziem polarnym, kilkakrotnie wpadali do lodowatej wody i niemal stracili zapasy.

Po dotarciu do Rosji zostali zatrzymani za nielegalne przekroczenie granicy i groziła im deportacja. Problemy wizowe oraz surowe warunki pogodowe sprawiły, że pokonanie Rosji zajęło Bushby’emu niemal dziesięć lat. Gdy w 2012 roku odmówiono mu wizy, w ramach protestu przeszedł pieszo z Los Angeles do ambasady Rosji w Waszyngtonie, co ostatecznie pomogło mu uzyskać wymagane dokumenty.

Przepłynął Morze Kaspijskie i kanał La Manche

Podróżnik konsekwentnie przestrzegał zasady, że kolejne odcinki trasy musi pokonywać o własnych siłach. Dlatego zamiast korzystać ze statków, zdecydował się między innymi na przepłynięcie Morza Kaspijskiego oraz kanału La Manche.

Wyprawę wielokrotnie przerywały trudności administracyjne, niebezpieczna pogoda i konieczność organizowania kolejnych etapów podróży. Bushby podkreślał, że dotarcie do celu nie byłoby możliwe bez pomocy ogromnej liczby ludzi, od przypadkowo spotkanych osób po przedstawicieli różnych państw.

Wzruszające spotkanie z rodziną

Najważniejszym momentem zakończenia wyprawy było spotkanie z matką, Angelą Bushby, której podróżnik nie widział od dziesięciu lat. Przed rodzinnym domem oboje objęli się wśród wiwatów zgromadzonych mieszkańców.

Bushby zaplanował również spotkanie z synem Adamem, którego podczas wieloletniej podróży widywał zaledwie kilka razy, oraz pierwsze spotkanie ze swoją 12-letnią wnuczką.

Dla 57-letniego Brytyjczyka zakończył się tym samym niezwykły rozdział życia, obejmujący tysiące mil marszu, lata rozłąki z bliskimi i liczne sytuacje zagrożenia życia. Po 28 latach podróży jego najważniejszym celem okazało się miejsce, z którego wszystko się zaczęło – rodzinny dom w Hull.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, Karl Bushby fb
Czytaj dalej

News USA

Teleskop NASA spadnie na Ziemię w środę. Nieudana misja ratunkowa i koniec 22 lat badań kosmosu

Opublikowano

dnia

Autor:

teleskop swift

Amerykańska agencja kosmiczna NASA poinformowała, że wysłużone obserwatorium kosmiczne Swift prawdopodobnie wejdzie w atmosferę Ziemi w środę, 4 listopada. Większość ważącego około 1,5 tony teleskopu spłonie, jednak niektóre elementy mogą dotrzeć do powierzchni planety. NASA ocenia ryzyko zagrożenia dla ludzi jako niewielkie.

Swift zbliża się do Ziemi. NASA podaje przewidywany termin

Według prognozy amerykańskich Sił Kosmicznych z poniedziałku, obserwatorium Swift wejdzie w atmosferę około 3:30 AM czasu wschodniego (EST) w środę, 4 listopada. Szacunki obarczone są jednak niepewnością wynoszącą 11 godzin, dlatego dokładny moment i miejsce upadku pozostają nieznane.

Większość ważącego około 3200 funtów urządzenia powinna spłonąć podczas przechodzenia przez atmosferę. Przetrwać mogą niektóre elementy wykonane z bardzo gęstego wolframu oraz części zwierciadeł teleskopu.

Najbardziej prawdopodobnym miejscem upadku szczątków jest ocean. W przewidywanej strefie znajdują się jednak również obszary Afryki, Australii, Indii, Azji Południowo-Wschodniej oraz Ameryki Środkowej i Południowej. NASA szacuje ryzyko wyrządzenia komuś krzywdy na około 1 do 2100. Trajektoria obiektu jest nadal monitorowana.

Nieudana próba uratowania teleskopu

Swift został wyniesiony na orbitę 20 listopada 2004 roku. Początkowo zakładano, że jego misja będzie znacznie krótsza, jednak obserwatorium prowadziło badania przez niemal 22 lata. W ostatnim czasie intensywna aktywność słoneczna przyspieszyła obniżanie się jego orbity.

NASA podjęła próbę ratowania urządzenia, powierzając firmie Katalyst Space zadanie przeprowadzenia specjalnej operacji. W lipcu wystrzelono robota kosmicznego Link, wyposażonego w trzy ramiona, który miał dotrzeć do teleskopu i pomóc przedłużyć jego pobyt na orbicie.

Misja zakończyła się jednak niepowodzeniem. Robot napotkał problemy techniczne i nie zdołał zbliżyć się do Swift na odległość mniejszą niż 7–9 mil. We wrześniu sam wszedł w atmosferę Ziemi, a plan ratowania obserwatorium został ostatecznie porzucony.

Odkrył tysiące kosmicznych eksplozji

Po nieudanej operacji ratunkowej Swift jeszcze przez pewien czas kontynuował obserwacje. Pod koniec października znalazł się jednak na tak niskiej orbicie, że nie był już w stanie utrzymywać stabilnej pozycji niezbędnej do prowadzenia badań. NASA zdecydowała wówczas o wyłączeniu jego systemów.

Start rakiety Delta 7320 z satelitą Swift na pokładzie

Start rakiety Delta 7320 z satelitą Swift na pokładzie

W ciągu 22 lat pracy teleskop zarejestrował ponad 2000 rozbłysków gamma oraz 1400 eksplodujących gwiazd. Obserwował również komety, asteroidy i czarne dziury rozrywające gwiazdy.

Jego największą zaletą była zdolność błyskawicznego kierowania instrumentów w stronę nagłych zjawisk kosmicznych. Dzięki temu Swift pełnił funkcję systemu wczesnego ostrzegania dla innych obserwatoriów, w tym teleskopów Hubble’a i Jamesa Webba, które mogły następnie prowadzić bardziej szczegółowe badania.

Koniec wyjątkowej misji naukowej

Naukowcy zastanawiają się obecnie, jak zastąpić możliwości kończącego misję obserwatorium. Liczą, że doświadczenia zdobyte dzięki Swift pomogą opracować kolejne generacje teleskopów i przyspieszyć przyszłe odkrycia astronomiczne.

 

Źródło: cbs
Foto: NASA
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2016
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Popularne w tym miesiącu