Saturday 24th June 2017,
Radio Deon Chicago

Młoda polska wolontariuszka zamordowana w Boliwii. Żyła intensywnie i święcie.

Admin 01/25/2017 KOŚCIÓŁ, O TYM MÓWIMY
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on Pinterest

Helena Kmieć, 25 letnia wolontariuszka została zamordowana w Boliwii. Przyjechała tam na początku stycznia 2017, by pracować przez pół roku w domu dziecka, prowadzonym przez siostry zakonne.

Została napadnięta w domu, w którym mieszkała razem z inną wolontariuszka z Polski. Została kilkakrotnie pchnięta nożem. Mimo natychmiastowej pomocy zmarła.

Helena KmiecOd czasu szkoły średniej należała do wolontariatu misyjnego Salvator. Była to cicha i skromna osoba, gotowa do świadczenia dobra. To był człowiek służby. Jako wolontariuszka pomagała na misjach w Zambii, a ostatnio była zaangażowana w przygotowanie i przeprowadzenie Światowego Dnia Młodzieży w Krakowie.

Wolontariusze z wolontariatu misyjnego Salvator wyjeżdżają do Afryki, Ameryki Południowej i innych placówek misyjnych, niekoniecznie salwatoriańskich. Dom dziecka w Cochabamba w Boliwii prowadzony jest przez Siostry Służebniczki Dębnickie.

O. Łukasz Kleczka, salwatorianin, komentując wydarzenia w Boliwii na antenia Radia Deon jest przekonany, że Helena, mimo iż żyła krótko, żyła szczęśliwie. Śmierć Heleny, a zwłaszcza jej życie i świadectwo, jest zachętą, żeby się nie bać być świadkiem wiary. Jest to wzór dla zaangażowania nie tylko dla młodych, ale dla wszystkich.

„Życzę, żeby ten entuzjazm nie przygasał, żeby nawet taka śmierć, jak ta, nie gasiła w tych młodych entuzjazmu, żeby wyjeżdżać do takiej bezinteresownej pomocy misyjnej na placówkach misyjnych. Żeby nie bać się ewangelizować. To jest rzeczywiście to, czego chce od nas Chrystus”.

Śmierć chrześcijan to zawsze uczestnictwo w śmierci Chrystusa. To obietnica nowego życia, dobra. O. Łukasz zachęca, by to wydarzenie było dla nas okazją przede wszystkim do modlitwy.

„W Kościele, w historii Kościoła krew męczeńska była taką dobrą glebą, na której wyrastały dobre rzeczy. Ja modlę się, żeby śmierć Heleny, jej życie, jej świadectwo, żeby stało się taką dobrą glebą i dla wolontariatu misyjnego Salvator i dla wszystkich młodych ludzi, którzy chcą swoje życie poświęcić takiej bezinteresownej pomocy, tak jak ona”.

Dzisiaj płaczemy, ale śmierć Heleny nie jest na darmo. To jest posiew dobra. Myślimy nie tylko o jej śmierci, ale o tym, jak święcie żyła. Warto zaangażować się w wolontariat, bo jest wielu ludzi czekających na miłość.

 

Paweł Kosiński SJ
redakcja@radiodeon.com

Źródło: inf. własna.
Foto: Rafał Muskała/ wms.sds.pl

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on Pinterest

Comments are closed.

Facebook